Program Nowoczesnego Państwa, czyli pochwała głupoty.

Aby wygrać wojnę ze zwolennikami Ruchu Poparcia Palikota, należy zasiać ziarno wątpliwości, które zakiełkuje refleksją i poszukiwaniem odpowiedzi na pytania, które trzeba sobie postawić w zetknięciu z tą inicjatywą. Zadaniem konserwatysty nie jest przekonywanie przekonanych, lecz tych, którzy są zwolennikami lewackich tez.

W myśl tego, co mówił św. Bernard, należy ich jednak zwerbować argumentami, a nie siłą (capiantur non armis, sed argumenti!). Z tego powodu trzeba kontrargumentować Prawdą i propagować Ją. Wielu z tych, którzy poparli Janusza Palikota, uległo sofistycznym sztuczkom, kłamstwom, przejaskrawieniom i innym paskudnym zabiegom owego demagoga. Trzeba powiedzieć im wprost – daliście się nabrać na frazesy! Głoszone przez Ruch Palikota hasła są stekiem bzdur, które doprowadzą Polskę do kompletnej ruiny intelektualnej, kulturowej, obyczajowej i finansowej. Pierwszy cios należy więc zadać Programowi Nowoczesnego Państwa (dostępny na stronie RPP), który ma stanowić modelową Polskę według zwolenników pana Palikota i niego samego. Na modłę scholastyczną pokażę palikotowe nonsensy, co winno dać podstawowy zestaw argumentów do odpierania głoszonych przez RPP idei. Rzecz jasna nie odniosę się do wszystkich elementów owego programu, gdyż nie uważam się za specjalistę w dziedzinach, którymi się nie zajmuję – pozostawię tutaj pole do popisu fachowcom.

1. Mamy dość tego, że ktoś za nas decyduje, że ktoś nam mówi, jak żyć, jak się kochać, ile mieć dzieci i z kim.

Zupełnie nie rozumiem histerii pana Janusza i jego zwolenników w tej kwestii. Tworzy się tutaj obraz opresyjnego państwa, w którym to urzędnicy bądź hierarchowie Kościoła mają prawo decydować o tym, co robi obywatel. Przywodzić to może na myśl książkę Orwella „Rok 1984”. W rzeczywistości jednak jest tak, że Kościół, do którego jest to jawna aluzja, mówi, co jest zgodne z jego doktryną oraz prawem naturalnym, jednocześnie nie narzucając tego innym. Nie przypominam sobie przypadku jakichkolwiek kar nakładanych na przykład na obywateli żyjących w nieformalnych związkach. Głoszony przez pana Palikota pluralizm ma tak naprawdę działać tylko w jedną stronę – jeśli jest zgodny z neutralnością światopoglądową głoszoną przez lewicowców, to wtedy jest w porządku. Jeśli ktoś ma inne zdanie, wtedy wyjmuje się go poza margines i uznaje za staromodnego dziwaka, zacofańca czy idiotę. To zabawne, bo Janusz Palikot propaguje przecież tolerancję, ale widocznie ta zasada wyróżnia równych i równiejszych. Inną kwestią jest też fakt zwyczajnego wciskania kitu o tym, jakoby neutralność światopoglądowa faktycznie była ideą z meta-poziomu. Lewica nie zauważa, że jest to taki sam pogląd jak każdy inny i winien podlegać merytorycznej dyskusji.

2. Że ubrani na czarno panowie decydują o tym, kto może mieć dzieci, kto ma być pochowany na Wawelu i na kogo głosować w wyborach, a także, kto to jest Polak.

Kolejny histeryczny frazes niemający odniesienia do rzeczywistości. Kościół nie decyduje, kto może mieć dzieci, a daje pewne wskazówki dotyczące moralnego i odpowiedniego ich kształtowania. Nie widzę nic moralnego w mrożeniu embrionów czy zabijaniu dzieci nienarodzonych. Rzecz jasna lewicowi „myśliciele” nie uznają zarodka za człowieka, argumentując, że żołądź też nie jest dębem (notabene bardzo ludzkie porównanie!). Nie dostrzegają jednak, że naturalnym etapem rozwoju człowieka jest między innymi zarodek. Tak jak z zasianego żołędzia wyrośnie dąb, tak z zarodka urodzi się niemowlę, które później stanie się dzieckiem, młodzieńcem, dorosłym, a na końcu starcem – tak wygląda rozwój człowieka, a biologowie są co do tego zgodni. Dla pana Palikota i jemu podobnych biologia jednak niestraszna. Uznają, że to „propaganda czarnych” i oni zrobią nową, aideologiczną biologię. A że nie będzie miała nic wspólnego z rzetelnością naukową, to nie szkodzi.

Fakt pochowania na Wawelu jest według mnie wykorzystaniem tego samego chwytu po raz drugi tylko po to, by uzyskać ten sam efekt – ponownie skłócić Polaków. Sprawa jednak jest bardzo prosta do rozwiązania – skoro Lech Kaczyński „nie nadaje się” na pochówek w tym miejscu, to dlaczego konsekwentnie nie zrewidujemy innych tam spoczywających? Czemuż zostawiać tam choćby Michała Korybuta Wiśniowieckiego, którego historycy zgodnie oceniają jako władcę złego dla interesów Polski? Należy pamiętać, że podobnie zacięte dyskusje toczyły się w czasach pochówku marszałka Piłsudskiego, więc ten element tworzenia sporów wśród Polaków został wcześniej przetestowany (temat okoliczności winien jednak być poruszony w odrębnym tekście). Ostatecznie należy pamiętać, że opiekę nad Wawelem sprawuje kuria krakowska, więc to ona winna mieć ostateczne słowo w tej sprawie jako zarządca.

Definicja Polaka jest także dla RPP bardzo niewygodna. Trudno temu środowisku zaakceptować, że gdyby nie chrześcijańskie korzenie, Polska nie miałaby takiego kształtu jak dziś i istnieje duże prawdopodobieństwo, że nie powstałaby. Pomijanie aspektów historycznych jest jawną ignorancją, co powinno być napiętnowane. Czy poseł Palikot tego chce, czy nie, jesteśmy trwale związani z wartościami chrześcijańskimi.

3. Mamy też dość państwa, które nie jest sprzymierzeńcem, ale wrogiem, w którym urzędnik decyduje, jaki możemy zbudować dom, jaką możemy prowadzić firmę czy stowarzyszenie oraz – przede wszystkim – kiedy możemy to robić!

Ten postulat miałby swój sens, gdyby był poparty programem odpowiednich reform gospodarczo-administracyjnych. Widać jednak jasno w Programie Nowoczesnego Państwa, że jest to tylko pusty slogan, który ma przyciągnąć wyborców – świadczy o tym pomysł darmowego Internetu, do którego odniosę się później.

4. Mamy wreszcie dość polityki, w której dwóch panów podzieliło się wszystkimi demokratycznymi instytucjami, obsadzając je ludźmi, których jedyną kompetencją jest ślepa lojalność.

Jako piewca demokracji w nowoczesnym wydaniu, Janusz Palikot dokonuje typowego „strzału w kolano”. Rządzący nie wzięli się znikąd – jest to efekt wyborów, na które poszli obywatele. Gdyby pan Palikot był konsekwentnym demokratą, uszanowałby decyzję wyborców i winien im przyklasnąć – przecież oni tego właśnie chcieli! Widzieli, jak wyglądają rządy Platformy Obywatelskiej, i obdarzyli tę frakcję swoim zaufaniem. Mam ten komfort, że piszę to po wyborach, w których okazało się, że Polacy znów wybrali tak samo. Znakiem tego – konsekwentny demokrata powinien cieszyć się, że lud zagłosował zgodnie z własnymi upodobaniami. Krytyka, której dopuszcza się poseł Palikot w powyższym punkcie, jest tak naprawdę uderzeniem w zasady demokracji, co wyznawcy tejże nie przystoi.

5. Mamy dość teatru politycznego za nasze pieniądze, mamy dość wyboru pomiędzy prawicą a bardziej prawicą.

Nie wiem, czy Janusz Palikot ma problemy z pamięcią, ale chciałbym przypomnieć, że teatr polityczny za pieniądze podatników był i jest tworzony z jego udziałem. Przez lata był posłem znanym głównie z tego, że robił wokół siebie szum. Wyborcy zapamiętali Janusza Palikota jako tego, który przyszedł na konferencję prasową z gumowym penisem – to jest obraz poważnego polityka pretendującego do roli uzdrowiciela naszego państwa?

Po ukończeniu studiów wyższych na kierunku filozofia, Janusz Palikot winien posiadać umiejętność prawidłowej klasyfikacji partii politycznych. Już nawet jako ten, który chce pełnić ważne obowiązki w państwie, winien takową umiejętność posiadać. To jest skandal, by Prawo i Sprawiedliwość czy Platformę Obywatelską zaliczyć do prawicy! Są to partie w najlepszym wypadku centrowe, choć ja skłaniam się raczej ku zaliczeniu ich na lewą stronę ze względu na pewne uległości odnośnie do kwestii społecznych i obyczajowych. Pod względem gospodarczym są to zwykli socjaliści. Niestety, media zrobiły z PiS skrajnych prawicowców, którymi straszą ludzi niczym czarną wołgą. Tak więc odpowiem wprost – Panie Januszu, mam dość wyboru pomiędzy lewicą a bardziej lewicą!

6. Nowoczesna Polska to Polska świecka, tak jak wszystkie kraje Zachodu.

Zupełnie nie zgadzam się z tym postulatem z prostego powodu – weryfikacja praktyczna pokazała, że społeczeństwa „multi-kulti” nie zdały swojego egzaminu, a wyzbycie się tradycji

i chrześcijańskich korzeni spowodowało upadek moralny. Nie chcę być jak Francuz – zadłużony i z zamieszkami na przedmieściach mojego miasta!

7. Nowoczesna Polska to Polska z obywatelską kontrolą nad urzędnikami, prokuraturą, podsłuchami.

Pan Palikot wyrasta nam na współczesnego Tomasza Morusa – jego wizja jest utopijna i niebezpieczna. Czemuż obywatel ma kontrolować prokuratora? Prokurator winien być niezależny i obiektywny. Podsłuchy mają na celu obronę bezpieczeństwa naszego kraju – nie powinny być nadużywane, ale obywatele powołują odpowiednie służby po to, by zatroszczyły się o nas. Nie rozumiem, czemu i jak szary Kowalski miałby kontrolować te sektory rzeczywistości. Co zaś się tyczy urzędników – owszem, są oni po to, by być dla petenta, a nie na odwrót. Jednakże postulat powinien być zupełnie inny – urzędy powinno się zminimalizować i usprawnić, a nie nakładać na nie jakieś dziwne wizje kontroli obywatelskiej.

8. To Polska, w której kobieta ma takie same prawa jak mężczyzna i to ona decyduje o swoim brzuchu, a każdy obywatel decyduje o pieniądzach na rzecz kościoła, do którego należy.

Kobieta mając takie same prawa jak mężczyzna, ma tak samo podlegać pod prawo i zasady sprawiedliwości. Parytety są po prostu nonsensem i promowaniem miernot! Nie może być tak, że do pracy z grona 10 osób wybiera się 5 mężczyzn i 5 kobiet. Należy wybrać 10 najzdolniejszych, bez względu na płeć czy pochodzenie. Propozycja posła Palikota i wszelkiej maści zwolenników parytetów jest po prostu terroryzmem!

Kobieta ma prawo decydować o swoim brzuchu do momentu, w którym chodzi o pożywienie. Jeśli chodzi o ciążę, to nie mówimy tutaj o „brzuchu”, ale o nowym życiu. Takie instrumentalne traktowanie człowieka przez RPP jest obrzydliwe. Analogicznie, jak ja nie mogę decydować o życiu innego dorosłego człowieka, tak samo kobieta nie może decydować o śmierci swojego nienarodzonego dziecka – człowieczeństwo jest stałe w stosunku do każdego etapu rozwoju! Ten postulat jest tak samo sensowny, jak bunt przeciwko grawitacji.

9. Nie jesteśmy kolejną układanką wśród tych samych elit – ile już ich było: AWS, PiS, PO, ZChN, PC, KPN, ROP, a teraz PJN – różne nazwy, a ci sami ludzie.

Chyba jeden z bardziej uroczych fragmentów owego programu. Dość nadmienić, że sam Janusz Palikot działał w Platformie Obywatelskiej, Robert Biedroń czy Andrzej Piątak w SLD, Robert Leszczyński w Partii Demokratycznej, natomiast pani Wanda Nowicka działała w kilku partiach (SLD, Unia Pracy, Polska Partia Socjalistyczna, Polska Partia Pracy). A to zaledwie 5 osób z tłumu działaczy Ruchu Poparcia Palikota!

10. Rozdział państwa od Kościoła.

Z lekkim uśmiechem podchodzę do faktu błędu ortograficznego w tekście Programu Nowoczesnego Państwa, który pozwoliłem sobie poprawić – Kościół pisze się wielką literą. No chyba że panu Palikotowi chodziło o jakiś konkretny kościół, na przykład archikatedrę w Warszawie.

Konkordat zawarty między Watykanem a Polską w 1993 roku jest – jak sama nazwa wskazuje – pewną umową, co wskazywać ma na pewną równorzędność zawierających ją stron. Konkordat ma na celu ochronę swoich wiernych w obrębie danego państwa i ułatwienie im procedur, które w przeciwnym razie niepotrzebnie komplikowałyby się. Czemuż mam zawierać ślub i w kościele, i w urzędzie, skoro mogę zrobić to w jednym miejscu (z mojego punktu widzenia – ważniejszym), co załatwia kwestie formalne? Cóż przeszkadza posłowi Palikotowi wolność wyznania i swoboda nauczania religii, którą gwarantuje konkordat? Należy przypomnieć, iż ten dokument został ratyfikowany w 1998 roku przez Aleksandra Kwaśniewskiego, czyli działacza Sojuszu Lewicy Demokratycznej.

11. Uzyskane wówczas przywileje i wielkość zwróconego majątku nie mają sobie równych w czasach żadnej innej władzy po 89 roku.

To zdanie mogłoby wzbudzać pewne wątpliwości, gdyby nie fakt rozkradania Kościoła w Polsce przez władze komunistyczne, co trwało około pół wieku. Szkody materialne czy duchowe były ogromne – do tej pory nie jest zwrócony cały zagrabiony podówczas majątek Kościoła. Nie słyszałem także słów potępienia w stronę władz PRL, jeżeli chodzi o mordy dokonywane na księżach. Nie dziwi to, jeśli weźmie się pod uwagę, że jeden z działaczy Ruchu Poparcia Palikota zatrudnia u siebie mordercę księdza Popiełuszki, a cała partia ma wsparcie Jerzego Urbana oraz paszkwilanckiej gazety „Fakty i Mity”.

12. Dotyczy to wielu niezgodnych z Konstytucją sposobów finansowania Kościoła, lekcji religii w szkołach, remontów świątyń, a także codzienności funkcjonowania państwa i życia w kraju, gdzie niemal wszystko ma związki z Kościołem.

Niezgodność z ustawą zasadniczą sposobów finansowania Kościoła jest bardzo poważnym zarzutem. Jeśli Janusz Palikot tego nie udowodni, powinny mu zostać postawione odpowiednie zarzuty. Nie można szafować prawem wedle własnego „widzimisię” – obywatel, który chce wybrać RPP, powinien dostać szereg argumentów popierających powyższy zarzut. Do tej pory nikt nie stwierdził niezgodności sposobów finansowania Kościoła z Konstytucją, więc można śmiało rzec, że jest to kolejny frazes.

Jeśli chodzi o lekcje religii w szkole – chciałbym ponownie przypomnieć, że pan Palikot jest piewcą demokracji. Skoro tak, to konsekwentne myślenie zmusza do przyznania racji zastanej rzeczywistości – lekcje religii w szkołach są wynikiem wyboru obywateli. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że tych, którzy nie chodzili na lekcje religii, było zaledwie kilku na liczącą ponad 30 osób klasę. Zlecony przez Gazetę Wyborczą sondaż dotyczący obecności krzyża w miejscach publicznych jest dowodem na to, że Polacy nie są przychylni antyteistycznym poglądom Janusza Palikota (http://bi.gazeta.pl/im/8/10487/z10487798P.jpg).

13. Likwidacja finansowania Kościoła z budżetu, w tym likwidacja funduszu świadczeń kościelnych. W sąsiednich Niemczech to obywatel decyduje o tym, ile pieniędzy dostaje ich kościół – sami płacą na rzecz kościoła ze swoich podatków. Chcemy, aby to Polacy, a nie politycy, decydowali, ile pieniędzy trafia do różnych kościołów. Nie widzimy żadnego powodu, by finansować katechetów, kapelanów oraz innych urzędników Kościoła przez budżet, czyli wszystkich obywateli. To wstyd, że likwiduje się jednostki wojskowe, a utrzymuje kapelanów ze strachu przed Watykanem. Fundusz świadczeń kościelnych to wydatek rzędu 1 miliarda rocznie. To pieniądze, za które można zbudować setki przedszkoli i bibliotek.

Kościół dla Janusza Palikota okazuje się, kolokwialnie mówiąc, „chłopcem do bicia”. Zamiast zająć się rzeczywistymi problemami Polski, związanymi choćby z funkcjonowaniem Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, RPP skupia się na walce ideologicznej. Należy powiedzieć wprost – pan Janusz Palikot kłamie, mówiąc, że Kościół nie płaci podatków. Wszelkie wyznania mają pewne niewielkie ulgi, jak na przykład zwolnienie z opodatkowania niektórych czynności cywilnoprawnych, budynków sakralnych czy cmentarzy. Korzystają także ze zwolnienia od podatku dochodowego tych nieruchomości, które mają charakter sakralny, naukowo-wychowawczy czy na przykład charytatywny. Kler płaci normalne podatki od nieruchomości związanych z działalnością gospodarczą oraz obiektów mieszkalnych niezwiązanych z powyżej wymienionymi czynnościami. Niestety, język prawniczy sprawia mylne wrażenie ogromnej przestrzeni i wolności danej Kościołowi i innym wyznaniom. Janusz Palikot o dziwo nie wspomina o następującym fakcie – zwolnienie od podatku dochodowego od przychodów statutowych obejmuje nie tylko Kościół, ale także partie polityczne, związki zawodowe, fundacje czy inne tego typu organizacje nienastawione na osiąganie zysku. Mówi się także, że poszczególni księża nie odprowadzają żadnych podatków. Jest to kolejne kłamstwo – księża płacą podatek od dochodów związanych z posługą duszpasterską w formie ryczałtu. Wszelkie inne dochody niezwiązane z duszpasterstwem są opodatkowane na takich samych zasadach jak u innych podatników. Podkreślić należy jasno, że polskie prawo podatkowe jest skonstruowane w taki sposób, że wszelkie działalności nastawione na nieosiąganie przychodów, ale na realizacji celów o charakterze użyteczności publicznej, dysponują identycznymi ulgami, co Kościół! Gorąco polecam lekturę krótkiego artykułu dr. hab. prof. nadzw. Leonarda Etela dotyczącego tej problematyki (dostępny w numerze 6/2002 Przeglądu podatkowego).

Bardzo niepokojący jest także pewien „sygnał”, który wysyła Janusz Palikot do wyborców – szkalowanie Kościoła za ulgi podatkowe wskazuje na fakt ogólnej akceptacji dla systemu podatkowego obowiązującego obywateli w Polsce. RPP nie zamierza zrobić nic w celu obniżenia czy usunięcia jawnie złodziejskich podatków, jak na przykład od spadku czy zakupu samochodu (to tylko przykłady). Elektorat pana Palikota oburza się na finanse Kościoła, jednocześnie akceptując, że przy zakupie samochodu posłusznie oddaje 6% jego wartości Urzędowi Skarbowemu w przypadku rejestracji pojazdu zakupionego w kraju. Nie oburzają się także faktem akcyzy o wysokości 18,6% od samochodu sprowadzonego z zagranicy o pojemności powyżej 2000 cm3. Co więcej, owa akcyza, w razie arbitralnych wątpliwości urzędnika, nie jest naliczana od kwoty naniesionej na dokument potwierdzający zakup, a od własnego katalogu, w którym ceny są zawyżone. To pokazuje, że walka Janusza Palikota z Kościołem ma tylko odwrócić uwagę od realnych problemów naszego kraju.

Podawanie za przykład Niemiec, w których urzędnik przejmuje część pieniędzy, które chcemy przeznaczyć na wybraną przez siebie religię, jest nawoływaniem do zwiększenia biurokracji. Ktoś musi obsługiwać te podatki, a skoro tak, to będzie za to brał pieniądze. Teoretyczny „zysk”, który poseł Palikot zakłada, zostanie zmarnotrawiony przez kolejnych urzędników, którzy są konieczni do realizacji postulatów Ruchu Poparcia Palikota.

Janusz Palikot twierdzi, że nie widzi potrzeby utrzymywania kapelanów czy katechetów. Przypomnę jednak, że katecheta jest takim samym nauczycielem, jak nauczyciel matematyki, natomiast kapelan jest po prostu żołnierzem! W kwestii księży w wojsku odezwać się powinni sami żołnierze. Śmiem twierdzić, że duchowe wsparcie jest na froncie bardzo istotne, by podnieść morale wojska – gdyby tak nie było, wojsko nie korzystałoby z funkcji, która nie zwiększa jej skuteczności! Rozumiem, że w imię walki ideologicznej Janusz Palikot narazi naszą armię na spadek morale i przez to mniejszą skuteczność w razie konfliktu?

Jestem również bardzo ciekawy, skąd pan Palikot wziął liczbę 1 miliarda złotych rocznie przeznaczonych na fundusz kościelny. Dostępne dane mówią o tym, że od roku 1990 roczne wydatki z budżetu państwa na rzecz funduszu kościelnego nie przekroczyły 140 milionów złotych. Dla przykładu wydatki budżetu państwa na fundusz kościelny w 2010 roku wyniosły nieco ponad 86 milionów złotych. Aby pokazać, jak małe są to wydatki, przyjrzeć się należy innym wydatkom państwa. Uniwersytet Jagielloński na samą budowę kampusu dostał blisko 300 milionów złotych. Uniwersytet Szczeciński dostał 26 milionów złotych na przebudowę budynków związanych tylko z naukami przyrodniczymi (w dwóch transzach – 11 i 15 milionów złotych kolejno). Mowa tutaj tylko o małych sektorach edukacji, a sumach przekraczających znacznie finanse przeznaczone na fundusz kościelny. Czemuż Janusz Palikot nie ma pretensji do władz uczelni, że same nie potrafią zarobić na swoją infrastrukturę? Uczelnie mają bardzo szeroki wachlarz możliwości dochodu, więc nie byłby to argument bezpodstawny. Ja obstaję za prywatnymi szkołami, dlatego też nie zamierzam wchodzić w polemikę dotyczącą wysokości dotacji tego typu. Ogromnie rozczarowujące intelektualnie jest ostatnie zdanie powyższego punktu. Mówienie o budowaniu przedszkoli przy pogłębiającym się niżu demograficznym jest skrajną ignorancją i planowaniem marnotrawienia pieniędzy podatników.

Nie tylko fałszywy, ale także irytujący jest obraz Kościoła i kleru kreowany przez Ruch Poparcia Palikota. Jeden ze spotów tej partii pokazuje księdza w luksusowym samochodzie, który biednym dzieciom za umycie szyb daje obrazek zamiast pieniędzy (których ogromny plik wcześniej przelicza). Takie granie na emocjach i braku wiedzy wyborców nie powinno mieć miejsca w polityce. Kościół katolicki to nie tylko niedzielna Msza święta, na której zbiera się „na ofiarę”, co sugeruje Janusz Palikot, jednocześnie nie zauważając, że jest to datek dobrowolny. Kościół wraz z licznymi organizacjami, jak na przykład Caritas, organizuje inicjatywy charytatywne warte miliony złotych. Stołówki czy przytułki dla bezdomnych, święta Bożego Narodzenia czy Wielkiej Nocy, wyprawki szkolne dla ubogich, domy samotnych matek, domy dziecka, terapie dla chorych czy uzależnionych, pozyskiwanie lekarstw czy sprzętu rehabilitacyjnego, hospicja, warsztaty terapii zajęciowej, pomoc dla poszkodowanych klęskami żywiołowymi czy misje zagraniczne. To tylko część pomocy, którą udziela Kościół i organizacje podpadające pod jego jurysdykcję. Wystarczy przejrzeć raport Caritasu (dostępny na ich stronie) i skonfrontować liczby z postulatami pana Palikota – wydatki Caritasu przydiecezjalnego w 2009 roku na pomoc biednym i chorym sięgnęły około 275 milionów złotych, natomiast Caritas Polska spożytkował na ten cel ponad 160 milionów złotych. Należałoby wziąć pod uwagę liczbę wszelkich innych fundacji i aktywności charytatywnych wspieranych przez Kościół i proporcjonalnie te sumy pomnożyć, co stanowiłoby prawdziwy obraz pomocy, którą zapewnia. Wielki niesmak pozostawia także piętnowanie rzekomo niesłychanie bogatego kleru. Słynne są już argumenty dotyczące za wysokich opłat za pochówek czy ślub, które ksiądz bierze do własnej kieszeni. Jest to wierutna bzdura i wystarczy zorientować się, ile kosztuje utrzymanie standardowej wielkości kościoła w sezonie grzewczym – tutaj nie obowiązują żadne ulgi i płacone są rachunki takie same, jak w każdym innym domu. Ceny dostawy gazu są w Polsce horrendalne, dlatego ogrzanie kościoła zimą to koszt nawet kilkunastu tysięcy złotych miesięcznie. Należy też pamiętać, że księża są jedną z lepiej wykształconych grup społecznych w Polsce – często kończą inne kierunki poza teologią, co umożliwia im prowadzenie własnej działalności, jak doradztwo prawne czy gabinet lekarski. Pretensje do statusu majątkowego tych księży, którzy dzięki swojej ciężkiej pracy naukowej zarabiają stosunkowo dużo, jest tak samo niesprawiedliwe, jak pretensje do prawników, lekarzy czy architektów. Janusz Palikot stara się jednak narzucić myślenie wybiórcze, stąd liczne insynuacje, nieporozumienia i zafałszowania obrazu kleru w Polsce.

14. Lekcje Religi powinny ze szkół wrócić do kościołów. Uznajemy, że w ciągu dwóch lat Kościół powinien ponownie przygotować sale katechetyczne na powrót lekcji religii, ale już od razu należy wstrzymać płatności na rzecz nauczycieli religii. Jest to wyłącznie kwestia rozporządzenia ministra edukacji narodowej. Nauka religii za pieniądze to wstyd i hańba dla Kościoła. To całkowity upadek etosu nauczania Chrystusa.

Wstrzymanie zapłat dla katechetów w trybie natychmiastowym po to, by przenieśli się do kościołów, jest przejawem zamordyzmu, który chciałby wprowadzić poseł Palikot. Powtórzę ponownie – katecheta jest takim samym nauczycielem, tak samo poświęca swój czas i wiedzę, jak każdy inny nauczyciel. Karanie go obcięciem zapłaty za to, że jego poglądy metafizyczne są inne niż te, które akurat teraz reprezentuje Janusz Palikot (zmieniał je wcześniej, więc kto wie, co będzie dalej), jest przejawem skłonności totalitarnych. Jeśli już katecheza miałaby być przeniesiona do sal przykościelnych, to dopóki te zajęcia będą odbywały się w państwowej szkole, dopóty katechetom winny być płacone pensje. Idealnie zadziałałby tutaj system szkół prywatnych, w których to właściciel bądź dyrektor ustalałby, czy chce zajęć z religii, czy nie. Dawałoby to realny wybór uczniom i pokazywałoby, które placówki cieszą się większą popularnością. Jednakże w zaistniałej sytuacji uważam, że zabranie religii ze szkół nie tylko przywraca niechlubną tradycję komunistycznej PRL, ale uderza w rzetelną edukację polskich uczniów, którzy powinni być świadomi fundamentów, na których zbudowano nasz kraj i kontynent. Lekcje historii nie wystarczają, co wiem z własnego doświadczenia – wiedza teologiczna i filozoficzna wyłuszcza akcenty, które historycy często z braku wiedzy ignorują, a które stanowią esencję pewnych zagadnień.

Dodatkowo mówienie o upadku etosu nauczania Chrystusa w świetle pobierania zapłaty za nauczanie przez katechetów wynika z braku znajomości tegoż i domaga się ironicznego komentarza: Panie Januszu, a czemuż matematykom czy przyrodnikom nie odebrać pensji? Przecież ideał osiągania i przekazywania wiedzy w czasach starożytnych oparty był na relacji mistrza i ucznia, która niezwiązana była z finansami! Związek Pitagorejski, Akademia Platona czy Likejon Arystotelesa były uczelniami nastawionymi tylko na zdobycie rzetelnej wiedzy, a nie zarobek (występował cenzus intelektualny).

15. Zakaz udziału osób duchownych w uroczystościach świeckich. Pokazywanie się osób duchownych w strojach o symbolice religijnej w czasie różnych ważnych uroczystości państwowych to zacieranie różnicy między państwem a Kościołem. To rodzaj presji, która nie powinna mieć miejsca. Takie postępowanie prowadzi do kuriozalnych sytuacji, gdy nawet zwykłe otwarcie szkolnego boiska sportowego odbywa się w formie poświecenia. Szkoła, urząd, państwo to instytucje świeckie, w których trzeba uszanować poglądy ludzi różnych wyznań, a także niewierzących.

Poszanowanie dla osób niewierzących jest oczywiście ważne – nie namawiam nikogo do agresji czy innych tego typu aktów wobec ateistów (patrz zasada św. Bernarda). Jednakże winno to działać w dwie strony – większość Polaków jest zadeklarowanymi katolikami. Bliskie są nam symbole chrześcijańskie, gdyż jest ono trwale związane z naszą tradycją. Próba siłowego i nagłego zerwania z nią jest próbą stworzenia sztucznej „nijakości” naszego państwa. Najważniejsze uroczystości narodowe są najczęściej związane z Kościołem katolickim – obchody święta niepodległości winny być czasem refleksji nad faktem nieocenionej pomocy Kościoła w jej odzyskaniu; obchody wybuchu II wojny światowej powinny przypominać, że Kościół ucierpiał tak samo jak Polacy, a mimo to dokładał wszelkich starań, by ulżyć ciężkiemu losowi naszych rodaków. W przypadku tragedii narodowych także powinniśmy odnieść się do sacrum, które zapewnia nam religia, dlatego postulat pana Palikota przypomina mi tragiczne w skutkach decyzje prekursorów rewolucji francuskiej, którzy budowali świątynie umysłu i robili wszystko, by wyrugować wiarę z rzeczywistości. Dodatkowo krzyż jako symbol chrześcijaństwa wiąże się z wartościami etycznymi, które nie stanowią przecież żadnego zagrożenia. Cnoty miłości czy sprawiedliwości są godne naśladowania, a nie potępienia. Janusz Palikot utożsamia krzyż z poglądami PiS-u czy ostrymi dyskusjami światopoglądowymi, co jest mocnym nadużyciem. Ateista może przecież wyzbyć się metafizycznej otoczki chrześcijaństwa i skupić się na wartościach etycznych, które są pozytywne i nie naruszy to jego światopoglądu.

16. Legalizacja związków partnerskich. Opowiadamy się za prawem do rejestracji związków partnerskich, zarówno hetero-, jak i homoseksualnych, do wspólnych praw i obowiązków cywilnych, podatkowych i majątkowych.

Nie ma potrzeby legalizacji związków żyjących na tak zwaną „kocią łapę”. Podstawowa komórka społeczna, jaką jest rodzina, ma wynikać z prawa boskiego, a jeśli ktoś takowego nie uznaje, to z prawa naturalnego. Nikomu nie bronię przez to mieszkania, z kim chce – po prostu związki partnerskie są uderzeniem w rodzinę, gdyż ich formalizacja miałaby je zrównać. Nie istnieją obostrzenia mówiące o dziedziczeniu w przypadku związków partnerskich – wystarczy testament, więc kwestie majątkowe są tylko wymysłem posła Palikota. Nie sądzę także, aby tkwiącym w związkach partnerskich zależało na obowiązkach podatkowych. Jeśli zaś chodzi o obowiązki cywilne – na przykład do odebrania na poczcie druku poleconego wystarczy upoważnienie, a niektóre przesyłki bez względu na to, czy jest się małżeństwem, czy nie, i tak trzeba odbierać osobiście. Oczywiście pewne ułatwienia prawne zawsze są mile widziane, aczkolwiek należy się skupić na usprawnieniu administracji, a nie tworzeniu nowej, sztucznej grupy.

17. Liberalizacja miękkich narkotyków. W każdym społeczeństwie, także naszym, jest jakaś grupa osób, które potrzebują pomocy emocjonalnej w formie różnych używek. Nie zmieniają tego żadne zakazy. Warto zatem objąć tę grupę specjalną opieką. Ponieważ miękkie narkotyki są mniej uzależniające niż alkohol czy dopalacze i nikotyna, ich legalizacja pozwoli zmniejszyć skutki toksycznego zatruwania się oraz rozwinąć programy społeczne, oferując tym osobom pomoc emocjonalną innego rodzaju. Udawanie, że tego problemu nie ma, gdy wprowadza się kary więzienia i zamyka sklepy z dopalaczami, to polityka całkowitej nieodpowiedzialności społecznej.

Uważam, że jedyną przesłanką dla liberalizacji narkotyków powinna być wolność jednostki do samostanowienia o własnym ciele. Mowa o specjalnej opiece dla grupy zażywającej jakiejkolwiek formy tego typu używek powoduje, że w konsekwencji powołana zostanie kolejna komórka za pieniądze podatników – do pełnienia obowiązków związanych z narkomanią. Nie powinno się też używać argumentu o „mniejszej szkodliwości”, bo w ten sposób dojdziemy do zdelegalizowania alkoholu i papierosów, co byłoby nonsensem. Warto odwołać się do praktycznego problemu – delegalizacja narkotyków powoduje szarą strefę, która nimi handluje. Wiąże się to z przemocą, zorganizowanymi grupami przestępczymi czy przekupstwem. Legalizacja narkotyków może spowodować otwarcie nowego sektora handlowego, zmniejszenie cen i zanik grup przestępczych o charakterze zbrojnym, które zajmują się tym procederem. Niestety, zakaz nie powoduje, że problem zanika – kto chce zażyć narkotyki, ten i tak to zrobi, gdyż są one bardzo łatwo dostępne. Intuicja pana Janusza Palikota jest tutaj słuszna, ale intencje i argumentacja już nie.

18. Liberalizacja ustawy aborcyjnej. W Polsce istnieje podziemie aborcyjne. Zabiegi są wykonywane w skandalicznych warunkach z narażeniem życia kobiet. W sąsiednich krajach obowiązują liberalne przepisy aborcyjne, z których korzystają Polki, jeśli tylko stać je na taki wyjazd. Dlatego też nie ma sensu utrzymywać tak restrykcyjnej ustawy w naszym kraju. Ustawa aborcyjna nie ma na celu namawiania do aborcji, ale powinna, zachowując wymagane konsultacje lekarskie, psychologiczne i społeczne, dawać prawo do decyzji samej kobiecie.

Aborcja jest morderstwem. Jak już wcześniej pisałem, naturalną konsekwencją zarodka są narodziny niemowlęcia – jest to jeden z wielu etapów rozwoju człowieka. Nie możemy pozwolić, aby z powodu lekkomyślności kobiety zabijano dzieci. Owszem, w Polsce istnieje podziemie aborcyjne, ale powinno się z nim walczyć, a nie przyjmować ten fakt za przyczynek do legalizacji aborcji. Nie wszystko, co jest na zachodzie, należy naśladować. Ta ślepa wiara w perfekcję wartości zachodu jest dla mnie zupełnie niezrozumiała i intelektualnie miałka. W związku z liberalnym prawem aborcyjnym w Holandii obserwujemy tam starzenie się społeczeństwa i jego obumieranie. Janusz Palikot odwołuje się do argumentów emocjonalnych, czego nie powinien czynić w programie wyborczym, ale skoro to czyni, można mu odpowiedzieć tym samym: w czasach II wojny światowej aborcja została wprowadzona w Generalnej Guberni przez Hansa Franka jako środek wspomagający pozbywanie się Polaków.

19. Finansowanie z budżetu liberalnej ustawy o in vitro. W Polsce setki tysiące par są niepłodne i nie ma dla nich innej szansy niż metoda in vitro, jeżeli chcą mieć dzieci. Również ta ustawa nie możne zmuszać nikogo do stosowania tej metody, ale powinna dawać taką szansę. Przyjęte rozwiązania muszą mieć charakter praktyczny. Nie mogą budować barier technicznych, które wykluczają metodę in vitro, ale powinny zakładać odpowiedzialność w posługiwaniu zarodkami, ograniczając ich liczbę do niezbędnego minimum. Tak to się dzieje obecnie.

Metoda in vitro jest nieetyczna (popełniłem niegdyś dłuższy tekst uzasadniający tę tezę) z podobnych powodów co aborcja. W większości przypadków pary są nieświadome metod leczenia bezpłodności (na przykład bardzo prężnie rozwijającej się i niesamowicie skutecznej naprotechnologii). Do tego dochodzi fakt, że ogromna ilość osób chcących zastosować metodę in vitro jest sama winna własnej bezpłodności – nadmierne nadużywanie alkoholu czy narkotyków, długotrwałe stosowanie pigułek antykoncepcyjnych powodują bezpłodność. Czemu podatnik ma finansowo odpowiadać za anonimowego Kowalskiego, który najpierw narkotyzował się przez kilka lat z pełną świadomością konsekwencji, a później zachciało mu się dziecka? Ludzie powinni brać odpowiedzialność za swoje uczynki, a nie szukać desek ratunkowych u innych. Nie ma żadnych moralnych podstaw zarówno dla metody in vitro, jak i jej finansowania z budżetu państwa. Jest to jawny terroryzm ze strony Ruchu Poparcia Palikota. Należy też pamiętać, że skoro takich par są setki tysięcy, a zapłodnienie in vitro jest bardzo drogie (od kilku do kilkunastu tysięcy złotych), budżet państwa zostanie obciążony wydatkami rzędu setek milionów złotych. Na pewno poprawi to polską gospodarkę.

20. Takie same pensje kobiet i mężczyzn. Nie może być tak, że za taką samą pracę kobieta otrzymuje niższe wynagrodzenie niż mężczyzna. We Francji poprzez wprowadzenie stosownej ustawy uzyskano efekt ograniczenia dyskryminacji kobiet. Taki wysiłek państwa, choć biurokratyczny i żmudny, bardzo się opłaci, gdyż uruchomi jednocześnie wiele zmiany powodujących ograniczenia ksenofobii, rasizmu i uprzedzeń społecznych.

Jest to chyba jeden z najgłupszych postulatów partii Janusza Palikota. Ruch Poparcia odbiega tutaj od standardów sprawiedliwości i ulega zgubnej histerii rodem z zachodu. Pensje mają zależeć od pracodawcy – to ja decyduję, ile i komu zapłacę w mojej firmie, a państwu nic do tego. Janusz Palikot staje się zamordystą, głosząc tezy zawarte w powyższym punkcie. Pensja winna zależeć od talentu i wkładu pracy pracownika, a nie od narzuconych przez państwo norm. Gospodarka centralnie sterowana nie sprawdziła się, a do tego jest nieetyczna i przypomina metody Hitlera czy Stalina.

21. Dostęp o środków antykoncepcyjnych za darmo. Brak pieniędzy nie może być barierą dla ograniczania niechcianej ciąży albo ochrony przed AIDS. To najmądrzejszy sposób ograniczania aborcji bez zacietrzewienia religijnego! Lansowana przez Kościół metoda „kalendarzyka” jest tak samo nienaturalna jak prezerwatywa czy pigułki i jej propagowanie wynika wyłącznie z zacietrzewienia Kościoła, a nie ze względów etycznych.

Po zapewnieniu Janusza Palikota o tym, że „gospodarka jest najważniejsza”, spodziewałem się wnikliwych analiz i programu naprawczego Polski. Zamiast tego widzę stek ideologicznego bełkotu, zupełnie niepopartego faktami czy logicznym myśleniem. Pan Palikot nie jest świadomy tego, że nie ma nic za darmo – ktoś będzie musiał zapłacić za te środki antykoncepcyjne! Przecież firmy farmaceutyczne czy produkujące prezerwatywy nie zaczną tego robić charytatywnie. Państwo będzie musiało im zapłacić, i to z pieniędzy podatników. W efekcie spowoduje to ogromne obciążenie budżetu państwa oraz samych obywateli. Na dodatek – czemu mam płacić za czyjeś współżycie? To jest zwyczajnie obrzydliwe, że RPP wychodzi z taką propozycją. Jak ktoś chce dokonać aktu seksualnego, który wiąże się w razie ewentualnej ciąży czy choroby z konsekwencjami, niech zachowuje się jak dorosły człowiek i weźmie na siebie odpowiedzialność za swoje uczynki. Propagowana przez Kościół metoda „kalendarzyka” ma swoje ugruntowanie właśnie w katolickiej etyce, o czym Janusz Palikot albo nie wie ze względu na braki w wykształceniu w tej dziedzinie, albo jawnie kłamie.

22. Dostęp za darmo do Internetu. Nie ma dziś lepszego sposobu na powszechność kształcenia niż dostęp do Internetu, a wraz z nim – dostęp do programów społecznych, dzięki którym ludzie mogą zdobywać wiedzę technologiczną, a także uczyć się języków obcych i doskonalić umiejętności funkcjonowania społecznego. To najlepsze narzędzie łamania barier. To szansa dla dzieci z rodzin słabszych społecznie i ekonomicznie na dostęp do świata i udział w kapitale społecznym.

Ten punkt jest moim drugim „ulubionym” w Programie Nowoczesnego Państwa według Ruchu Poparcia Palikota. Podobnie jak z antykoncepcją – dostawcy Internetu nie będą robili tego za darmo. Zapłacą więc podatnicy, i to zapłacą więcej, niż gdyby płacili w realiach wolnego rynku i konkurencji. Państwo w celu zapewnienia „bezpłatnego” dostępu do Internetu będzie musiało wynegocjować jak najlepszą cenę z którymś z wiodących dostawców. Gdy już to zrobi, inni dostawcy nie będą potrzebni, bo przecież każdy miałby Internet. Spowodowałoby to monopol i z upływem czasu wzrost cen Internetu. Można powiedzieć, że „przecież i tak państwo płaci”. Owszem, ale środki mają od podatników. W efekcie na tym pomyśle stracilibyśmy, ponieważ musielibyśmy dopłacać do monopolu i utrzymać pośredników państwowych, którzy byliby odpowiedzialni za ten sektor służby publicznej. Mogę się założyć, że za jakiś czas ktoś wpadłby na pomysł stworzenia ministerstwa odpowiedzialnego za dostawę Internetu.

Zastanawia mnie tylko, dlaczego Janusz Palikot ograniczył się do samego Internetu. Przecież samochód również pomaga ludziom – mogą się szybciej przemieszczać, są atrakcyjniejsi na rynku pracy, posiadając auto, i w razie choroby czy nagłego wypadku mogą szybciej zareagować, co w mniejszych miejscowościach byłoby zbawienne. Czemuż więc poseł Palikot nie zafunduje wszystkim darmowych samochodów?

23. Wydłużenie wieku emerytalnego poprzez wzrost świadczeń za dłuższą pracę. Polacy pracują za krótko. Jesteśmy krajem najmłodszych emerytów i tego nie da się utrzymać – także w interesie następnych pokoleń. Zamiast karać ludzi dłuższym okresem pracy, lepiej ich zachęcić proporcjonalnym wzrostem emerytur w wypadku dłuższej pracy. Konieczne jest także ograniczenie uprzywilejowania służb mundurowych. Nie może być tak, że młodzi, wykształceni, w pełni sprawni ludzie przechodzą na emeryturę.

Ten postulat jest jawnym zawłaszczeniem wolności przez państwo. To jednostka powinna decydować, ile chce pracować czy jak się ubezpieczać. Służby mundurowe są specjalnym sektorem, który powinien rządzić się nieco odmiennymi prawami. Nie wyobrażam sobie 50-, 60-letniego mężczyzny pracującego w policji w służbach prewencyjnych – potrzeba tam młodych i silnych osób. Oczywiście część z nich może przenieść się później do innego sektora w policji, ale niestety większość będzie niezdolna do dalszej służby, więc bezsensem jest sztuczne wydłużanie ich czasu pracy. Sytuacja na rynku winna regulować potrzeby tych, którzy po odbyciu służby odchodzą na emeryturę. Polacy nie pracują za krótko! To system ubezpieczeń i emerytur jest niesprawny. Administracja marnotrawi miliardy złotych rocznie, więc należy skupić się na jej modernizacji, a nie patrzeniu obywatelom na ręce.

24. Tym, co chroniło Polskę jako wspólnotę, była i będzie kultura. Kulturze jednak nie można stawiać takich zadań. Ona sama je realizuje wówczas, kiedy jest prawdziwe wolna.

Skoro kultura ma być prawdziwie wolna, to czemuż w programie partii Janusza Palikota nie ma nawet zająknięcia o likwidacji ministerstwa kultury, będącego kulą u jej nogi?

25. Deficyt budżetowy – obniżenie o połowę w ciągu dwóch lat. Ograniczenie wydatków na armię, Kościół, partie polityczne. Likwidację decyzji komisji majątkowej i zasad funkcjonowania wielu działów administracji, likwidacja funduszu świadczeń kościelnych. Połączenie ZUS-u i KRUS-u. To może dać około 20 mld oszczędności rocznie.

Janusz Palikot ma tendencje do rzucania liczbami bez poparcia. Jakim cudem uda mu się w ciągu dwóch lat obniżyć o połowę deficyt budżetowy, tego nie mówi, gdyż wymaga to poważnych analiz ekonomicznych. Rzuca jednak slogan, który ma uspokoić elektorat. Skąd wziął około 20 miliardów rocznie oszczędności po ograniczeniu wyżej wymienionych podatków i zapewnieniu darmowej antykoncepcji i Internetu czy dofinansowania in vitro? Bądźmy szczerzy – po uwzględnieniu całościowego obrazu programu RPP nie ma mowy o rewolucji finansowej. Gdyby poseł Palikot utworzył samodzielny rząd i postępował zgodnie z założeniami swojego programu, Polska pogrążyłaby się w jeszcze większym kryzysie finansowym.

RPP zamierza obniżyć fundusze na armię. Wojsko ma zapewniać bezpieczeństwo – jak ma to robić, dysponując starym sprzętem, będąc nieliczne i słabo wyszkolone? Aby to zmienić, potrzebne są fundusze, których już teraz jest za mało, a pan Palikot chce je jeszcze zmniejszyć.

Na zakończenie chciałbym dodać, że publikacja programu partii, w którym jest masa błędów ortograficznych, literówek czy błędów składniowych, jest lekceważeniem wyborców. Na użytek tekstu starałem się niektóre z nich poprawić – zainteresowanych odsyłam do oryginalnej wersji Programu Nowoczesnego Państwa.

Warto także powiedzieć, że Janusz Palikot od dawna jest obecny w polityce i znany jest głównie z tego, że… jest znany. Grono, które zgromadził wokół siebie, powinno dać do myślenia. Robert Biedroń, działacz ruchów homoseksualnych, magister politologii, nie potrafił w programie Moniki Olejnik odpowiedzieć na pytanie o to, czym jest Konwent Seniorów. Kilku z kandydatów RPP ma na koncie przeszłość kryminalną. Pan Piotr Tylkowski, kolejny z „rodzynków” Janusza Palikota, zasłynął wywiadem dla lokalnej telewizji, w którym pokazał swoje braki jeśli chodzi o przygotowanie do pełnienia funkcji w państwie. Podobnie ma się sytuacja z panem Andrzejem Piątakiem ze Szczecina (startował z jedynką!). Pani Wanda Nowicka, która przekrzykiwała Jana Dziedziczaka, posła PiS, w programie Polsat News, wyszła pod naporem argumentów. Anna Grodzka (Krzysztof Bęgowski) jest pierwszym transseksualistą w polskim sejmie, który winien być przykładem dla społeczeństwa, a nie miejscem propagowania odstępstw od prawa naturalnego. Roman Kotliński – redaktor naczelny „Faktów i Mitów” oraz poseł Ruchu Palikota, utrzymuje bliskie kontakty z Grzegorzem Piotrowskim, czyli mordercą ks. Popiełuszki. Wielu kandydujących z list Ruchu Palikota nie ma wykształcenia wyższego ani doświadczenia w działalności politycznej. To „doborowe” towarzystwo uzyskało w Polsce 10% poparcia, co oznaczać może tylko fatalny stan moralno-intelektualny naszych rodaków. Na domiar złego propagowana przez Janusza Palikota idea „gospodarka jest najważniejsza” okazała się sloganem, który kupili wyborcy. Swoją karierę w sejmie RPP zaczęło od akcji zdjęcia krzyża, co zapewne będzie motorem polskiej gospodarki.

Marcin Sułkowski

aw

Facebook
[Głosów:0    Średnia:0/5]

0 thoughts on “Program Nowoczesnego Państwa, czyli pochwała głupoty.”

  1. Dobry wpis, ale w ten sposob do tych ludzi sie nie dotrze. Elektorat Palikota to największe głąby w kraju, odmóżdżona młodzież i starsze kobiety “katoliczki antyklerykałki”.

  2. To mój pierwszy komentarz na tym serwisie, więc na początku chciałbym wszystkich powitać: Witam! Odniosę się do kwestii postulatu darmowego dostępu do internetu. Zgadzam się ze wszystkim co do jednego, mianowicie pojawienie się “darmowego” dostępu do internetu nie zlikwiduje popytu na te usługi – obniży go. “Darmowy” dostęp do internetu prawdopodobnie będzie miał bardzo ograniczone parametry jeżeli chodzi o szybkość transferu i szybkość odpowiedzi (latency/”ping”), co nie będzie zadowalające dla znacznej liczby użytkowników i oni ciągle będą zainteresowani nabyciem usługi oferującej lepsze parametry. Tutaj pojawi się dodatkowy problem, bo te osoby będą musiały płacić za ten internet dwa razy (raz w podatku a raz bezpośrednio w ramach prywatnej umowy z dostawcą). Ps. strasznie krótką sesję macie ustawioną.

  3. autor zadał sobie wiele wysiłku, by zrobić z Palikota durnia. Sam fakt, ze aż tyle świadczy o tym, że Palikot nie jest idiotą. O ile szybciej poszłoby z Kaczyńskim, Tuskiem, Terlikowskim czy Pawlakiem

  4. @rattaman – to prawda i szkoda, że sam nie zwróciłem na to uwagi. Dziękuję za celny komentarz. @ Panie Piotrze – ja sądzę, że Palikot jest po prostu cwany, ale też niezbyt mądry.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *