Podwójna moralność Adama Michnika

Dla środowiska GW to rocznica nadzwyczaj niewygodna, bo – jak pokazuje ostatnie 20 lat – włożyło ono wiele wysiłku, by ten temat rozmyć przy pomocy przemilczeń, pokrętnych interpretacji czy wręcz prób przerzucenia winy na kogoś innego, np. na NKWD lub „polski nacjonalizm”.

W obliczu narastania aktywnego ruchu społecznego upominającego się o pamięć o tej zbrodni – Michnik i jego zwolennicy nie mogą już stosować dawnych metod. Obserwujemy więc zmianę taktyki, której ilustracją jest artykuł wstępny w sobotnio-niedzielnym numerze GW (22-23.06.2013) pod wymownym tytułem: „Mówić o Wołyniu prawdę, ale nie jątrzyć”. Już na początku więc mamy pierwszą tezę – ktoś tu jątrzy. Oczywiście jątrzą środowiska kresowe, które zamiast siedzieć cicho głośno domagają się jednoznacznej oceny zbrodni. Michnik zanim dotarł do tezy głównej swojego artykułu – rozwodził się o historii, o prawie narodu ukraińskiego do własnego państwa, o polskich winach na Kresach, o utrwalaniu „upowszechnionego w PRL stereotypu „rezuna”, o tym, że to my sami powinniśmy zacząć rachunek sumienia od siebie. Padły też słowa o Giedroyciu (a jakże by inaczej?), o Ksawerym Pruszyńskim, o Jacku Kuroniu i Jerzym Turowiczu. Po co ten cały ornament, powtarzany przez Michnika przy każdej okazji? Co to ma wnosić do tematu? Ta zasłona dymna ma służyć jednemu – zakłamaniu problemu. Do Michnika zdaje się nie docierać jedna podstawowa prawda – żadne ze środowisk kresowych nie podnosi winy narodu ukraińskiego za to, co stało się w 1943 roku i nie żąda od nikogo, tym bardziej od państwa ukraińskiego, przeprosin. Stawianie znaku równości UPA-Ukraina jest szalbierstwem, jest próbą uczynienia z tego kwestii politycznej dotyczącej obu państw. Żądanie jest tylko jedno – uznanie zbrodni dokonanej przez UPA za ludobójstwo i potępienie organizacji, która tego dokonała. Każdy kto próbuje tę kwestię rozmywać, podnosić jej rzekomy polityczny wymiar – jest, chcąc nie chcąc, obrońcą zbrodniczej ideologii i zbrodniczej organizacji. Michnik nie może tego nie wiedzieć, a więc czyni to świadomie.

Dlaczego? Dla jakich racji? On, który całe życie walczy z „nacjonalizmami” i z „nienawiścią narodową”? On, który bardzo chętnie piętnuje „polski nacjonalizm”, nie znajdując dlań żadnego usprawiedliwienia, dla szowinizmu ukraińskiego spod znaku Bandery takich usprawiedliwień szuka. No bo jak odczytywać apele o „zrozumienie tragedii narodu ukraińskiego”, o branie pod uwagę zaszłości historycznych itp. Jest to niczym innym tylko szukaniem usprawiedliwienia dla UPA. Polscy chłopi mordowani przez rzeźników z UPA jako odpowiedzialni za wieki ucisku chłopa ukraińskiego (ruskiego) przez polską szlachtę – zaiste to drwina z historii. Michnik woli szukać nieprawdziwych przyczyn zbrodni, niż przyznać, że to ideologia OUN, oparta na pogańskiej, darwinistycznej, nitscheańskiej doktrynie Dmytro Doncowa – była podglebiem, na której wyrosło zło. Przy każdej okazji Michnik powtarza: nie ma zbrodniczych narodów, są zbrodnicze ideologie. Dlaczego w tym przypadku tego nie mówi?  Bo Giedroyć miał dobre zdanie o Doncowie? To jest słodka tajemnica Adama Michnika. On, który przy każdej okazji czepia się Romana Dmowskiego, który przy Doncowie był światłym Europejczykiem, jest zaskakująco tolerancyjny wobec ideologii mordu i  barbarzyństwa w wydaniu autora „Nacjonalizmu”. W moim przekonaniu jest to jedna z największych intelektualnych i moralnych porażek Michnika, odbierająca mu moralne prawo do pouczania innych, jak mają zachowywać się przy obchodach tej rocznicy.

A radzi nam nic innego, tylko „nie jątrzenie” i „nie rozkopywanie grobów”.  Czyli, mówiąc konkretnie – mamy siedzieć cicho. Co innego w przypadku innych zbrodni, nie banderowskich, wtedy GW ochoczo te groby „rozkopuje”. Wystarczy tylko przypomnieć Jedwabne czy Katyń. Na jakiej szali Michnik waży swoje racje – jedne ofiary wymagają krzyku i „rozkopywania grobów”, inne zaś nie? Toż to podwójna moralność czystej wody, to monstrualny relatywizm. Na koniec powtarza Michnika za prof. Władysławem Filarem, że nie możemy nikogo zmuszać do klękania przed nami. Przepraszam bardzo – a kto to w Polsce proponuje? Nikt. Po co więc formułować takie bzdurne tezy? I jakoś dziwnie Michnik ani razu nie zająknął się, że na Ukrainie zachodniej nie tylko nikt nie ma zamiaru się kajać czy choć przyznać, że stała się rzecz straszna – ale niemal dzień w dzień maszerują po ulicach miast dumni z siebie spadkobiercy Bandery z portretami jego samego i innych przywódców UPA bezpośrednio odpowiedzialnych za zbrodnię na Polakach. Idą z pochodniami, wykrzykują szowinistyczne hasła, złorzeczą. Jedyne co ma na ten temat do powiedzenia redaktor GW to to, że „polscy  nacjonaliści” dają  pożywkę” ukraińskim. Ta kłamliwa teza ma usprawiedliwić środowisko GW za to, że na „odcinku ukraińskim” poniosło moralną i polityczną klęskę.

Jan Engelgard

http://sol.myslpolska.pl/2013/06/podwojna-moralnosc-adama-michnika/

aw

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *