Lewicki: Przegląd tygodników politycznych za tydzień 24/2018

 

„Niedziela” nr 23

„Zadyma na Litwie” – Europoseł Mirosław Piotrowski pisze o działaniach władz z Warszawy  przeciwko organizacji Polaków na Litwie. „Po prostu wszczęli zadymę na Litwie. „Czuję się oskarżony, poniżony i z tymi urzędnikami nie widzę żadnej możliwości współpracy, mimo mojej ogromnej miłości do polski” – to słowa prezesa Związku Polaków na Litwie Michała Mackiewicza, który funkcję tę sprawuje od szesnastu lat. Właśnie został wybrany na kolejną kadencję. Dzień przed wyborem jednak został wezwany do Ambasady Polskiej w Wilnie, gdzie pani ambasador krótko mu oznajmiła: „Jako przedstawiciel państwa polskiego mam zgłosić, że Pan nie może kandydować”. (…) Sprawa, jak się okazało, dotyczyła omyłkowych zapisów, które rok temu znalazły się w sprawozdaniu Zarządu Głównego ZPL przedłożonego Fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie”. Gdy zorientowano się, że nastąpiła pomyłka, nie pozwolono pracownikom ZPL na żadną korektę. Natychmiast więc zwrócili oni środki do Polski. (…) To jednak nie wystarczyło fundacji, która postanowiła sprawę rozgrywać politycznie. Zgłosiła sprawę do polskiej prokuratury, a ta zwlekała ponad rok, aby nadać jej bieg. Tuż przed zjazdem prezes ZPL otrzymał bezpośrednio z prokuratury warszawskiej zawiadomienie, że jest podejrzany w sprawie o oszustwo i że ma się stawić na przesłuchanie. Nie jestem prawnikiem, więc poradziłem się innych prokuratorów, którzy złapali się za głowę, Jeden odpowiedział wprost, że za jego czasów taki tryb był nie do pomyślenia, ale może coś się w prawie zmieniło. Polski prokurator nie mógł wzywać obywatela innego kraju, który w dodatku jest parlamentarzystą litewskim i chroni go tamtejszy immunitet. Zdaniem większości Polaków mieszkających na Litwie, sprawa jest wydumana i ma podtekst polityczny. Jak powiedziałem w jednym z wywiadów, donos na ZPL ze strony polskich władz to brutalna próba podzielenia Polaków na Litwie, która nie udawała się do tej pory władzom litewskim (…) Polacy w litewskim Sejmie mają ośmiu przedstawicieli, co stanowi 6 proc. Izby. 10 tys. Polaków należy do ZPL”
Widać, urzędnikom w Warszawie ten sukces Związku Polaków na Litwie  bardzo przeszkadza i chcieliby coś zrobić by środowisko polskie na Litwie osłabić i podzielić. Polacy na Litwie utrzymali się pomimo brutalnych działań władz sowieckich i litewskich to i  działania urzędników obecnej władzy w Polsce im nie zaszkodzą.

 

„Gość Niedzielny” nr 23

„Papież stawia na Moskwę” – „Franciszek spotkał się z delegacją Patriarchatu Moskiewskiego pod przewodnictwem metropolity Hilariona, najbliższego współpracownika patriarchy Cyryla. W wygłoszonym do delegacji przemówieniu odniósł się do kilku istotnych kwestii ekumenicznych, mających także wielkie znaczenie geopolityczne (…) – Kościoły katolickie nie powinny mieszać się do wewnętrznych spraw rosyjskiego Kościoła prawosławnego ani do spraw politycznych. Takie jest moje podejście, postawa Stolicy Apostolskiej obecnie – oświadczył Franciszek. (…) – W Moskwie, w Rosji jest tylko jeden patriarchat – wasz. Nie będziemy mieli drugiego. A kiedy jakiś wierny katolicki – czy to świecki, czy ksiądz, czy biskup – chwyta za sztandar uniatyzmu, który już nie działa, jest skończony, przynosi mi to ból – stwierdził. Słowa Franciszka padły w momencie, kiedy rozstrzyga się sprawa samodzielności kościelnej, czy autokefalii, o jaką w Konstantynopolu zabiegają ukraińscy prawosławni nieuznający jurysdykcji Patriarchatu Moskiewskiego  (…)  Zarówno w Rosji, jak i na Ukrainie wypowiedź papieża jest interpretowana jako opowiedzenie się w tym sporze po stronie Patriarchatu Moskiewskiego”.
Jak widać doświadczenia z uniatyzmem skłoniły papieża Franciszka do odrzucenia tego kierunku i stwierdzenia, że jest on „skończony”. Nasze polskie doświadczenia, szczególnie jeśli chodzi o wsparcie banderyzmu przez wielu duchownych tego kościoła, także są bardzo bolesne.

„Angora” nr 24
„Kaczyński będzie miał protezę kolana” – powołując się na Super Express piszą, że do końca leczenia Jarosława Kaczyńskiego jest jeszcze daleko. „To nie koniec zmagań prezesa z chorym kolanem. Jak się dowiadujemy, jego pobyt w domu nie potrwa długo, bo już po wakacjach czeka go operacja wszczepienia endoprotezy stawu kolanowego. –Decydująca operacja prezesa mogłaby być dużo wcześniej, gdyby nie stan zapalny w kolanie i infekcja bateryjna. Niestety musimy czekać – mówi ważny polityk PiS. (…) Pacjent po operacji będzie chodził mniej więcej dwa miesiące o kulach i później nastąpi ich odstawienie. A komfort chodzenia pacjent odczuwa dopiero po roku – dodaje na koniec dr Kamiński”
Pan prezes choruje i nie może chodzić a ta jego partia też, tak jakby, zaczęła się potykać o własne nogi. A tu wybory różne idą i trzeba stanąć do wyścigu o głosy. Co to będzie?

„Do Rzeczy” nr 24

„dwaj panowie g” – „zaczynamy od obrzydliwej plotki, która przynosi odpowiedź na pytanie, dlaczego PiS zwlekał z powieszeniem, znaczy zawieszeniem posła Stanisława Pięty. Otóż – jak wiadomo – Kaczor Dyktator w chwili wybuchu afery piętowej znajdował się w szpitalu. W pokoju ma telewizor, owszem, nawet ciągle ogląda. A telewizor jest nastawiony ciurkiem na TVP Info. Ustalenie stanu faktycznego musiało zatem trochę zająć, stąd opóźnienie w egzekucji. Złośliwi twierdzą, że Kaczor Dyktator po wielu dniach oglądania TVP Info od świtu do nocy ma wiele bardzo ciekawych przemyśleń na temat funkcjonowania telewizji, tej anteny i życia zawodowego Jacka Kury –Kurskiego”.
To w ogóle cud, że Kaczyński doszedł do tego stanu faktycznego po oglądaniu TVP Info. Świadczy do jednak o jego dużej inteligencji gdyż z przekazu tego kanału bardziej by chyba wynikała potrzeba nagrodzenia Pięty.

„Do Rzeczy” nr 24
„Kwadratura Rosji i Niemiec” – Rafał Ziemkiewicz usiłuje podać jakąś racjonalną receptę na ułożenie sobie przez Polskę stosunków z Rosją i Niemcami. Niestety już jego założenia są błędne, albowiem widzi on to następująco: „Polska ma tylko trzy możliwości. Pierwsza: dogadać się z Niemcami przeciwko Rosji, Druga: dogadać się z Rosją przeciwko Niemcom. Trzecia – być w konflikcie z obydwoma, co oznacza popychanie ich do tego, by dogadały się przeciwko nam”.
Błąd polega na tym, że Polska jest krajem zupełnie innej miary niż Niemcy i Rosja i dlatego bliskie relacje z Polską każdemu  nich niewiele dają i nie potrafią one zastąpić układu sojuszniczego Rosji z Niemcami albowiem dopiero połączenie potęgi niemieckiej gospodarki z olbrzymimi zasobami naturalnymi Rosji daje efekt w postaci siły, która jest w stanie wpłynąć na globalny układ sił. Polska gospodarka to jest tylko 14 proc. gospodarki Niemiec. Mając to na uwadze Polska może, co najwyżej, dołączyć do tego układu na zasadzie junior partnera. A to i tak jest o wiele lepiej niż będąc mało istotnym sojusznikiem USA ciągle się zastanawiać jak będzie działać amerykańska ustawa 447 czy podobne pomysły pojawiające się w Izraelu i czy USA na jakimś etapie nie przehandlują naszych interesów za jakiś istotne aktywa, które zaproponuje im Rosja.
Nie wychodząc z realnej oceny własnej siły, nie można też się dziwić, że w efekcie Ziemkiewicz żadnego rozwiązania tejże „kwadratury” nie znajduje.
Plusem wydaje się tylko to, że widzi on bankructwo dotychczasowej polskiej polityki zagranicznej: „Skoro sami zrezygnowaliśmy z podmiotowości, skoro nie mamy własnej polityki bliskowschodniej ani własnej polityki ukraińskiej (bo nie jest nią uznanie za własne interesów Ukrainy i wyręczanie w ich promowaniu Niemców), ani własnej polityki wobec Białorusi, którą uparliśmy się naprowadzać na drogę anty-Łukaszenkowskiego Majdanu, no to jak możemy oczekiwać, że Rosja będzie nas traktowała jako polityczny podmiot”.
Diagnoza jest poprawna a to już może być podstawą do sformułowania nowej polityki zagranicznej.

„Sieci” nr 24

„Przegląd tygodnia Mazurka & Zalewskiego” – „W radiu u Mazurka była wicepremier Szydło, której dość niemrawo szło tłumaczenie dlaczego nie poszła do niepełnosprawnych protestujących w Sejmie, za to spłynęła Dunajcem (…) Poł godziny później dostaliśmy długiego esemesa od jednego z ministrów, który postanowił nam wszytko rozjaśnić. Szło to tak (cytujemy dosłownie, ABW może poświadczyć): „Redaktorze, Beata nie poszła do niepełnosprawnych, bo ubiegł ją premier, a po to ją ubiegł, aby nie miała po co iść i żeby nie padały takie pytania. O wyprawce szkolnej 300 zł też dowiedziała się z wystąpienia premiera na konwencji PiS i nie dano jej tego zakomunikować (…)  Toczy się brutalna walka o wyeliminowania całego rządu z lat 2015-2017. Prowadzi to Morawiecki z Gowinem przy aprobacie JK., którego Bielan przekonał, że to działanie na rzecz poszerzenia elektoratu …”
Tak przedstawione działania rządu wyglądają na logiczne  ale też jest to bardzo ryzykowna dla PiS gra, bo rząd z lat 2015-2017 kojarzy się z wypełnianiem wielkich obietnic wyborczych w rodzaju 500+ czy obniżenia wieku emerytalnego, przy których ta jednorazowa wyprawka 300 zł to jest mały pikuś, zaś obecny rząd bardziej wkurzył już ludzi nowymi daninami i wzrostem ceny benzyny. Zatem zamiast spodziewanego poszerzenia elektoratu bardziej prawdopodobny jest szybki zjazd poparcia.

 „Sieci” nr 24

„Nieoficjalny przegląd tygodnia” – „W Sejmie debatowano nad odwołaniem wicepremier Szydło i minister Rafalskiej. Z tej okazji Kosiniak-Kamysz wykrzyczał do premiera Morawieckiego: „Patriotyzmu ani mnie, ani nikogo z nas nie będzie uczył człowiek, który przez lata był na żołdzie międzynarodowej finansjery. To pan się meldował w stolicach europejskich i zdawał raporty. Nie my” – grzmiał prezes PSL …”
I tak delikatnie się obszedł z Morawieckim bo przecież żołd biorą żołnierze, a bycie żołnierzem, nawet międzynarodowej finansjery, to chyba nie taka hańba. Mógł zamiast żołdu użyć terminu srebrniki albo jurgielt i wtedy byłoby gorzej.

 

„Gazeta Polska” nr 24

„Witajcie w totalitaryzmie” – pana Janka Pospieszalskiego refleksje całkiem niewesołe. „W ubiegłym tygodniu miały miejsce aż dwa wydarzenia pokazujące, że zaczynamy żyć w rzeczywistości totalitarnej, czyli takiej, w której normy społeczne, prawo i zdrowy rozsądek ulegają ideologicznej dyktaturze. 4 czerwca na zawodach lekkoatletycznych w USA dwa pierwsze miejsca w biegu pań zajęły osoby transseksualne, czyli faceci przerobieni na kobiety. Choć zawodnicy udający zawodniczki na pierwszy rzut oka wyglądają jak mężczyźni, dopuszczono ich do konkurencji. Na drugi dzień Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał wyrok nakazujący krajom członkowskim traktować jako współmałżonków osoby ze związków zawartych w innych krajach – tam gdzie dopuszcza się małżeństwa tej samej płci. (…) rozstrzygnięcie TSUE to kolejny krok na drodze wprowadzenia bocznymi drzwiami tzw. małżeństw jednopłciowych”.
No i patrzcie Państwo, tak żeśmy uciekali od tego totalitaryzmu na Zachód, że całkiem żeśmy nie zauważyli, że totalitaryzm też tam szedł. Tylko, że on szedł szybciej i zanim my doszliśmy to on już zdążył się tam na dobre zainstalować.
I co teraz robić panie Janku? Normalnie pod tym względem jest jeszcze w Rosji, ale to szybko musimy wracać, żeby znowu nas on, znaczy  ten totalitaryzm, nie wyprzedził.
Stanisław Lewicki

[Głosów:7    Średnia:4.7/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *