Luma: Dwa pesymizmy

W związku z piękną pogodą, wakacjami i dobrym zdrowiem, tak jakoś wpadłem w… dołek pesymizmu. Może istnieje jakaś ścisła korelacja między kiepskim, trzeba przyznać, występem naszej drużyny w mistrzostwach, a miernymi efektami naszej polityki zagranicznej? Nie wiem. Trochę dużo tych porażek, biorąc pod uwagę chociażby naszych sąsiadów. Niestety, ale Niemcy z Rosją otaczają nas drugą rurą gazową, Czechy na spółkę z Niemcami i UE wstrzymują wydobycie naszego węgla w naszej kopalni, a Łukaszenka gra nam na nosie, ustanawiając złośliwie jakieś święto w dniu, w którym anektowano nas ze wschodu w 1939 roku. Do tego Ukraina jakoś nie chce wypełniać roli, jaką jej wyznaczył sławetny J. Giedroyć, a Słowacy w międzyczasie ogrywają nas w pierwszym meczu 2:1.

Pierwszy pesymizm związany jest właśnie z polityką zagraniczną. Trudno nazwać ją zresztą polityką zagraniczną, a raczej trafniej można nadać jej miano sojuszu słabego z silnym, gdzie my pełniliśmy tylko rolę wykonawcy woli Waszyngtonu. Polityka zagraniczna dotyczy raczej całej zagranicy, a nie jej wycinka.

To kurczowe trzymanie się marynarki, przydługiej zresztą, prezydenta Trumpa wychodzi nam teraz jak triumfalne kadzenie w mediach o sile naszej piłkarskiej reprezentacji. Wystarczył pierwszy mecz i faktyczna zgoda USA na budowę Nord Stream 2, byśmy zrozumieli, że tak naprawdę to jesteśmy sami. Stąd próba naprawienia tej fatalnej sytuacji. Pojawiła się Turcja, Chiny… Trochę przypomina mi to sytuację II Rzeczypospolitej. Wątpliwy sojusz z Francją i ze słabą Rumunią, złe stosunki z Czechosłowacją i Litwą (w części nie z naszej winy) i zwiększający się nacisk hitlerowskich Niemiec. Jakie wtedy znaleziono wyjście z sytuacji? Delikatna gra z Niemcami i usilna próba odnowienia sojuszu z Francją. Potem była Wielka Brytania i jej gwarancje dla Polski, które były de facto skierowaniem agresji Hitlera na wschód czyli na Polskę. Nie zrozumieliśmy tej gry i nadal nie rozumiemy, licząc kolejny już raz na bezinteresowną pomoc jakiegoś sojusznika z Zachodu. To, co powiedział poseł niemieckiej AfD Gauland o pakcie Ribbentrop-Mołotow, jest bliskie prawdy. W interesie ZSRR było oddalenie niebezpieczeństwa niemieckiego od siebie. W interesie Hitlera była wojna, która przyniesie Niemcom potęgę i upragniony lebensraum. W interesie Anglii i Francji było skierowanie uderzenia niemieckiego najpierw na wschód, by mieć czas na przygotowanie się do wojny i na ewentualne przekonanie USA do wspólnego sojuszu. Anglia najchętniej widziałaby wspólny front ZSRR, Polski i Rumunii na wschodzie. Ani Stalin, ani Hitler nie chcieli wtedy takiego scenariusza. Ale Polska… Polska przyjęła gwarancje brytyjskie[1] czyli faktycznie zachętę dla Niemiec, by to na nas najpierw uderzyć. Stalin zdążył się zabezpieczyć, oczywiście dodatkowo naszym kosztem ale cóż… Przecież to przywódca ZSRR. Pomijam oczywiście w tej analizie piekło wojny, zsyłek i całej okupacji. Patrzę na realna politykę. Obyśmy teraz nie pełnili roli takiego frajera, który da się wykorzystać do rozgrywki mocarstw w sprawie Ukrainy czy Białorusi. Przypominam, że doktryna Giedroycia skończyła swój żywot jeszcze na etapie projektu.

I drugi pesymizm… Hm, jak tu zacząć? Otóż przypadek Rzeszowa pokazał, że idzie odchylenie lewicowo-liberalne. I znów podobna sytuacja, jak w polityce zagranicznej. Wszyscy to wiedzą za wyjątkiem prawicy, która spodziewała się ,,cudu nad urną”. Poseł Grzegorz Braun, mimo usilnych starań, zdobył ponad 9% głosów. Nieźle ale to jest chyba w obecnych czasach maksimum tego, co może zdobyć prawica. Nieprzypadkowo PIS wypichcił tzw. Polski Ład, który z daleka śmierdzi jakąś socjaldemokracją, sanacją i – nowość! – kapitalizmem inkluzywnym. Mają fundusze i zlecają badania. Ludziom nie zależy na wolności, a raczej na bezpieczeństwie. To doskonale zauważono w czasie tzw. pandemii. stąd nasze zdziwienie, że pokolenie JPII słabo wychowało naszą młodzież, która tłumnie garnęła się do demonstrujących kobiet w ramach rewolucji ,,macic”.  Czeka nas prawdopodobnie klęska PIS-u, jakaś centrolewicowa koalicja i szybkie doszlusowanie Polski do ,,zdobyczy” cywilizacyjnych Europy. Oczywiście wszystko to pod patronatem USA, Niemiec i niemieckiej ekspozytury czyli Komisji Europejskiej. Czeka nas długi marsz (znów te Chiny…), powolne budowanie ośrodków myśli prawicowej, wydawanie gazet, książek, rozwój portali internetowych. Błędem byłoby jednoczyć się trochę na zasadzie ,,kupą mości Panowie”, bo spory o prawicowość nas pogrążą jeszcze bardziej.

\

Dwa pesymizmy to jakby, rzec matematycznie – minus i minus, co daje plus. I tym optymistycznym akcentem… Ab ovo, mości Panowie, ab ovo…

Jarosław Luma

[1] W trakcie negocjacji na kilka miesięcy przed wojną Brytyjczycy obiecali wysłanie swoich okrętów na Bałtyk oraz kilkuset samolotów w ramach sojuszu z Polską. Trudno mówić o realizmie wywiązania się z takich obietnic.

Facebook

2 thoughts on “Luma: Dwa pesymizmy”

  1. Nasi przywódcy doskonale wszystko rozumieją, tylko założyli realistycznie że Polska nie ma szans natomiast Oni sami, owszem. Dlatego gromadzą majątki żerując przy korycie władzy a w razie awarii czmychną i będą nas dopingować.

  2. (…)Ludziom nie zależy na wolności, a raczej na bezpieczeństwie. To doskonale zauważono w czasie tzw. pandemii. stąd nasze zdziwienie, że pokolenie JPII słabo wychowało naszą młodzież, która tłumnie garnęła się do demonstrujących kobiet w ramach rewolucji ,,macic”.(…)
    I te ludzie, którym zależy na bezpieczeństwa, pchają się na potencjalne zadymy i w których będą raczej stroną słabszą?

    (…)Czeka nas prawdopodobnie klęska PIS-u, jakaś centrolewicowa koalicja i szybkie doszlusowanie Polski do ,,zdobyczy” cywilizacyjnych Europy.(…)
    Im krócej gnije rząd mniejszościowy tym lepiej… niestety wizja Norymbergii będzie odwodziła ten moment najdłużej jak się da… może nawet Duda skorzysta z interpretacji, że zapis pod tytułem (…)Prezydent rozpisuje wybory(…) nie oznacza, że (…)Prezydent musi rozpisać wybory(…), jeśli jeden casus (…)nie musi(…) już zaszedł.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *