Łuba: Nie o „wyzwolenie” a o „zwycięstwo”…

Zastanawiałem się, czy wypowiedzieć się publicznie na temat, który w ostatnich tygodniach – to jest „czy ZSRR wyzwolił Polskę czy nie”. Czytałem różne artykuły, komentarze, słuchałem v-logów i innych form opisywania wydarzeń. Widziałem szermierkę semantyczną jednej i drugiej strony, widziałem darcie szat i licytowaniem krwi, infrastruktury, umysłów i dolarów, wyzywanie się obu stron od ruskich agentów poprzez ignorantów do volksdojczów. Widziałem wiele różnych odsłon tego sporu po chwili refleksji mnie to załamało…

Dlaczego? Bo to jest kolejna bezsensowna wojna polsko-polska, niewarta ani jednej kalorii spalonej pisarza podczas pisania, górnika który wydobył węgiel by z niego uzyskać prąd, rolnika który wyprodukował żywność dzięki której członkowie tej wojny mają energię i chęci by pisać oraz wszystkich innych elementów składowych. To jest bez sensu…

Spójrzmy na świat. Jaki obraz Polski i Polaków znajduje się w światowej opinii publicznej, jeżeli chodzi o okres II Wojny Światowej? Czy tam w omówieniu „Sprawy Polskiej” znajduje się wątek wyzwolenia Polski w stopniu istotnym? Na takiej anglojęzycznej wikipedii mowa jest o tym, że Polacy i Sowieci wyzwolili Polskę w ofensywach takich i takich, że oferowali polskim jeńcom z 39 dołączenie do polskiej armii w ZSRR by wyzwolić Polskę z rąk nazistów itp. W innych specjalistycznych a uczciwych bardziej publikacjach to też się powtarza. Zatem dla fachowców Polska została wyzwolona. Jednak co znajduje się w kolektywnym umyśle świata  masowego? Znajduje się tam bardzo, ale to bardzo zła rzecz…

NAZIŚCI BYLI POLAKAMI

POLSKA BYŁA NAZISTOWSKA

POLSKA KOLABOROWAŁA Z NAZISTAMI

POLSKIE OBOZY ZAGŁADY

POLACY MORDOWALI ŻYDÓW

To jest rzecz, która kręci się wokoło tego tematu, a o której każdy zapomina! Za każdym przemówieniem czy publikacją polskiego VIPa, który na świecie zaczyna mówić, że Polska przegrała II Wojnę Światową, generuje kolejnego bakcyla, który gnieździ się w umyśle nie-Polaków. Bo kto dla świata przegrał II Wojnę Światową? Niemcy na Zachodzie, Japończycy na wschodzie, oraz ich sojusznicy lub kolaboranci. Dla świata nie ma trzeciej kategorii, tych co mogliby przegrać, a byli w obozie antyhitlerowskim. Nie ma, nie było i nie będzie. I to musimy sobie wpoić do głowy, że w takich kategoriach myśli świat. A tak długo, jak nasza mentalność i wyobrażenie jest układem odseparowanym od zewnętrznego toku, tak długo to my musimy się do nich dostosować. Nasz kod opisujący będzie dla świata niezrozumiały i zostanie uproszczony. Jeżeli będziemy mówić chórem, że przegraliśmy i zostaliśmy zniewoleni – świat zrozumie że „Poczdamem” byliśmy wolni a zatem byliśmy sojusznikami Hitlera. Jak będziemy mówić, że wygraliśmy – to będą wiedzieć że byliśmy wrogami Hitlera.

Minie pokolenie lub dwa i plany powojennych ex-nazistów, by oczyścić imię Niemiec z nazistowskich plam i zbrodni, może się powieść. Już teraz są relacje Polonii, które są złe. Student w Kanadzie zostaje zapytany, kim byli naziści. Ten z automatu odpowiada, że Polakami. „To dlaczego mieli niemieckie imiona i nazwiska i napadli na Polskę w 39?” I albo przyznał się do pomyłki, albo tworzył jakąś konstrukcję logiczną by zachować spójność w swojej głowie. Do tego doprowadzili nie tylko ex-naziści, ale też i Polacy z Polonią. Stworzyliśmy jako naród obraz pokonanych, zniewolonych, niezadowolonych itd. Świat tego nie rozumiał już w 1945, czego dowodem są świadectwa polskich pilotów w Wielkiej Brytanii. Wracajcie do siebie, macie już wolną Polskę, z czego jesteście niezadowoleni, że Hitler został pokonany? Takie padały pytania do nich. Oni nie rozumieli nas a my ich.

Wiem, że jestem dla prawie wszystkich z was jakimś randomem z internetu, bez sławy, reputacji, publikacji i tytułów. Jednakże proszę Was wszystkich – zaprzestańcie tej wojny „o wyzwolenie”. Niech wszyscy Polacy mówią „o zwycięstwie”. Jeżeli masz negatywną interpretację tego, co się stało – mów o zwycięstwie pyrrusowym. Ten idiom też czemuś służy a ma charakter międzynarodowy, zrozumiały prawie dla wszystkich co mieli styczność z europejską kulturą. Można mówić o zwycięstwie niepełnym, ciężkim czy innym. Ale niech wszyscy na świecie zakodują sobie, że Polska była wśród zwycięzców.  A tego nie zakodują, jak będą spory „czy zostaliśmy wyzwoleni czy zniewoleni”, bo nawet to dla świata coś znaczy („jak jest tak ostry spór, to część może była rzeczywiście prohitlerowska a propaganda polska to zataja?”)

Inaczej… świat będzie miał nas zawsze za nazistów, kolaborantów i katów Żydów…

Michał Łuba

[Głosów:17    Średnia:4.3/5]
Facebook

12 thoughts on “Łuba: Nie o „wyzwolenie” a o „zwycięstwo”…”

  1. Stąd też, ludzie uważający się za patriotów i wygadujący głupoty o dwóch okupacjach, zniewoleniach itd. sami dokładają cegiełki do “polskich obozów zagłady”. Można sobie władze komunistyczną i okoliczności jej zaprowadzenia oceniać różnie, ale dla przeciętnego mieszkańca “krajów sojuszniczych” wojnę z Hitlerem prowadziła Wielka Brytania, USA i ZSRR. Jeśli ktoś walczył przeciw ZSRR, to znaczy że był za Hitlerem. Ludzie bajdurzący o “dobrych Niemcach” i “ruskim bydle” też tu swój udział mają. A tymczasem, zamiast idiotycznych prób tworzenia całkowicie niezrozumiałych poza Polską konstrukcji logicznych, w ramach odpowiedzi na niemiecko-żydowskie oszczerstwa polskie władze powinny nie tylko schować opowieści o rtm Pileckim(obecnie po pośmiertnych awansach już chyba pułkowniku, jeszcze dwie kadencje i mu Marszałka Polski dadzą…) i powojennych bandach, ale zacząć na każdym kroku szczycić się że Wojsko Polskie walczyło z Hitlerem od pierwszego do ostatniego dnia wojny, że to Wojsko Polskie z pomocą Armii Czerwonej zdobyło Berlin, zamiast nadawać ulicom nazwę Ogniów, Łupaszków, Burych i innych indywiduów, powinno się nadawać nazwy Zdobywców Berlina, Bohaterów Lenino, Bohaterów Monte Cassino, Bohaterów Bredy, Bohaterów Kołobrzegu itd. Zamiast jak to się robi teraz, przeciwstawiać PSZ na Zachodzie Wojsku Polskiemu, zamiast przeciwstawiać AK Armii Ludowej, tworzyć narrację o wspólnej walce całego narodu niezależnie od frakcji politycznych przeciw Niemcom. Tylko taką natarczywą propagandą można jakkolwiek dotrzeć do ludzi na Zachodzie. Dla nich, jakichby nie robić wygibasów, Polska czy to przedwojenna, czy komunistyczna, czy jakakolwiek inna to po prostu Polska, a ZSRR to jeden z głównych pogromców Hitlera, i po prostu trzeba się z tym pogodzić, dostosowując do tego przekaz. I to pomimo tego, że wielu Polaków zdaje się żałować, że ich ojców i dziadków Hitler nie spalił…

  2. mówienie o zwycięstwie pyrrusowym jest jak najbardziej wskazane, ale nie rozumiem, dlaczego mamy się przejmować tym, że ktoś mówienie o porażce Polski w 2WŚ utożsamia z przynależnością Polski do obozu nazistowskiego? to jego problem i my go nie rozwiążemy; sprawami historycznymi interesuje się promil ludzi na świecie, dogłębnie interesuje się dużo mniej, a Polską jako taką jeszcze zdecydowanie mniej, a Pan pisze, że świat nas za nazistów będzie miał…

    żeby budować stereotypy globalne, trzeba mieć albo globalny zasięg dystrybucji treści, albo jednostki bywające w świecie, które istniejące stereotypy miażdżą [lub wzmacniają] swoją postawą – mam pewność, że jeden zauważalny medialnie [lub nawet w kontakcie bezpośrednim] gest człowieka, utożsamiającego się i identyfikowanego jako Polaka znaczy więcej dla budowy stereotypów na świecie, niż wszystkie spory historyczno-polityczne odbywające się w Polsce; i nie chodzi mi bynajmniej o tyrady historyczne, które większość świata skwituje ziewaniem, tylko o jakiś nieprzeciętny czyn – wykazanie się odwagą, hojnością, mądrością, talentem itp. [też generalnie będzie ziewanie, ale być może z chwilą przerwy na: o! popatrz, popatrz…];

    uważam też, że należy mówić o tym, że ZSRR nie wyzwolił Polski, tylko przejął jej okupację, bo czy (pomijając cały szum) nie jest to zwyczajnie prawda? wyzwolenie i zwycięstwo to nie są słowa adekwatne do sytuacji Polski po 45 roku i tyle;

    co do pierwszej wojny światowej historycy prowadzili i prowadzą zażarte spory i dziś już widać, że była ona skutkiem wielostronnych decyzji i ich konsekwencji, a faktyczną przegraną była Europa – rozbijane są stereotypy dotyczące tego, kto wzniecił, kto winien, kto wygrał, kto przegrał i nie widać, by miało to coś wspólnego ze stawianiem jednych państw/narodów na podium a drugich do kąta – wręcz przeciwnie – dlaczego więc rozbijanie myślenia o wygranych/przegranych 2WŚ miałoby w ostatecznym rozrachunku oznaczać zakwalifikowanie nas do nazistów?
    może trzeba się zwyczajnie wyzbyć małostkowego myślenia o korzyściach lub stratach z danych narracji i szukać słów i opisów adekwatnych do wydarzeń, a gdy ich nie ma, to je tworzyć, bo kto miałby przedstawiać i brać pod uwagę nasz punkt widzenia, jeśli my sami nie będziemy tego robić i się o to spierać?

    1. Dlaczego wybuchła I WŚ? Bo blokowano dostęp austriackim śledczym dostęp do śledztwa w sprawie zamachu na Cesarza, czyli głowę Państwa… co wtedy mogło budzić pytania o inspiratorów całej akcji, jeśli to był to podmiot państwowy to byłby akt wojny. Ciekawe, że ci co już od 10 kwietnia krzyczeli to (…)To robota Putina(…) nie widzieli potrzeby nawet tak skromnej akcji jak wysłanie Gromu, aby odbił wrak.

    2. Ograniczę się tylko do kilku punktów, ponieważ na resztę szkoda. A trzeba wskazać istotne błędy w myśleniu które pojawiły się w komentarzach, gdyż bez ich eliminacji dalej Polacy będą cierpieć i nie wiedzieć co się w ogóle stało…

      “dlaczego mamy się przejmować tym, że ktoś mówienie o porażce Polski w 2WŚ utożsamia z przynależnością Polski do obozu nazistowskiego? to jego problem”
      ” Jeśli Zachód nie jest w stanie zrozumieć w sumie wcale nie tak skomplikowanej prawdy to mam gdzieś taki Zachód”

      Proszę powiedzieć mężczyznom niesłusznie oskarżonym o gwałt, którzy stracili reputację i możliwości operacyjne, że to problem tych którzy dalej wierzą w to przestępstwo pomimo wyroku uniewinniającego…

      W późnych czasach saskich oraz prawie całych stanisławowych na Zachodzie i w Rosji Prusacy Polsce dorabiali gębę kraju niebezpiecznego dla ładu, dzikiego. W wyniku korespondencji elit pruskich z francuskimi filozofami otworzył się worek z którego potem europejska opinia publiczna widziała w Polsce kraj, z którego może rozpętać się kolejna paneuropejska wojna religijna (jak Wojna 30-letnia) a później jako kolejne zarzewie rewolucji (bo już Francja wrzała). Polskie elity w większości lekceważyły te wieści. Być może też argumentując, że jak francuscy ignoranci-filozofowie piszą o zagrożeniu z Polski płynącej lub że w Polska jest za duża jak na kraj w tak różnorodnym regionie lub inne “banialuki” (ten termin był bardzo popularny w rzeczpospolitej szlacheckiej) to jest problem ich ignorancji. Później efektem było to, że nikt poważny w Europie nie stawił się za Polską przy rozbiorach, a niektórzy nawet bili brawo temu. I to się powtarzało, a potem Polacy mają lament, jak to świat może tak reagować…

      I to miało miejsce nie tylko z Polakami, ale też i innymi. Kościół katolicki, inkwizycja, hiszpański kolonializm i wiele innych… A potem zdziwienie, że inkwizycja (która cywilizowała system prawny) przedstawiona zostaje jako akcja fanatyków którzy tylko terroryzowali. Zdziwienie, że katolicyzm zostaje uznany za ślepy pietyzm a protestantyzm uznawany za racjonalizm. I tak dalej i tak dalej. A potem są tego konsekwencje, bo poszukujący po szybkim przeskanowaniu pójdzie do protestantów, bo uzna katolików za wariatów czy nawet bałwochwalców czczących papieża (w świecie anglosaskim wiara, że katolicy oddają cześć papieżowi, funkcjonowała też i w XX wieku!).

      “uważam też, że należy mówić o tym, że ZSRR nie wyzwolił Polski, tylko przejął jej okupację, bo czy (pomijając cały szum) nie jest to zwyczajnie prawda? wyzwolenie i zwycięstwo to nie są słowa adekwatne do sytuacji Polski po 45 roku i tyle;”

      Żyjemy w świecie, w którym słowa mają konkretne znaczenia. I tak jeden metr jest tym samym w Polsce jak i w Kongu. Stal o gatunku takim a takim też będzie tym samym w Polsce jak i w Niemczech. Tak też i termin “okupacja” jest ściśle zdefiniowany przez prawo międzynarodowe. Zgodnie ze wszelkimi zasadami, czy to prawa czy logiki, – “Polska komunistyczna” nie była terytorium okupowanym.
      Można zestawić to z casus Francji po 1940 – tereny okupowane to była Francja północna i zachodnia; tzw. Francja Vichy funkcjonowała jako osobne państwo, nie zaś jako “okupacja” i dopiero w 1942 Francja Vichy zostaje zlikwidowana i całe to terytorium było już okupowane.

      Słowa coś znaczą. Nie jesteśmy alchemikami, różokrzyżowcami, hermetykami czy innymi “sekretnymi dziwakami” by tworzyć własny, odizolowany system terminologii. To u alchemików mogło być, że we francuskiej alchemii “czynnik saturiański” to X a w alchemii niemieckiej X to już jest “czynnik eteryczno-wodny”. Zabawa, że terminy zwycięstwo, wyzwolenie, okupacja nie pasują, ma taki sam sens jak odrzucenie alfabetu opartego na łacinie i wprowadzenie hieroglifów jako obowiązującego. A potem płacz, dlaczego świat nas nie rozumie i chociaż że prawda jest po naszej stronie to wszystko inne już nie. To my musimy akceptować że jeden kilogram to jest tyle i tyle, że pszenica jest zbożem a nie np. bezkręgowcem, tak też i ze wszystkim innym. Nie zaś tworzyć własny słownik, który (mówiąc szczerze) jest “od czapy”.

      I najważniejsze, o co wnoszę. Byliśmy w obozie zwycięskim? Tak. To jesteśmy zwycięzcami. Przegrali Niemcy, Japończycy, ich sojusznicy i kolaboranci. Czy Polacy, jako naród, lub państwo polskie, do tego się kwalifikuje? Nie. Schluss, koniec.

      “Autor sugeruje, żeby gorsze kłamstwo zastąpić lepszym kłamstwem. Gorsze kłamstwo: Polacy byli kolaborantami Hitlera. Lepsze kłamstwo: Polacy zostali wyzwoleni przez ZSRR i z własnej i nieprzymuszonej woli przystąpili do obozu komunistycznego.”

      Proszę wskazać mi konkretne zdanie które to sugeruje? Zrobię to za Pana – nie ma takiego. Nie chcę być niemiły, ale jeżeli nie potrafi Pan czytać to niech czyta wielokrotnie i przemyśli swoje słowa kilkanaście godzin przed publikacją.
      Proszę spojrzeć na tytuł. Co tam mamy? Nie o wyzwolenie a o zwycięstwo. Co to znaczy? Że kluczowym jest termin wyzwolenie? A może że nie? Mam Pana uczyć gramatyki i logiki języka polskiego?

      I to jest też problem współczesnego człowieka, nie tylko Polaka. Porzucenie logiki języka, ignorowanie tego co jest napisane, nieumiejętność czytania tego co jest a wpisywanie tego czego nie ma. Jeżeli jest napisane, że “firanki są niebieskie” to znaczy, że firanki są niebieskie. Nie zaś, że w dolinie Nilu jest nadwyżka osłomułów…

      I na koniec Kochanowski

      Cieszy mię ten rym: “Polak mądr po szkodzie”;
      Lecz jesli prawda i z tego nas zbodzie,
      Nową przypowieść Polak sobie kupi,
      Że i przed szkodą, i po szkodzie głupi.

  3. Autor sugeruje, żeby gorsze kłamstwo zastąpić lepszym kłamstwem. Gorsze kłamstwo: Polacy byli kolaborantami Hitlera. Lepsze kłamstwo: Polacy zostali wyzwoleni przez ZSRR i z własnej i nieprzymuszonej woli przystąpili do obozu komunistycznego. Jeśli Zachód nie jest w stanie zrozumieć w sumie wcale nie tak skomplikowanej prawdy to mam gdzieś taki Zachód. Niech sobie wierzą, że II wojna światowa to wojna Polski z resztą świata. W sumie to może nawet obiektywnie lepiej być upadłą potęgą niż podwójną ofiarą. A do spełnienia roszczeń żydowskich i tak nikt nas nie może zmusić. Jedynie sami możemy sobie wybrać polityków, którzy to w naszym imieniu uczynią.

    1. Demoliberalny zachód widzi problem nazizmu, faszyzmu, ale komunizmu już nie. Tenże sam zachód nazywa liberałami postmodernistów.

  4. Znowu wygibasy umysłowe, które mają przekonywać, że Związek Radziecki to jednak raj na ziemi. Chyba, że panowie redaktorzy sami się oszukują, że chodzi im o “prawdę”. Cała ta globalna polityka historyczna II wojny światowej odgrywa się od 70 lat bez udziału Polski. Naprawdę nikogo nie obchodzi Polski punkt widzenia i nikogo nie obchodzi czy było wyzwolenie czy podbój. Okupacja sowiecka to fakt, tak jak sowiecki rabunek. Możecie to sobie nazywać choćby zapłatą za wyzwolenie, ale faktów nie zmienicie. Niemcy “wyzwalając” Rosję przy okazji Litwę, Łotwę, Estonię i Ukrainę mieli po swojej stronie znacznie więcej Rosjan i pozostałych narodów niż Sowieci mieli Polaków.

  5. Taaak… po wygłoszeniu sławetnych słów przez deputowanego Lewicy, Włodzimierza Czarzastego, cały świat wstrzymał oddech i z zapartym tchem obserwował reakcję Polaków… A tak poważnie, środowiska pewnej diaspory, solidnie umocowane w “prasie międzynarodowej”, i tak będą powtarzały własną narrację, której cel jasno wskazuje amerykańska ustawa o numerze 447. Pokomunistyczny bękart, sprzymierzony z propagatorami zboczeń, Czarzasty, wygłosił tezę o “wyzwoleniu” na użytek krajowy, za co słusznie dostał odpór, czego nie rozumie niezbyt rozgarnięty Autor.
    Natomiast niewątpliwym plusem tego tekściku jest potwierdzenie faktu, iż na salony portalu Konserwatyzm.pl wtargnął patentowany grafoman, który już na początek serwuje nam takie oto zdanie: “Zastanawiałem się, czy wypowiedzieć się publicznie na temat, który w ostatnich tygodniach – to jest „czy ZSRR wyzwolił Polskę czy nie””…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *