Jednego z tych najmniejszych…

Dziś odbyło się spotkanie posłów sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych. Wzięli w nim również udział członkowie Zespołów Parlamentarnych: Katolickiej Nauki Społecznej i Obrony Chrześcijan na Świecie. Dzięki przychylności sejmowego prezydium – i przewodniczącego Grzegorza Schetyny – rozmawialiśmy o prześladowaniach chrześcijan w Korei Północnej.

I chociaż zaproszony na to spotkanie ambasador KRLD odmówił wzięcia w nim udziału to było ono bardzo owocne. Nie tylko przez fakt licznej obecności posłów i senatorów ze wszystkich klubów parlamentarnych. I nie tylko przez fakt obecności na nim dyplomatów Południowo Koreańskich i obywateli tego kraju mieszkających w Polsce. Wreszcie nie przez fakt licznej obecności organizacji pozarządowych monitorujących sytuację prześladowanych w Korei Północnej chrześcijan oraz wiceszefa naszego MSZ Jerzego Pomianowskiego. Znaczenie tego spotkania sprowadza się do kilku ważnych faktów.

Po pierwsze – wskazało na, dobrze udokumentowane, wypadki prześladowań  religijnych w tym kraju. Kraju, zajmującego od lat niechlubne pierwsze miejsce w światowym rankingu prześladowań. Prześladowań kończących się zesłankami do obozów pracy o podobnym rygorze, co hitlerowskie obozy koncentracyjne czy sowieckie gułagi. Za przedstawienie obfitej dokumentacji w tej sprawie dziękuję przede wszystkim organizacji Open Doors Polska z panią Justyną Kulasińską i panem Tomaszem Korczyńskim na czele, ale także księżom: Waldemarowi Cisło i Tomaszowi Grzybowi z Fundacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie, pastorowi Maciejowi Wilkoszowi z organizacji Głos Prześladowanych Chrześcijan i Zbigniewowi Czerwińskiemu z Fundacji Świętego Benedykta.

Po drugie – spotkanie to udowodniło, że choć prawa chrześcijan do wyznawania swej wiary należą – w sposób oczywisty do katalogu praw człowieka – to jednak są dziś wyraźnie dostrzegane – zarówno przez polskich parlamentarzystów i kierownictwo MSZ jako ich odrębna – rzekłbym własna – kategoria. To sprawa istotna.

Po trzecie – jest to element nacisku dyplomatycznego na ten kraj. Nacisku być może skromnego, ale nigdy nie wiadomo, kiedy skutecznego. Tak jak naciski setek ludzi – także polityków – pozwoliły na ostateczne uwolnienie skazanego na karę śmierci irańskiego pastora, Josefa Nadarkhaniego – tak należy mieć nadzieje, że i ten nacisk może kiedyś przełożyć się na polepszenie losu choćby jednego, północnokoreańskiego chrześcijanina. Dlaczego? Bo Kim Dzong Un i jego reżim widzą wyraźnie, że polscy parlamentarzyści nie chcą tych prześladowań! Że aktywnie się im sprzeciwiają!

Wreszcie po czwarte. Tego typu spotkania – także mam nadzieję niebawem z senacką Komisją Spraw Zagranicznych – mogą zaowocować wspólnym dokumentem obu ciał w tej sprawie. Oby tak się stało. Jeśli ma on polepszyć życie choćby jednego, północno koreańskiego chrześcijanina. Jednego z tych najmniejszych…   

 Jan Filip Libicki

www.facebook.com/flibicki

a.me.

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *