Filozofia prawdy i kłamstwa – Część II

Pomimo tak wielu czynników, które narzucają nam przekonanie, że wszystko jest kłamstwem są jednak rzeczy, które potocznie są nazywane prawdami oczywistymi. Są to prawdy niezaprzeczalne, widoczne dla każdego bez względu na wykształcenie, pochodzenie czy kulturę…, lecz mimo to wciąż lubimy się oszukiwać na siłę szukając wymówek, eufemizmów i generalizacji w stosunku do pewnych wydarzeń. Nikt nie zaprzeczy, że trawa jest zielona lub że śnieg jest biały, mimo że moim zdaniem nawet to nie jest prawdą, gdyż niepodlewana trawa jest brązowa, a śnieg przy drodze jest czarny. Prawdą oczywistą jest także, że stolicą Polski jest Warszawa i że stolicą Anglii nie jest Paryż. Z drugiej jednak strony prawda ta nie ma według mnie większej wartości i nie nazywałbym jej nawet prawdą.

Powyższe przykłady jedynie funkcjonują w zdaniach jako potwierdzenie lub zaprzeczenie podstawowej wiedzy, podczas gdy prawda wymaga analizy. Prawdy nie należy też mylić z orzeczeniem, czyli z częścią zdania dotyczącej czynności jaką wykonuje podmiot w zdaniu. To, że Kasia myje swój czerwony rower jest tylko orzeczeniem, naocznym świadectwem wykonywanej czynności przez konkretną osobę, lecz po raz kolejny, orzeczenie tego typu nie wymaga analizy i przez to nie powinno się znajdować w kryteriach „prawdy”.

Pół prawdy + pół prawdy = kłamstwo

Inaczej jest na przykład w sprawach politycznych, gdzie przyznanie prawdy wymaga odwagi, szczególnie, że może ono oznaczać przyznanie się do życia w kłamstwie przez całe życie, co naturalnie nie tylko kompletnie burzy sztuczne poczucie bezpieczeństwa, lecz co gorsza, stanowi także degradację własnego poziomu intelektualnego w przypadku szczerej wiary w oczywiste kłamstwo. Zatem przyznanie prawdy, nawet tej oczywistej, lecz w bardzo ważnych sprawach jest dla ludzi sporym wyzwaniem i poważnym krokiem naprzód, a dla innych może być powodem do depresji. Kłamstwo oraz wynikające z kłamstwa lenistwo i apatia powodujące brak działania są więc nie tylko wygodne z powodu niezmuszającej do wyzwań wegetacji umysłowej, ale dają także wiarę w sens politycznych przemian, które w duchu podpowiadają nam, że nie mają sensu, że są szkodliwe i że prowadzą do zagłady czegoś, co powinno być dla nas bezcenne.

Mimo to jednak wciąż wolimy się oszukiwać argumentując czasem swą apatię brakiem zainteresowania polityką, jakby nie miała ona na nas wpływu, a przecież ma. Jest to więc kolejne, tymczasowo wygodne kłamstwo działające na niekorzyść oszukujących się wyborców. Oszukujące się narody nie zdają sobie jednak sprawy, że ciągłe okłamywanie się tworzy polityczną bańkę mydlaną, która pewnego dnia albo pęknie, albo ogarnie naród aż ten udusi się z braku powietrza. Tak czy inaczej, rezultat zbiorowego zaprzeczania prawdy lub braku chęci jej poszukiwania i walczenia o nią będzie zawsze tragiczny w skutkach dla danego narodu.

„Istnieje spisek w tym kraju aby zniewolić każdego mężczyznę, każdą kobietę i każde dziecko. Zanim opuszczę to wysokie i zaszczytne stanowisko zamierzam zdemaskować ten spisek”.

Prezydent John F. Kennedy, 7 dni przed zamachem

Jeśli naród wierzy w treści, które przekazują im media i nie zadaje sobie trudu, aby kwestionować słowa aparatu władzy to oznacza to, że ten naród przestał walczyć o swoje i stał się przez to narodem poddanych. Każde zdanie władzy powinno być przedmiotem dyskusji oraz powinno podlegać otwartej, lecz sensownej krytyce, gdyż inaczej władza może kłamać do woli bez brania żadnej odpowiedzialności. Ludzie mają to do siebie, że najczęściej operują prostymi zdaniami mającymi charakter funkcyjny (zróbmy zakupy, obejrzyjmy telewizję czy choćby: nalej jeszcze jedno piwo), lecz mało kto zastanawia się nad tym, w jaki sposób rośnie chmiel i w jaki sposób trzeba go przetworzyć, aby wyprodukować piwo. Jestem też pewien, że mało kto zastanawiał się, aby samemu uprawiać chmiel w swoim własnym ogrodzie.

Zamawiając kufel piwa nie zadajemy pytań i wierzymy na słowo, że jest to właśnie ten napój, za który płacimy i bez domagania się dowodów wierzymy też, że w napoju tym nie ma dla nas szkodliwych substancji. To dlatego, że ludzie są z natury dobrzy i do pewnego stopnia uczciwi i w dokładnie ten sam sposób chcą traktować władzę. Oczywiście można sobie zadawać tego typu pytania, lecz wówczas pojawiłyby się kolejne pytania, wymagające znacznie bardziej wnikliwej weryfikacji naszych własnych oskarżeń. Jedna część narodu musiałaby sobie najpierw udowodnić, że to co mówi jest prawdą, a druga, że nie, i każda populacja musiałaby znaleźć na swoją tezę lub hipotezę „niezbite dowody”. Wnioskuję więc, że jeśli ludzie wierzą na słowo w informacje, których nie mogą zbadać (ocieplenie klimatu, układ słoneczny), to tym łatwiej jest im zaakceptować politykę naszych przywódców i to bez znaczenia, czy polityka ta ma podwójne lub nawet potrójne dno czy nie.

„Wierz tylko w połowę tego co widzisz i w nic, co słyszysz”

Edgar Allan Poe

W mojej opinii pojmowanie prawdy w sensie zakładania, że jest ona prawdziwa wiąże się także z tym, że ludzie żyją według ustalonego porządku i nie chcą, aby im ktoś ten porządek burzył. Zazwyczaj krajem rządzi prezydent lub premier i w to właśnie ludzie chcą wierzyć. Chcą wierzyć, że ich przywódca chce dla nich jak najlepiej, że działa w ich interesach i trudno jest im oswoić się z „inną prawdą”, że być może rządzi ktoś inny, a prezydent lub premier jest tylko podstawionym figurantem. Jeśli już byłoby to możliwe, to akceptacja nowej prawdy trwałaby latami. Poza tym większość ludzi uważa, że jest w stanie myśleć logicznie i dlatego nie zdają sobie sprawy, że logika aparatu władzy jest przekazywana narodom w sposób manipulacyjny.

Czym więc jest logika? Według popularnej definicji logika jest zdolnością trzeźwego rozumowania i wyciągania wniosków oraz uzasadniania twierdzeń. Z drugiej jednak strony, z przyczyn politycznych, kaganiec demokratycznej wolności zapomina wspomnieć, że logika polega też na analizie czyjegoś rozumowania i cudzego wyciągania wniosków, która w polityce powinna prowadzić do zmuszenia aparatu władzy, aby ten uzasadnił swoje twierdzenia i decyzje jako wartościowe, uczciwe i wynikające z logicznego myślenia. Manipulacja logiką jest bardzo łatwa zarówno w łatwych jak i trudnych zagadnieniach i to zarówno życiowych jak i zawodowych. Są to błędy, które najczęściej wynikają z niedokładnego słuchania, braku koncentracji, lenistwa, generalizacji, podatności na propagandę lub udawania, że znamy się na czymś o czym nie mamy pojęcia. Dla aparatu władzy natura ludzka jest oczywiście krainą spełnionych snów co daje nieograniczony monopol na kłamstwo.

Pierwszym przykładem jaki podam jest logika dedukcyjna, która polega na wnioskowaniu opartym na teoriach oraz wiarygodnych hipotezach. Dla niektórych konkretne argumenty mogą brzmieć jak „niezbite dowody” i przez to dedukcja uważana jest za logikę prowadzącą do prawdy. Jest to logika, która wykorzystuje dokładne i konkretne teorie oraz formuły, które z pomocą zdrowego rozsądku prowadzą do precyzyjnego wniosku. Jednak moim zdaniem ten rodzaj logiki, nawet bez chęci fałszowania, też nie gwarantuje nam prawdy i z powodu swych zamkniętych kryteriów może być krzywdzący dlatego zaprzeczam tej teorii jako gwarantującej prawdę. Logiczne wnioskowanie w tym wypadku jest jak najbardziej możliwe nawet jeśli dana generalizacja nie jest prawdziwa, mimo że wygląda na prawdziwą.

– Wszystkie psy mają bardzo dobry węch. Twój pies Azor jest psem, a więc logika dedukcyjna podpowiada nam, że Azor, który jest psem, także ma bardzo dobry węch.

Wnioskowanie to jest jak najbardziej logiczne i często prawdziwe lecz moim zdaniem wadą dedukcji jest pośpieszna generalizacja, co sprawia, że pomimo właściwego wnioskowania, nasze stwierdzenie nie jest za każdym razem prawdą. W tym przypadku Azor ma 18 lat, chorował przewlekle, kichał i miał kaszel, a na dodatek, jego Pani używała mocnych perfum i wszystkie te rzeczy doprowadziły do ogromnego osłabienia węchu Azora. Choć samo wnioskowanie jest jak najbardziej słuszne i logicznie to przykład ten pokazuje nam, że nawet jeśli logika dedukcyjna prowadzi nas do precyzyjnego wniosku to niekoniecznie oznacza ona prawdę.

 Historia źle oceniła nazistów, a żydowskie media nie dają nam zapomnieć o tragicznych zbrodniach przez nich popełnionych, także na podstawie historii głównego nurtu oraz naszego sumienia logika dedukcyjna prowadzi nas do zgodnego i słusznego wniosku, że każdy nazista jest złym człowiekiem, a nazizm – złym systemem.

Przeciętny człowiek nie bierze jednak pod uwagę, że Oscar Schindler uratował wielu Żydów, a Erwin Rommel – pustynny lis, cieszył się uznaniem i szacunkiem nie tylko swoich sojuszników, ale także i wrogów, w tym Churchilla, i do dziś znajdują się ulice w Niemczech nazwane jego imieniem. Ponadto w okolicznościach politycznych, gdy rodowici Europejczycy są mniejszością etniczną w europejskich miastach być może nazizm jest systemem, który przywróciłby równowagę. Po raz kolejny logika dedukcyjna, która prowadzi nas do precyzyjnego wniosku moim zdaniem nie zawsze gwarantuje prawdę, jeśli w tym wypadku ograniczamy się tylko do historii. Według znawców w zakresie logiki jej dedukcyjna forma jest zawsze tą, która prowadzi do precyzyjnego wniosku, lecz według mnie tak nie jest, gdyż w moim rozumowaniu słowo „precyzyjny” oznacza nie tylko dokładny, ale też „zgodny z faktami oraz okolicznościami po faktach”, co nie zawsze gwarantuje nam prawdę.

Jak więc widzimy, logika dedukcyjna też nie gwarantuje nam prawdy i to nie tylko z powodu treści przekazu lub manipulacyjnej formy przekazu, ale także z powodu sposobu wnioskowania odbiorców, którzy najczęściej nie zadają sobie trudu, aby poprosić o dokładniejsze wyjaśnienia, w celu podjęcia ostatecznej i jak najbardziej zgodnej z prawdą opinii. Generalnie logika jest moim zdaniem za bardzo skoncentrowana na logicznym rozumowaniu aniżeli na poszukiwaniu ostatecznej prawdy, co oznacza, że podmiot czuje się zaspokojony tak długo, jak zadośćuczynił logicznemu rozumowaniu, lecz niekoniecznie prawdzie. Wyjątkami są tu jedynie informacje oczywiste, będące obrazą dla inteligencji, jak na przykład dedukcyjne wnioskowanie, że: „Każda kobieta ma piersi. Oznacza to, że żona sąsiada też ma piersi, dlatego że jest kobietą.”

Drugim przykładem jest logika indukcyjna, która polega na tym, że pod uwagę jest brana określona informacja, na podstawie której następuje generalizacja wydarzeń mieszczących się w granicach danej obserwacji, mimo że wniosek może być prawdopodobny choć niekoniecznie zgodny z prawdą. Ja nazywam ten rodzaj logiki logiką intuicyjną, co jest ogromną pomocą dla polityków, szczególnie że naród (nie poszczególne osoby) chce koniecznie w coś wierzyć i zazwyczaj wnioskuje najłatwiejszą i logiczną, choć niekoniecznie prawdziwą wersję wydarzeń. Wnioskowanie na bazie logiki indukcyjnej opiera się na podstawie powtórzonych doświadczeń, generalizacji, następnie tworzonych schematów i ogólnie przyjętych, potocznych przyzwyczajeń i obserwacji, które w procesie logicznego wnioskowania tworzą wyjaśnienia i przez to także zgodne z prawdą lub nie, teorie.

 Używanie prezerwatyw jest bardzo popularne, gdyż chroni przed chorobami wenerycznymi i zapobiega ciążom. Wiele kobiet używa ich na całym świecie. Nasze wnioskowanie indukcyjne podpowiada nam, że Ania nie zaszła w ciążę i nie ma chorób wenerycznych, dlatego że prawdopodobnie używa prezerwatyw.

Rozumowanie indukcyjne jest jednak błędne, gdyż nie bierzemy pod uwagę, że Ania jest dziewicą, która dodatkowo chce zostać katolicką zakonnicą, a więc nigdy nie znalazła się w sytuacji, pozwalającej zajść w ciążę. W tej sytuacji prezerwatywy miały się zatem nijak do jej stanu. Z drugiej strony jednak Ania może nas okłamywać i mogła uniknąć ciąży właśnie dzięki prezerwatywie, choć także Ania może też być bezpłodna i nie potrzebuje prezerwatyw nawet jeśli ma chłopaka.

 Gdy wysadzono World Trade Centre, aby potem zarobić na licznych wojnach i destabilizacji krajów muzułmańskich, oficjalnie Ameryka zaczęła wojnę z terroryzmem. Od tamtej chwili terrorystyczny rząd judeo-amerykański zaczął propagandę polegającą na stworzeniu wroga i to nie tylko po to, aby naród żył w strachu i przez to dał się łatwiej kontrolować, ale także po to, aby kraje muzułmańskie legły w gruzach, co jest bardzo na rękę Izraelowi. Oficjalna bajka serwowana społeczeństwu jest dobrym przykładem na to, aby pokazać wnioskowanie indukcyjne, które w tym wypadku polega na słabej inteligencji zachodnich narodów oraz akceptacji absolutnie wszystkiego. Z chwilą, gdy runęły wieże, prezydent Bush oraz jego brytyjska kukiełka (Tony Blair) stworzyli historię o tym, że biedny Saddam Hussein z biednego Iraku ma „broń masowego rażenia” i oczywiście chce wysadzić Amerykę i Anglię w powietrze.

Możesz uciekać od prawdy, ale nigdy się przed nią nie schowasz.

Logika indukcyjna nieskończenie naiwnych społeczeństw amerykańskiego i brytyjskiego podpowiedziała im dwie rzeczy: po pierwsze to, że ich rządy mówią prawdę, a po drugie, że trzeba odebrać „broń masowego rażenia” Saddamowi lub go zniszczyć, gdyż tylko takie posunięcie zapewni im bezpieczeństwo. Narody amerykański i brytyjski, które i tak nie mają nic do powiedzenia i które żyją w micie o demokracji nie potrafiły jednak wywnioskować, że źródło problemu leży w ich własnych krajach, a nie w Iraku, dlatego nawet jeśli Saddam miałby taką broń to miałaby się ona nijak do ataku na Zachód gdyby prowokacja będąca propagandowym aktem wojennym nadeszła właśnie z Ameryki. Zatem zapewnienie bezpieczeństwa Zachodowi było niezależne od tego, czy Saddam miał broń czy nie, tym bardziej, że broń nuklearną ma też Pakistan, Chiny i Rosja, a Zachód to akceptuje bez życia w strachu i panice.

Poza tym ewentualny wypadek samolotu z wieżowcem ma się nijak do broni nuklearnej, lecz naród owiec bardzo chciał uwierzyć w to, co im mówił rząd, co sprawiło, że propaganda strachu urosła do statusu zbiorowej hipnozy. Poza tym wielu muzułmanów rzeczywiście jest terrorystami dlatego w tym wypadku wnioskowanie indukcyjne zostało zaspokojone na podstawie przyjętego założenia i przez to logicznego wniosku, że Saddam mógł mieć broń i chciał wysadzić Amerykę gdyż był muzułmaninem. Wracając jednak do samego samolotu, dlaczego na jego pokładzie nie została zdetonowana „broń masowego rażenia” skoro była to tak ogromna szansa osłabienia Ameryki przez muzułmanów? Niestety Amerykanie nie osiągnęli wystarczającego pułapu inteligencji, aby zadać to pytanie, mimo że tym razem jest to moja generalizacja oparta na moich własnych obserwacjach tego narodu.

Na marginesie, w latach 90-tych Irak za panowania Saddama był w miarę bezpiecznym krajem dla europejskich turystów, a wszystkie wrogo do siebie nastawione mniejszości żyły w pokoju, właśnie dzięki silnej ręce Saddama.

W nauce istnieje stała zależność pomiędzy wnioskowaniem indukcyjnym (na podstawie obserwacji) i wnioskowaniem dedukcyjnym (na podstawie teorii), lecz obie te metody logicznego wnioskowania jedynie zbliżają nas do „prawdy” jednocześnie jej nie gwarantując.

Inną formą logicznego wnioskowania jest logika abdukcyjna, która różni się zarówno od wnioskowania dedukcyjnego jak i indukcyjnego. Logika abdukcyjna polega na niekompletnych obserwacjach oraz niekompletnych dowodach, które tworząc niekompletną całość prowadzą do jak najbardziej prawdopodobnego obrazu wydarzeń. Logika abdukcyjna opiera się więc na wnioskowaniu opartym na przeprowadzonych badaniach i testach oraz na ogólnie dostępnych hipotezach. Logika abdukcyjna stosowana jest więc w tych sprawach, co do których nie ma jasnego wytłumaczenia.

Stosowana jest ona przez detektywów, sędziów oraz lekarzy czyli wszędzie tam, gdzie werdykt lub diagnoza nie są zawsze pewne, lecz na podstawie zebranych informacji najbardziej prawdopodobne, sprawiedliwe i zgodne z prawdą. Inaczej mówiąc rozumowanie abdukcyjne to wnioskowanie intuicyjne polegające na edukacyjnym zgadywaniu podpartym średniej jakości dowodami poprzez tworzenie najbardziej racjonalnych hipotez.

Ja, dodatkowo, logikę abdukcyjną nazywam logiką Sherlocka Holmesa.

Nieznany sprawca zastrzelił kobietę w jej własnym domu.

1. Nie ma śladów włamania. Oznacza to więc, że prawdopodobnie ofiara znała mordercę i sama wpuściła go do domu.

2. Głównym podejrzanym jest jej mąż, z którym według zeznań sąsiadów ofiara żyła w separacji lecz mimo to widywali się czasami i często kłócili.

3. Z dowodów jakie policja była w stanie zebrać wynika, że ofiara była winna podejrzanemu pieniądze.

4. Według zeznań przyjaciółek ofiary, ofiara wciąż mieszkała w domu podejrzanego, co mogło się nie podobać podejrzanemu.

5. W domu ofiary jest mnóstwo odcisków palców podejrzanego, jego rzeczy osobiste oraz ślady jego nasienia w pochwie ofiary. Sąsiedzi zeznali zgodnie, że ofiara czasem krzyczała jakby miała za chwilę umrzeć.

6. W domu ofiary są też łuski nabojów z którego została zastrzelona ofiara i które pasują do pistoletu podejrzanego.

7. W nocy kiedy popełniono morderstwo padał deszcz co sprawiło, że zachowały się wyraźne ślady opon na podjeździe.

8. Znaleziono też pustą butelkę po whisky oraz ślady lakieru samochodu podejrzanego na ogrodzeniu przed miejscem morderstwa co mogło odebrać podejrzanemu rozum i popchnąć do morderstwa.

9. Zarówno sąsiedzi jak i pogrążeni w smutku przyjaciele ofiary zeznali zgodnie, że podejrzany lubił wypić, był kiepskim kierowcą, woził strzelbę w samochodzie i według opinii przyjaciół ofiary potrafił być agresywny.

10. Poza tym w noc morderstwa nie widziano podejrzanego w towarzystwie, także podejrzany nie ma alibi, a na dodatek podejrzany wykupił bilet lotniczy do Argentyny na 6 rano po niefortunnej nocy.

Biorąc pod uwagę wszystkie poszlaki policja i sędzia, który skazał podejrzanego na śmierć nie mają wątpliwości, że doprowadzili sprawcę morderstwa do sprawiedliwości. Pomimo, że nikt nie widział jak podejrzany pociągał za spust to rozumowanie abdukcyjne polegające w tym wypadku na zbieraniu materiałów dowodowych doprowadziło policję do jak najbardziej prawdopodobnego obrazu wydarzeń. Policja była też w pełni profesjonalna i wykazała się logicznym myśleniem, gdyż składając w jedną całość dowody oraz zeznania świadków nie było wątpliwości, że to mąż ofiary był mordercą. Oznacza to także, że policja czuje się zaspokojona w szukaniu prawdy i nie chce szukać dalej.

Czy jednak logiczne myślenie oparte na dowodach i racjonalnym rozumowaniu zawsze prowadzi do prawdy? No cóż, przekonajmy się więc kto naprawdę zabił tą kobietę i dlaczego.

Tak dużo dziewcząt poznaje niewłaściwych mężczyzn, dlatego że niewłaściwi mężczyźni wypowiadają właściwe słowa.

Nieznany sprawca zastrzelił kobietę w jej własnym domu.

1a. Do domu ofiary miał klucz jej rzadko pojawiający się mąż, choć także jej sprzątaczka oraz ogrodnik, który przy okazji naprawiał drobne rzeczy w domu. Ofiara nikomu o tym nie mówiła, a sąsiedzi nigdy ich nie widzieli.

2a. Głównym podejrzanym jest mąż ofiary, lecz tak naprawdę ofiara żyła z podejrzanym w separacji. Widywali się rzadko z powodu pracy podejrzanego i czasem też kłócili się, gdyż żona chciała męża częściej w domu. Z drugiej strony sąsiedzi słyszeli podejrzanego tylko wtedy, gdy ten krzyczał, lecz nigdy, gdy robił żonie masaż.

3a. Ofiara była winna podejrzanemu pieniądze, ale nie była to fortuna, dla której warto byłoby zabijać. Dobry mąż pomógł żonie zapłacić za studia i wcześniej się umówili kiedy nastąpią spłaty.

4a. Podejrzany nigdy nie lubił przyjaciółek ofiary i wyrzucił je nawet parę razy z domu, co przy kilku kłótniach między nim, a jego żoną mogło się sprawić wrażenie, że żonę też chciał wyrzucić.

5a. Podejrzany mieszkał w miejscu morderstwa, dlatego jest tam dużo jego rzeczy i odcisków palców. Gdy ten pojawiał się w domu raz na miesiąc żona krzyczała w nocy z radości.

6a. Podejrzany należał do klubu łowieckiego, miał pozwolenie na broń i posługiwał się bardzo popularną strzelbą używaną przez myśliwych. Oczywiście wyjeżdżając do pracy zostawiał strzelbę w domu.

7a. Deszcz padał często i te koleiny są już tam od dawna.

8a. Whisky lubił i podejrzany i ofiara. Raz, gdy ofiara się upiła i zaczęła kłótnię z mężem, wyrzuciła go z domu, a potem nawet rzuciła go butelką, gdy ten otwierał swój samochód. Dlatego, że podejrzany prowadził po paru szklankach whisky i dodatkowo był zdenerwowany przez żonę otarł samochód o ogrodzenie. Gdy wyjeżdżał ofiara jeszcze żyła i miała się dobrze.

9a. Wszystko to jest prawdą. Podejrzany lubił wypić, był kiepskim kierowcą, woził ze sobą strzelbę, bo miał do tego prawo, a raz podbił oko sąsiadowi, bo wsadzał nos w nie swoje sprawy.

10a. Podejrzany był samotnikiem i nikt go nie lubił, dlatego zastępował to samotnymi podróżami do egzotycznych krajów.

Jestem pewien, że tym razem moi czytelnicy mają już wątpliwości, czy aby logiczne rozumowanie oparte na wnioskowaniu abdukcyjnym prowadzi do prawdy. W drugiej części sprawy o morderstwo wszystkie dowody i zeznania świadków stoją już na grząskim gruncie. Czytelnicy zastanawiają się, czy pomimo całej układanki świadczącej na niekorzyść męża ofiary, to właśnie on jest mordercą? Być może zabił ogrodnik, który też miał klucze do mieszkania i ta hipoteza też jak najbardziej ma sens.

Otóż nie wiedzieliśmy o tym, że sprzątaczka i ogrodnik byli małżeństwem i tylko przez przypadek kobieta dowiedziała się, że jej mąż sypia z szefową, gdy mąż ofiary (podejrzany) był w delegacji oraz gdy ona sama sprząta w innych domach. W tym momencie, czy ogrodnik ciągle ma motyw, aby zabić piękną ofiarę, która daje mu tyle przyjemności? Otóż brzydka sprzątaczka jest chorobliwie zazdrosna o swojego męża dlatego po tym, jak podejrzany został wyrzucony z domu przez ofiarę, rzucony butelką od whisky, uderzył samochodem w ogrodzenie i udał się szybko na lotnisko, aby zdążyć na lot do Argentyny, który planował już od dawna, weszła do domu ofiary, chwyciła strzelbę podejrzanego i zabiła kochankę swojego męża. Sąsiedzi usłyszeli strzał i zawiadomili policję oraz podali informację, że mąż ofiary „uciekł” w pośpiechu. Wkrótce potem niewinny człowiek został aresztowany i skazany na śmierć. Ogrodnik natomiast bardzo przeżył śmierć swojej kochanki, a wkrótce potem został znaleziony w swoim domu martwy.

Według policji upił się whisky i utopił w wannie, podczas gdy jego żona pojechała z koleżankami na zakupy. Według zeznania jego żony świeża rana, którą miał na głowie była spowodowana upadkiem ze schodów. Teraz już wiemy, że motywem zbrodni była zazdrość i zdrada, lecz na podstawie przedstawionych dowodów i zeznań osób trzecich nie wie o tym ani policja, ani sędzia, ani nikt oprócz kobiety, która zabiła. Logika abdukcyjna może nas więc poprowadzić do tragicznego kłamstwa i ogromnej krzywdy.

Mój przykład wnioskowania abdukcyjnego można zawsze ubrać w inne detale, dlatego że wszystkie przedstawione postaci są tylko pionkami i dlatego każdy można poświęcić bez żalu i w opinii gracza każdy nosi na plecach numer „0”. Wyobraźmy sobie, że miejsce zbrodni to plansza szachowa będąca bezwzględnym globalnym rynkiem. Ofiara, podejrzani i świadkowie to obywatele trzech sąsiadujących ze sobą krajów natomiast policja i sędzia to rządy tych krajów, które są okupowane przez wewnętrznego wroga i których zadaniem jest działanie na niekorzyść swoich obywateli. Sprawia to, że gdy kraj A w jakikolwiek sposób atakuje kraj B opinia publiczna dostaje informację zaspokajającą logiczny tok myślenia oparty na sztucznie stworzonych, pozornie wiarygodnych dowodach, lecz nigdy nie dostaje prawdy, podczas gdy wewnętrzny wróg ciągle pozostaje i czuje się nasycony.

Marcin Malik

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

0 thoughts on “Filozofia prawdy i kłamstwa – Część II”

  1. “…Sprawia to, że gdy kraj A w jakikolwiek sposób atakuje kraj B opinia publiczna dostaje informację zaspokajającą logiczny tok myślenia oparty na sztucznie stworzonych, pozornie wiarygodnych dowodach, lecz nigdy nie dostaje prawdy, podczas gdy wewnętrzny wróg ciągle pozostaje i czuje się nasycony. …” – jeśli “ludność tubylcza” zechce poznać prawdę, to okaże się, że “grzeszy brakiem wyobraźni miłosierdzia” i powstanie realne niebezpieczeństwo, że zbawienie tubylców jest poważnie zagrożone.

  2. Każda logika zależy od zaufania aksjomatom podawanym przez autorytet. Artykuł jest ignoranckim przykładem żąglowania znaczeniami słowa “prawda”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *