Graban: Czy Zachód rzeczywiście zmierzcha?

Teza o wkraczaniu na arenę dziejową rasy żółtej już od ponad stu lat zapładnia wyobraźnię naukowców i literatów, by wymienić słynną frazę „Chińczyki trzymają się mocno!?” z „Wesela” Stanisława Wyspiańskiego, którego premiera miała miejsce w 1901 roku. Czy jednak jest ona prawdziwa?

Z reguły jest ona łączona z inną, o zmierzchu cywilizacji zachodniej, którą spopularyzował Oswald Spengler w dziele „Zmierzch Zachodu” z 1922 roku, choć odwoływali się do niego także inni autorzy, dla przykładu w Polsce Florian Znaniecki, autor książki „Upadek cywilizacji zachodniej” z 1921 roku czy Marian Zdziechowski, autor poglądu, że pesymizm jest siłą twórczą, do którego będę się jeszcze odwoływać. Z tezami Spenglera właściwie trudno się nie zgodzić. Współczesny Zachód znajduje się już fazie schyłkowej (podobnie jak niegdyś Cesarstwo Rzymskie), czyli fazie cywilizacji, która występuje po fazie kultury. Kultury cechuje religijność, żywotność i zawiązek z matką ziemią, cywilizacje zaś sztuczność, wyraża je przewaga wielkich miast i ich kosmopolitycznych mieszkańców – nomadów i pasożytów nad wsią i naturalnością.

Do pewnego stopnia podobne poglądy reprezentowali rosyjscy piewcy Eurazjatyzmu, którzy wierzyli, że Moskwa będzie III Rzymem i Nowym Jeruzalem na tle dekadenckiego Zachodu, a także intelektualiści azjatyccy – poczynając od Okakury Tenshina i Rabindranatha Tagore, a kończąc na współczesnym Paragu Khannie, hinduskim autorze książki „Przyszłość należy do Azji”. U tych ostatnich autorów inaczej niż u rosyjskich nie występuje retoryka religijna, a zamiast niej jest raczej ujęcie kulturowe i gospodarcze. Choć w różnych natężeniach to zawsze dominuje tam wątek, że o ile Zachód to postawy dekadenckie i generalnie mała wiara w powodzenie własnej misji, na wschodzie obserwujemy wzrost wigoru politycznego i pewności siebie. Wedle Khanny gospodarka kapitalistyczna i dobrobyt materialny w takich państwach jak Chiny, Japonia czy państwa zrzeszone w ASEAN (Stowarzyszeniu Narodów Azji Południowo-Wschodniej) nie pociągają za sobą tendencji rozkładowych, jak to obserwujemy na Zachodzie. Po prostu inne tu dominują wartości, inna kultura, bardziej konserwatywna i paternalistyczna, niż indywidualistyczna i konsumpcyjna.

Poza tym państwa dalekowschodnie współpracują ze sobą na zasadzie partnerskiej i oddolnej, blok azjatycki ma charakter wielobiegunowy i nie jest realizowany pod przywództwem żadnego z mocarstw, w przeciwieństwie do państw zachodnich, które, pomimo szermowania retoryką demokratyczną lubują się w budowaniu systemów choćby w stylu nakazów tzw. konsensusu waszyngtońskiego. Państwa azjatyckie powiązane są na zasadzie łańcuchów relacji gospodarczych, w których poszczególne ogniwa przystają nawzajem do siebie na zasadzie komplementarności, a nie podobieństwa. Pokazuje to logika Nowego Jedwabnego Szlaku. Nawet dominacja Chin posiada bardziej miękki, nieformalny charakter, bez siłowego narzucania komukolwiek zewnętrznej woli. I jest tak pomimo straszenia zachodnią opinię publiczną dominacją systemu chińskiego w światowej gospodarce, który po cichu buduje swe wpływy i korumpuje. Wynika to z wciąż jeszcze obecnych wspomnień po okresie kolonialnym, które powodują, że państwa azjatyckie przewrażliwione są na punkcie własnej niezależności. Poza tym Azjaci dystansują się od  uniwersalizmu twierdząc, że w dwóch różnych miejscach na świecie nie da się zastosować tej samej recepty.

Tezę o wzrastającej roli Eurazji, kosztem Zachodu równo sto lat temu propagował polski intelektualista, slawista i znawca Rosji Marian Zdziechowski. Autor szeroko analizuje działo Spenglera i innych pesymistów historycznych, powiązanych z filozofią egzystencjalną. W odniesieniu do Eurazji przeciwstawia – podobnie jak to uczyniłem w akapitach powyżej – Azję Rosji. Tak, jak my dzisiaj twierdzi, że jeżeli komuś historia przekaże w najbliższych latach pałeczkę przewodnictwa to nie będzie to Rosja, będą to Chiny, Japonia bądź Indie. Pisane równo sto lat temu eseje Zdziechowskiego zaskakują w tej mierze zadziwiającą aktualnością. Wedle Zdziechowskiego Rosja, a zwłaszcza jej poeci i myśliciele mieli i wciąż mają intencje by nadać projektowi Eurazji profil religijny, zgodny ze słowiańskim prawosławiem. W ten sposób nauka Jezusa mogłaby załapać się do pędzącego azjatyckiego pociągu. Rosji nigdy nie udało się jednak uczynić niczego co ów projekt byłoby w stanie uwiarygodnić, stąd nigdy nie wychodził on poza spekulacje różnych „jurodiwych” – świętych szaleńców, mistyków i mesjanistów, upojonych magią religijnych zakusów, za to niezdolnych do praktycznego myślenia. Do tego dochodziła nieumiejętność Rosji do pokojowego współżycia z sąsiadami, co jak by nie mówić jest filarem myślenia azjatyckiego.

Przede wszystkim jednak – i tu tkwi zaskakujące podobieństwo do współczesności – o ile w czasach Zdziechowskiego na drodze w realizacji projektu nadania Eurazji profilu chrześcijańskiego stanęła rewolucja bolszewicka, teraz – tragedia bezsensu bratobójczej wojny z Ukrainą, po której, jak podejrzewam, idea ruskiego miru i innych koncepcji integracji Azji z Europą pod przewodnictwem Rosji zostały ostatecznie zdyskredytowane. Proroczo zależność tą postrzegał Władimir Sołowjow, w wierszu Panmongolizm pisanym już w 1894 roku:

„Zapomnij Rosjo dawną sławę,

Dwugłowy runął orzeł carów,

I żółtym dzieciom na zabawę

Rzucono strzępy twych sztandarów”    

Wydaje się zatem, że wiele prawdy jest w twierdzeniu, że przyszłość należy do rasy żółtej, a zdają się o tym świadczyć i wskaźniki ekonomiczne dotyczące udziału w PKB i światowym handlu, jak i wielkie projekty inwestycyjne Państwa Środka jak Nowy Jedwabny Szlak integrujące całą Eurazję w jedną spójną całość. Świadczy o tym także popularność nowych azjatyckich wzorów kulturowych. Moda na Azję w Europie posiada zresztą długą tradycję, by wymienić  filozofów, takich jak Leibniz, Voltaire czy Schopenhauer. Zgodnie z powyższą logiką kultura europejska w tym nowym porządku oczywiście przetrwa, będzie jednak posiadać pozycję jedynie jednego z ogniw, azjatyckiego wielobiegunowego świata. Jej uniwersalistyczne ostrze już zostało stępione.

Trudno jest pisać artykuł o kwestiach tak przekrojowych, jak te, które poruszam, bez odwołania do interpretacji sensu wydarzenia z 24 lutego 2022 roku. Wpływ ten postrzegany jest negatywnie z punktu widzenia udziału Chin w światowej gospodarce (co określane jest mianem decoupling), odnotowane są spadki indeksów chińskich spółek na giełdach, co jest konsekwencją nie tylko wojny, ale i przedłużających się blokad antykowidowych. Skorzystać mogą jednak inne mniejsze gospodarki państw Azji Południowo-Wschodniej. Jeżeli chodzi o woluminy przewozów Nowego Jedwabnego Szlaku to wpływ wojny nie będzie aż tak znaczący, jak spodziewano się na początku.

Wydaje się jednak, iż w innym szerszym, nawet cywilizacyjnym ujęciu wojna może odegrać negatywną rolę dla projektu kulturowego Eurazji. Jak pokazywałem w artykule, wzorując się głównie na tezach P. Khanny – siłą tego projektu jest system wzajemnych współzależności tworzących łańcuch powiązań kulturowych i gospodarczych, niezależnych azjatyckich gospodarek. W łańcuchu tym mamy do czynienia z gospodarkami reprezentującymi nierówny poziom rozwoju, z państwami o różnych kulturach, religiach i systemach politycznych – od dyktatur po demokracje. Pomimo wszystkich tych różnic, wiodących nieraz do konfliktów zapalnych wszystko to stanowi jedną spójną całość, zdywersyfikowaną dzięki swym różnicom.

24 lutego stanowi wyłom w tej koncepcji. Wybuchła bomba, która pozrywała łańcuchy dostaw, a nie zapominajmy, że Rosja to ogromny rynek i ogromny system gospodarczy. Obawiam się efektu domina, który może doprowadzić do przyhamowania dominacji Eurazji i jej projektu Nowego Jedwabnego Szlaku. Europa będzie próbować odbudować swą pozycję, dystansując się od Wschodu i przywracając dawne więzi z USA. Świat wartości zachodnich jest oczywiście w kryzysie, co pokazałem w artykule. Także projekt Eurazji złapał jednak zadyszkę. Stąd zadane w tytule artykułu pytanie „Czy Zachód rzeczywiście zmierzcha ?” pozostaje dla mnie otwarte.

Michał Graban

www.michalgraban.pl

Click to rate this post!
[Total: 18 Average: 3.1]
Facebook

13 thoughts on “Graban: Czy Zachód rzeczywiście zmierzcha?”

  1. W ChRL nie ma żadnego dobrobytu materialnego ani gospodarki kapitalistycznej (w sensie – wolnorynkowej). A Rosja to nie jest żaden „ogromny rynek”, tylko rynek wielkości mniej więcej belgijskiego.

    Nie będzie żadnego „upadku Zachodu”, tylko konwergencja. Wszystkie kraje na świecie nadal będą stopniowo się do siebie upodabniać. Ekonomicznie, demograficznie i ustrojowo, a w konsekwencji również kulturowo. Globalizacja może spowalniać lub przyśpieszać, ale docelowo jest nieunikniona.

    1. Cóż za nonsens. Dawniejszymi czasy niektórzy sądzili, że komunizm jest nieunikniony. Czy to co się teraz dzieje na Zachodzie nie jest po cichu wspierane przez najbogatszych i najbardziej wpływowych? Dużo ze zjawisk i tendencji nie jest w zgodzie z ludzką naturą.

      Skończy się zakulisowe wspieranie „nieuniknionego kierunku” – i wszystko rozsypie się jak domek z kart.

      1. Gdyby naprawdę uważali że komunizm jest nieunikniony, to by nie próbowali go siłowo instalować. 🙂

        A globalizm jest nieunikniony z tego prostego powodu że jest bardziej wydajny i daje większe zyski niż jakakolwiek wyobrażalna alternatywa.

  2. Powodem względnego słabnięcia Zachodu jest wkroczenie państw azjatyckich na ścieżkę rozwoju, który wcześniej był blokowany. Dominacja tegoż Zachodu była raczej nie tyle efektem jego siły, co mizerii reszty świata. Wystarczyło nie sypać piasku w tryby i również Azja zaczęła notować sensowne wzrosty.

  3. Wyspiański nie pisał o tym że Chiny wchodzą na arenę dziejów , tylko o powstaniu Bokserów czyli sytuacji analogicznej do Polski pod germańskim butem. Trzymają się, czyli bardziej stawiają mur chiński niż dokonują ekspansji.

  4. Zachód mówiąc o swoim zmierzchu nie boi się ani Rosji, ani dalekiej Azji tylko południa i wygranej wojny demograficznej. A także nie wartości zachodu zabijają zachód, na co przykładem jest właśnie Azja która zachód kopiuje i odnosi sukces, tylko macki Sorosa. W Azji sobie na to nie pozwalają. My już w Europie mieliśmy wpływ chiński. Rokoko, te wszystkie porcelany to kopiowanie Chin. Także wprost jak chińskie altanki przy barokowych pałacach. Ostatnio mi gdzieś migneła nazwa rzemieślnika w języku staropolskim zajmującego się tworzeniem chińskiego wystroju, ale nie zapamiętałem.

  5. Idea „Ruskiego miru” byłaby tym bardziej pogrzebana, gdyby Rosja ustępowała wrogim jej siłom we wszystkim.

  6. Nie, to Wschód powstaje z popiołów niczym Feniks. Jeśli wszystkie państwa będą się rozwijać w miarę równomiernie, to potęga tychże będzie mniej więcej proporcjonalna do liczby ludności.

    1. Państwa będą się rozwijać w miarę równomiernie, jeżeli będą miały zbliżony ustrój społeczno-gospodarczy (z grubsza poziom IEF), bo od początku rewolucji przemysłowej znaczenie jakości rządów w rozwoju ekonomicznym stale rośnie. O ile w cywilizacji preindustrialnej, rolniczej, opartej na ziemi jako głównym czynniku produkcji, możliwe były różne modele spoleczno-ustrojowe, bo decydujące i tak były warunki naturalne, zwłaszcza rodzaje upraw rolnych, o tyle wraz z nastaniem rewolucji przemysłowej i przejęciu roli głównego czynnika produkcji przez kapitał a zwłaszcza innowacje, następuje stopniowa konwergencja wszystkich krajów do jednego optymalnego modelu ustrojowego i konsekwencji również kulturowego. Istnieje bowiem tylko jeden (?) optymalny sposób na pomnażanie kapitału i maksymalizację innowacyjności.

      W cywilizacji postindustrialnej tempo rozwoju danego społeczeństwa będzie wiec zależeć od tego, jak bardzo zdoła ono zbliżyć się do tego optymalnego modelu. Przy czym nawet małe różnice w odległości od tego optimum mogą dawać bardzo duże różnice w zamożności i poziomie rozwoju. Dlatego też na całym świecie obserwujemy właśnie „globalizację”, czyli upodabnianie się krajów, tak historycznie różnych, jak Szwajcaria, Botswana i Tajwan do siebie nawzajem.

      Kraje, które z jakichś względów nie będą mogły do tego optimum się zbliżyć, czeka stagnacja, regres i wyludnienie, bo pracownicy będą głosować nogami i przenosić się tam, gdzie ich kompetencje są bardziej optymalnie wykorzystywane. W bardzo gwałtowny sposób obserwujemy to na przykładzie dzisiejszej Rosji, z której hurmem uciekli zarówno fachowcy, jak i kapitał.

  7. może dla autora pytanie '„Czy Zachód rzeczywiście zmierzcha ?” – pozostaje 'otwarte’
    ale wystarczy się pozbyć ignorancji (czyli braku wiedzy) aby być świadomym, że 'Zachód’ – w tym oczywiście Ukropolin – w każdym aspekcie cywilizacyjnego rozwoju jest UPADŁY
    i rulers – Jankesi, NATO, IMF, WB, WHO, EU pejsbuk, gógle, Woke Economic Forum aka World Eugenics Forum etc, etc to WIEDZĄ i stąd zaciskają śrubę swoim społecznościom – w tym oczywiście 'konserwatystom’ zamieszkującym Ukropolin.
    Autor – jako osoba 'późno-urodzona’ (czyli była poddana odmóżdżeniu post1989 zwanym edukacją) – swoim pisaniem dowodzi prawdziwości opinii Noama Chomsky’ego:
    The general population doesn’t know what’s happening, and it doesn’t even know that it doesn’t know.
    czyli
    Populo pleno nie wie, co się dzieje, a nawet nie wie, że nie wie.
    a ponieważ mamy PROBLEM czyli ZMIERZCH który należy rozwiązać to oprócz tego, że istnieje metodologia zwana ”problem solving’ to pomocne jest powiedzenie przypisywane Einsteinowi (tak twierdzi aktor Michael Douglas w filmie The Greed)”
    'insanity is doing the same thing over and over again and expecting a different result”
    czyli
    'Szaleństwo to robienie w kółko tego samego i oczekiwanie innego rezultatu’
    ZMIERZCHAMY się i ani Putin ani Chińczycy nie są tego przyczyną.

  8. Lancuchy dostaw zostaly zerwane w 2020 roku. Teorie Zdziechowskiego i mu podobnych zdumiewaja swoja naiwnoscia , to znaczy brakiem rozeznania tego co sie dzieje w rzeczywistosci. Zastanawialbym sie na serio , kto placil Spenglerowi z wymyslanie narrarcji , ktore wyjasnialy Europejczykom , ze ich upadek jest spowodowany przez nich samycho , a nie na przyklad przez ingerencje mocarstwa zza Atlantyku. Najbardziej zabawni sa „azjatyccy intelektualisci” . Zastanawiam sie , czy to nie jest oksymoronem. Anglicy produkuja filmy krajoznawcze o Chinach, Indiach i Japonii , w ktorych poruszane sa rozne watki z historii . W tych filmach narratorzy nie moga sie nachwalic powrotow azjatyckich panstw do wszelkiego rodzaju tradycji hinduistycznych , taoistycznych , kunfucjanskich , buddyjskich, szintoistycznych itd. Czy przypadkiem azjatyccy intelektualisci nie postuluja tego samego , czyli oderwania sie od racjonalnego kontaktu z rzeczywistoscia , ten kontakt jest istota europejskosci. Te kraje zanim liznely europejskosci w tym ksztalcie byly opanowywane przez niewielkie grupy europejskich gangasterow przy pomocy calkiem nieduzych srodkow. Czy w Europie likwidacja nauki i szerzenie szamanizmu ekologiczno-genderowo-kowidianskiego podlanego antychrzescijanstwem nie sluzy temu samemu? W Stanach Zjednoczonych istnieje cos takiego jak liga bluszczowa. Ciekawe jest to , ze 7 z 8 uniwersytetow ja tworzacych istnialo juz w czasach kolonialnych. Stany Zjednoczone byly zupelnie czyms innym juz w swoich poczatkch, niz to sie wydaje Europejczykom.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *