Łagowska: Braterstwo polsko-ukraińskie (cz. II): Narodziny narodu ukraińskiego według artystów polskich i ukraińskich

 

Tematowi kształtowania się ukraińskiej tożsamości narodowej poświęcony jest film Jerzego Hoffmana pod tytułem „Ukraina – narodziny narodu” wyprodukowany w 2007 r. Film składa się z czterech pięćdziesięciominutowych części: „Od Rusi do Ukrainy”, „Ukraina czy Małorosja”, „Na wieki razem”, „Niepodległość” i przedstawia najważniejsze dzieje w historii Ukrainy od chrztu Rusi Kijowskiej w 988 r. po lata współczesne, kiedy w kraju rządziła ekipa Rewolucji Pomarańczowej na czele z prezydentem Wiktorem Juszczenko.

Inspiracją dla reżysera posłużyła książka byłego prezydenta Ukrainy Leonida Kuczmy „Ukraina to nie Rosja”: „Tytuł zdziwił mnie. Dla nas Polaków jest rzeczą oczywistą, że Ukraina to Ukraina, a Rosja to Rosja. Przeczytałem książkę, która wzbudziła we mnie szereg refleksji. Pomyślałem: “A gdyby tak prześledzić historię powstawania narodu ukraińskiego? A gdyby tak zrobić o tym film?” Zagłębiłem się w lekturze. Udałem się w fascynującą podróż przez stulecia. Oczywiście, że z każdej podróży, każdy jej uczestnik przywozi własne wrażenia. Ja dzielę się swoimi”.

Trudno przecenić tendencyjność przedstawiania wydarzeń historycznych przez reżysera, film skierowany jest na to, by za wszelką cenę połączyć Polaków z Ukraińcami. Jak ujął to europoseł Ryszard Czarnecki: „Realnie Polska wciąż jest największym adwokatem      i ambasadorem Ukrainy na arenie międzynarodowej. Nie stawia żadnych warunków wstępnych, gdyż dla Polski Ukraina ma charakter strategiczny”.

Film nie pozostawia żadnych wątpliwości co do odwiecznej przynależności Ukrainy do wspólnoty europejskiej i „wielkości ukraińskiej nacji”. W odróżnieniu od Rosji, która pod jarzmem mongolskim istotnie cofnęła się w rozwoju w porównaniu do Europy, Ukraina – wcześniej wyzwolona od tatarskiej okupacji w pełni zachowała europejskość. Bliższa terytorialnie do Złotej Ordy Moskwa otrzymała w spadku strukturę władzy autokratycznej, podczas gdy na południu (na ziemiach ukraińskich), szczególnie na Rusi Galicyjsko-Wołyńskiej kontakty z Europą nigdy nie były utracone. Ów rozłam, zdaniem reżysera, leży u podstaw powstania dwóch różnych nacji (w domniemaniu Rosjan i Ukraińców).

Od zarania dziejów Polska dążyła do europeizacji Ukrainy, świadczy o tym m.in. fakt, że „Ukraina weszła do Europy w polskim kontuszu, ale w tym samym kontuszu do Ukrainy przyszło jarzmo pańszczyzny”.

Dmytro Doncow[1] w filmie Hoffmana przedstawiony jest jako zacny przewodnik Spółki Wyzwolenia Ukrainy, która propagowała ideę jej niepodległości w Europie oraz poszerzała samoświadomość ukraińską wśród żołnierzy rosyjskiej carskiej armii. Powiedziane jest także, że jako żarliwy przeciwnik demokracji, ów inspirator ukraińskiego duchu wyzwoleńczego przyznawał prawo do rządzenia wyłącznie świadomej swoje ukraińskości elicie, a wolność Ukrainy nieodzownie łączył z pozbyciem się wszystkich obecnych w niej okupantów.

Inny „bohater” ukraiński, sławetny Stepan Bandera, ukazuje się widzom jako organizator „dwóch efektownych zabójstw”, z których pierwsze było odwetem za sztuczny głód na Ukrainie w 1933 r. (ofiarą został attache konsulatu radzieckiego we Lwowie), a drugie  –  zemstą za pacyfikację zamieszkałych przez Ukraińców wiosek (zamordowano odpowiedzialnego  za politykę Polski wobec mniejszości narodowych generała Bronisława Pierackiego).

Autor filmu nie dostrzega nic godnego potępienia w wieloletniej współpracy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów z nazistowską Germanią, ponieważ „Hitler był wrogiem zarówno Polski, jak i bolszewików, więc wydawał się naturalnym sojusznikiem. „[…] Wojska Wehrmachtu były gorąco witane przez Ukraińców we Lwowie, tym bardziej, że jako pierwszy do miasta wszedł batalion Nachtigal (Słowik) składający się z banderowców, a pod przykryciem tego batalionu ukraińscy nacjonaliści ogłosili utworzenie niepodległego państwa ukraińskiego.” Niestety marzenia o niepodległej Ukrainie nie spełniły się z powodu błyskawicznych zwycięstw Wehrmachtu, a Ukraińcom pozostały „najniższe role w administracji i policji”.

Nie sposób ominąć interpretacji Hoffmana drażliwego tematu ludobójstwa na Wołyniu w 1943 r. Wcześniej reżyser cytuje polskiego historyka Macieja Kozłowskiego, którego zdaniem dokonane przez ukraińskich nacjonalistów ludobójstwo w dużej mierze było skutkiem zwycięskiej wyprawy wojska polskiego na Zbrucz latem 1919 r.; wspomina też o polskim obozie koncentracyjnym w Berezie Kartuskiej, gdzie przetrzymywano działaczy OUN, a także o zniszczeniu przez Polaków około dwustu cerkwi ukraińskich.

Film Hoffmana sugeruje, że w dużym stopniu do tragedii przyczyniły się liczne prowokacje ze strony niemieckiej i radzieckiej, gdyż zaostrzenie konfliktu między Polakami     i Ukraińcami odpowiadało interesom zarówno nazistów, jak i bolszewików. Poza tym kilka tysięcy Niemców wytrenowanych w trapieniu Żydów dołączyło się do UPA. To ich doświadczenie wykorzystał Dmytro Kliaczkiwskyj, przywódca UPA na Wołyniu, by „oczyścić” Wołyń od Polaków. Reżyser nie wspomina o gigantycznej skali zbrodni UPA        i okrucieństwach, których doznali z rąk oprawców Polacy, Żydzi, Rosjanie, Ormianie              i niezgodni z „upowcami” Ukraińcy, zaznaczając tylko, że ginęli przy tym mężczyźni, kobiety i dzieci. Przy tym w odwecie Polacy „dokonali rzezi w ukraińskich wioskach, również nie oszczędzając ani kobiet, ani dzieci. Tak zło zrodziło zło […]. Rzeź wołyńska rzuca cień na historię UPA, często bohaterskiej, a w końcu tragicznej”. Jednoznacznie potępiając czystki etniczne Hoffman zaznacza, że musi narodzić się trzy nowe pokolenia, aby narody poczyniły kroki do szczerego zjednania.

Film Hoffmana usilnie przekonuje, że żadne wspólne przykre wspomnienia historyczne nie powinny stać na przeszkodzie zjednoczenia się Polski z Ukrainą. W tym samym czasie Rosja ukazuje się odbiorcy „Narodzin narodu Ukrainy” jako odwieczny wróg ludzkości, wcielenie światowego zła i despotyzmu. W tak tendencyjny sposób film przedstawia losy historyczne narodu rosyjskiego, zaczynając od pierwszego koronowanego cara Iwana IV Groźnego, który bezlitośnie stłumił zalążek demokracji w Nowogrodzie, poprzez ciemiężycieli kozactwa Piotra I i Katarzynę Wielką, zwieńczając obraz wielowiekowego zaborcy i okupanta wizerunkiem bezwzględnego imperium totalitaryzmu, którym był Związek Radziecki.

Tu, w świetle wizji filmu Hoffmana, należy pamiętać o przewlekłym panowaniu jarzma mongolskiego na wschodnich ziemiach Rusi, które przyczyniło się opóźnieniu cywilizacyjnemu  i ukształtowało totalitaryzm władzy w ówczesnym państwie Moskiewskim. Z sugestii reżysera można wywnioskować, że właśnie Złota Orda spowodowała nieodwracalne zniewolenie mentalności narodu rosyjskiego, którego udało się uniknąć Ukraińcom. Ostatnimi czasy na Ukrainie popularyzuje się kuriozalne twierdzenie, zgodnie z którym Ukraińcy (ewentualnie też Białorusini, zaś w żadnym wypadku nie Rosjanie) są jedynymi prawowitymi spadkobiercami Rusi Kijowskiej. Owa wizja pseudohistoryczna zaprezentowana jest także w Internecie polskojęzycznym, jako przykład posłużyć może tekst na portalu pikio.pl z 13 marca 2015 r. autorstwa niejakiej Madiny Ostapkiewicz pod wymownym tytułem „Jak Moskale przywłaszczyli historię Rusi Kijowskiej”.

Wyraźnym zabiegiem manipulacyjnym filmu Hoffmana jest zrównanie ze sobą określeń „radziecki” i „rosyjski”, oto przykłady: „komunizm [wbrew oczekiwaniom Karola Marksa] trzeba było budować nie w najbardziej rozwiniętych społeczeństwach, a w jednym z najbardziej zacofanych”, „idei komunizmu nie miały wielkiego poparcia wśród nierosyjskich narodów, a szczególnie na Ukrainie”, „Związek Radziecki szybko odbudował dyktaturę imperium rosyjskiego”. Zdaje się, że reżyser filmu kompletnie nie zdaje sobie sprawy, jak wielka przepaść leży między przedrewolucyjną Rosją a późniejszym Związkiem Radzieckim.

Nie sposób jest przedstawić tego tematu nawet w krótkim zarysie ze względu na jego obszerność. Należy jednak wyraźnie zaznaczyć, że różnica pomiędzy jakością życia mieszkańców imperium rosyjskiego a obywatelami krajów ówczesnej Europy Zachodniej nie była tak rażąca jak rozdźwięk między poziomem życia społeczeństwa w ZSRR a dobrobytem ekonomiczno-społecznym w Europie Zachodniej. W Polsce niestety, jak czyni to Hoffman, propaguje się obraz carskiej Rosji jako kraju zacofanego, biednego, z jedną z największych tyranii na świecie.

Temat Wielkiego Głodu lat 1932-1933 film przedstawia zgodnie z interpretacją przyjętą na Ukrainie podczas prezydentury Wiktora Juszczenko. Wielki Głód uważa się za zbrodnię ludobójstwa, popełnioną rzekomo głównie na Ukraińcach, a celem tej zbrodni miała być zagłada całego narodu ukraińskiego i unicestwienie jego dążeń niepodległościowych. Ten sposób interpretacji Wielkiego Głodu w kontekście przedstawiania Rosji jako jedynego głównego następcy ZSRR ma charakter wyraźnie antyrosyjski. Ponadto jest nieodpartym argumentem dla ukraińskich nacjonalistów na usprawiedliwienie zbrodni OUN-UPA: samo hasło wielkiego głodu ma oznaczać, że Ukraińcy ucierpieli najbardziej ze wszystkich przez totalitaryzm sowiecki (w domniemaniu rosyjski), któremu nic na świecie nie dorówna.

Znamienne, że w wizji Hoffmana Ukraina odgrywa główną rolę w przełomowych dziejach Rosji i Związku Radzieckiego. Tak, pułk Wołyński, składający się przeważnie z Ukraińców, zadecydował o losie Rewolucji Lutowej w Rosji: jako pierwsi odmówili wykonania rozkazu strzelania do tłumu i przeszli na stronę protestujących. Z kolei ruch świadomych swej tożsamości narodowej Ukraińców okazał się czynnikiem decydującym w procesie rozpadu Związku Radzieckiego, do którego doszło w 1991 roku.

Mimowolnie przypomina się niefortunna wypowiedź byłego polskiego ministra spraw zagranicznych Grzegorza Schetyny w Polskim Radiu. W siedemdziesiątą rocznice wyzwolenia obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau przez Armię Czerwoną Schetyna powiedział, że obóz wyzwolili żołnierze ukraińscy. Uzasadnieniem tego stwierdzenia miał być fakt, że bramy obozu otwierał Front Ukraiński (w rzeczywistości jedna z wielu grup armii radzieckiej, do której należeli wojskowi o różnych narodowościach). Być może, Hoffman kierował się tą samą zasadą, co były minister Schetyna, kiedy z nazwy jednostki wojskowej wywnioskował, że Wołyński pułk lejbgwardii Imperium Rosyjskiego składał się z Ukraińców. Na upadek Związku Radzieckiego złożyło się wiele przyczyn, z których ruch świadomych patriotów ukraińskich bynajmniej nie odegrał roli decydującej, aczkolwiek nie był też bez znaczenia.

Film Hoffmana powstał przy konsultacji wielu ukraińskich i polskich historyków, m.in. profesora Jarosława Hrycaka. W wywiadzie z 2002 r. opublikowanym na internetowym portalu historycznym profesor Hrycak, kierując się pragnieniem pojednania Polaków                i Ukraińców, mówi: „Zdecydowanie negatywny stosunek do UPA ma ta część społeczeństwa [ukraińskiego], która kieruje się radziecką wersją historii, uważa [ona] bojowników UPA za bandytów, gdyż w jej mniemaniu UPA walczyła przeciwko ZSRR, a w związku z tym kolaborowała z wrogiem”. Przy tym Hrycak podkreśla, że „w tej wersji miejsca dla Polski nie ma”.

Znane są środowiska w Polsce, które tak mocno dążą do zjednoczenia się z Ukrainą przeciwko Rosji, że gotowe są zaakceptować, a często nawet aprobują „bohaterstwo” sławetnych Stepana Bandery, Romana Szuchewycza i innych „herojów” walki o niepodległość Ukrainy, motywując to tym, że Ukraińcy też mają prawo do swoich bohaterów. Dodatkowym argumentem do uznania w Polsce ukraińskiego kultu UPA jest twierdzenie, że „nie jest on antypolski”[2].

Warte uwagi jest postrzeżenie profesora Bronisława Łagowskiego, zgodnie z którym „[Naszych neojakobińskich patriotów] zaślepia „polityczna monokultura” moskalofobii. Dlatego także konsekwentnie popierają najbardziej antypolski, otwarcie gloryfikujący UPA odłam ukraińskiej opinii publicznej, dlatego że jest on również antyrosyjski. Tym samym przekreślają nie tylko szansę na rozliczenie banderowskiego ludobójstwa na Polakach, ale może okazać się, że pewnego dnia będą musieli również przełknąć bez sprzeciwu tezę, iż banderowska akcja na Wołyniu w 1943 roku była słuszną samoobroną i obroną Żydów przed polskim szowinizmem i antysemityzmem – co na pewno znajdzie uznanie w Brukseli              i Berlinie”.

Zgodnie z zamysłem reżysera, zadaniem filmu „Ukraina – narodziny narodu” jest prowokacja młodzieży, zachęta dla uczenia się historii Ukrainy i nawoływanie do poszukiwania prawdy. Można powiedzieć, że cel ten został osiągnięty: wyraźna tendencyjność w przedstawianiu wydarzeń i zjawisk, podawane wybiórczo fakty historyczne, mocne forsowanie europejskości Ukraińców z wyraźnie demonstrowaną rusofobią rzeczywiście mogą zainspirować, by obalić mit „wielkiej ukraińskiej nacji”.

Według pomajdanowskiej ideologii, niepodległość Ukrainy zdobyto dzięki UPA, natomiast w rzeczywistości republika Ukraina, która w 1991 stała się suwerennym państwem po raz pierwszy w historii dziejów, powstała dzięki bolszewikom i ich przywódcom Leninowi i Stalinowi. Jako część ZSRR rządzona była w sposób tyrański jak cały Związek Radziecki. Po rozpadzie ZSRR Ukrainie nic nie przeszkadzało, by zbudować prawdziwe państwo. Dopiero teraz, po „rewolucji godności” pojawiły się istotne problemy, gdyż doszło nie tylko do uraty znacznej części terytoriów, ale również do upadku wszystkich instytucji państwowych i sfery publicznej.

Nie wszyscy w Polsce podzielają dążenie bezwzględnego poparcia Ukrainy. Odmienne stanowisko w relacjach polsko-ukraińskich przedstawia m.in. profesor           Maciej Giertych w artykule „Ukraina –  państwo w łaski obcych”, opublikowanym w tygodniku internetowym „Myśl Polska”. Zdaniem autora tekstu, idea niepodległej Ukrainy nie należy do Ukraińców, lecz powstała jako pomysł antyrosyjski na początku XIX wieku, przy czym koncepcja Ukrainy jako suwerennego państwa doczekała się realizacji tylko dzięki Niemcom: „Ukraina ta politycznie i gospodarczo była zupełnie zależna od Niemiec i jako państwo satelitarne niemieckie stanowić miała przeciwwagę dla zawsze niepewnej politycznie „Polski” wykrojonej z Królestwa Kongresowego”. Według Macieja Giertycha Ukraina nadal pozostaje państwem sezonowym, o potężnych wpływach obcych mocarstw, wyjątkowo,  skorumpowanym i zdominowanym przez oligarchów. W związku z czym „powinniśmy zachować większy dystans do Ukrainy. Tam się rozgrywa mocarstwowa próba sił między USA i Rosją. Nasz interes w tym jest mocno wątpliwy”.  

Nie tylko Maciej Giertych zwraca uwagę na to, że dla określenia tożsamości narodowej brakuje Ukraińcom bohaterów i historii własnej państwowości, do której mogliby się odwołać. Współcześni patrioci ukraińscy powołują się na tradycje, związane z nacjonalistycznym ruchem UON-UPA, gdyż tylko w nich znaleźć można zorganizowaną walkę opatrzoną w program budowania suwerennej Ukrainy.

Niewątpliwie w kształtowaniu tożsamości narodowej znaczenie pierwszorzędne ma literatura oparta na dziejach historycznych danej nacji, wysławiająca bohaterów, w których w pełnił objawił się duch narodu. Najbardziej znani ukraińscy pisarze „ku pokrzepieniu serc” to wieszcz Taras Szewczenko – „duchowy hetman Majdanu”, Iwan Franko i Lesia Ukrainka.

Za najwybitniejszą współczesną ukraińską pisarkę uznawana jest Oksana Zabużko[3]. Główne tematy twórczości Zabużko to ukraińska samoidentyfikacja narodowa, postkolonializm i feminizm. Największą popularność pisarka zdobyła dzięki wydanej w 1996 roku powieści „Badania terenowe nad ukraińskim seksem” („Польові дослідження з українського сексу”). Książka przedstawia psychikę ukraińskiej kobiety, zrujnowaną przez totalitarny ustrój radziecki. Powieść ta została uznana za pierwszy manifest ukraińskiego feminizmu.

Bohaterka powieści, „national masochistka” – jak ją nazywa autorka – dotkliwie przeżywa swoją nieodzownie ciemiężoną kobiecość połączoną z ukraińskością:

 

Nie, no niech by ktokolwiek jednak wyjaśnił: po jaką cholerę trzeba było przyjść na świat jako kobieta (a na dodatek na Ukrainie!) –  z tym kurewskim uzależnieniem, włożonym do ciała niczym bomba spowolnionego działania, z tą niesamodzielnością, z potrzebą przetapiać się na wilgotną, przesiąkliwą glinę, wgniecioną w ziemię (na dole, zawsze lubiłam – na dole, rozpostarta na plecach: tylko w ten sposób ostatecznie pozbywałam się siebie, zlewając się rytmem własnych komórek z promienną pulsacją światowych przestrzeni […][4].

 

Boleśnie odczuwa narratorka „Badań terenowych” rusyfikację i popularność języka rosyjskiego na świecie, a co za tym idzie – kojarzenie, a często utożsamienie języka ukraińskiego z rosyjskim za granicą. Jedno ze znanych zjawisk symultaniczności bilingwalnej Zabużko opisuje w ten sposób:

Oto na czym właśnie polega parszywość obcego kraju – wciskają się, włażą jak puch do nozdrzy schwytane cudze słówka i zwroty, zaklejają pory w mózgu, nachalnie wpychają się pod rękę, nawet kiedy jesteś sam ze sobą, – nie zauważasz, jak zaczynasz mówić „half- na pół”, czyli powtarza się to samo, co w domu (w domu? opamiętaj się, kobito, – gdzie on jest, twój dom?), no dobrze, w Kijowie, na Ukrainie – z rosyjskiego: wsiąka z zewnątrz jako kurzajka, zsycha-cementuje się, więc musisz – albo cały czas w umyśle dokonywać przekładu synchronicznego, co brzmi sztucznie i jakby pod przymusem, – albo sprytnie dostosować się jak my wszyscy, przez sam głos brać obcojęzyczne wyrazy w cudzysłów, kłaść na nie taki sobie błazeńsko-ironiczny akcent jak na niby-cytaty (na przykład – dobry przykład dla studentów, można przywołać jutro na lekcji: „Czyżbyś czuła się „pobieditielnicej”?[5]).[6]

 

W Polsce twórczość Oksany Zabużko wzbudza aprobatę i zainteresowanie. Przetłumaczona na polski w 2003 roku wyżej wspomniana powieść trzy lata później miała sceniczną premierę w warszawskim teatrze Polonia. Autorem i reżyserem monodramu była Małgorzata Szumowska, zaś w roli narratorki „Badań terenowych” wystąpiła            Katarzyna Figura. W następnym roku (2007) w Polsce ukazał się zbiór opowiadań Zabużko „Siostro, siostro”[7], a w roku 2013 – powieść „Muzeum porzuconych sekretów”[8], za którą pisarka otrzymała Nagrodę Literacką Europy Środkowej „Angelus”. Tę samą nagrodę za polski przekład tej powieści dostała także tłumaczka Katarzyna Kotyńska.

Książka „Ukraiński palimpsest” będąca opracowaniem rozmów z Oksaną Zabużko, dokonanych przez Izabelę Chruślińską[9], ukazała się w Polsce w listopadzie 2013 roku, natomiast jej ukraińskie tłumaczenie zostało wydane dopiero w następnym 2014 roku.

W wywiadzie dla polskiego tygodnika „Polityka” w listopadzie 2104 roku pisarka mówi, że „Ukraina była historycznie i genetycznie Europą Rosji. […] rosyjskie imperium było pomysłem ukraińskim. Tak jak Mała Grecja cywilizowała Rzym, tak Ukraina, według planów intelektualistów kijowskich XVII w. miała być Małą Rosją, ośrodkiem cywilizującym i europeizującym militarno-administracyjną strukturę z północnego wschodu”. Komentarz do tej jakże odkrywczej tezy należy pozostawić historykom, warto jednak zauważyć, jak podobna jest propagowana przez ukraińskich „intelektualistów-patriotów” wizja historyczna z kreowanym przez polskie pro-ukraińskie stronnictwa mitu „wielkiej ukraińskiej nacji”.

Wyżej wspomniany wywiad z Oksaną Zabużko ma tytuł „Ukraina między sypiącymi się gruzami”. Pisarka, jak należałoby się spodziewać, gorąco popiera „rewolucję godności” na Ukrainie, gdyż „[Majdan] nadał procesowi tworzenia się wspólnej ukraińskiej tożsamości politycznej nieodwracalną dynamikę”.

O ultranacjonalistycznym ugrupowaniu „Prawy Sektor”[10], którego członkowie otwarcie nawiązują do symboliki neonazistowskiej, pisarka mówi, że według niej, jako osoby, mającej poczucie stylu, „spektakle tych formacji […] są reżyserowane w taki sposób, by dobrze wypadły w rosyjskiej telewizji”.

Na drażliwe pytanie o priorytetowym miejscu UPA w kształtującej się ukraińskiej tożsamości Zabużko w wywiadzie dla polskiego tygodnika odpowiada, że poświęciła ona dużo czasu na głębokie badania w archiwach historycznych tej formacji. Oto wnioski tych wnikliwych penetracji naukowych: Zaangażowanie w Ukraińską Powstańczą Armię było wyrazem oporu ukraińskiego społeczeństwa przeciwko totalitaryzmowi sowieckiemu i nazistowskiemu”. Szczególne znaczenie według autorki „Badań terenowych nad seksem ukraińskim” miała UPA w walce z systemem radzieckim: „Zsyłani masowo do łagrów powstańcy wzniecali regularne powstania: Krasnojarsk, Norylsk, Kengir i inne miejsca były świadkami takich zrywów. Bez tego ruchu najprawdopodobniej Chruszczow nie zdecydowałby się na rozwiązanie gułagu. Nie byłoby też późniejszego ruchu dysydenckiego, który zaczął się w latach 60”. Mimowolnie nasuwają się tu tezy reżysera Hoffmana o decydującej roli Ukraińców w historii Rosji i Związku Radzieckiego.

O konflikcie ukraińsko-polskim na Wołyniu i filmie Wojciecha Smarzowskiego poświęconym temu tematowi Zabużko mówi, że przede wszystkim należy tu dokładnie zbadać udział sił trzecich, które wykorzystały antagonizm. Jeżeli chodzi o ekranizację Smarzowskiego, to „pomysł na film fabularny jest przedwczesny, ciągle zbyt mało wiemy, a siła filmu może utrwalić ten niepełny obraz z mocą mitu. A jestem przekonana, że do interpretacji wydarzeń na Wołyniu wiele wniosłaby wiedza o technologii sterowania konfliktem, jakiej dostarcza dziś Donbas.”

Propozycję rozliczenia się z grzechami własnej historii ukraińska pisarka zdecydowanie odrzuca, gdyż, jej zdaniem, jest na to za wcześnie, a Ukraińcy przede wszystkim muszą „odzyskać i umocnić swoją tożsamość. […] Dopiero na początku tego wieku zaczęliśmy mówić o Wielkim Głodzie”. Słowa Zabużko są kolejnym przykładem na to, jak na przypomnienie o zbrodni wołyńskiej ukraińscy patrioci nieodzownie przypominają o Wielkim Głodzie.

Postawę patriotyczną wyraża także Wasyl Słapczuk – podobnie jak Oksana Zabużko, jeden z najbardziej znaczących pisarzy ukraińskich. Napisana przez niego „Księga Zapomnienia” „przeciwko wojnie w każdym znaczeniu tego słowa” była zakwalifikowana do Literackiej Nagrody „Angelus”. W latach osiemdziesiątych Wasyl Słapczuk jako obywatel Związku Radzieckiego zobowiązany był do spełnienia „obowiązku internacjonalistycznego” podczas wojny w Afganistanie, gdzie został ciężko ranny w trakcie operacji Tora Bora.

W sierpniu 2014 r. artysta udzielił wywiadu dla ukraińskiego czasopisma „Lisowyj Wisnyk”. Redaktorka Oksana Czuryło poprosiła go o radę, w jaki sposób mają walczyć ukraińscy żołnierze w niejednoznacznej sytuacji na wschodzie Ukrainy, kiedy jedna część miejscowej ludności odbiera ich jako swoich wyzwolicieli, natomiast druga część obwinia ukraińską armię i nowy ukraiński rząd we wszystkich nieszczęściach, które przyniosła ta wojna.

Pisarz odpowiada, że w tym przypadku należy brać pod uwagę zasadę nienaruszalności granic ojczyzny, a panujące na wschodzie nastroje mają znaczenie drugorzędne, przy czym żołnierze muszą być świadomi tego, że walczą z zaborczym planem sąsiedniego państwa i nie przejmować się nastawieniem mieszkańców Donbasu i Ługańska. Słabym punktem armii ukraińskiej, według Słapczuka, jest brak ideologii i słaba dyscyplina przy czym demoralizację żołnierzy powoduje przede wszystkim niekompetencja, a nawet zdradzieckie działania zwierzchnictwa.

Pisarz potępia otwartą manipuluję patriotyzmem obywateli przez obecną władzę ukraińską. Jednym z przejawów tej manipulacji jest akcja finansowego poparcia ukraińskiej armii, organizowana przez Ministerstwo Obrony. Akcja nawołuje do wysyłki wiadomości sms wartością 5 hrywien, a zebrane w ten sposób środki przeznaczone są na materialną           i medyczną pomoc wojsku. Słapczuk mówi, że wysłanym do ATO żołnierzom pomagają przede wszystkim ich rodziny: kupują hełmy i kamizelki kuloodporne, wysyłają produkty spożywcze. Zdaniem pisarza na prowadzenie wojny Ukraina powinna wziąć kredyt, gdyż nie ma sensu bronić państwa, które nie jest w stanie wesprzeć swoich obywateli, poświęcających dla jego bezpieczeństwa własne życie i zdrowie.

Według Słapczuka, gdyby Ukraińcy nie oddali Krymu bez walki, wówczas w tym regionie toczyłaby się pełnowymiarowa wojna z Rosją albo powstałaby sytuacja podobna do obecnej na wschodzie. Jednak na Krymie, mówi Słapczuk, ukraińscy żołnierze mieliby istotne wsparcie ludności tatarskiej, więc warunki do walki dla armii ukraińskiej byłyby o wiele korzystniejsze. Warto tu przypomnieć, że liczba Tatarów na Krymie stanowi nieco ponad 10% mieszkańców półwyspu.

Bardzo dotkliwie pisarz odczuł klęskę rewolucji Pomarańczowej 2004 roku, oświadcza on, że nawet trauma afgańska była dla niego mniej bolesna niż rozczarowanie z powodu niespełnienia obietnic wyborczych przez prezydenta Wiktora Juszczenkę. W tej chwili całą nadzieję pokłada w młodej generacji Ukraińców, urodzonych w niepodległym kraju.

Dzięki kontaktom z młodzieżą na Majdanie artysta przekonał się w tym, że nowe pokolenie Ukraińców znacznie przewyższa starsze, które musi być świadome swej winy przed młodymi za swoje upokarzające doświadczenie „przeklętej komunistycznej przeszłości”, odczuwać kompleksy i w żadnym wypadku nie przeszkadzać młodzieży poprzez rady i wskazówki, naznaczone skazą zacofanego radzieckiego systemu.

Podobnie jak wspomniana wcześniej Oksana Zabużko Wasyl Słapczuk urodził się na Wołyniu. W swoich wypowiedziach z roku 2014 z przykrością mówił o „podwójnej radzieckiej moralności” Ukraińców, którą dostali oni w spadku po Związku Radzieckim. Na skutek tego dziedzictwa, według Słapczuka, mimo uznania tryzuba i flagi UPA za symbole narodowe, sama UPA nie została odpowiednio uhonorowana, a to „tylko dlatego, że walczyła także z komunistami”.

Jak widać, dla większości patriotycznie nastawionych Ukraińców gloryfikacja OUN-UPA jest niezbędna dla dowartościowania swojej identyfikacji narodowej. Warto tu przytoczyć wypowiedź profesora Łagowskiego z wywiadu prowadzonym przez Tomasza Szeląga:

Powinno się pojawić większe zainteresowanie tą sprawą, bo nie jest to tylko czysto sentymentalne wspominanie przeszłości, lecz następuje przejęcie upowskich metod postępowania i politykowania, przejęcie banderowskiego etosu, który jest stawiany dzisiejszym Ukraińcom za wzór, choć zachodnim Ukraińcom nawet nie trzeba było go stawiać, bo oni w nim wyrośli. Usiłuje się całemu narodowi ukraińskiemu ten etos banderowski zaszczepić. Już samo nieodcięcie się od tego etosu, a mogłoby ono tylko polegać na stanowczym jego potępieniu, jest niebezpieczne. UPA to jest tradycja najgorsza z możliwych, tak jak tradycja niemieckiego hitleryzmu z charakterystycznymi formacjami SS, do których UPA zresztą w różnych okresach się zbliżała. Uważam, że Polacy są zaślepieni antyrosyjskim aspektem tradycji upowskiej i uważają, że skoro jest ona antyrosyjska, to jest jak najbardziej godna pochwały albo przynajmniej pobłażliwości. W polskiej polityce jest to jedno z tych głupstw ocierających się  o polityczną zdradę interesów narodowych[11].

 

Ma to szczególne znaczenie dla odrodzenia ukraińskiej państwowości w warunkach prowadzenia „antyterrorystycznej operacji” na wschodzie kraju, gdzie stosunek do „bohaterów” UPA jest jednoznaczny – są oni uważani za najgorsze zło z możliwych: kolaborantów nazistowskich, nóż w plecy podczas walk  Związku Radzieckiego z Niemcami. Niestety w Polsce obecny wynaturzony patriotyzm ukraiński kojarzy się wyłącznie z Ukraińcami naznaczonymi nacjonalistyczną propagandą. Fakt, że istotna część Ukraińców wcale nie uznaje „ideałów Majdanu”, a tym bardziej „bohaterstwa” UPA i Bandery w ogóle nie jest brany pod uwagę, ewentualnie tłumaczy się go wszechpotężną „propagandą Kremla” i „przeklętą radziecką przeszłością”.

 

Aleksandra Łagowska

[1] Dmytro Doncow jest głównym apologetą skrajnego nacjonalizmu ukraińskiego. Swoje poglądy zawarł w książce „Nacjonalizm”, która stała się podstawą ideologiczną  dla zbrodni ludobójstwa dokonanego na Kresach Wschodnich przez odziały OUN-UPA. Propagował koncepcję Ukrainy „czystej jak szklanka wody”, nawołując do wymordowania przedstawicieli wszystkich innych narodowości na terytorium kraju, zaś Ukraińców uważał za „naród wybrany”.

[2] Warto tu wspomnieć wypowiedź znanej dziennikarki „Gazety Polskiej” Ewy Stankiewicz po wizycie na Majdanie kijowskim w lutym 2014 r. Ewa Stankiewicz zaznacza, że kult Bandery na Ukrainie nie jest antypolski, a UPA kojarzy się Ukraińcom wyłącznie z walką z okupacją radziecką, a w żadnym wypadku nie z konfliktem polsko-ukraińskim. Według Stankiewicz, sam fakt, że współczesny ukraiński kult UPA i Bandery jest antysowiecki i antyrosyjski oznacza, że Ukraińców należy w nim wspierać.

[3] Oksana Zabużko to urodzona w 1965 roku w Łucku na Ukrainie ukraińska pisarka, poetka i eseistka. Otrzymała tytuł doktora filozofii na Uniwersytecie Kijowskim. Pracowała jako wykładowca filologii ukraińskiej na uniwersytetach w USA (Harwardzkim, Yale, Kolumbijskim). Obecnie na stałe mieszka w Kijowie, pracuje w Instytucie Filozofii Ukraińskiej Akademii Nauk.

[4] „Нi, хай би хто-небудь усе ж пояснив: якого чорта було родитися на свiт жiнкою (та ще й в Українi!) – iз цiєю блядською залежнiстю, закладеною в тiло, як бомба сповiльненої дiї, з несамостiйнiстю цiєю, з потребою перетоплюватись на вогку, хляпаву глину, втовчену в поверхню землi (знизу, завжди любила – знизу, розпластаною на спинi: тiльки так i позбувалась себе остаточно, зливаючись ритмом власних клiтин з промiнною пульсацiєю свiтових просторiв […]” (Tłum. z ukr. Aleksandra Łagowska.).

[5] U Zabużko – „побєдітєльніца”, poprawnie wyraz ten w języku rosyjskim ma postać taką: победительница, co w języku polskim oznacza zwyciężczyni.

[6] От чим ще, до речi, паршива чужа країна – набиваються, натрушуються, як пух у нiздрi, напохватнi чужинецькi слiвця й звороти, залiплюють пори в мозковi, нахабно тиснуться попiдруч, навiть коли ти наодинцi з собою, – i незчуваєшся, як починаєш балакати “хеф-напiв”, тобто повторюється те саме, що вдома (вдома? схаменися, кобiто, – де вiн, твiй дiм?), ну гаразд, у Києвi, в Українi – з росiйською: всякає ззовнi накрапами, зсихається- цементується, i мусиш – або повсякчас провадити в умi розчисний синхронний переклад, що звучить вимучено й ненатурально, – або ж приноровитися, як усi ми, самим голосом брати чужомовнi слова в лапки, класти на них такий собi блазнювато-iронiчний притиск як на забуцiм-цитати (наприклад – гарний приклад для студентiв, можна навести завтра на лекцiї: “Ти себе що – “побєдiтєльнiцей” почуваєш?”). (Tłum. z ukr. A.Ł.).

[7] „Сестро, сестро (повісті й оповідання)”

[8] „ Музей покинутих секретів”

[9] Izabela Chruślińska jest kierownikiem programowym w Fundacji Solidarności Międzynarodowej.                 Za działalność poświęconą promocji idei społeczeństwa obywatelskiego i poparciu przemian demokratycznych w krajach byłego Związku Radzieckiego została odznaczona Złotym Krzyżem Zasługi. Od wieli lat aktywnie działa na rzecz propagowania solidarności z Ukrainą, a także promuje ideę wielokulturowości w Polsce. Ostatnimi czasy przez fundację zorganizowała zakup sprzętu dla ukraińskich dziennikarzy pracujących w strefie ATO i wojny.

[10] Aktywnie walczący na Majdanie Prawy Sektor znany jest m.in. przez tak zwane „lustracje śmieciowe”, kiedy agresywni młodzi ludzie w maskach i ubraniach na wzór mundurów polowych, wsadzają sprawujących władzę urzędników do kontenerów na śmieci. Seria akcji „lustracji śmieciowych” dotknęła wszystkie regiony Ukrainy.

 

[11] Źródło: http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/prof-bronislaw-lagowski-rusofobia-to-jest-obecnie-ideologia-panstwowa/51vhw.

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *