Donatyzm Pospieszalskiego

Nie zawodzi Jan Pospieszalski. Komentując wizytę Patriarchy Cyryla znów odnosi się do jego współpracy z KGB, handlu papierosami i współpracy z Władimirem Putinem (tutaj).

Wynurzenia Pospieszalskiego to dobry moment by w ogóle zająć się wszystkimi zarzutami pod adresem Patriarchy, jakie podnosi Łobuz Patriotyczny. Dlaczego to jest dobry moment? Otóż dlatego, że znakomicie ilustruję on funkcjonalno – instrumentalnie podejście tego środowiska do katolicyzmu.

Po pierwsze trzeba by więc przypomnieć Pospieszalskiemu, że tego dokumentu nie podpisuję arcybiskup Józef Michalik (który wedle luminarzy tego środowiska mógł być agentem SB o pseudonimie Zefir) z Patriarchą Cyrylem (znów wedle specjalistów tego środowiska agentem KGB o pseudonimie Michałow). Podpisuję go głowa Kościoła Polskiego z głową Cerkwi Rosyjskiej. Tu liczą się pełnione funkcję i sprawowane urzędy, a nie najbardziej ułomne nawet osoby. To jest absolutnie elementarz dla każdego inteligentnego człowieka, wywodzącego się z cywilizacji łacińskiej. Gdyby Kościół stosował zasadę Pospieszalskiego, to musiałby ze swojej historii wykreślić najgorzej zapisanych w niej papieży. A jednak tego nie robi, co dowidzi, że kieruję się właśnie tą zasadą.

Po drugie o ile dobrze pamiętam to Pospieszalski i jemu podobni są wyznawcami starej herezji donatyzmu. Herezji mówiącej między innymi o tym, że człowiek, który raz popełnił zło jest raz na zawsze przekreślony. Gdyby Kościół wyznawał tę właśnie zasadę, to ani święty Piotr, który przecież zaparł się Chrystusa, ani święty Paweł, który przecież „dyszał żądzą zabijania uczniów Pańskich” nie byliby dzisiaj filarami Kościoła. Kamień z serca mi spada, gdy myślę, że przy ocenie tych dwóch świętych nie było Jana Pospieszalskiego. Bo wtedy historia Kościoła pewnie potoczyłaby się zupełnie inaczej. Zakładając nawet, że Łobuz Patriotyczny ma rację w swoich wynurzeniach na temat Patriarchy Cyryla i arcybiskupa Michalika, to dlaczego nie zakłada, że Duch Święty może za ich pośrednictwem zrobić coś dobrego? Otóż Łobuz Patriotyczny tak nie zakłada, bo albo wyznaje herezję donatyzmu, albo też traktuję katolicyzm jedynie w wymiarze instrumentalno – funkcjonalnym.

Po trzecie wreszcie, uważam jednak, że jest to ten drugi przypadek. Że całe to środowisko patrzy na Kościół jako na instytucję, którą trzeba zinstrumentalizować dla bieżących celów politycznych. Dlaczego tak sądzę? Bo oto Pospieszalski miesza w sprawę owego przesłania sprawę katastrofy smoleńskiej. Otóż to jest właśnie najlepszy przykład czystej wody pogaństwa, któremu hołduje Łobuz Niepodległościowy. Niezależnie bowiem od tego, jak dramatycznym wydarzeniem była katastrofa smoleńska, to trzeba powiedzieć wprost, że z punktu widzenia misji Kościoła wobec świata, jest to niewiele znaczący epizod.

Kościół w Polsce, podpisując porozumienie z Cerkwią Rosyjską prowadzi nie tylko własną politykę duchową, ale jest ona elementem misji całego Kościoła Powszechnego. Wymaganie więc od Kościoła Powszechnego aby swoją politykę podporządkowywał kwestii wyjaśnienia nawet najdramatyczniejszego wypadku lotniczego, jest absolutnym brakiem wyczucia sensu catholicus. Jest dla mnie przykładem najczystszego pogaństwa.

Wypada tylko cieszyć się, że zjawisko to, które dla wielu uważnych obserwatorów jest znane od dawna, dziś jest widoczne dla wszystkich całej swej „krasie”. Widać bowiem, że Łobuz Niepodległościowy nie ma z chrześcijaństwem nic wspólnego. Że dopiero wymaga on głębokiej chrystianizacji. Że będzie to prawdziwa misja wśród pogan.

Jan Filip Libicki

www.facebook.com/flibicki

aw

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.