Luma: (Hipotetyczna) rozmowa delegacji polskiej z kandydatem do tronu polskiego

Jak dobrze wiemy, to wielkim marzeniem wielu konserwatystów i wszystkich monarchistów w Polsce jest restauracja monarchii. Nie jest to łatwe do wykonania, bo mieliśmy w naszej historii od XVIII w. różne okresy historyczne, najczęściej burzliwe, z ,,zerwaniem” ciągłości suwerenności państwowej i władzy królewskiej włącznie.

Ostatnio w serii sześciu artykułów na łamach portalu internetowego KONSERWATYZM.PL, o znamiennym tytule ,,Feniks na zgliszczach”, prof. Jacek Bartyzel wskazał drogę wprowadzenia monarchii w naszym kraju, ale nie restauracji, bo minął zbyt długi okres, by dało się ot tak restaurować. Informatycznie rzecz można ująć tak, że chcąc wykonać ,,przywracanie systemu” czyli wprowadzić monarchię – bo przecież kiedyś Polska była królestwem – to musimy znaleźć jakiś punkt przywracania, do którego chcemy wrócić. Mamy z tym problem, bo takim odnośnikiem nie jest ani Konstytucja 3 Maja, ani monarchia elekcyjna. Może monarchia piastowska ale to jednak ponad 600 lat temu. Prof. Bartyzel proponuje powołanie monarchii na nowo, z pewnymi licznymi warunkami do wykonania, by było to możliwe. A są to: propagowanie idei monarchistycznej wśród duchowieństwa, bo ,,[…] Kościół sam jest monarchią – monarchią Bożą, która ma Króla niewidzialnego, ale realnie w nim cały czas obecnego, którym jest Chrystus Król, Syn Boży, jak również zastępującego Go na ziemi, króla widzialnego – papieża.”* Właściwie to bardziej przypominanie Kościołowi o dawnych historycznych związkach z monarchiami. I druga rzecz, którą należy wykonać to ,,Monarchiści muszą zatem zwrócić się w stronę wojska. […] Takim sposobem wydaje mi się założenie pisma, którego „targetem” byłaby kadra oficerska (a ponieważ żyjemy w epoce mediów elektronicznych, to oprócz pisma również portalu).”** Po jakimś czasie, gdyby udało się ,,zarazić” ideami monarchizmu korpus oficerki, pojawiłby się jakiś zdolny oficer (taki ,,polski Monck”), który, dla dobra Polski, przejmie władzę. Przeprowadzi kontrrewolucję, obalając obecny porządek demoliberalny, oczywiście przy poparciu duchowieństwa, ideowo już przyzwyczajonego do idei monarchii. A potem, to ,,Jeżeli cywilny i paramilitarny ruch monarchistyczny będzie wówczas na tyle mocny, aby wystąpić czynnie razem z armią (tak jak karlistowscy requétes w Hiszpanii), to mogą wspólnie zawiązać Akt Konfederacji Królestwa Polskiego, Generalność tej konfederacja – pod naczelnym zwierzchnictwem „Moncka” – będzie władzą tymczasową w okresie przejściowym.”*** Następnie p. Profesor pokusił się o spisanie warunków, jakie musi spełniać kandydat do tronu polskiego. Są one dość dobrze dobrane. Trudno tu o jakieś wątpliwości. W ostatnim artykule mamy opis samego procesu elekcji władcy, sposób likwidacji obecnego systemu i przejście do monarchii ,,z Bożej łaski”: ,,Natychmiast po elekcji rozwiązuje się Generalność Konfederacji, a król-elekt wchodzi w pełnię swoich praw. Ustalony zostaje termin koronacji i namaszczenia króla, którego w Katedrze Wawelskiej dokonuje Prymas Polski. Po koronacji król udaje się na Jasną Górę, gdzie wraz z biskupami i dostojnikami świeckimi dokonuje aktu intronizacji Jezusa Chrystusa jako Króla Polski, przyjmując jednocześnie tytuł Jego ziemskiego porucznika w Królestwie Polskim. W przeciągu pierwszych trzech miesięcy swojego panowania król albo oktrojuje Kartę konstytucyjną królestwa, albo – jeśli uzna, że prawa kardynalne nie muszą być ujęte w jednym akcie ustawodawczym – to zaprezentuje plan i terminarz nadawania ustaw regulujących poszczególne kwestie, z zastrzeżeniem, że termin nie powinien przekroczyć jednego roku.”****

P. Bartyzel w ostatnim swoim artykule z tej serii napisał ironicznie o sobie ,,nawiedzony profesor”. Jeżeli nawiedzony to w sensie pozytywnym. Droga powołania monarchy jest możliwa do wykonania. Pozwolę sobie na polemikę ale tylko z początkiem tej drogi czyli z organizacją Polaków wokół idei monarchizmu i ze sposobem przejęcia władzy. Zrobię to jednak w sposób nietypowy, a mianowicie za pomocą hipotetycznej rozmowy Konfederacji z kandydatem do tronu. Mogłoby wyglądać to tak:

– Witam Panów. Poinformowano mnie, że przybyliście z konkretnymi propozycjami, związanymi z moją osobą.

– Tak. Jaśnie Oświecony Książę przybywamy, aby prosić Cię o objęcie tronu w naszym kraju.

– Przyznam, że jestem szczerze wzruszony tą propozycją. Od wielu lat obserwuję wasz kraj i ludzi tam zamieszkałych. Macie mocno zakorzenioną wiarę katolicką. Mam jednak zasadnicze pytanie: czy grunt pod objęcie przeze mnie tronu jest odpowiednio przygotowany?

– Tak. Mamy za sobą część armii z gen. Kowalskim na czele. W odpowiednim momencie przejmie on władzę w kraju i zawiąże Akt Konfederacji Królestwa Polskiego, która powoła monarchię w naszym kraju. Będzie to akt jednorazowy.

– Zadam nieco inne pytanie: czy Polacy są na to gotowi?

– Jaśnie Panie, nie bardzo rozumiemy…

– Sprawa jest prosta. Czy Polacy rozumieją ideę monarchii, czy są gotowi zrezygnować z demokracji? Śmiem w to wątpić, zważywszy na ostatnie dość ostre protesty różnych organizacji z powodów dość błahych. Powołanie monarchii to istotny przewrót w kraju.

– Myślimy, że argument siły gen. Kowalskiego przeważy.

– Panowie, bądźmy poważni! Jestem wielce zadowolony z Waszej propozycji. Nie wiem tylko czy chcecie abym swoje panowanie zaczął od przelewu krwi?

– ?

– Jeżeli Polacy ,,gubią” katolicyzm, coraz bardziej lubią ideologię liberalną, akceptują zmiany w prawie sprzeczne z Waszą tradycją, to jak chcecie jednym ruchem wprowadzić monarchię w kraju? Część społeczeństwa, zapewne zmobilizowana także przez zagranicę, wyjdzie na ulicę i gen. Kowalski będzie musiał strzelać do tłumów. Po mojej intronizacji sytuacja się powtórzy. Nie chcę mieć rąk zabrudzonych we krwi Polaków. Chcecie żeby mnie nazywano ,,krwawym”?

– Nasze organizacje monarchistyczne, zrzeszone w Konfederacji, prowadziły i prowadzą nadal propagandę w celu powołania króla. Jest jednak jeden problem. Otóż spora część naszych członków zaakceptowała demokrację i ,,wtopiła się” w struktury obecnego państwa.

– Nie widzę tu problemu. Powiem Panom jak ja to widzę. Bazą dla ratowania Polski z rąk masonerii i liberalizmu jest katolicyzm. Wiem, że nie jest on mocny teologicznie, nie jest tradycjonalistyczny i jest skażony Vaticanum II. Jest to jednak podstawa, na której można budować. Muszą skrzyknąć się wszelkie organizacje i ruchy społeczne o poglądach katolickich. Opiszę to plastycznie. Jest wielki dom, z wieloma pomieszczeniami i z salonem pośrodku. W owych pomieszczeniach przebywają różne organizacje katolickie, które delegują swoich przedstawicieli do salonu w centralnej części budynku w celu wybrania przewodniczącego. To będzie wasz ,,cywilny Monck”, który poprowadzi ten katolicki ruch do zwycięstwa. Pamiętajcie jednak, że dach tego wielkiego domu to katolicyzm.

– Jaśnie Panie, a co z ruchem monarchistycznym?

– No mam nadzieję, że będzie zajmował przynajmniej kilka pomieszczeń w tej wielkiej katolickiej budowli. To jest ta najbardziej ideowa elita. I że będzie szkolił kilka razy więcej adeptów monarchizmu, którzy wtopią się w obecny system. Jak rodzynki w cieście. Będą ,,zarażali” urzędy krajowe i regionalne oraz partie swoimi ideami. To jedyna metoda na zmiany. Nie generał, nie przewrót, bo to oznacza krew. A monarchistów macie w terenie, jak mnie poinformowano, sporo ale trzeba ich wyłuskać i wprzęgnąć do pracy.

– Czy jeszcze Jaśnie Oświecony książę ma nam jeszcze coś do przekazania?

– Państwo, obojętnie jakiego ustroju, potrzebuje kadr, potrzebuje wiernego wojska i innych służb. Przecież nie oprę się na kadrach urzędniczych rodem z obecnego systemu, bo moje decyzje muszą być wykonywane natychmiast. Pod pewnymi względami będzie to państwo minimum, zupełnie przebudowane, od podstaw. Zajmijcie się więc pracą ideową i wysyłajcie młodych ludzi, monarchistów, na uniwersytety, do instytucji, urzędów, niech idea się rozwinie na tyle, że spokojnie będę mógł objąć władzę. Lud musi być monarchistyczny. Tymczasem żegnam. Macie ciężką pracę do wykonania. Będziemy w kontakcie.

I to by było na tyle. Ceterum censeo Karthaginem esse delendam. Demoliberalna Kartagina oczywiście.

 

Jarosław Luma

* https://konserwatyzm.pl/bartyzel-feniks-na-zgliszczach-lll-oltarz-i-tron/

** https://konserwatyzm.pl/bartyzel-feniks-na-zgliszczach-ii-mobilizacja-oficerow/

***https://konserwatyzm.pl/bartyzel-feniks-na-zgliszczach-iv-o-wladzach-tymczasowych-do-ustanowienia-monarchii/

**** https://konserwatyzm.pl/bartyzel-feniks-z-popiolow-vi-elekcja-krola/

[Głosów:4    Średnia:5/5]
Facebook

1 thought on “Luma: (Hipotetyczna) rozmowa delegacji polskiej z kandydatem do tronu polskiego”

  1. Wiekszosc to Polske obserwuje, ale z niechecia i pogardą…takze spośród arystokratów i członków rodzin panujacych tych z lewa..czas albo to zmienic albo skupic sie wyłacznie na aktualnych sprawach Polski oraz na naszyszych sprawach glownie z czasów Xx wojny swiatowej i okupacji glównie niemieckiej i co nieco(nietak samo czy odwrotnie!!!) czasach powojennych)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *