Lewicki: Żydzi patrzą na obchody 80 rocznicy wybuchu drugiej wojny światowej

Izraelski dziennik „Haaretz”[i] zamieścił  tekst swojego korespondenta z Warszawy, który wyraził swoje niezadowolenie z powodu, jego zdaniem, zwracania zbyt dużej uwagi na cierpienia narodu polskiego spowodowanego II wojną światową, co miało mieć miejsce podczas niedawnych obchodów 80 rocznicy jej wybuchu. “Polacy zostali opisani jako bohaterowie i bojownicy o wolność, którzy ryzykowali życie dla całej Europy i zapłacili najwyższą cenę w wojnie z Niemcami: ich kraj przestał istnieć, ich miasta zostały zniszczone, a trzy miliony Polaków-chrześcijan zapłaciło życiem … Ale Żydzi – grupa, która zapłaciła najwyższą cenę w czasie II wojny światowej – byli prawie całkowicie nieobecni w przemówieniach, zgromadzeniach, ceremoniach i marszach”[ii].

Korespondenta ubodło także, że prezydent Niemiec przeprosił za zbrodnie popełnione przez Niemców na narodzie polskim, zaś wiceprezydent USA Pence nazwał Polskę „narodem bohaterów”.   Można by to podejście izraelskiego dziennika potraktować jako rodzaj zazdrości, czy też jeszcze  bardziej wyrachowania, które każe mu odbierać te pozytywne gesty wobec Polaków, jako element  wprowadzający dysonans do narracji  mającej usprawiedliwiać aktualne roszczenia żydowskie. Teza ogólna jest tam taka, że “Prawicowy, nacjonalistyczny rząd Polski może świętować wielkie zwycięstwo”. Z tego można by wnosić, że, o podobnej jakby proweniencji, rząd izraelski odniósł tu jakąś porażkę.

Ale zostawmy na boku tego rodzaju kalkulacje, a zastanówmy się, czy rzeczywiście, podczas obchodów początku wojny należy szczególnie wspominać Żydów, a nie Polaków. Otóż nie ma do tego dobrych podstaw, już choćby dlatego, że sam wybuch wojny nie był początkiem eksterminacji Żydów i ta rozpoczęła się dopiero z wybuchem wojny III Rzeszy z ZSRR, która nastąpiła prawie dwa lata później. Do tego czasu obie społeczności, czyli polska i żydowska, były przez Niemców traktowane podobnie, a były pewne sygnały ze strony niemieckiej, że Żydzi mogą oczekiwać jakichś może nawet bardziej pozytywnych dla siebie rozwiązań. Po pierwsze, zostali zwolnieni przez Niemców do domów jeńcy pochodzenia żydowskiego z armii polskiej, którzy zostali pojmani w trakcie kampanii wrześniowej. Tworzenie gett żydowskich, było na początku przedstawiane jako nadanie pewnych znamion samorządności społecznościom żydowskim, a na dodatek władze niemieckie na poważnie sondowały i rozważały utworzenie na Lubelszczyźnie czegoś w rodzaju żydowskiego okręgu autonomicznego – Lublinlandu[iii].

W pierwszych miesiącach wojny to właśnie ludność polska, zwłaszcza inteligencja, została poddana masowym egzekucjom, szczególnie na terenach włączonych do Rzeszy. Żydzi nie cierpieli wtedy z  powodu podobnie barbarzyńskich represji, a poddano ich raczej naciskowi administracyjnemu. Wypada też dodać, że obóz w Auschwitz był wybudowany dla Polaków i oni też stali się pierwszymi, którzy znaleźli się tam za drutami. Zatem w początkowym okresie wojny los Żydów nie był gorszy, jeśli nie lepszy, od losu Polaków i nie ma, wobec tego, podstaw by go szczególnie podkreślać z okazji obchodów wybuchu wojny, gdyż, w sposób oczywisty, wspomina się  wtedy i analizuje przebieg pierwszych miesięcy po wybuchu tej strasznej wojny.

Sami też Żydzi nie byli jeszcze wtedy pewni jaki będzie ich los i część z tych, którzy uciekli na tereny zajęte przez ZSRR, wracali do Generalnej Guberni i wręcz zabiegali o to. W książce prof. Krzysztofa Jasiewicza – Rzeczywistość sowiecka 1939-1941 w świadectwach polskich Żydów – znajdują się ówczesne relacje na to wskazujące: „Blumenstrauch Józef ur. 1917 r. w Chełmie Lubelskim, bez zawodu kawaler … Kiedy do Lwowa, Włodzimierza [Wołyńskiego] i Brześcia [n.Bugiem] przybyły komisje niemieckie  dla umożliwienia wyjazdu za Bug, właśnie masy, tych „dobrowolców” [ochotników] Żydów, wiwatowały [one] setkami i tysiącami na cześć Niemców i Hitlera. Proszę sobie wyobrazić tłumy Żydów krzyczących: Niech żyje Hitler.”[iv]  Faktycznie trudno to sobie wyobrazić, ale tak to wyglądało. Inna relacja, niemniej, z dzisiejszego punkt widzenia, zadziwiająca: „Fiszler Wiktor, ur. 1907 r., kierownik młyna i tartaku (…) Spotkałem czeskiego Żyda, który już zaznał Dachau. Powiedział dosłownie: Przyjacielu! Chętnie wymienię rosyjskie śledztwo i łagier na Dachau, puśćcie mnie z powrotem do Dachau”[v].

Oczywiście, biorąc pod uwagę zdarzenia które nastąpiły po dwóch latach, ci Żydzi, co chcieli sami wracać do Niemców, wydają się być pozbawieni rozumu, ale wtedy takiej wiedzy o tym co się stanie nie było i nie wiedzieli oni, że co prawda warunki w sowieckich łagrach są straszne, ale jednak 80 proc. Żydów je przeżyło, gdy tymczasem z niemieckich obozów uratowały się tylko jednostki.  Ponadto, dla  niektórych  Żydów, sytuacja stworzona przez niemieckie władze w Generalnej Guberni wydawać się mogła w jakiś sposób korzystna. Na przykład, jak pisał Celek Perechodnik, członek żydowskiej policji w getcie otwockim, Żydzi, wykorzystując, wywołaną przez Niemcy, inflację złotówki w Generalnej Guberni, powszechnie wykupywali swoje długi hipoteczne, które z powodu tej inflacji, nagle bardzo straciły na wartości i były do jednorazowego uregulowania. Zaś sytuację w getcie, po jego powstaniu, opisywał on następująco: „Żydom w Gettcie było bardzo dobrze, niczego im nie brakowało, pieniędzy mieli w bród, jedzenia także …”[vi] Ta opinia dziś wydaje się szokująca, ale w stosunku, przynajmniej do pewnych warstw ludności żydowskiej w początkowej fazie istnienia getta, mogła być prawdziwa.

Jeszcze inaczej wyglądała sytuacja na terenach zajętych przez ZSRR. Tam żydowscy  komuniści nagle znaleźli się w kręgach władzy i administracji i ich sytuacja, w porównaniu do czasów IIRP, była jakby lepsza. Nie dotyczyło to oczywiście całej ludności żydowskiej, gdyż syjoniści, czy bundowcy, tak samo byli wywożeni na Sybir  jak i Polacy. Lecz relatywnie, poprzez udział we władzy i współpracy z nią, Żydzi o wiele lepiej odnaleźli się w sowieckiej rzeczywistości niż Polacy. Toteż, ogólnie patrząc, nie ma podstaw by twierdzić, że sytuacja Żydów, w początkowym okresie wojny, była w jakiś istotny sposób gorsza niż ludności polskiej. Zatem nie ma też powodu, by obchodząc rocznicę wybuchu wojny w sposób szczególny wspominać i zajmować się losem obywateli polskich żydowskiego pochodzenia.

Jest też inny aspekt tej sprawy. Te kilkanaście miesięcy na początku wojny, to był czas, kiedy państwa zachodnie, szczególnie USA, mogły realnie pomóc Żydom w Polsce organizując ich emigrację. Przecież aż do grudnia 1941 roku USA miały stosunki dyplomatyczne z Niemcami i ich przedstawicielstwa oraz korespondenci mediów amerykańskich funkcjonowali na terenie Niemiec. Mogły zatem te przedstawicielstwa wydawać wizy i inne dokumenty imigracyjne dla polskich Żydów, a amerykańskie media zbierać o nich informacje i krzyczeć na cały świat o ich wyjątkowych cierpieniach. Ameryka nie zrobiła wtedy niczego by realnie pomóc polskim Żydom, ale za to teraz zainteresowała się mieniem, które jakoby pozostało po ofiarach holokaustu. To wielki wstyd dla Ameryki, a  szczególnie dla jej władzy i elity. To pokazuje prawdę o nich.

Stanisław Lewicki

[i] https://www.haaretz.com/world-news/europe/.premium-honoring-polish-war-victims-they-forgot-the-jews-1.7775514

[ii] https://www.rp.pl/Historia/190909922-Haaretz-W-Warszawie-zapomniano-o-jednym-o-Zydach.html?fbclid=IwAR2t9WqmATGWyiqSLJx9uzmdNO8BNErre0F8TmyVAKQPIp6N3wSlgoch7r8

[iii] Edward Gigilewicz, Lublinland państwo żydowskie w planach III Rzeszy, ISBN 83-88822-86-1 Radom 2004 s.56

[iv] Krzysztof Jasiewicz, Rzeczywistość sowiecka 1939-1941 w świadectwach polskich Żydów -Rytm Warszawa 2009 s.149

[v] Tamże, s.191

[vi] Calek Perechodnik, Czy ja jestem mordercą?, Warszawa 1993 s.158

[Głosów:15    Średnia:4.7/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *