Kto po Nazarbajewie?

Jeden z ciekawszych amerykańskich analityków wpływów politycznych na obszarze azjatyckim, prof. Sean Roberts z International Development Studies Program, George Washington University po zestawieniu takich czynników jak: obecność bliskich współpracowników w najwyższych szczeblach władzy, wpływy w organach bezpieczeństwa , zdolność do uzyskania poparcia mocarstw zewnętrznych, wpływy gospodarcze oraz potencjał branżowy – sporządził listę potencjalnych kandydatów na prezydenta Kazachstanu po – oby jak najdłuższym, rzecz jasna – żywocie Nazarbajewa. W dwudziestoosobowym spisie czołowe miejsca zajmują nazwiska Nurtaja Abykajewa, najbardziej zaufanego doradcy Ełbasego i Karima Masimowa, najdłużej urzędującego (w latach 2007-2012) premiera Kazachstanu, a obecnie szefa Kancelarii Prezydenta. Dopiero na trzecim miejscu znajduje się zięć Nazarbajewa, Timur Kulibajew. Czarnym koniem mógłby okazać się Imangali Tasmagambetow, były premier, ale przede wszystkim ex-burmistrz Ałmaty i Astany, traktowany jako cudowny menedżer, zdystansowany jednak od obecnego najbliższego kręgu władzy. Na jeszcze dalszych miejscach uplasowali się córka prezydenta, Dariga oraz jego bratanek Kairat Satybaldjuly. Z drugiej strony Ermuchamet Ertysbajew, wpływowy doradca i były minister kultury, uważany za przedstawiciela liberalnego skrzydła władzy, proponujący nadanie jej bardziej demo-liberalnej formy zapewnia, że „drugiego Nazarbajewa nie będzie”, z czego wywnioskowano dążenie do przyszłego osłabienia urzędu prezydenta na rzecz bardziej kolektywnego kierownictwa.

Jest ono o tyle prawdopodobne, że już teraz władza nad 17-milionowym narodem zamieszkującym 9-te co do wielkości państwo świata na poziomie wykonawczym dzielona jest między 7 klanów. Przed laty Nazarbajew, wywodzący się z najsłabszego z nich okazał się jedynym możliwym kompromisowym kandydatem na przywódcę. Dobrze wykorzystał swoją szansę, budując system w którym nowe – jego jednoosobowa władza, dobrze współgrała z odradzającym się systemem rodowym, hodowanym już w latach 80-tych przez wieloletniego pierwszego sekretarza Dynmuchameda Konajewa. Tak zwani opozycjoniści, czyli odsunięci od wpływów członkowie obozu władzy w rodzaju ex-wiceministra Muratbeka Ketebajewa, czy ex-ministra Muchtara Ablazowa – padli ofiarą właśnie wyjścia poza system klanowy i prób budowy własnego zaplecza poza tradycyjnymi wzorcami kazachskimi, a raczej na bazie „klasycznej oligarchii” – znanej tak ze Wschodu, jak i Zachodu. Ostatnio zresztą media w Polsce zainteresowały się lobbistyczną działalnością związanej z Ablazowem Fundacji Otwarty Dialog, znanej m.in. z zaangażowania przeciw władzy Nazarbajewa, obrony lidera opozycyjnego Demokratycznego Wyboru Kazachstanu Władymira Kozłowa – a ostatnio także czynnego wspierania kijowskiego Euromajdanu, co jednoznacznie wskazuje na sympatie okazywane przez przeciwników obecnej ekipy rządzącej.

Czy jednak w Astanie istnieje potencjał na nowy Majdan? Prezydent Nazarbajew dmucha na zimne i dosłownie w ostatnich dniach wezwał przedsiębiorstwa gazowe, paliwowe i inne do „rozważenia podniesienia pensji” szeregowym pracownikom, co miałoby zrównoważyć skutki skokowej, 19-procentowej dewaluacji kazachskiej waluty, tengi, Życzeniu prezydenta stanie się oczywiście za dość i w podmiotach nadzorowanych przez czołowe kazachskie fundusze inwestycyjne 10-procentowa podwyżka zostanie wdrożona 1 kwietnia. Podwyżki dostaną też pracownicy budżetówki – edukacji, nauki, zdrowia, kultury, sportu i opieki socjalnej, a także emeryci. Środki na ten cel – 5,4 mld dolarów zostały pozyskane z Krajowego Funduszu Naftowego.

Są to jednak metody zapewnienia bieżącej stabilizacji władzy, nie zaś jej ciągłości. Krytycy uważają, że Ełbasy nie tyle może chce żyć wiecznie, co wierzy w długotrwałość stworzonego przez siebie systemu władzy. Uzyskać chce go zaś inaczej niż w pozostałych krajach środkowoazjatyckich, drogą nie konfrontacji, ale konsensusu dotychczasowych beneficjentów układu rządzącego. Z pewnością założenie się z sędziwym prezydentem Nazarbajewem o słuszność tego akurat jego przekonania – mogłoby mieć kluczowe znaczenie dla przyszłości Eurazji.

Konrad Rękas

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *