Luma: PRL vs. III RP

Pewnie takie zestawienie u wielu Polaków wywoła lekki uśmiech i z ironią skwitują, że nie ma czego porównywać. Mamy przecież teraz sklepy pełne różnych produktów, możemy podróżować dokąd chcemy, nie ma dokuczliwej opieki służb specjalnych, nie ma cenzury…  I na tym zakończę wyliczankę, bo szczególnie ostatnia kwestia może budzić wątpliwości. Cenzura jednak jest i to taka, której nie można zlokalizować w jakimś ośrodku, np. na ul. Mysiej 5 w Warszawie, jak to było za osławionej ,,komuny”. Jest jednak na stałe obecna w wielu wydawnictwach, redakcjach, w osobach dziennikarzy, mediach. Opiera się na autocenzurze,  na poprawności politycznej, która hamuje naturalną skłonność do mówienia prawdy. Polska podzieliła się na plemiona polityczne, które opracowały system kodów, specjalny język do komunikacji, tzw. przekaz dnia. Oprócz tego stoją hordy lewicowych pasożytów, którzy wzorem Gramsciego chcą całkowitej hegemonii kulturowej, chcą nam narzucić utopię, zaczynając oczywiście od języka i interpretacji pewnych wydarzeń.

Pewne wytyczne płyną z wpływowych ośrodków zagranicznych, które finansując niektóre media w naszym kraju,  wymagają lojalności i posłuszeństwa. Jedynym ratunkiem jest internet ale i tu popularne portale społecznościowe nakładają kaganiec w duchu lewicowo-liberalnej poprawności politycznej. Cenzura za czasów Mysiej 5 była dotkliwa, ale łatwo ją było zlokalizować, powiązać ze złą ,,komuną” i wprawnym piórem można było ją ominąć. A ponadto istniał tzw. drugi obieg wydawniczy. Cenzura jednak nie jest głównym elementem, który biorę dzisiaj do porównania. Istotniejsza jest chyba nasza suwerenność, o której się dużo mówi i pisze, a której stan, wraz z ruchami na wielkiej politycznej szachownicy świata, się zmienia.

Jako historyk i politolog-amator oraz wnikliwy obserwator rzeczywistości stwierdzam, że wcale to porównanie, to vs. między ,,etapami” państwa polskiego, wcale nie jest tak bezsensowne i nie wypada korzystnie dla III RP. Otóż największe szanse na pełną suwerenność, i w konsekwencji na zatrzymanie obcych wpływów mieliśmy w latach 1985 – 1990. Te pięć lat to oczywiście rządy gen. Jaruzelskiego, to schyłek istnienia tzw. bloku komunistycznego. Był to czas, kiedy Polska mogła, oczywiście nie bez wysiłku, wybrać sobie kierunek zmian gospodarczych, politycznych, i mogła, co najważniejsze, wybrać sobie odpowiednie sojusze. Wiem, że wtedy bardzo się u nas uaktywniły ,,mafie, służby i loże”, jak mawia p. Grzegorz Braun i że sytuacja samego Jaruzelskiego nie była łatwa. W Polsce rozlokowała się agentura praktycznie wszystkich liczących się krajów, w tym NRD – państwa, które w niedługim czasie miało być wchłonięte przez RFN. Jednak to Jaruzelski dzierżył władzę. Nie musiał godzić się na pomysł gen. Kiszczaka ,,bezkrwawej” rewolucji czyli przejścia od PRL-u do III RP drogą podzielenia się władzą z jawnymi zdrajcami polskich interesów, o których przecież bezpieka wiedziała wszystko. Rację ma p. Adam Wielomski w artykule (Konserwatyzm.pl): ,,Największym błędem Jaruzelskiego, błędem o który mam do niego największy żal i pretensje, była decyzja z 1988-89 roku o oddaniu Polski w ręce lewicy solidarnościowej, która rozsprzedała i zniszczyła wszystko, co zbudowano w latach 1944-89.” To  istotny błąd, który pozbawił nas suwerenności. A był czas lepiej się przygotować do tego wielkiego przełomu końca lat osiemdziesiątych. Władze radzieckie już od 1985 roku dawały pewne sygnały przywódcom innych państw komunistycznych o przyszłym rozpadzie bloku wschodniego. Niestety, ekipa Jaruzelskiego bardziej dbała o zabezpieczenie finansowe swoich ludzi po tzw. przemianach i o zagwarantowanie bezkarności swoich ludzi, którzy rzeczywiście mogli być oskarżeni o poważne nadużycia władzy.

Są takie momenty w historii, kiedy skala zmian jest tak duża, że mądrym przywódcom trafia się okazja, by wyrwać swój kraj z zależności, z niechcianego sojuszu. Koniec lat osiemdziesiątych to był moment, kiedy stary, dwubiegunowy świat na naszych oczach upadał. Na ile to było kontrolowane i wyreżyserowane, tego się pewnie nie dowiemy. W rękach gen. Jaruzelskiego spoczywały jednak nici, którymi mógł pociągnąć i odpowiednio umeblować nasz kraj. Nie wiemy jednak czy nie chciał, nie mógł, czy był pod zbyt dużym wpływem gen. Kiszczaka, czy po prostu tyle lat podległości Związkowi Radzieckiemu wytworzyło w nim mentalność niewolnika i uznał, że bez nowego protektora Polska nie jest w stanie istnieć. A może rzeczywiście istniał jakiś pakt Jaruzelski-Rockefeler z września 1985 roku? Jako realista mógł wiedzieć więcej o tym, kto rzeczywiście rządzi światem i jaki jest stan gospodarki polskiej. A że ekonomistą nie był… Ale tutaj to już zabawiłem się w wieszcza, w teorie spiskowe, których nikt obecnie nie jest w stanie udowodnić.

Dzisiaj sytuacja jest zupełnie inna. Z punktu naszej suwerenności gorsza. Od trzydziestu lat scena polityczna się porządkuje. Są dwie główne siły: proamerykańska (proizraelska) i proniemiecka (unijna). Media głównego nurtu są zdominowane przez te dwa obozy. Sami nie jesteśmy w stanie tej sytuacji zmienić, bo KTOŚ dba o to, by nikt spoza systemu nie wygrał wyborów. A  w stosunkach międzynarodowych jesteśmy tylko przedmiotem gry wielkich mocarstw. Na razie ,,parasol” amerykański, potem może być niemiecki. Jest pokój, a możemy być państwem frontowym w wojnie z Rosją. A propaganda głosi, że stajemy się potęgą i jesteśmy wzorem dla innych krajów. O tempora, o mores!

W przypadku gen. Jaruzelskiego był taki okres, który został zmarnowany. Jak w tragedii greckiej: jedność czasu, miejsca i akcji – koniec lat osiemdziesiątych, Polska, upadek bloku komunistycznego.

Jarosław Luma

[Głosów: 9   Average: 4.6/5]
Facebook

17 thoughts on “Luma: PRL vs. III RP”

  1. Teza, że gen. Jaruzelski oddał władzę lewicy solidarnościowej i przez to pozbawił Polskę suwerenności jest zupełnie bezsensowna i nie tylko nie poparta żadnymi faktami, ale idąca w poprzek całej jego biografii politycznej od 1943 roku. Ta biografia to opis wprost modelowy kolaboranta sowieckiego, który stokrotnie udowodnił, że zrobi wszystko dla ratowania interesu sowieckiego i nomenklatury komunistycznej kosztem interesów narodu polskiego. Był tylko i wyłącznie sprawnym wykonawcą swoich mocodawców i obrońcą kasty moskiewskich nadzorców Polski. I on miałby ratować polski naród i jego interesy? Pan gubi się w pryncypiach! Nie rozumie polskiego procesu dziejowego, sprowadzając historię do spisków i rozstrzygającej roli jednostki w historii. Problem w tym, że podmiotem historii polskiej jest polskie społeczeństwo (naród), gdyż to ono walczyło i walczy nadal o własną podmiotowość polityczną ze swoimi wrogami (Pierwszy nowoczesny polityk polski, który tak rozumiał historię i politykę polską był R. Dmowski). W konsekwencji, po wrześniu 1939 roku dzieje Polski to walka społeczeństwa o swoją podmiotowość (suwerenność) z opresjami i wrogami wewnętrznymi i zewnętrznymi. A więc z okupacją niemiecką, okupacją sowiecką (każda z nich miała swój kształt i specyfikę prawno – polityczną). Przełom 1989 r. polegał na tym, że społeczeństwo polskie uzyskało formalną i faktyczną suwerenność, ale nie pozbyło się okupacyjnej elity, która zawarła zdradzieckie porozumienie nad jego głowami z kompradorami kapitalistyczno – międzynarodowymi. Obecnie naród polski jest w fazie walki z tym układem, i bardzo dużo wywalczył, choć bardzo dużo trudu go jeszcze czeka. Nadzieja w tym, że ciągle utrzymuje się dla niego dobra koniunktura międzynarodowa, a zwłaszcza na jego terytorium nie stacjonuje milionowa armia okupacyjna (jak było chociażby za schyłkowego “wyzwoliciela” W. Jaruzelskiego). Gdy się ma lufę czołgu przy głowie, trudno walczyć o suwerenność. Wojska amerykańskie to zero w porównaniu np. z armią czerwoną. Społeczeństwo polskie z trudem odbudowuje własną elitę polityczna, która wyrasta z tradycji solidarnościowo – patriotycznego ruchu lat 1981 – 1989, rozbitego politycznie w stanie wojennym (przez “wyzwoliciela” W.J), a obecnie skupionej czy się to komu podoba czy nie w PiS i częściowo w Konfederacji, a nie w SLD, PO, PSL. I nie jest tak, że społeczeństwo polskie nie docenia PRL, jej sukcesów i awansów społecznych (zwłaszcza doby Gierka), ale dla niego jest oczywistym, że to jest zawsze tradycja państwa satelickiego, tradycja kolaboracji i przypomnienie polskiej niesuwerenności. A ono chce być wolne i suwerenne. Dlatego porównywanie PRL do III Rzeczypospolitej jest następnym zasadniczym błędem historycznym, a w konsekwencji politycznym. Marnujecie pan et consortes tylko czas.

    1. Całe te wypociny mają tyle wspólnego z prawdą, co wypociny agitatorów co chodzili po wsiach w czasach stalinowskich. Polska Ludowa była państwem niepodległym i ograniczenie suwerennym, dokładnie tak samo jak jest obecnie IIIRP(różne są jedynie przyczyny zależności). Do PZPR w szczytowym okresie należało 3 mln ludzi, oni wszyscy byli “kolaborantami sowieckimi”, znaczna ich część przynależąc w tym samym czasie do “Solidarności”… Niestety, rzeczywistość jest bardziej skomplikowana niż w propagitkach które wnuki stalinowców przygotowują w IPN, nawet jeśli do podparcia swoich śmiesznych tez przywołują Dmowskiego

      1. “Polska Ludowa była państwem niepodległym i ograniczenie suwerennym” – Sowieciarz to zawsze sowieciarz i swego będzie bronił do upadłego…

    2. Proszę o podanie źródeł z których zaczerpnął pan swoją wiedze.
      Wystarczy tytuł i nazwisko autora książki, lub zakładka do wiarygodnego portalu internatowego.
      W przypadku braku źródeł to tylko pana kawalerska fantazja i nic więcej.

    3. Widocznie tego czasu mamy za wiele. Rok 1989 czy 1990 to moment, kiedy Jaruzelski już nie ma żelaznego uścisku ZSRR, kiedy może postawić wewnątrz kraju na inne siły. Stawia jednak na lewicę solidarnościowà. A nasza suwerenność obecnie? Proszę wybaczyć ale trochę głupio o tym teraz pisać. Jedno tupnięciem pani ambasador wystarczy, by cofnąć jakàś ustawę.

      1. Jarosław Luma pisze: “Rok 1989 czy 1990 to moment, kiedy Jaruzelski już nie ma żelaznego uścisku ZSRR, kiedy może postawić wewnątrz kraju na inne siły. Stawia jednak na lewicę solidarnościową”. Pan popełnia błąd zasadniczy uważając, że W. Jaruzelski myślał w latach 1989 – 90 w kategoriach polskiego interesu narodowego czy nawet tylko polskiej racji stanu. On realizował w dalszym ciągu dyrektywy z Moskwy i interesy nomenklatury partyjnej. Błąd ten bierze się stąd, że pan uważa, iż jest jeden naród polski i nie uwzględnia konsekwencji wynikających z dziejów Polski po 1 września 1939 r. Niestety, to rację ma S. Michalkiewicz pisząc, że historyczny naród polski dzieli terytorium polskie ze wspólnotą rozbójniczą o charakterze zbrojnym, która będzie się wysługiwać każdemu okupantowi czy wpływowym V kolumnom, w zamian za możność pasożytowania na historycznym narodzie polskim. Jeżeli pan nie spojrzy na historię polski w perspektywie socjologicznej, to jest na istnienie świadomej lub tylko częściowo uświadomionej polskiej podmiotowości politycznej, która walczy z przeciwnościami losu (wrogami wewnętrznymi i zewnętrznymi), nie zrozumie Pan tego co dzieje się w III Rzeczypospolitej. Walka ta jest na pewnym etapie, i aktualny rząd pisowski nie jest tej walki zwieńczeniem. Po nim przyjdzie bardziej polski i prawicowy, ale powstały w aktualnym układzie sił (solidarnościowo – patriotycznym), a nie np. z układu SLD – PO – PSL. A innych układów na polskiej scenie politycznej nie ma i bardzo długo nie będzie. Po prostu, polscy patrioci są już tylko po stronie centrowoprawicowej. Pozostali to tylko kompradorzy, co udowodnili przez ostanie 20 – 30 lat. Dlatego też uważam, że pańska linia działania jest błędna i najlepiej niech się pan od razu zapisze np. do PO lub PSL, tak jak zrobił A. Szlęzak ze Stalowej Woli. Inaczej straci Pan tylko młodość na jałowej pisaninie.

  2. Zobaczymy co będzie, gdy Niemcy zaczną się emancypować spod hegemonii USA. Może tarcia PiS – PO staną się jeszcze ostrzejsze? Czy w takim układzie, Niemcom jest na rękę wzrost potęgi Chin?

    1. Jest recepta: należy oprzeć się na tradycji solidarnościowo – patriotycznej z lat 1980 – 1981, reprezentowanej obecnie przez elektorat centroprawicowy i przez masy działaczy skupionych wokół Kościoła katolickiego, w Prawie i Sprawiedliwości, w Konfederacji, NSZZ “Solidarność”. To nic, że PiS i Konfederacja mają w większości kompradorskie kierownictwa, to pozostałość układu okrągłostołowego. Wartością jest to, że są już zorganizowane podmioty społeczno – polityczne w postaci tych partii i układów politycznych. Społeczeństwo polskie solidarnościowo – patriotyczno – narodowe jest już zorganizowane politycznie, a więc nie jest tak bezbronne jak w latach 90. XX wieku. Kierownictwa przychodzą i odchodzą, a partie i układy polityczne, to jest sformalizowana podmiotowość polityczna narodu, pozostaje, zgodnie z przysłowiem: Dłużej klasztora niźli przeora. Tertium non datur.

    2. Recepty są ale w obecnym czasie nie do zrealizowania, bo trwa nawalanka plemienna przy poparciu zagranicy

  3. Jesli juz ktorys z wasali Moskwy siedzacy w gmachu PZPR zasluguje na jakas nute pochwaly to wg mnie jest W. Gomulka a nie E. Gierek. To Gomulka kierowal zagospodarowaniem Ziem Odzyskanych za mu chwala (tak , pamietaja to jeszcze niektorzy jak tam , nad Baltykiem i Odra bylo) a przede wszytkim Gomulka nie dopuscil do likwidacji tej esencji polskiego narodu jakimi zawsze byli polscy chlopi – niezalezni, wierni Polsce, wierni wierze przodkow i pilnujacy ziemi oraz broniacy jej. Bo rolnictwo ciagle jest najwazniejsze i chyba zawsze tak bedzie mimo zalewu smartfonow, TV i innych, czesto nikomu niepotrzebnych gadgetow. W czasach Gomulki zindustrializowano Polske, kultura swiecila (mimo cenzury) wielkie triumfy(plastyka, film, teatr). Patrzac na dzisiejsze odpowiedniki az chce sie plakac – teatry gdzie procz rynsztokowej mowy i zachowania niczego czesto sie nie uswiadczy, podobnie z filmem(ten Linda np.!), a plastyka – smiech na sali. I jeszcze jedno, podobno na koniec rzadow W. Gomulki Polska prawie nie miala zadluzenia zagranicznego !
    Nie pisze tego dla obrony tzw. socjalizmu ale w odpowiedzi p. Wolnemu, jak widze ceniacemu Gierka ( ktory np. zwiekszyl stan tajnej polcji SB podobno 2-3 krotnie) – dla mnie komunizm zawsze byl najwieksza zbrodnia w historii czlowieka.

  4. Klania sie “model chinski”-ale tutaj niestety gen.Jaruzelski jako “trzymajacy wladze” zawiodl niestety calkowicie.
    A powyzej tow.Wolny fantazjuje o milionowej,armii,czolgach i odbudowywaniu elit na tradycji
    solidarnosciowej.

    1. Pamiętam jak w latach 80 XX w. fantazjowano na temat, która z sił Polski przedwojennej obejmie władzę po upadku komunizmu. Okazało się, że żadna z nich, ponieważ społeczeństwo się zmieniło a tzw. pańska Polska z jej elitami została definitywnie zlikwidowana. Podobnie teraz odwołują się niektórzy do pierwszej Solidarności, z której poza mitem już nic nie zostało. Wiadomo natomiast, że mocarstwa ościenne będą chciały zainstalować swoich ludzi i to jest nasz problem. Czy będziemy mieli do wyboru propolską opcję polityczną za kilka lat?

    2. Po pierwsze nie byłem nigdy towarzyszem. Natomiast fredericusrex – na pewno był. Nikt bez stażu w PZPR nie napisałby czegoś takiego: “A powyzej tow.Wolny fantazjuje o milionowej,armii, czolgach i odbudowywaniu elit na tradycji solidarnosciowej”. Na pewno Polskę odbuduje się na tradycji PPR/PZPR i pamięci o marszałku K. Rokossowskim.

    3. O Chinach wiesz tylko tyle ile sami powiedzą… więc nie wiadomo czy ten model jest taki super. Najświeższy przykład to oba SARS’y.

  5. Stan wojenny należy rozpatrywać jako działanie mające na celu obronę kapitalizmu państwowego,który zaczął przekształcać się w wolnorynkowy.Jaruzelski patronował uprzywilejowanej warstwie zarządzającej,której interesy zaczęły dominować ale nie mogli oni jeszcze stać się otwarcie klasą prywatnych właścicieli przedsiębiorstw państwowych,wzbudziło by to bowiem opór społeczny .Należało przygotować całą akcję i dopiero w 1989 wystąpiono wspólnie z opozycją,która była nie antysocjalistyczna ale zwalczała kapitalizm państwowy. W każdym razie Wojciech Jaruzelski wprowadził stan wojenny że względów pragmatycznych-patronował on procesom liberalizacji i transformacji z tym,że ich tempo było zbyt żywiołowe i budziło przerażenie jego ekipy stąd konieczność przystosowania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *