Pawłowski: Duby smalone o TK. Dyskusja do tekstu p. Dawida Bunikowskiego pt. Normalność prawa i rządy Króla-Prawa

Dyskusja do tekstu p. Dawida Bunikowskiego pt. Normalność prawa i rządy Króla-Prawa

Pytanie brzmi: czy można obecny „spór o TK” (SOTK) traktować w kategoriach czysto prawniczych, tzn. z punktu widzenia zawodowego prawnika, a zwłaszcza teoretycznego znawcy prawa? Tego rodzaju punkt widzenia ma swoje uzasadnienie jedynie wtedy gdy prawo, do którego teoretyk prawa może się odwołać, jest poprawnie określone.

Analogicznie, matematyk może dyskutować zadany problem matematyczny w odniesieniu do pewnej teorii matematycznej, jedynie gdy ta teoria jest poprawnie określona. W przeciwnym wypadku taka dyskusja jest od początku pozbawiona sensu.

Warto więc przyjrzeć się uważniej deklaracji „wiary prawniczej” przytoczonej przez p. Bunikowskiego: „Jefferson prawi, że od tej pory nie rządzi Król, ale rządzi…. Prawo” i stanowiącej podstawę dalej przedstawionego wywodu na temat SOTKa.

Otóż ta deklaracja „wiary prawniczej”, a raczej prawniczego zabobonu, jest w oczywisty sposób nonsensowna. O ile król, czy jakikolwiek inny władca może rządzić, o tyle prawo nie może, bo nie jest osobą, a więc nie może sprawować władzy. Nawet Bóg Ojciec Wszechmogący sprawuje swą władzę jako Osoba, ponieważ Jego wola musi być wykonywana, albo z miłości do Boga albo pod groźbą Jego kary. Natomiast Jego wola jest wyrażona w Jego Prawie aby mogła być w ten sposób powszechnie znana. Tak więc Jego Prawo jest tylko środkiem sprawowania władzy, którą jedynie On sprawuje.

Analogicznie, dekret wydany przez ziemskiego władcę (króla, prezydenta, premiera, czy dyktatora) jest jedynie sposobem komunikowania woli władcy, a więc jest jednym z narzędzi sprawowania przezeń władzy i jest nonsensem mówienie iż dekret sprawuje władzę.

W wymiarze ziemskim, w sensie najogólniejszym, tzn bez wnikania w kwestie ustroju państwowego, władzę sprawuje Państwo (jako Pan), jak to nam pięknie bezpośrednio wyjaśnia tak szczególnie bogaty ontologicznie język polski. A prawo jakie Państwo stanowi wyraża wolę tego Państwa, które ono ma władzę wyegzekwować z użyciem siły fizycznej. Prawo jest więc narzędziem sprawowania władzy przez Państwo i jest nonsensem twierdzić, że prawo rządzi tzn sprawuje władzę.

Wracając do SOTKa, to jest oczywiste, że państwo znane jako III RP jest wadliwe pod względem prawa jakie ustanowiło, ponieważ prawo to pod względem technicznym uniemożliwia skuteczne zniwelowanie nadużyć „prawnych” umożliwiających de facto paraliżowanie władzy państwowej należącej do premiera rządu i prezydenta państwa.

Gdyby III RP była państwem suwerennym i suwerennie rządzonym ten supełek gordyjski byłby już dawno przecięty przez postawienie zarzutów p. Rzeplińskiemu i na skutek tego zawieszenie jego urzędowania (procedura „impeachment” czyli zawieszenia lub złożenia z urzędu).

Dla porządku dodam, ze prawo stanowione przez III RP jest wadliwe również pod względem merytorycznym ponieważ nie opiera się na prawie naturalnym. Wadliwy w sposób zasadniczy jest także ustrój polityczny III RP ponieważ nie odpowiada wymogom stanowienia prawa i sprawowania władzy w oparciu o prawo naturalne.

Degrengolada ustroju państwowego Stanów Zjednoczonych AP powinna już dawno otrzeźwić wyznawców zabobonu prawniczego p. Jefferson’a. Po co małpować coś co się już rozsypało?

Pierwsza Rzeczpospolita upadła ponieważ jej ustrój polityczny od pewnego momentu jej historii przestał zapewniać sprawowanie władzy przez realizacje prawa naturalnego, stąd Polacy powinni czerpać nauki ustrojowe i prawne. Warto wrócić do ks. Skargi zamiast pleść duby smalone za jakimś Jeffersonem.

Jacek Pawłowski

za: prawica.net

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *