O ewolucjoniźmie uwag kilka

Zamieszczony na portalu tekst Krzysztofa Binkiewicza „Teoria ewolucji a Kontrrewolucja” wywołał żywą dyskusję. Ewolucjonizm to temat ważki i ciekawy. Aby jednak prowadzić rzeczową dyskusję, dobrze jest uporządkować kilka pojęć. Pozwolę sobie na przedstawienie kilku spraw, które ułatwią taką dyskusję.

Problem ewolucjonizmu należy rozpatrywać na trzech płaszczyznach: filozoficznej, naukowej oraz ideologicznej.

Ewolucjonizm jako teoria filozoficzna zakłada, że świat rozwija się w sposób ewolucyjny. Teoria ta nie wyklucza kreacjonizmu, gdyż Bóg mógł stworzyć świat – oraz ciągle go stwarzać – właśnie w sposób ewolucyjny. Teoria ta natomiast sprzeczna jest z biblijnym opisem stworzenia świata, w jego dosłownym rozumieniu. Wielu katolickich teologów i filozofów skłania się do traktowania tego opisu jako mitu, którego najważniejszym przesłaniem jest twierdzenie, że świat został stworzony z niczego przez Boga. Zgodnie z tą interpretacją, biblijny opis nie udziela odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób świat został stworzony. Za słusznością takiego podejścia przemawia chociażby fakt, że Bóg działa poza czasem, a więc nie podlega rytmowi dnia i nocy… Zgodnie z biblijnym opisem świat został stworzony w ciągu 6 dniu, czyli w ciągu 6 obróceń Ziemi wokół własnej osi. Moim zdaniem, naprawdę trudno traktować ten opis jako adekwatne wytłumaczenia SPOSOBU stworzenia Wszechświata. Reasumując, ewolucjonizm filozoficzny stawia pytanie o to, w jaki sposób świat został stworzony; odpowiedzi na to pytanie próbuje udzielić, posługując się metodami filozoficznymi.

Ewolucjonizm naukowy uprawiany jest przez biologów (pojęcia nauki używam tutaj w jego nowożytnym znaczeniu). Ponieważ nie jestem biologem, nie będę wypowiadać się na temat konkretnych teorii naukowych z tego zakresu. Pozwolę sobię jednak poczynić kilka uwag z metaperspektywy filozoficznej.

Ewolucjonizm w wersji Darwina jest jednym z przejawów nowożytnego podejścia do nauki. Jego podstaw należy szukać m.in. u Kartezjusza, który oddzielił ducha od materii. Materię ujmował on czysto mechanicznie, co oznacza, że wszystkie zjawiska materialne można wytłumaczyć wyłącznie za pomocą zwykłych mechanizmów. Duch natomiast, według Kartezjusza, żyje swoim własnym życiem.

Przedłużeniem kartezjańsiej metafizyki jest oświeceniowy deizm. Deizm twierdzi, świat został wprawdzie stworzony przez Boga, jednak od tamtej pory Bóg nie ingeruje ani w bieg historii naturalnej, ani w dzieje człowieka. Świat rozwija się samodzielnie, choć według praw stworzonych przez Boga. Dla wytłumaczenia zjawisk zachodzących w świecie empirycznym wystarczy więc znajomość tych praw. Właściwie do XX wieku, filozofie nowożytni wierzyli, że świat jest systemem, który rozwija się w czysto mechaniczny sposób. Jeśli więc ktoś zna warunki wyjściowe rozwoju tego systemu, jak również prawa przyrody, to może w pełni przewidzieć jego przyszły rozwój. W XX wieku wyobrażenie to zostało poddane pod wątpliwość, między innymi gdy pojawiła się teoria nieoznaczoności Heisenberga, jak również teoria chaosu. Nie wnikając głębiej w tę tematykę, należy stwierdzić, że jednym z podstawowych problemów nowożytnego podejścia do nauki jest postrzeganie materii wyłącznie w kategoriach mechanistyczno-kauzalnych. Moim zdaniem, najpoważniejszym problemem naukowych teorii ewolucji jest to, że próbują one znaleźć jeden podstawowy mechanizm, za pomocą którego można by wytłumaczyć cały proces ewolucji. Osobiście wątpię w istnienie takiego mechanizmu. czy też mechanizmów. Moim zdaniem, proces ewolucji jest znacznie bardziej złożony, a przede wszystkim niewytłumaczalny w sposób wyłącznie materialistyczny. 

Właściwym polem walki konserwatystów jest ewolucjonizm ideologiczny. Darwinizm stał się ideologią, która pretenduje do tego, aby stać się ostatecznym wyjaśnieniem rzeczywistości. Na dobrą sprawę, darwinizm nie jest tutaj żadnym wyjątkiem. Problemem całego nowożytnego podejścia do nauki jest to, że nauki przyrodnicze jako takie wyeliminowały metafizykę,  przez co pretendują do roli jedynej „prawdziwej” dyscypliny wiedzy. Przypomnijmy, zgodnie z filozofią klasyczną to metafizyka jest królową nauk!

Ideologiczne traktowanie nauki prowadzi do wielu absurdów. W międzyczasie ideologiczny darwinizm połączył się z teorią wielkiego wybuchu (zastrzegam, nie uprawiam krytyki tej teorii jako teorii fizykalnej). Z połączenia obu tych teorii wyłania się taki oto obraz powstania świata: Najpierw nie było nic, potem zrobiło się wielkie BUUUUUM, i z tego bum – poprzez kauzalne mechanizmy oraz przypadki – powstał wszechświat.  Z filozofią, nauką, sztuką i religią łącznie. Cóż, wierzy w to sporo osób, co tylko potwierdza tezę, że ludzkość głupieje. Starożytni dobrze wiedzieli, że z „niczego” nic nie może powstać. I dlatego dla Greków czas był kolisty, a świat nie miał ani początku, ani końca.  Linearne pojmowanie czasu, jak również wyobrażenie, że świat ma początek i koniec, pojawiły się dopiero wraz chrześcijaństwem (jeśli się nie mylę, dopiero z pismami św. Augustyna).

Ideologiczny ewolucjonizm jest więc pseudoreligią, przypisującą sobie miano naukowego tlumaczenia rzeczywistości. Z ewolucjonizmem ideologicznym konserwatyzm powinien walczyć, jak zresztą z każdą inną ideologią.

Magdalena Ziętek

[aw]

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “O ewolucjoniźmie uwag kilka”

  1. No i słusznie. ” Z ewolucjonizmem ideologicznym konserwatyzm powinien walczyć, jak zresztą z każdą inną ideologią.” – tyle tylko, że dla wielu tutaj walka z ideologią jest zupełnie tożsama z walką nauką jako taką.

  2. Pan Tomasz już próbuje zamieszać w klarownym – jak herbata z torebki – wywodzie Pani Magdaleny. Niestety,Panie Tomaszu, fusy się nie uniosły, bo ich nie ma.

  3. Wg Hawkinga „Wielki Wybuch” oznacza początek czasu, dokładniej, horyzont czasowy, poza który nijak nie da się sięgnąć. Hipoteza ta nie stoi więc nijak w sprzeczności ze stwierdzeniem o „Bogu działającym poza czasem”. Ponadto, akceptowany przez ogół fizyków opis zdarzeń tuż po „Wielki Wybuchu” sugeruje, że, mocno sprawę upraszczając, najpierw „powstało” światło, więc nie ma tu sprzeczności z „fiat lux!” z „Genesis”.

  4. Spodziewałbym się raczej podziękowań od Pani (lub Panny) Magdaleny Ziętkowej (lub Ziętkówny), ale niech Panu i Ludzkości będzie…

  5. @DN O co chodzi? Żeby tak od razu durniem nazywać kogoś, kto nie zna niuansów polskiej frazeologii…? Bez przesady, to wybaczalne. Są gorsze rzeczy (np. nieuzasadnione chamstwo). Po prostu na drugi raz trzeba się bardziej przyłożyć do pisania we własnym języku.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.