Paserstwo trwa

– Tamta władza jednak obiekty, które na różne sposoby przejęła w 1944 r., potrafiła utrzymać. Teraz w ciągu 23 lat zdewastowano, zniszczono i zamknięto setki, jeśli nie tysiące pałaców, dworów, nieruchomości w całej Polsce, które przecież miały właścicieli i mogły odzyskać dawną świetność – nie kryje rozgoryczenia Marcin Zamoyski, prezydent Zamościa, syn ostatniego ordynata.

Siedziba Ordynacji, w której podczas wojny małżeństwa Jana i Róży Zamoyskich udzielali wsparcia miejscowej ludności (w tym także żołnierzom państwa podziemnego), po wkroczeniu Sowietów została ochroniona przed rabunkiem i dewastacją przez miejscowych chłopów, darzących swoich hrabiów wielkim szacunkiem. Choć nie spełniał kryteriów nacjonalizacyjnych – pałac został zawłaszczony przez władze, a Zamoyskich wygnano poza Lubelszczyznę. Hrabia Jan, XVI. ordynat osiem lat spędził w komunistycznym więzieniu. Na rodzinną ziemię wrócił pod koniec PRL. Położył wielkie zasługi m.in. dla wpisania Zamościa na listę UNESCO, reprezentował też Ziemię Zamojską w Senacie II kadencji jako prezes odrodzonego Stronnictwa Narodowo-Demokratycznego. Z kolei jego syn – Marcin był wojewodą zamojskim, przewodniczącym Rady Miasta Zamość, po raz kolejny sprawuje funkcję prezydenta „Padwy północy”.

Po przemianach w Polsce Zamoyscy nie dążyli do odzyskania tych terenów i obiektów, które pełniły funkcje społecznie użyteczne. Jednak to sami mieszkańcy i pracownicy (m.in. browaru w Zwierzyńcu, czy dawnych zakładów drzewnych i meblarskich Ordynacji) prosili „oddajcie nas hrabiom, oni będą wiedzieli co robić”. Bezskutecznie. Zakłady poupadały, na starym Ordynacie niemal wymuszono zrzeczenie się Pałacu Błękitnego w Warszawie, starostwo nie miało pieniędzy na modernizację i dostosowanie do norm unijnych Domu Pomocy Społecznej działającego w pałacu w Klemensowie, przed czterema laty więc obiekt opróżniono. W tej sytuacji ród próbował ratować dawną siedzibę, jednak dwukrotnie wnioski w tej sprawie zostały odrzucone.

Kompleks pałacowo-parkowy próbowano już zbyć ubiegłego lata, jednak nie było chętnych na wyasygnowanie 8,2 mln zł (za prawie 130 ha parku i 3,7 tys. m.kw. pow. użytkowej pałacu), nawet przy zredukowaniu ceny za zabytek o połowę. Kolejna próba została właśnie ogłoszona przez Starostwo. Tym razem cenę obniżono do 3,2 mln zł, jednak na razie kolejki chętnych nie widać.

Prezydent Zamoyski uważa, że losy klemensowskiego pałacu stanowią smutne podsumowanie bezradności państwa i nieporadności prawa wobec roszczeń dawnych właścicieli. Ich majątki albo paserską praktyką trafiają w ręce spekulantów, czy zagranicznych hochsztaplerów, albo niszczeją w w gestii władz lokalnych. III RP jest więc jak ten niszczejący pałac w Klemensowie – najpierw ukradziony, za PRL-u jednak jakoś służący ludziom, a potem opuszczony i poddany biurokratycznym absurdom, aż do ostatecznego zawalenia, albo sprzedaży w obce ręce.

Konrad Rękas

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *