Prof. Jacek Bartyzel przeciwko smoleńskiej Targowicy

Oto w zamieszczonym na jednym z portali tekście „Patriotyzm czy klientelizm? W sprawie petycji do prezydenta Stanów Zjednoczonych” zawiadamia, że odmówił podpisania petycji do Prezydenta Baracka Obamy w sprawie wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej.

Argumentując swoją odmowę Jacek Bartyzel dodaje, że sprzeciwia się „obyczajowi politycznemu, aby w kwestiach dotyczących problemów, jakie Polska ma z jednym państwem, zwracać się o arbitraż do innego państwa”.

Następie w wydanym z tej okazji oświadczeniu stwierdza:

„nie tylko że nie zamierzam podpisywać owej petycji, ale usilnie odradzam jej podpisywanie komukolwiek. Samo wystosowanie takiego adresu do głowy obcego państwa uważam za głęboko zasmucający upadek godności narodowej i instynktu państwowego, tym gorszy, że motywowany zapewne – niestety, zaślepionym i jednostronnie ukierunkowanym – patriotyzmem. Czym to się różni od kierowania do carycy Katarzyny apeli ze strony inicjatorów Konfederacji Targowickiej o ratowanie swobód i wolności republikańskich, zagrożonych (i poniekąd faktycznie) przez obóz oświeceniowo-reformacyjny? Absolutnie niczym! Z całą pewnością pomysł takiego apelu wyszedł z kręgu tych środowisk, określających się jako niepodległościowe, które ową „niepodległościowość” chcą „bronić” tylko na jednym odcinku i z takim stanem świadomości, jakby świat i położenie w nim Polski nie zmieniło się ani na jotę od ponad 20 lat. Na innych zaś odcinkach – w tym amerykańskim w szczególności – przyjmują dobrowolnie, ba! entuzjastycznie, pozycję najgorszego sortu, najbardziej upokarzającego klientelizmu, skomlącego do imperialnego Hegemona o protekcję.

(…)

jest rok 2012, a nie, dajmy na to 1981, (…) nie istnieje już czerwone Imperium Sovieticum; (…) na terenie Polski to nie NKWD czy GRU (tym bardziej zaś FSB), tylko CIA ma lub miało tajne więzienia, w których torturuje i poniża porwanych bądź schwytanych przeciwników; (…) polscy żołnierze nie udzielają już „bratniej pomocy” Czechosłowacji, lecz służą jako najemnicy w wojnach imperialnych Imperium Americanum i zasadniczo w interesie Wielkiego Izraela; że jednym ze skutków tych wojen (oraz inspirowanych z tego samego ośrodka „rewolucji demokratycznych”) jest dramatyczne pogorszenie się położenia w zaatakowanych, okupowanych lub zrewolucjonizowanych krajach, naszych chrześcijańskich braci i sióstr, którym grozi wręcz w niedługim czasie zupełna tam zagłada

(…)

Konserwatystom nie może być także obojętny ideowy i cywilizacyjny wymiar tej kwestii. Martwy jest już przecież komunistyczny uniwersalizm egalitarystyczny, a w każdym bądź razie to nie współczesna Rosja jest jego centrum, nośnikiem i „eksporterem”. Realnym, aktualnym i także uniwersalistycznym wrogiem jest natomiast inny egalitaryzm, inna „wielka urawniłowka”, nie podług schematów dialektyki marksistowskiej, lecz podług „Doktorów” demoliberalizmu, „prawoczłowieczyzmu”, ekonomicznego globalizmu pod batutą banksterów i międzynarodowych korporacji, konsumpcjonistycznego materializmu i hedonizmu, sojuszu Giełdy i Telewizora, krótko mówiąc: globalnej, zglajszachtowanej cywilizacji „wolnych wyborów”, w których nie ma czego wybierać, bo wszystko jest takie samo, terroru politycznej poprawności, penalizacji religijnego „fundamentalizmu”, „rasizmu i antysemityzmu” czy „homofobii” – a dla mas nowych „czterech wolności”: od religii, moralności, dobrego smaku i myślenia. A któż, jeśli nie Stany Zjednoczone są dzisiaj „Związkiem Sowieckim” tego demoliberalnego egalitaryzmu, Wielkim Bratem wysyłającym w każdy zakątek świata swoich marines, aby przy użyciu supernowoczesnych środków zabijania bronili demokracji, praw człowieka i wspomnianych „czterech wolności”? To one więc są dzisiaj ideowym i cywilizacyjnym wrogiem nr 1 dla ludzi Tradycji, bo niszczącym i zdolnym do zniszczenia każdego tradycyjnego sposobu życia w jakiejkolwiek cywilizacji na świecie, w której taki sposób choćby tli się jeszcze”.

W tym liście otwartym bardzo cieszy nas odcięcie się prof. Jacka Bartyzela od urojonych wizji Sekty Smoleńskiej jakoby Polska stanowiła „kondominium”, gdzie panoszy się NKWD, KGB czy FSB, przede wszystkim zaś odżegnanie się od koncepcji, że sprawa polskiej niepodległości i suwerenności jest tożsama z hołdowniczą postawą wobec Stanów Zjednoczonych, a przy okazji także i Izraela. Słuszne jest także stwierdzenie, że dla świata tradycyjnego największe zagrożenie stanowi właśnie Ameryka, wraz z jej sojuszem „Giełdy i Telewizora” i jakobińskimi armiami, które „wyzwalają” i „emancypują” ludy całego świata.

Jacek Bartyzel nie raz zapewne usłyszy sugestie, że zapewne jest „agentem” lub przynajmniej „agentem wpływu” Rosji. Rozsądek polityczny w Polsce kosztuje, szczególnie wtedy, gdy zanikła tradycyjna prawica, a jej miejsce zajęli potomkowie insurekcjonistów. Naszego środowiska nie interesuje „prawica” mająca za swoich bohaterów podchorążych z listopada 1830 roku i młodzików ze stycznia 1863 roku, czy też terrorystów z Placu Grzybowskiego Rewolucji 1905 roku. Nie interesuje nas także „prawica” zajęta wyjaśnianiem wypadku lotniczego pod Smoleńskim za pomocą bomb próżniowych, sztucznej mgły czy wielkiego tomahawka rzuconego przez rosyjskie służby specjalne.

Szczególnie nie mamy i nie chcemy mieć nic wspólnego z „prawicą”, której mocodawcy – a być może i sponsorzy – mieszkają za Atlantykiem, a która tak chętnie zarzuca innym agenturalność. Dlatego cieszy nas stanowisko zajęte przez prof. Bartyzela. Mamy nadzieję, że przytaczane przez nas oświadczenie zwiastuje trwałą zmianę poglądów, która w przyszłości umożliwi ponowne nawiązanie współpracy.

Adam Wielomski

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Prof. Jacek Bartyzel przeciwko smoleńskiej Targowicy”

  1. Cieszyc sie tylko nalezy z tego zblizenia stanowisk, choc obawiam sie , ze prof.Bartyzel doswiadczy teraz na wlasnej skorze tego, co niektorzy juz od dawna znaja, to znaczy pomowienia o bycie agentem rosyjskim i niemieckim. „Prawdziwi Patrioci”, dzialajacy w gruncie rzeczy na szkode Polski, sa bowiem nieuleczalnie chorzy. Gdyby otrzezwieli, musieliby zaczac myslec samodzielnie, a z tym u nich problem.

  2. W sumie ciekawe, skąd wzięła się ta zmiana. Marek Jurek już wie, jak to jest, gdy trzeba przyjmować pozycje takie, jak Jarosław Selin, Kazimierz Ujazdowski i Jerzy Polaczek a wypowiedź Jacka Bartyzela jest tego funkcją?

  3. Natomiast Pan Panie Ratnik reprezentuje coś wielokrotnie bardziej niebezpiecznego niż pomawianie o agenturalność rosyjską a tym bardziej bez porównania gorszego,aniżeli pomawianie o agenturalność niemiecką.zachodnio-białoruską,litewską czy zachodnio-ukraińską.Pan reprezentuje paranoidalna fobię antyamerykańska,antykanadyjską,a co najgorsze antybrytyjską,antyanglosaską,antydemokratyczną i skrajnie profrancuską.

  4. PS Stany Zjednoczone nie są już i nie będą największym mocarstwem wojskowym,na razie są jednym z sześciu obok Wlk.Brytanii,Kanady,Australii,Nowej Zelandii i Izraela,a już za rok gdy zaczną wychodzić na dobre z kryzysu to będą jednym z czterech obok.ww.Australii.Wlk.Brytanii i Kanady,największym chyba już nie będą.

  5. SektoSmol czuwa … Ciekawe, n.b., kiedy pejsato-fartuszkowy salon przestanie wreszcie „łże-pluć” na PiS, RM et consortes i wraz z wykształciuchami oraz „prawdziwymi patriotami” da publicznie wyraz swojej paranoidalnej rusofobii? Słudzy nicości boją się przecież panicznie anty-nicości oraz alternatywnej, anty-demoliberalnej wizji życia i człowieka …

  6. @abcd: stany zjednoczone nie są największym mocarstwem militarnym?? przewaga usa nad całym światem, a zwłaszcza nad państwami nic nieznaczącego w świecie przylądka europejskiego, ciągle się powieksza. usa wydają na zbrojenia więcej pieniędzy niż cała reszta państw wzięta do kupy. chiny i indie zwiększają kwoty na zbrojenia ale do stanów im daleko. usa biednieją i stają się państwem niewolniczym na podobieństwo europy, ale kasy na wojsko nie zmniejszają.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.