Nos Gowina na plus

Dziś o głośnej już wypowiedzi ministra sprawiedliwości. Kilka dni temu, w wywiadzie telewizyjnym, Jarosław Gowin powiedział, że ma w nosie literę przepisów. Bo ważny jest ich duch. Ważne, że Polacy mają prawo żyć w państwie uczciwym, transparentnym, w państwie, w którym wymiar sprawiedliwości stoi na straży interesów obywateli, a nie na straży interesów sitwy tworzonej przez część środowisk prawniczych. Z całym tekstem wypowiedzi ministra można się zapoznać tutaj.

Wybuchła burza. Oburzyło się wiele prawniczych autorytetów. Mecenas – poseł Kalisz natychmiast zaczął domagać się odwołania ministra. Gowin szybko przeprosił za swoje słowa, zaznaczając jednak, że choć sformułowanie, którego użył było nieszczęśliwe, to jednak w pełni podtrzymuje jego sens.

To prawda. Wypowiedź Jarosława Gowina była niezręczna. I dobrze, że szybko za jej niezręczność przeprosił. Paradoks jednak polega na tym, że poza wąskimi korporacjami prawniczymi, szum wokół całej tej kwestii bardzo przysłużył się szefowi resortu sprawiedliwości. Dlaczego?

Otóż dlatego, że szeroka opinia publiczna niewiele rozumie ze skomplikowanych wywodów specjalistów. Świetnie za to dostrzega różne – nazwijmy to delikatnie – ułomności naszego systemu sprawiedliwości. Choćby przewlekłość postępowań czy częste, niezdrowe, prawnicze relacje towarzyskie. Te bowiem odczuwa na co dzień na własnej skórze. W wypowiedzi Jarosława Gowina nie widzi więc nic zdrożnego, a wręcz przeciwnie, traktuje ją jako pierwszy, wreszcie szerzej dostępny dowód jego determinacji i bezkompromisowości. Tak więc, chociaż minister stracił u ekspertów, to zdecydowanie zyskał w szerokiej opinii publicznej. W sumie więc, „afera nosowa” wyszła mu zdecydowanie na plus. Takie są moje doświadczenia z jej odbioru w tak zwanym „terenie”.

Osobną sprawą jest tu zachowanie PiSu, który zdaje się błędnie dostrzegać dla siebie szansę w całej tej sytuacji. Uważa chyba, że albo w ten sposób przyciągnie ministra do siebie, albo przynajmniej poróżni go głębiej z Platformą. Nic bardziej błędnego. Płonne nadzieje. Wystarczy jeden przykład. Przy całym, niewątpliwym, ekshumacyjnym bólu rodzin z ostatnich dni, czy ktoś jest w stanie wyobrazić sobie Jarosława Gowina szarpiącego się i przepychającego z policją na cmentarzu?

Jan Filip Libicki

www.facebook.com/flibicki

aw

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.