Modzelewski: Czy w roku 2021 uzyskamy z VATu 200 mld zł?

Stan zaawansowania dochodów budżetu państwa po siedmiu miesiącach 2021 roku może napawać optymizmem. Miał być deficyt (w skali roku 82,3 mld zł) a jest nadwyżka aż 35 mld zł. Najważniejsze źródła dochodów – podatek od towarów i usług dał za ten okres ponad 120 mld zł, a jak tak dalej pójdzie to rok 2021 zakończy się kwotą przekraczającą magiczne 200 mld zł (prognoza 182 mld zł). Przypomnę, że zgodnie z przewidywaniami ISP z 2019 roku mogliśmy osiągnąć ten wynik już w 2020 roku, ale wtedy aż dwukrotnie pogrążyliśmy się w absurdach „lockdownów”: a później „narodowej kwarantanny” bez sensu dewastując wiele branż gospodarki, za co zapłaciliśmy również spadkiem dochodów budżetowych. Ile kosztowały nas „eksperymenty medyczne na żywym organizmie gospodarki”, które – jak później przyznano – fałszywie uzasadniono „groźbą zwiększonej transmisji wirusa”, a w rzeczywistości chodziło o to, aby się ludzie nie przemieszczali? W samym budżecie państwa to jest kilkadziesiąt miliardów złotych i kilkadziesiąt razy więcej w poturbowanych lockdownem przedsiębiorstwach.

Co jest przyczyną sukcesu fiskalnego A.D. 2021 w tym podatku? Odpowiedź jak zawsze nie jest zbyt prosta, bo złożyły się nań co najmniej trzy istotne czynniki:

  • po pierwsze: upowszechnienie mechanizmu podzielonej płatności, który w wersji obowiązkowej zastąpił mechanizm odwrotnego obciążenia: przypomnę, że koncepcja ta jest autorstwa ISP i pochodzi jeszcze z 2014 roku. Podatnicy również nie bronią się przed dobrowolną wersją tego mechanizmu, gdyż jeszcze w 2019 roku usunięto niemądre bariery w wydatkowaniu środków zgromadzonych na rachunkach VAT na zapłatę należności publicznoprawnych,
  • po drugie, wzrost popytu wewnętrznego, zwłaszcza o charakterze inwestycyjnym (przeżywamy największy od trzydziestu lat boom budowlany). Ale nie tylko: wydajemy pieniądze na cele konsumpcyjne pochodzące nie tylko z programów społecznych, ale wręcz z rosnących wynagrodzeń,
  • po trzecie: impuls inflacyjny (średnio 5% rok do roku) zwiększył nominalne przychody nawet tam, gdzie wolumen sprzedaży utrzymuje się na dotychczasowym poziomie lub nawet spadł: nie jest to czynnik decydujący, ale ma praktyczne znaczenie.

Sukcesem jest również wielkość wpływu z podatku dochodowego od osób prawnych: tu zaawansowanie po pięciu miesiącach jest na poziomie 31 mld zł  (83,6% prognozy), co jest nie tylko pochodną wspomnianych wyżej czynników, lecz również niskiej prognozy budżetowej na ten rok (37,1 mld zł). Gorzej, co nie znaczy, że bardzo źle, jest z akcyzą: niska prognoza – 71 mld zł i niskie zaawansowanie – 40,8 mld (57,5 %) a także w podatku dochodowym od osób fizycznych (69,3 mld zł prognoza roczna) i 39.6 mld zł za siedem miesięcy mieliśmy (57,2 %). Może to budzić pewien niepokój: mieliśmy przecież najniższe w historii trzydziestolecia bezrobocie i wzrost zatrudnienia oraz wysoką dynamikę wynagrodzenia. Dlaczego tak się dzieje? Trzeba to zbadać, bo nie ma tu łatwych odpowiedzi.

Najważniejsze jest to, że w tym roku dochody budżetu państwa mogą nawet przekroczyć nominalnie poziom przedcovidowy (rok 2019). Przyszły rok będzie jednak gorszy w związku ze spadkiem wpływu z podatku dochodowego od osób fizycznych wraz z wprowadzeniem zmian zwanych zbiorczo „Polskim Ładem”. W budżecie państwa będzie to spadek liczony co najmniej w wysokości 24-25 mld zł, ale o skali jego spadku zadecyduje Sejm w ciągu najbliższych miesięcy: to już wielka polityka.

Witold Modzelewski

Click to rate this post!
[Total: 4 Average: 4.3]
Facebook

5 thoughts on “Modzelewski: Czy w roku 2021 uzyskamy z VATu 200 mld zł?”

  1. (…)Może to budzić pewien niepokój: mieliśmy przecież najniższe w historii trzydziestolecia bezrobocie i wzrost zatrudnienia oraz wysoką dynamikę wynagrodzenia. Dlaczego tak się dzieje? Trzeba to zbadać, bo nie ma tu łatwych odpowiedzi.(…)
    Bezrobocie rejestrowane to nie bezrobocie faktyczne… co tu trudnego do zrozumienia?

  2. Zupełnie przyzwoity, zwłaszcza na polskie standardy, stan finansów publicznych oraz rekordowa w przewaga wzrostu płac nad inflacją są gwoździem do trumny skrajnie antyintelektualnego, libertariańskiego millenaryzmu spod znaku PO/KO. Zarazem obnaża też fakt, iż pisowscy „misiewicze” wprost masakrują samozwańczych platformianych merytokratów (w rzeczywistości fundamentalistycznych libertariańskich kaznodziejów) na ich własnym, ekonomicznym, boisku. Trudno o bardziej zatrważającą konkluzję w temacie jakości kadr politycznych, gdy ekipa z wyjątkowo krótką ławką odnosi najlepsze dotychczas rezultaty…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.