Pytania do Piotra Dudy – póki co – po raz ostatni…

Dziś gościem „Jeden na jeden” był Piotr Duda. Mówił Bogdanowi Rymanowskiemu, że w Senacie siedzę za „nasze”. Za „jego” pieniądze. (http://www.tvn24.pl/jeden-na-jeden,44,m/bedziemy-nekac-rzad-trzeba-zrobic-z-nim-porzadek,336887.html#autoplay).

To prawda. Mnie płaci budżet państwa. Ale też – jeśli w 2015 roku moi wyborcy tak postanowią – przestanie mi płacić. Tu układ jest prosty. A jaki układ funkcjonuje w Solidarności? No tu już tak prosto nie jest. Dlaczego?

Bo Piotra Dudy nie odwołują wyborcy. Odwołują go członkowie Solidarność, których ta najaktywniejsza część, funkcjonuje na związkowych – ale opłacanych, a jakże – przez pracodawców – etatach. Etatach, z których – jako z funkcyjnych – nie można ich zwolnić. Nie można, bo są, a jakże! – pod specjalną ochroną.

Należy więc zapytać przewodniczącego Dudę: ile jego związek ma takich „etatów”?  I jaka jest średnia poborów, które z racji ich zajmowania odbierają związkowi bossowie? Ciekawe pytania… Bo może się okazać, że trzon elektorów, dający w Solidarności władzę Piotrowi Dudzie, utrzymywany jest tak naprawdę przez pracodawców. Pracodawców, którzy – z racji związkowych przepisów – nie mogą ich zwolnić! I wreszcie do przewodniczącego Dudy pytanie ostatnie: ile jako szef związku zarabia on sam? I czy jego pobory płacone są ze składek członkowskich czy też może z jakichś innych źródeł? Pytam o to, bo uważam, że w takich sprawach powinna zapanować elementarna równość. Jeśli mamy zlikwidować patologiczne finansowanie partii politycznych, to zlikwidujmy też patologie w finansowaniu związków zawodowych. Dlaczego?

Ano żeby się nie okazało, że pieniądze pracodawców idą na przykład na cygara, samochody lub garnitury związkowych bossów. Piotr Duda zarzeka się, że nie chce być posłem PiSu. Ok. Wobec tego pytam go, co go z tą partią łączy? Chęć walki o prawa pracownicze? A może chęć dopadnięcia pazernych bogaczy za wysokimi murami ich domów? A może wspólna walka o własne przywileje? Dla PiS są to budżetowe dotacje dla partii politycznych, a dla Dudy i jego kolegów zachowanie finansowanych przez pracodawców związkowych etatów? Czy to właśnie nie jest to, co połączyło Jarosława Kaczyńskiego i Piotra Dudę na sosnowieckiej konwencji PiS?

Tymi pytaniami – może naiwnie licząc, że doczekają się one odpowiedzi – kończę na razie serię wpisów poświęconych memu faworytowi. Kończę, do czasu, gdy nie wychodzę – a może w moim przypadku lepiej było by napisać nie „wyjeżdżę” – w kierownictwie mojej partii zgody na przedstawienie stosownego projektu ustawy.

Wreszcie na koniec. Jeden z senatorów PiS powiedział mi dziś na komisji: gdyby nie Solidarność nie było by cię tutaj dzisiaj. Święte słowa. Nie było by mnie tu, gdyby nie wielki, patriotyczny i pokojowy ruch społeczny z 1980 roku. Ruch, którego członkowie nikogo nie chcieli dopadać za murami ich domów. Którego szef dostał pokojowego Nobla. Ile wspólnego ma tamta Solidarność z dzisiejszym związkiem pana Dudy? Dokładnie tyle, co ówczesna demokracja socjalistyczna z dzisiejszą demokracją…    

Jan Filip Libicki

 aw

www.facebook.com/flibicki

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *