Panasiuk Fałszywy mit Solidarności

W starożytności mity były narracją, która tłumaczyły  pierwotnej społeczności w sposób prosty i przystępny bajeczne początki i zastane tradycje. Mity wyjaśniały istniejący ład społeczny i nadawały częstokroć sens wielu wątpliwościom natury egzystencjalnej, z którymi borykali się ówcześni ludzie. Tworzone wówczas teogonie charakteryzowały się dążeniem- na miarę ówczesnej wiedzy -do racjonalnego wytłumaczenie społeczeństwu zależności pomiędzy światem ludzi i bogów. Spełniały zatem ważną funkcję – harmonizując różne wewnętrzne konflikty, które zawsze towarzyszą ludzkim poczynaniom. Głoszący je kapłani, filozofowie, poeci nie mieli złych intencji.

Świat nowożytnego mitu politycznego jest zupełnie inny. Nie ma na celu wcale dobra ogółu i wprowadzenia ładu w społeczeństwie.  Tworzone współcześnie narracje charakteryzuje bezwzględny utylitaryzm. Zbudowanie irracjonalnego mitu ma służyć wyłącznie skutecznemu zdobyciu władzy i jej utrzymaniu jak najdłużej.  Koszt jego wytworzenia jest tak duży, że według decydentów powinien się on zwrócić właśnie poprzez zawładnięcie ośrodkami decyzyjnymi i władztwem nad finansami i publiczną gospodarką. Będąc skrajnie utylitarny – współczesny mit polityczny nie kieruje się w żadnym stopniu etyką. Zakłada, zatem po wielokroć wprowadzanie społeczeństwa w błąd a nawet produkowanie celowych manipulacji w myśl zasady: „cel uświęca środki”.

Tak się też ma sprawa z wymyślonym na Zachodzie niespełna 40 lat temu mitowi Solidarności i jej roli w walce z tzw. ”zniewoleniem komunistycznym”. Nic takiego w rzeczywistości nie miało miejsca. Ta fałszywa legenda służyła wyłącznie grupie obcych ekstremistów do zdobycia i utrzymania władzy.  Jego zbudowanie i powielanie miało w prosty sposób wytłumaczyć społeczeństwu uprzywilejowaną pozycję nowej kasty, która przejęła władzę w Polsce po roku 1989.

EPOKA HEROICZNA

Każdy mit, tak jak dzieła Homera, czy też Hezjoda opisuje pojawienie się i bohaterskie dzieje herosów, twórców nowego porządku, którzy później zostają zaliczeni przez potomnych w poczet bóstw. Epoka heroiczna tzw. „Solidaruchów” zaczyna się w roku 1968, kiedy odsunięta od władzy dekadę wcześniej grupa aktywistów stalinowskich i ich nepotów próbowała wrócić do władzy na fali oskarżeń kierownictwa państwa  o antysemityzm i nadmierną cenzurę. Podejmowano równocześnie próby -poprzez kręgi inteligenckie i artystyczne  – przedstawić postać I sekretarza PZPR –Władysława Gomułki, jako „ciemniaka”, który w imię politycznej służalczości wobec ZSRR zabrania nawet wystawiana „Dziadów” Mickiewicza. W rzeczywistości w Moskwie pozytywnie odebrano „Dziady „ i rozważano zaproszenie polskich aktorów do Moskwy.

Atak na rządzący wówczas obóz władzy przeprowadza także z pozycji ultralewicowych. Polscy trockiści – Kuroń i Modzelewski w tzw. „Liście do partii” zarzucali władzom odejście od ideałów czystego socjalizmu i postulowali wprowadzenie elementów komunizmu wojennego – na przykład uzbrajanie robotników w zakładach pracy. List miał podważyć lewicowość polskich władz na gronie aktywu marksistowskiego na zachodzie Europy.

Wydarzenia w Polsce były elementem szeroko zakrojonej kampanii dyfamacyjnej w prasie międzynarodowej . The New York Times” i „The Washington Post” oraz „Wolna Europa„ szeroko relacjonowały wydarzenia w Polsce i na ich łamach lansowano nazwiska polskich „opozycjonistów”, jako przeciwwagę dla obozu władzy. Michnik, Kuroń, Lityński, Modzelewski, Smolar, Staniszkis, Kołakowski, Baumann, Bugaj zostali naznaczeni na koryfeuszy postępu i demokracji.

Kolejnym okresem heroicznym były lata 1976-1977 i powstanie tzw. Komitetu Obrony Robotników. Wówczas media zachodnie wylansowały oprócz Michnika, Kuronia kolejną garstkę ekstremistów Macierewicza, Naimskiego, Onyszkiewicza, Romaszewskiego. Działalność KOR była iluzoryczna i fasadowa. Poza sześciodniową głodówką w kościele św. Marcina nic wielkiego nie zdziałano, a po amnestii 22.07 1977 – istnienie KOR straciło racje bytu. Organizacja tak naprawdę istniała głównie, jako twór medialny w zachodnich ośrodkach przekazu po to, aby intelektualiści amerykańscy, niemieccy, francuscy, włoscy mogli rytualnie potępiać polskie władze. Kanapowy KOR w porównaniu do wielomilionowych rzesz PZPR lub ZBOWID nie miał żadnego faktycznego wpływu na życie polityczne Polaków i był wyłącznie narzędziem w rękach zachodnich mediów.

Najważniejsze lata kształtowania się mitu Solidarności to lata 1980-1981, kiedy na skutek światowego kryzysu gospodarczego oraz szybszego niż planowano rozwoju demograficznego Polski doszło do znacznego pogorszenia dostępu do podstawowych dóbr konsumpcyjnych, co wywołało niepokoje społeczne. Podobnie było w innych krajach. Wydaje się, że strajki w wielu kluczowych zakładach przemysłowych w Polsce mogły być elementem planowanej rozgrywki wewnątrz obozu władzy,  tak jak wydarzenia z lat 1956, czy też 1970. Świadczą o tym agenturalne dossier wielu robotników- kluczowych bohaterów tych wydarzeń. Wydaje się, że sytuacja wymknęła się jednak władzy spod kontroli na fali eskalacji zadań płacowych. Hodowani przez zachodnie ośrodki polscy ekstremiści poprzez struktury Kościoła katolickiego zdołali narzucić swoją kontrolę oddolnemu ruchowi związkowemu i do żądań płacowych wpleść żądana polityczne i rewizjonistyczne. Synowie byłych stalinistów w szatach związkowców – przeniknięci ideałami trockizmu nakręcali spiralę strajków i permanentnej rewolucji robotniczej oraz nawoływali do podważenia porządku konstytucyjnego PRL. Bezsensowne protesty paraliżowały i tak kulejące zaopatrzenie pogarszając sytuację w kraju. Eskalacje żądań politycznych Geremka, Michnika, Kuronia groziły totalnym chaosem i interwencją radziecką. W tej sytuacji stan wojenny wprowadzony 13 grudnia 1981 roku był nieuniknioną koniecznością. Oprócz paru incydentów nikt nie sprzeciwił się decyzji gen. Jaruzelskiego.  Dziesięć milionów członków Solidarności nagle „wyparowało”. Wywrotowców internowano, kraj powrócił do normalnego życia.

Pomimo przegranej grupa nieznanych wcześniej nikomu rewizjonistów uzyskała ogólnopolski rozgłos. Dla wielu stali się bożyszczami. Zachodnie ośrodki odmieniały ich nazwiska przez wszystkie przypadki a Lech Wałesa dostał pokojową Nagrodę Nobla.  Mit założycielski Solidarności umiejętnie wpleciono w nadrzędne w Polsce a kultywowane w literaturze stereotypy męczennika i rycerza. Geremek z Michnikiem stali się nowymi bohaterami powstań narodowych, nowymi Trauguttem i Wysockim. Wierzono, że są przywódcami, na jakich Polska od wielu lat czekała. Lech Wałęsa w wielu kręgach miał status bóstwa, tak wielki, że zdjęcie z nim gwarantowało w 1989 roku dostanie się do Sejmu. Niewątpliwe ośrodkom zagranicznym w latach 1970 -81 udało się zbudować i narzucić polskiemu społeczeństwu skrajnie fałszywy mit polityczny. Był on oparty o nieprawdziwe przesłanki, a mianowicie takie, że wszystko, co zbudowano po 1945 roku jest złe, Polacy są zniewoleni przez tzw. komunistów i że tylko zburzenie tego systemu polepszy dolę zwykłego Polaka. Za przyczynę kryzysu gospodarczego obwiniano politykę PZPR. Ukazywano zachodni dobrobyt, jako wzór rozwoju. Tylko dojście do tzw. zachodnich standardów w wyniku transformacji ustrojowej miał być gwarantem sukcesu. Jako przewodników na drodze do ziszczenia się legendarnej przyszłości wskazywano wspomnianych rewizjonistów, z których prawie wszyscy wywodzili się z rodzin byłych stalinistów i nie posiadali żadnego doświadczenia w kierowaniu państwem.

WERYFIKACJA MITU

Zderzenie tzw. mitu Solidarności z rzeczywistością dokonało się bardzo wcześnie. Nowi włodarze kraju, którzy doszli do władzy po przemianach politycznych w końcu lat 80-tych otrzymali od społeczeństwa olbrzymi kredyt zadufania i bardzo szybko go roztrwonili.  Od samego początku pękał też mit jedności opozycjonistów. Okazało się, że środowiska solidarnościowe podzieliły się na dwa obozy- tzw. doradców Solidarności: Michnik, Kuroń, Geremek, Mazowiecki oraz związkowców rozczarowanych zmianami, którzy pragnęli radykalniejszych reform..

Cechą wyróżniająca te m dwa obozy był stosunek do Okrągłego Stołu i rozmów w Magdalence. Kiedy np. Michnik i Geremek uważali porozumienie w Magdalence i Sejm Kontaktowy za przykład pokojowego oddania władzy przez PZPR, to z kolei obóz związkowy (tzw. patriotyczny) uważał to za jawną zdradę i przykład kolaboracji z komunistami.  Na tej dychotomii budowano wszystkie późniejsze narracje i dzielono Polaków na dwa obozy- oszołomów i zdrajców.

Wspólnymi cechami obu stronnictw  była w dalszym ciągu deklarowana postawa antykomunistyczna i przerysowane reminiscencje z okresu walki przeciwko staremu systemowi.

Pękał powoli inny mit. Bajki o wysokich walorach etycznych przywódców Solidarności. Okazało się, że kierują nimi nie szlachetne interesy ogóły, ale wyłącznie własne – partykularne cele, które z całą mocą uwidoczniły się przy okazji przeprowadzanie przymusowej prywatyzacji. Skala korupcji, przekrętów i marnotrawstwa wzbudziła powszechny sprzeciw w społeczeństwie i doprowadziła do odsunięcia ich od władzy już w 1993 roku.

Nieudolne rządy elit solidarnościowych ujawniły również zwykły brak kompetencji doradców i związkowców. W warunkach wolnej wymiany gospodarczej na otwartym światowym rynku- nowe elity zupełnie sobie nie radziły. Były one rozgrywane ekonomicznie  zarówno na poziomie polityki państwowej jak i przez międzynarodowe korporacje. Szczególne jaskrawo  problemy nierównego traktowania Polski na arenie europejskiej ujawniły się po wejściu w życie tzw. traktatu stowarzyszeniowego pomiędzy Polską a UE z 1994 roku, kiedy Polska otworzyła się na  bezcłowy import  na towary ze wspólnoty, sama zaś nie miała prawa eksportować w taki sam sposób swoich wyrobów do krajów UE. Powodowało to upadek wielu dziedzin wytwórczości i wzbudzało słuszne protesty robotników i rolników np. wysypywanie importowanego zboża na tory. Na skutek fatalnej polityki w roku 2004 stopa bezrobocia przekroczyła 20% a trzy miliony młodych Polaków wyjechało z Polski. Zwykli ludzie przerażeni rażącą niekompetencją słusznie oskarżali cały obóz solidarnościowy o zdradę polskich interesów.

Akcesja Polski do Unii Europejskiej nie spowodowała w społeczeństwie racjonalnego rozliczenia tzw. „solidaruchów”. Jeden fałszywy mit został zastąpiony drugim, który podobnie oferował nieprawdziwą obietnicę świetlanej przyszłości.  Było to groźne, gdyż opinia publiczna nie zrozumiała faktycznych przyczyn permanentnego kryzysu, w którym znalazło się państwo od roku 1989 i wystawiała automatycznie rządzącym działaczom Solidarności kolejne promesy.

OTRZEŹWIENIE

Mamy rok 2022. Pierwszy raz od przeszło 80 lat za naszymi wschodnimi granicami wybuchł konflikt zbrojny, który siłą rzeczy wzbudził zapytania o prawdziwy stan państwa polskiego. Społeczeństwo żyjące przez lata w oparach absurdu i słodkich europejskich i atlantyckich obietnic rządzących musiało przełknąć gorzka pigułkę. Okazało się że polskie państwo istnieje wyłącznie na papierze i nie jest w stanie zagwarantować Polakom praktycznie nic w zakresie bezpieczeństwa.

Armia zredukowana do 3 dywizji nie dysponujaca żadną bronią anty-dostępową, nie jest w stanie odeprzeć żadnego zewnętrznego zagrożenia. Posiadająca mniej samolotów niż w 1939, mająca  różne rodzaje czołgów, bez amunicji i zaplecza technicznego, bez przeszkolonej rezerwy –  stanowi śmieszny kadłub tego, co wypracowano w latach 60-tych i 70-tych. Jeszcze w 1990 polska armia liczyła 350 tys. żołnierzy w 13-18 dywizjach, 700 samolotów bojowych, 3 tys. czołgów. Posiadała zaplecze szkoleniowe – 4 akademie i 11 szkół podoficerskich i sieć szkolenia zasadniczego poborowych. Wszystkie te osiągnięcia okresu PRL zostały zaprzepaszczone bezpowrotnie. Armię trzeba budować na nowo.

Przemysł podstawowy zbudowany w latach pięćdziesiątych i siedemdziesiątych XX wieku to głównie kopalnie, huty, elektrownie, stocznie – przedsiębiorstwa stanowiące kręgosłup funkcjonowania nowoczesnego państwa. W roku 2022 wyraźnie odczuwany skutki 30 letniego bezhołowia organizacyjnego. Brakuje energii, nie ma węgla, na skutek braku krajowej produkcji występują olbrzymie problemy ze stalą i drewnem. Nikt nie odnawia zaplecza przmysłowego przemysłu wydobywczego, nie buduje się prawie elektrownii. Zadolności produkcyjnych w dziedzinie samolotów, statków, samochodów i traktorów Polska pozbawiła się już dekady wcześniej. W razie zagrożenia zewnętrznego i blokady szlaków transportowych Polacy mogą być pozbawieni dostępu do wielu kluczowych dóbr. To zdecydowany regres w stosunku do lat siedemdziesiątych XX wieku.

Zwraca też uwagę niebezpieczeństwo wynikające z opanowania rynku przez zagraniczne wielkie sieci handlowe kontrolujące w praktyce cały obrót żywnością i towarami pierwszej potrzeby. Stwarza to wielkie zagrożenia w przypadku konfliktu zbrojnego np. z państwem kontrolującym daną sieć.

Przepływ informacji i media są całkowicie poza kontrolą polskiego społeczeństwa. Pomimo pozornego pluralizmu rynek mediów wygląda o wiele gorzej niż jeszcze w latach dziewięćdziesiątych. Dominują na nim 2-3 podmioty medialne pozostające w większości pod kontrolą zagraniczną. Gdyby nie Internet to społeczeństwo zostałoby pozbawione zupełnie dostępu do informacji niezależnych. Sposób indoktrynowania społeczeństwa w czasie tzw. pandemii przez najważniejsze media w zupełności dowiódł, że w Polsce nie istnieje swobodny dostęp do informacji dla wszystkich.

BEZ NADZIEI

Konfrontując obecnie zastaną rzeczywistość – faktyczne dokonania tzw. obozu Solidarności musimy skonstatować, że zupełnie się ona rozmija z założeniami pięknego, tworzonego przez lata mitu –bajkach o wolności, sprawiedliwości, prawach robotników, sile państwa etc. Kraj po ich rządach przypomina raczej południowoamerykańską kolonię intensywnie wykorzystywaną przez koterie z całego świata. Cóż z tego, że mamy piękne drogi, porty, budynki administracji, sklepy – jak wydaje się, że bardzie służą one obcym niż nam. To przybysze z zewnątrz mają więcej do powiedzenia. Czasami są to Ukraińcy, czasami Amerykanie czy też Niemcy.

Porównując obecny stan państwa z okresem PRL wiemy już na pewno, że kraj wówczas był bardziej polski i bardziej narodowy. Pomimo, że Polska od 1945 do 1989 praktycznie cały czas była „sekowana” gospodarczo przez USA i państwa zachodnie – to praktycznie od podstaw sami wybudowaliśmy cały przemysł podstawowy, infrastrukturę drogową i kolejową, armię. Potrafiliśmy wytwarzać praktycznie wszystko od lokomotywy do układu scalonego. Na wysokim poziomie stała nauka i kultura. Nikt nie musiał zadłużać się na całe życie, aby posiadać mieszkanie. Handel był w 100% polski. Nikt programowo nie likwidował polskich kopalni i energetyki. Nawet analizując dane statystyczne z czasów PRL ilość wytwarzanych podstawowych dóbr jak np. mieszkania, samochody, statki, szkoły była większa. Rodziło się tez dwa, trzy razy więcej dzieci.

Dlatego trzeba wyciągnąć jedyny możliwy wniosek. Rządy solidarnościowe to wielki regres w rozwoju państwa polskiego w najważniejszych obszarach skutkujące postępującą utratą suwerenności. I tej oceny nie mogą zmienić piękne ścieżki rowerowe, czy śpiewające ławki w centach miast. Bilans jest zdecydowanie negatywny. O potędze państwa nie decydują, bowiem piękne skwery, czy też fontanny pobudowane z dotacji unijnych.

Mit tzw. sukcesów Solidarności jest jeszcze ciągle podtrzymywany. Nachalne propagowanie legend o walce z komuną, fałszywego strajkowego heroizmu, sztucznie dorabianie metryczek kombatanckich za leżenie na styropianie, ma za zadanie budowanie w opinii publicznej świadomości „wiadomych” zasług, za które „należą się” olbrzymie wynagrodzenia. To okazja do żerowania koterii okrągłostołowych na majątku państwowym i samorządowym. Prawda jednak jest zupełnie inna. Ta grupa to likwidatorzy naszej wolności, komornicy wyprzedający nasz majątek, sutenerzy -oddający naszą młodzież całemu światu na zatracenie, grabarze naszej armii i przemysłu. Zdecydowanie nie należy im się żadna wdzięczność i szacunek z naszej strony.

 Powiedzmy sobie jasno. Ci, co nazywają się „ludźmi Solidarności” to koteria nieprzyjaznych Polsce wywrotowców i dalsze ich rządy grożą kompletnym rozkładem  naszej państwowości.

 Dlatego też skończmy z fałszywym kultem Solidarności. Ten mit jest fałszywy.

Piotr Panasiuk

Click to rate this post!
[Total: 47 Average: 4.3]
Facebook

28 thoughts on “Panasiuk Fałszywy mit Solidarności”

  1. Według zachodnich źródeł Polska była za Gierka 12 potęgą przemysłową świata a teraz zajmujemy około 20 miejsca. To jasny dowód na regres gospodarczy po 1989 r. Czyli pomimo tzw. pomocy Zachodu i sterowania polską gospodarką zgodnie z najlepszymi podobno teoriami ekonomicznymi cofamy się. Tempo wzrostu gospodarczego jest raczej niskie i dlatego spadamy w rankingach. Standardowy argument postępowców, przecież jest lepiej niż w 1989 r., jest demagogiczny, ponieważ trzeba liczyć np. liczbę butelek wódki do kupienia za jedną pensję. Tymczasem wódka podrożała w tym czasie z jednego dolara na na 6 dolarów.

  2. Z mitem nie można ot tak skończyć, taka natura mitu że trwa cały czas i się odnawia. Pan chce skończyć z mitem za pomoc rozpoznania racjonalnego choć nie rozpoznanie racjonalne go wygenerowało?

    Musiałoby powstać doświadczenie społeczne silniejsze niż tzw karnawał solidarności, które jest niemożliwe w zatomizowanym kapitalizmie. Inną opcja jest wojna. Tylko wielkie energię tworzą grawitację która podtrzymuje siłę ciążenia mitu.

  3. Jest całkiem prawdopodobne że schemat trockistowski nie jest pierwszy w naszej historii. Tu zdaje się był tekst pana Modzelewskiego, że gdyby otworzyć archiwa zachodnie historię Polski należałoby pisać od nowa. No cóż taka nasza natura ponosić ofiary z miłości do zachodu nieodwzajemnionej. Polacy lubią kochać się w Lalkach. A że ”Lalka” jest niezwykle aktualna, razem nawet z wspomnianym przez pana etosem ofiarno rycerskim , opisująca dość pesymistycznie sytuację Polski a mimo to w tej dekadencji wyrastało pokolenie wybitnie wykształconych polskich elit odzyskujący niepodległość więc chyba przy naszym narodowym zidioceniu Bóg nas kocha. Wszak ostatni mają być pierwszymi.

  4. Sz.autor ominal dyskretnie i dyplomatycznie role „najgenialniejszego Polaka w historii ludzkosci”
    w tworzeniu owych mitow.Chyba by nie zrazic poboznych konserwatystow.Mimo to,interesujaca i celna analiza.

    1. Drogi Panie,
      uwaga do artykułu nader słuszna.
      Ale,ale jak nie można i lekarstwa przedawkować i wylewać dziecka z kąpielą tak też trzeba racjonalnie dawkować informacje i opinie.
      Tego wymaga roztropność i racjonalna skuteczność.
      Dzielę się nieciekawą ciekawostką.
      Otóż p.Klemens Szaniawski,tuz „Solidarności”,mason
      https://wolnomularstwo.pl/2022/08/02/wolnomularze-w-powstaniu-warszawskim-klemens-szaniawski/
      był autorem wstępów do pism ks.Jerzego Popiełuszki (Wikipedia).
      To nie żarty.
      Pozdrawiam!

  5. 1. „Na wysokim poziomie stała nauka i kultura”. – no niestety nie jest to prawda. No, może na wysokim poziomie ideologicznym. Zwłaszcza z hasełkami „aby Polska rosła w siłę a ludziom żyło się dostatniej” – już samo istnienie tego typu propagandy jest znamienne.
    2. „Nikt nie musiał zadłużać się na całe życie, aby posiadać mieszkanie”. – bo mieszkań nie budowano. Rodziny gnieździły się wielopokoleniowo w jednym mieszkaniu.
    3. „Handel był w 100% polski”. – Ale w 100 % państwowy.
    4.”Nawet analizując dane statystyczne z czasów PRL ilość wytwarzanych podstawowych dóbr jak np. mieszkania, samochody, statki, szkoły była większa.” – mieszkania jak wyżej, samochodów dla gawiedzi nie było, były dla politruków i ich znajomych na talony. Dopiero w latach 80-tych wyprodukowano małolitrażową Syrenę. Jeździło ich tak mało, że kierowcy się pozdrawiali na drogach światłami.
    Ale i dziś Polska to nieszczęśliwy kraj.

    1. Kolejny Młodzieniec wciskający nam swoją wizję historii Polski, wspaniałego PRL-u zniszczonego przez „solidaruchów”. Najbardziej błyskotliwe stwierdzenie to jak kraj, po ogłoszeniu stanu wojennego w 1981 r. „powrócił do normalnego życia”…
      Na indywidualne oceny i poglądy Autora nie mam niestety lekarstwa, tylko następującą konstatację: bez Wałęsy i Geremka bylibyśmy w takiej samej sytuacji geopolitycznej, ekonomicznej i społecznej jak dzisiejsza Ukraina… Niestety niektórym Młodzieńcom brak jest doświadczenia politycznego i życiowego, żeby to zrozumieć.

  6. Ten jeden z niewielu odważny świetny tekst z gorzką prawdą niczego nie zmieni, choć chciałbym się mylić. Tu potrzeba nieustannie krzyczeć do tego narodu, „przestańcie przesuwać łóżka! Czas zmienić personel tego burdelu”. Doskonale pamiętam te lata metodycznego knucia zamorskiej kanalii. Te zamawiane msze święte w strajkujących fabrykach, na których otumanieni, zaczadzeni i w większości pogubieni robotnicy śpiewali Międzynarodówkę?! A potem nastały czasy, gdzie na murach pojawiły się hasła „Jaruzelski smok wawelski”, „zabij swojego rusycystę” i bardzo szybko „soli dość my chcemy chleba”, ale było już za późno. Kazik Staszewski, śpiewał „Coście skurwysyny uczynili z tą krainą”?
    Można by odpowiedzieć : Wy rządząca po 89 r. klasa politycznych szumowin z małymi wyjątkami mieniąca się solą tej ziemi, elitą narodu polskiego. Najpierw zniszczyliście niedoskonałe, bo innych nie ma, ale dobre dla zwykłych obywateli państwo. Potem przez trzydzieści z górą lat, młodą, głupiutką, nieświadomą, trochę egzaltowaną, ale szczerą ogłaszającą, że „skończył się w Polsce komunizm” wolność, zmieniliście w świadomą, zakłamaną, wyrachowaną, okrzepłą w bojach, starą pudernicę o twarzy jak wiadro pomyj „witającą w wolnych mediach.” Kombi śpiewa o takich, „Nietykalni – Skamieniałe Zło”, ja im dedykuję opowieść Borisa Viana o ludziach nikczemnych pod wymownym tytułem : „NAPLUJĘ NA WASZE GROBY”.

  7. W roku 1950 stosunek polskiego PKB per capita w porównaniu do innych krajów wynosił

    112,3% PKB pc Hiszpanii
    120,1% PKB pc Portugalii
    68,9% PKB pc Włoch
    116,3% PKB pc Grecji

    Proszę zwrócić uwagę, że jeszcze w 1950 roku Polska była zamożniejsza od Hiszpanii, Portugalii i Grecji.

    Tymczasem po okresie nieustających sukcesów gospodarczych PRL, po zbudowaniu „dziesiątej potęgi gospodarczej świata” ten stosunek wynosił

    Rok 1989

    49,3% PKB pc Hiszpanii
    56,1% PKB pc Portugalii
    35,1% PKB pc Włoch
    51,2% PKB pc Grecji

    I nawet te nędzne wskaźniki były przeszacowane, ponieważ „gospodraka” PRL była księżycowa i w sporej części zajmowała się czynnościami zupełnie bezsensownymi, jak transport węgla ze Śląska do centrali w Bydgoszczy, a potem już prosto jak strzelił do pieców we Wrocławiu, które to czynności były jednakowóż wliczane do PKB.

    Przemysł był całkowicie przestarzały i zdekapitalizowany, produkował buble, których w normalnym kraju nikt by nie wziął nawet za darmo. W fabrykach pracowały maszyny, które miały nawet i po sto lat (sic!!!). No ale Polska była światowym liderem w produkcji …telewizorów. Czarno-białych :-).

    Polskie ośrodki naukowe były praktycznie odcięte od nauki światowej, światowych periodyków naukowych prenumerowano w Polsce jakieś śladowe ilości, a zresztą większość kadry naukowej nie znała nawet języka angielskiego!

    W dziedzinie kultury to latach 1900-1945 Polacy dostali dwie nagrody Nobla z literatury, a w latach 1945-1990 tylko jedną, a i to na emigracji (Miłosz)

    W latach 1990-2020 (30 lat – krótszy okres), to znowu są już dwie nagrody.

    Takie właśnie były wielkie sukcesy PRL

    W roku 2021 natomiast omawiane wskaźniki wynosiły

    86,4% PKB pc Hiszpanii
    98,8% PKB pc Portugalii
    82% PKB pc Włoch
    117,6% PKB pc Grecji

    W stosunku do Grecji Polska dogoniła poziom z 1950, w stosunku do Włoch, nawet przegoniła.

    „Handel był w 100% polski.”

    I dlatego były kartki na cukier, mięso, czekoladę i benzynę, a i żeby nabyć jakikolwiek towar trzeba było odstać wiele godzin w kolejkach – tam mieszkańcy PRL spędzali większość życia.

    Oby zatem handel nigdy więcej nie był już „polski”

    1. Wzrost PKB Grecji , Hiszpani i Wloch w okresie powojennym opieral sie na dopuszczeniu do udzialu w handlu swiatowym , ktory jest pseudonimem eksploatacji calego swiata przez USA i kilka krajow do tego dopuszczonych na roznych zasadach. Ten model wlasnie sie konczy i stad jest bieda. Hiszpanai i Grecja sa ciekawymi przypadkami , poniewaz likwidujac swoja realna gospodarke osiagaly wzrost PKB. Mozna postawic teze , ze zyly pod zastaw tego , co bylo ich wlasnoscia , a moze nawet zostaly dopuszczone w jakims stopniu do zycia z nieograniczonej kreacji dolara. To dopuszczenie wynikaloby ze strategicznego polozenia i koniecznosci zalozenia tam baz wojskowych. Tego bogactwa starczylo raptem na 30-40 lat. Teraz zaczynaja sie nierozwiazywalne problemy, na ktore odpowiedzia jest powrot do lepianek , jedzenie robactwa , nie mycie sie i zabijanie ludzi , co jest sprytnie nazywane postepem. Gospodarka PRL-u rowniez wymaga poglebionej analizy. Byla duza bieda , ktora byla wynikiem zniszczen wojennych, rzeczywistym brakiem przemyslu w Polsce przed 39 rokiem, , niemoznoscia uczestniczeia w wymianie handlowej na rownych prawach i wielkie wydatki zbrojeniowe. Mimo tego wzrost zamoznosci i skok cywilizacyjny w latach 1945-80 byl zdecydowanie wiekszy od tego w okresie 1989-2022 . 10 lat rzadow ekipy Jaruzelskiego sa osobnym tematem . To byl okres dewastacji dorobku powojennego z jeszcze bardziej niszczycielskim finalem. Okres od 1989 roku jest czasem wielkiego okradania nas przez zachod na rozne sposoby , zycia z wyprzedazy calej polskiej wlasnosci i systemowej kradziezy dokonywanej przez biurokracje wszystkich szczebli. Jest iluzja wzrostu PKB , ale Cezary Gluch prawie 10 lat temu opierajac sie na danych GUS-u udowodnil , ze w latach 2004-2013 pomimo papierowego wzrostu PKB o 60 % wartosc nabywcza pensji Polakow zmniejszyla sie. Teraz Cezary Gluch jest juz po drugiej stronie barykady i nadaje z innego klucza. Tutaj warto zastanowic sie nad sensem wchodzenia Polski do systemu zachodniego . We wspomnianym wyzej okresie wzrost oficjalnie wynosil kolo 60 % , ale ekipa Tuska falszowala dane , wiec on byl troche ponad 40 % . Sami Amerykanie na przyklad szacowali , ze Bulgaria w latach siedemdzisiatych miala porownywalny wzrost PKB. Sam wskaznik wymaga krytyki. Wliczanie do PKB produkcji zachodnich korporacji , ktore nie placa zadnych podatkow , transferuja zyski i swoje koszty przerzucaja na budzet krajowy , zafalszowuje go . Morawiecki kilka lat temu na poczatku premierowania oznajmil , ze 75 % gospodarki dzialajacej w Polsce jest wlasnoscia zagranicy. Czeka nas sytuacja , gdy nie bedzie opalu, gazu i pradu . Zywnosc staje sie luksusem . Miliony osob w Polsce moze nagle znlezc sie pod mostem.To zalezy od tego , jak adecyzje podejma banki. Przez ostanie 2 lata rzad zamordowal 200 tysiecy starych i chorych Pqlakow zamykajac im dostep do opieki medycznej. Kartki na cukier , mieso , benzyne i zycie w przeludnionych mieszkanaich w zaden sposob tego nie przebijaja . Te przeludnione mieszkania w latach siedemdzisiatych zdarzaly sie bardzo rzadko Byl ciasno , ale wlasno.

      1. Dane liczone są od 1950 roku (wg Conference Board), czyli zniszczenia wojenne nie mają na nie wpływu. Mimo zniszczeń Polska w 1950 i tak była jeszcze zamożniejsza niż Hiszpania i Portugalia. Proces zapaści PRL widać w porównaniu z dowolnym europejskim krajem niekomunistycznym, wybrano akurat te, bo w roku 1950 były najbardziej pod względem PKB zbliżone do Polski. Kraje które już 1950 były znacznie bogatsze teoretycznie było gonić dużo łatwiej (kraj biedniejszy przy tych samych warunkach ekonomicznych zawsze będzie się rozwijał szybciej niż kraj bogatszy tylko ze względu na różnice w wysokości stóp procentowych), ale i to się PRL nie udało.

        Proces zapaści PRL nie rozpoczął się zresztą bynajmniej w 1980 roku, tylko trwał przez cały czas istnienia tego tworu.

        Porównanie Polski tym razem z Holandią odsetek PKB per capita

        1950 42,7%
        1980 40,9%
        1989 35,7%
        2021 59,6%

        PRL był, bez żadnej przesady, NAJGORSZYM okresem w historii Polski. Nawet rozbiory nie były tak niszczycielskie bo nie odcinały ziem polskich od gospodarki światowej.

        No w zasadzie, okres okupacji 1939-1945 był gorszy od PRL, ale trwał znacznie krócej.

        Z kolei czasy po 1989 są w historii Polski najlepsze. Nigdy wcześniej Polska tak szybko nie nadrabiała zapóźnienia cywilizacyjnego.

    2. Podaj zrodlo danych z 1950 roku . To jest ewidentna nieprawda . PKB wedlug ciebie moze byc ujemny . Wyjasnij w jaki sposob.

    3. Podaj zrodlo danych z 1950 roku . To jest ewidentna nieprawda . PKB wedlug ciebie moze byc ujemny . Wyjasnij w jaki sposob.

  8. Istnieje obiektywny i wiarygodny wskaznik rozwoju kraju i wzrostu dobrobytu. Tym wskaznikiem jest wzrost liczby ludnosci. On moze posluzyc do odmiennej interpretacji sytuacji w krajach zachodniej Europy i Ameryki Polnocnej zwiazanej z ich depopulacja. Zreszta to zgadza sie z danymi o faktycznej likwidacji tzw. klasy sredniej w tych krajach w ostatanich 40 latach. W Polsce w 1945 roku bylo 26milionow ludzi . W 1989 roku 38 milionow. To nie jest dobry wynik , poniewaz Korea Poludniowa w 1953 roku liczyla la 23 miliony ludzi , a w na poczatku lat dziewiecdzisiatych ok. 60 milionow. Natomiast z tego punktu widzenia ostatnie 33 lata amerykanskich rzadow w Polsce sa prawdziwa katastrofa , poniewaz mamy z 38 milionow do 36 . Na dodatek teraz jest bardzo zla struktura wiekowa . Taka , ze Polska wlasciwie nie ma szans

    1. Depopulacja nastąpiła, gdyż władza ludowa narobiła nam tyłów w stosunku do Zachodu. Ponieważ doganianie bogatszych wymaga czasu, więc zniecierpliwieni ludzie woleli wyjechać i pracować dla „imperialistów”.

  9. Wzost liczby ludnosci jest zawsze najlepszym wskaznikiem zwiekszania sie dobrobytu , poniewaz ludzie sie nie myla w kwestii , czy jest im dobrze itd, , czy nie. Potrzeba posiadania potomstwa jest najsilniejsza psychologiczna potrzeba czlowieka.Ona moze byc tylko stlumiona brakiem pespektyw na przyszlosc i poczuciem braku bezpiecznestwa.

    1. Oczywiście nie jest. Ludzie, co prawda, wiedzą kiedy jest im dobrze, ale niekoniecznie muzą ten dobrobyt inwestować w większą liczbę potomstwa. Tak było do rewolucji przemysłowej, ale od tego czasu mechanizmy demograficzne się bardzo skomplikowały. Chyba że faktycznie w Nigrze jest wyższy dobrobyt niż w Szwajcarii, po narodowych socjalistach nie takich fikołków w argumentacji można się spodziewać.

      1. Oczywiście jest. Pilaster jak zwykle myli dobrobyt z konsumpcjonizmem i nażarciem się. Mechanizmy demograficzne w ogóle się nie skomplikowały. Wystarczy rozumieć jakie błędy pociąga za sobą oświeceniowy liberalizm, który wyznaje pilaster i który dominuje w tych rzekomo skomplikowanych miejscach, w których dziwnym trafem właśnie ta ideologia wiedzie prym. Ale to znów trzeba byłoby przeczytać coś więcej niż „O psie, który jeździł koleją” i niszowe blogi, więc pilastrowi zrozumienie nie grozi.

        1. Mechanizmy demograficzne się nie skomplikowały… one zawsze były bardzo skomplikowane, w sensie złożone. Dzietność zależy od olbrzymiej liczby czynników (nawet samo wymienie grup czynników tworzy pokaźną listę – ekonomiczne, polityczne, ideologiczne, religijne, kulturowe…) i niestety silna patologia tylko w pewnej części czynników, albo nawet tylko w jednym, powoduje, że reszta nie jest wstanie „wymusić” większej dzietności.

          Polska jest dobrym przykładem:
          – Kulturowo jesteśmy nastawieni na dzieci (rodzina jest nawet wśród młodych pokoleń wysokim priorytetm w deklaracjach);
          – Religijnie też (silna cały czas narracja katolicka – dziecko jest największym błogosławieństwem dla małżeństwa i jego prymarnym celem – której się nie atakuje jakoś silnie ale o tym jeszcze pod koniec pośrednio przy ideologiach…);
          – Politycznie zdecydowanie nie przeszkadza się w płodzeniu dzieci a nawet można liczyć na największą pomoc w historii polskiej państwowości;
          – Ekonomicznie od 30 lat Polska rozwija się bardzo dobrze. Od skończenia PRL to jet skok cywilizacyjny. W tej chwili mamy chyba najniższe bezrobocie w historii. (ok wojna trochę, może nawet dużo, zmienia w perspektywie czasu ale patrzmy na całe ostatnie 30 lat).

          Mimo tych sprzyjających czynników jest to o czym wspomina p. Sułkowski czyli ideologia. Dokładniej liberalno-indywidualistyczna ideologia, która mówi ludziom, że ich celem (nie jedynym ale bardzo istotnym) jest samorealizacja. Oczywiście takie pierdoły łykją głównie dzieci (które potem często zainfekowane tym wierzą w to całe życie).
          Najpierw jest odkładanie związania się z kimś na stałe. Potem jak się uda (a po 30tce to nie jest taka prosta sprawa wbrew temu co dzieciom w liceach się wydaje), to jest „organizowanie” „kariery” tak żeby dziecko w tym nie przeszkadzało. Potem dochodzą problemy natury biologicznej (czasem zawinnione – nie można stosować antykoncepcji hormonalnej przez lata i równocześnie liczyć, że jak tylko się ją odstawi wszystko będzie ok).
          Oczywiście ten opis jest tylko pewnym wiariantem, który na każdym etapie jest różnie modyfikowany (pojawiają się wczesne rozwody, choroby, zmiany pracy itd.).

          Istotą jednak tego o czym piszę jest to, że ideologia ustawia posiadanie dzieci w pewnym miejscu życia człowieka, daleko za (obiektywnie bardziej wartościowymi) celami.
          Ideologia liberalno-indywidualistyczna jest sprytna, nie mówi ludziom, że małżeństwo, czy dzieci, czyli po prostu rodzina jest nieistotna. Mówi tylko, że jest istotna o ile wcześniej osiągnie się idiotycznie wysoki poziom (idiotycznie bo nie jest potrzebny do założenia rodziny i można go spokojnie osiągnąć później również).

          Czas nie jest z gumy i przede wszystkim zezwala na podróż tylko w jednym kierunku. W wieku 35 lat wiele samotnych osób zaczyna sobie to uświadamiać.
          Plus jest w tym tylko taki, że ma to aspekt wychowawczy dla dzieci, jak miał powiedzieć prof. Czeżowski: „i starzy kawalerowie są potrzebni… chociażby jako odstraszający przykład”.

    2. Potrzeba posiadania potomstwa może zostać nie tyle stłumiona, co poddana konkurencji ze strony zupełnie nowych, nie mających precedensu w historii zajęć, które jeszcze 200 lat temu nie śniły się nawet filozofom. Co więcej, ponieważ jest to potrzeba jakoś tam determinowana przez geny, hormony i całą neurobiologię, to w obecnych czasach może zostać zaburzona już w dzieciństwie, chociażby poprzez wychowywanie dziewczynek w cywilizacji technicznej, które przyczynia się do wdrukowania pewnych nawyków, których w późniejszym wieku nie sposób wyplenić – chociażby z powodu malejącej z wiekiem neuroplastyczności.

  10. Po 89 roku Polska , Polacy i nasze panstwo stali sie wlasnoscia zachodnich korporacji i bankow. Nazywanie niewolnictwa , pozbawienia wszelkiej wlasnosci i wszelkich praw najlepszym okresem jest bezczelnym klamstwem. Twierdzisz , ze PKB moze byc ujemny . Napisz jak to wedlug ciebie jest mozliwe

    1. Cały problem polega na tym, że polska gospodarka była niedokapitalizowana. W takiej sytuacji konserwatywni liberałowie dochodzą do wniosku, że trzeba wpuścić zachodni kapitał, gdyż nasi prywaciarze są za słabi, aby postawić tą gospodarkę na nogi. W przeciwieństwie do nich – nardowi socjaliści – chcą utrzymywać państwową formę własności środków produkcji, gdyż w sytuacji powszechnego gołodupiectwa narodu polskiego, tylko państwo posiada odpowiednie zdolności koncentrowania kapitału na wyznaczonych, strategicznych i przyszłościowych celach.

      1. Państwo jednak nie wie które sektory są strategiczne i przyszłościowe, a jego funkcjonariusze nie są zainteresowani sukcesem ekonomicznym inwestycji którymi zarządzają. Stąd inwestycje państwowe zawsze są mniej efektywne niż prywatne. W komunizmie efekt ten osiąga ekstremum

        Nie dotyczy ta reguł jednak sytuacji gdzie występuje dylemat więźnia, czyli w przypadku usług publicznych, które państwo, o ile jest sprawne praworządne i nieskorumpowane, dostarcza na wyższym poziomie niż firmy prywatne. I to jednak nie dotyczy komunizmu, który żadnych usług publicznych na akceptowalnym poziomie też nie jest w stanie wygenerować.

    2. PKB raczej nie może być ujemny, ale roczna stopa wzrostu PKB już tak. Państwo może też rozwijać się niedostatecznie szybko, co powoduje, że inni mu uciekają. Kto skutecznie nie napiera do przodu, ten się względnie cofa.

  11. Jest jeszcze drugi wskaznik dobrze ilustrujacy rozwoj lub jego brak . Tym wskaznikiem jest emigracja. Od 89 roku do 2015 z Polski wyjechalo za chlebem 3 miliony mlodych ludzi. Nazywnie okresu zmniejszeniea sie liczby ludnosci i masowej emigarcji mlodych najlepszym okresem wynika albo ze zlej woli , albo z nielicznia sie z rzeczywistoscia

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.