Polska walczy o pozycję w „europejskim superpaństwie” – z A. Wielomskim rozmawia G. Garboś

Komentując wyniki czwartkowych rozmów, przeprowadzonych w Paryżu, minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz w wywiadzie dla dziennika “Le Figaro” powiedział: „Kładliśmy nacisk na to, co nas łączy, a nie na to, co nas dzieli.” Jakie więc cele miała polska delegacja na spotkaniu z szefem francuskiej dyplomacji Jean-Yves’em Le Drianem? O tym w rozmowie z politykiem i publicystą, profesorem Adamem Wielomskim.

 — Jakie były cele tej wizyty?

 — Są dwa główne cele tej wizyty. Pierwszy dotyczy odnowienia tzw. Trójkąta Weimarskiego. To świadczy o próbie polepszenia stosunków Polski z partnerami zachodnioeuropejskimi. A z drugiej strony rozmowy dotyczyły przyszłości Unii Europejskiej i jedności Unii, czyli mówiąc wprost, jej celem było wybadanie możliwości zapobieżenia przez Polskę stworzeniu koncepcji tzw. Europy dwóch prędkości.

 — Dlaczego Trójkąt Weimarski jest tak ważny dla Polski?

— Trójkąt Weimarski, co ciekawe, jest konstrukcją, która został stworzona w kręgach Platformy Obywatelskiej, a nie PiS-u i wiązała się przede wszystkim z traktowaniem partnerów europejskich jako pierwszoplanowych, przede wszystkim Niemiec, a jak Niemiec, to i Francji. Potem ta koncepcja została w znaczny sposób zarzucona dlatego, że polska polityka zagraniczna ukierunkowała się jednotorowo wyłącznie na sojusz ze Stanami Zjednoczonymi. I politycy Prawa i Sprawiedliwości do tej koncepcji nie wracali. Fakt, że taki powrót teraz nastąpił, wynika z kryzysu w stosunkach polsko-amerykańskich związanego z nowelizacją ustawy o IPN, która pokazała słabość pozycji Polski na arenie międzynarodowej, jako kraju zależnego wyłącznie od relacji z jednym partnerem, nawet, jeśli jest to supermocarstwo. Stąd też próba, uważam, że bardzo słuszna i trafna, zrównoważenia tych strat w polskiej polityce zagranicznej poprzez polepszenie kontaktów z Niemcami i Francją, można powiedzieć odkopanie idei Trójkąta Weimarskiego.

Idea ta była przez dłuższy czas martwa w znacznej mierze z powodu stanowiska naszego kraju w tej sprawie, który nie był nią przez wiele lat zainteresowany.

 — Rozumiem polskie interesy związane z Trójkątem Weimarskim. A jakie korzyści mają z tego Niemcy i Francja?

— Niemcy i Francja w tej chwili chcą stworzyć, nazwijmy to umownie, „superpaństwo europejskie”, wykorzystując odejście z Europy, w wyniku Brexitu, największego hamulcowego ścisłej integracji europejskiej, czyli Wielkiej Brytanii. Tej ścisłej współpracy i stworzenia de facto jednego państwa europejskiego, federacji europejskiej, stały na przeszkodzie Stany Zjednoczone ze swoją koncepcją Międzymorza. Ta koncepcja obecnie się rozpada. I Paryż i Berlin grają w tej chwili o to, czy zjednoczenie będzie dotyczyło tylko i wyłącznie dawnej Europy Zachodniej w oparciu o takie kraje, jak Francja, Niemcy, Włochy i Hiszpania, czy też będzie to Europa aż po granicę ukraińską. Tej konstrukcji nie da się oczywiście stworzyć bez wciągnięcia w ten plan Polski. Myślę, że te kraje prowadzą bardzo dojrzałą politykę zagraniczną, zdając sobie sprawę z tego, że relacje z Polską de facto decydują o „być albo nie być” koncepcji stworzenia Europy zjednoczonej jako państwa nie tylko na zachodzie tego kontynentu, ale także w jego środkowej i południowej części.

 — Ostatnio polska dyplomacja w ogóle działa aktywnie i w grupie Wyszehradzkiej i ma chęć udziału w porozumieniach mińskich i tu jeszcze Trójkąt Weimarski. Odnosi się wrażenie, jakby Polska chciała być swoistym pomostem między państwami, zająć swoje miejsce w budowie tej jednolitej Europy.

— Tak, zgadzam się. Jak już wspomniałem, to się wiąże z kryzysem w relacjach dwustronnych ze Stanami Zjednoczonymi. To powoduje, że Polska musi sobie jednak znaleźć nowych partnerów, ponieważ nie może już się oprzeć na tym jednostronnym sojuszu. Po drugie, to się wiąże z faktem pewnej wielkomocarstwowej retoryki, którą stosuje rząd PiS. A państwo pozujące na wielkomocarstwowość musi prowadzić politykę w swoim najbliższym otoczeniu. I pan minister Czaputowicz, który nie jest jakimś czołowym politykiem, w związku z tym nie ma w swojej macierzystej partii, w PiS-ie, silnego zaplecza politycznego, chce się również wykazać dużą aktywnością, w ten sposób nadrabiając swoją słabość instytucjonalną w strukturach partyjnych. I myślę, że to mu w jakiś sposób udaje się osiągnąć. Polska polityka zagraniczna jest w tej chwili zdecydowanie bardziej aktywna, wielotorowa, niż to się działo za jego poprzednika.

https://pl.sputniknews.com/

[Głosów:5    Średnia:5/5]
Facebook

9 thoughts on “Polska walczy o pozycję w „europejskim superpaństwie” – z A. Wielomskim rozmawia G. Garboś”

  1. (…)Ostatnio polska dyplomacja w ogóle działa aktywnie i w grupie Wyszehradzkiej (…)
    Chętnie zapoznam się z jej przejawami…

    1. Skripal to sprawa Wyszehradu? A kwestia rozwoju współpracy regionalnej i rozwoju (a raczej jego braku) obszarów przygranicznych?

  2. Pojęcie “superpaństwo europejskie” to wymysł p. Profesora, zdaje się gdzieś zasłyszany… Kiedy prof. Wielomski nauczy się traktować UE jako organizację międzynarodową, w której Polska w ramach trójkąta weimarskiego mogłaby odgrywać znacznie większą rolę niż jest jej to dane przez potencjał gospodarczy i militarny ? I kiedy p. Prof. Red. dostrzeże, że UE – ta organizacja międzynarodowa – jest także instrumentem Polski w hamowaniu politycznych apetytów Niemiec w całej Europie, a w Europie Środkowo-Wschodniej w szczególności ? Czy ewentualny upadek UE nie otworzyłby, w dalszej perspektywie, kwestii polskich granic zachodnich. Kto nas wtedy wesprze, panie Profesorze, Francja, Anglia, Węgry, Litwa, Ukraina, czy Rosja ?

    1. Toż napisałem, że Niemcy i Francja chcą przekroczyć poziom organizacji międzynarodowej (osobiście wolę termin “konfederacja”) ku państwu federalnemu. Macron ciągle o tym opowiada.

  3. Bardzo smutne konstatacje. UE oczywiście już dzisiaj ma formę państwa federacyjnego (terytorium, obywatelstwo, zalążek armii, organy władz), co jest m.in. dla Polski bardzo niebezpieczne, bo otwiera drogę do dominacji żywiołu pruskiego. Na szczęście UE jest w fazie rozpadu. Niepokoi uwiąd koncepcji międzymorza jako reasekuracji przed sojuszem Berlin – Moskwa.

    1. Zabawny komentarz i nieprawdziwy. Nie ma obywatelstwa europejskiego, Unia jest dla obywateli państw członkowskich; nie ma terytorium UE są terytoria państw członków UE; zalążki armii są i bardzo dobrze aby duch pruski w organizacji zwanej Unią Europejską nie dominował, na co Francja i Polska nie pozwolą, a czy ma Pan coś przeciwko UE jako ośrodkowi siły, z własną armią ?
      Nie ma federalnych organów władz są organy organizacji międzynarodowej UE (Parlament, Komisja, Rada), dzięki tej organizacji hamowane i ograniczane są np. apetyty Niemiec na Nord Stream 2.
      Uwiąd Międzymorza nie niepokoi i jest naturalny, Polska jest za słaba, aby zbudować przeciwwagę dla Niemiec i Rosji, a sami członkowie Międzymorza nie widzą w Polsce lidera regionu orientując się bardziej na Niemcy i Rosję. i tak to Panie wygląda..

  4. To nieporozumienie, Panie Profesorze, że UE zmierza w kierunku państwa federalnego, albowiem nie jest w stanie uzgodnić wspólnej, jednolitej polityki zagranicznej wobec rozbieżności interesów zagranicznych Francji i Niemiec idącej w odmiennych kierunkach geograficznych, a zatem Unia nie będzie także federacją. Za to te państwa – Niemcy i Francja – idą w kierunku silnej wspólnoty gospodarczej ze swą wspólną walutą. Czy to akurat Polskę osłabia czy wzmacnia – oto jest pytanie ? Ja uważam, że wzmacnia i dlatego trzeba nam przyjąć euro, żeby o przyszłości Europy na równi z nimi współdecydować. A to że osłabia (a przynajmniej nie wzmacnia) Rosji to dobrze czy niedobrze, Panie Profesorze ?

  5. Wzorem Chin Europa MUSI się zjednoczyć w jedno państwo, by zapobiegać terroryzmowi, fanatyzmowi religijnemu, krytyki władz, huligaństwu, rasizmowi, dyskryminacji seksualnej itp. Pytam się, ile jeszcze tragedii musi przeżyć Europa by zrozumieć że MUSIMY się zmienić w społeczeństwo karne, pilne, zdyscyplinowane, nowoczesne, strzegące swych wartości różnorodności? Tylko twardą ręką i z silną zjednoczoną władzą europejską mamy szansę wyjść z tego bez szwanku.
    Ale lepiej krzyczeć i marudzić, że “to ograniczenie wolności słowa”. Albo wybierz wolność, albo bezpieczeństwo. Nie ma nic pomiędzy.
    Trzeba wzmocnić kontrolę internetu, zacząć kontrolować mieszkańców podejrzanych o kontrrewolucję,, wprowadzić obozy pracy przymusowej dla tych wszystkich którzy się sprzeciwią władzy. Ja i tak się dziwię że w Europie jest tak szczególne zezwolenie na krytykę władz.
    Fanatyków naprawiać, rasistów edukować, homofobów gwałcić, a huliganów zaciągnąć do pracy lub armii. Zjednoczonej Europie mówimy stanowcze TAK!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *