Raźny: Polska w zapaści intelektualnej

Strach przed odwagą myślenia

Kampania wyborcza wprowadziła polskie społeczeństwo w swoisty stan odrętwienia jako reakcji na megadecybelną propagandę dwóch obozów: PiS i PO z resztą sztabów wyborczych w tle. Wbrew logice działań rzekomych przeciwników – zamiast poruszenia i uniesienia tłumów mamy chocholi taniec, uśpienie i wyczekiwanie na cud. Świadomość Polaków – polityczną, społeczną, a nawet narodową zdominowało poczucie zniechęcenia na przemian z niepewnością i lękiem. Nie z powodu koronawirusa – bo tego Polacy przestali się bać – lecz w wyniku propagandowych ataków informacyjnych, uniemożliwiających prawidłową ocenę rzeczywistości. Problemy z jej odczytaniem i zrozumieniem wynikają także z wciąż obniżającego się poziomu edukacyjnego i kulturowego ogółu społeczeństwa. Udział w wyborach może być momentem przebudzenia, na które nie czekają jednak liderzy duopolu oraz podtrzymujący go establishment polityczny i opiniotwórczy. Ci bowiem zainteresowani są kontynuacją sztucznej walki i stwarzaniem nowych sztucznych różnic, dzielących nie tyle  ich partie – PiS i PO – ile całe społeczeństwo. Liderzy walki wciągają Polaków w tę nie kończącą się grę polityczną, ukrywając przed nimi jej cel: nie dopuścić do powstania  alternatywy. .Z tego punktu widzenia istnienie duopolu, który  ma być namiastką osławionego pluralizmu, jest warunkiem dalszego trwania PiS i PO.  Jak to ujął W. Kosiniak-Kamysz, one są skazane na siebie, jedna nie może istnieć bez drugiej. Aby rozbić ten fatalny dla Polski  układ, musi ukształtować się nowa siła prawicowa i nowa opcja centroprawicowa. To zadanie dla Konfederacji – która ma szansę potwierdzić, że jest alternatywą dla PiS – oraz dla PSL, który ma szansę udowodnić, że nie jest przystawką PO. Lewica jako zagrożenie cywilizacyjne dla Polski jest niezdolna do walki w jej obronie.

Byłoby dobrze, gdyby K. Bosak lub lider ludowców weszli do drugiej tury wyborów i w jej dynamice przyciągnęli Polaków do swych programów ideowych. Przezwyciężenie duopolu jest możliwe, a nawet bardziej realne  również wtedy, gdy w drugiej turze znajdą się A. Duda i R. Trzaskowski. Wystarczy bowiem rzucić hasło: nie wybieramy mniejszego zła i nie popieramy żadnego z nich. Taka postawa otwiera drogę do kształtowania nowego układu politycznego.  Potrzebna jest jednak siła ducha i oparty na niej wysiłek intelektualny. Niby niewiele, a jednak bardzo dużo. Trzeba bowiem umocnić świadomość etyczną tych partii  i pokazać, Że korzyści z poparcia kandydatów duopolu są żadne, a z perspektywy nowych wyborów parlamentarnych – o wiele ważniejszych dla polskiej racji stanu – są jedynie fatalnym obciążeniem, uniemozliwiającym  zaistnienie autentycznej prawicy konserwatywnej i autentycznej centroprawicy. . Jednakowo ważny jest tutaj wysiłek umysłów, odwaga myślenia, na którą zdobywa się niewielu. Tłumi ja zapaść intelektualna, w jakiej znalazła się Polska. Zapaść tę najdobitniej obrazuje tegoroczny przebieg wyborów.

Polskie wybory  jak czeski film?

Chaos wyborczy, chaos prawny, chaos organizacyjny – to stan Polski przed wyborami prezydenckimi Anno Domini 2020. To już nie jest zwykły kryzys, którym można zarządzać, ale stan zapaści intelektualnej establishmentu politycznego i towarzyszących mu środowisk. opiniotwórczych. Nie ma bowiem żadnego innego usprawiedliwienia dla takiego stanu polskiego państwa. Epidemia  jedynie go odsłoniła. To, że władze nie były i nie są w stanie  zorganizować wyborów prezydenta zgodnie z obowiązującą konstytucją – ani 10 maja, ani 28 czerwca, nie jest efektem  koronawirusa  COVID–19. Przyznali to sami rządzący, nie uznając     wywołanej przez  niego pandemii za klęskę żywiołową, dla której konstytucja przewiduje prawne przesunięcie terminu wyborów. Te same władze wprowadziły natomiast w życie ustawę o stanie epidemicznym, który nie tylko zamroził gospodarkę, stworzył cyfrowy obóz pracy i cyfrowy eksperyment edukacyjny, rozbił więzi społeczne oraz kulturowe, ale nade wszystko ograniczył prawa Polaków – wolnościowe, religijne, demokratyczne. Próba przeprowadzenia 10 maja wyborów na podstawie ustawy epidemicznej musiała zakończyć się klęską. Zrzucanie odpowiedzialności za ten stan rzeczy na opozycję i senat jest jedynie świadectwem infantylizmu władzy.

Wybory podobno były, ale głosowanie się nie odbyło, bo podobno nie było kandydatów, mimo że byli. To wszystko zakrawa na żart w stylu: polskie wybory jak czeski film. Niestety, to prawda. Również „nowe” wybory na podstawie zmienionego prawa wyborczego łamią konstytucję.  Owe pierwsze i drugie wybory to jedynie symbol zapaści nie tylko moralnej, ale również intelektualnej w polityce. Wina jest, ale nie ma odpowiedzialnych. Również za nielegalny druk kart wyborczych – opiewający na sumę 70 milionów złotych. Ten brak odpowiedzialności jest charakterystyczny dla rządów autorytarnych, wykazujących się arogancją wobec społeczeństwa i niezdolnością do dialogu z opozycją. Ta ostatnia ma swoje grzechy, ale próba przedstawienia jej w oczach opinii publicznej jako odpowiedzialnej za nieprzeprowadzenie wyborów i nielegalny druk kart wyborczych to myślenie pozbawione jakiejkolwiek logiki. Absurd. Opozycji można zarzucić wiele grzechów – również brak logiki w walce z władzą, w niealternatywnych programach rozwoju Polski, nieskutecznym straszeniu PiS trybunałem stanu i więzieniem, wyalienowaniu społecznym na prowincji – o które nie można obwinić jedynie PSL. Można zarzucić – podobnie jak PiS – brak suwerenności w polityce zagranicznej, sztuczną rusofobię, wyjątkowo silne w przypadku PO poparcie dla banderowskiej Ukrainy. Jednakże odpowiedzialność za wybory niezgodne z konstytucją ponosi w pełni obóz władzy, której nie jest w stanie nikt rozliczyć – ani opozycja, ani społeczeństwo. I jednych i drugich cechuje bowiem brak woli utworzenia rzeczywistej alternatywy dla PiS. Prowadzone z partią Jarosława Kaczyńskiego kłótnie i wojenki są pozbawione nie tylko logiki, ale również sensu. Truizmem jest stwierdzenie, że czołowych przeciwników PiS – czyli PO więcej z tą partią łączy niż dzieli – nade wszystko opcja transatlantycka i liberalny kierunek rozwoju Polski, którego w niczym nie zmieniają populistyczne bonusy w rodzaju jakiegoś 500+.

Tematy tabu i ingerencja USA

Mentalność elit politycznych i opiniotwórczych, a także ogółu społeczeństwa jest chora  nie tylko dlatego, że brakowi logiki towarzyszy w niej brak rzetelnej wiedzy o współczesnym świecie, ale również dlatego, że kształtują ją dwa fałszywe mity o potędze: amerykańsko-izraelski i transatlantycki. Każda próba przezwyciężenia tych mitów uchodzi za zdradę. Etykietą zdrady i Targowicy posługują się w wewnętrznej walce także uczestnicy duopolu  PiS-PO. Do historii przeszło słynne hasło partii J. Kaczyńskiego – opozycja to ulica i Targowica – oceniające próby zablokowania reformy sądownictwa przez jej przeciwników, zwracających się o pomoc do Brukseli. Hasło PiS nie ma żadnej wagi intelektualnej ani moralnej wobec faktu, iż ta sama partia sprowadziła  i sprowadza nadal amerykańskie wojska do Polski jako rzekome zabezpieczenie naszego państwa przed Rosją. Do historii przeszło również powitanie  przez panią premier B. Szydło tych wojsk w Żaganiu jako „najwspanialszej armii świata” – gdy wiadomo, ile zła wyrządziła ta armia, prowadząc na Bliskim Wschodzie w interesie USA i Izraela permanentną wojnę, która przyniosła śmierć i uchodźstwo milionów ludzi, w tym ludobójstwo chrześcijan.  Czy zatem Targowica może być stopniowalna?

 To pytanie retoryczne, gdyż wiąże się z tematami tabu w polskiej polityce, publicystyce, debacie środowisk opiniotwórczych. Nie tylko krytyka, ale również jakakolwiek ocena realizowanej  – zarówno przez PiS, jak i PO – opcji transatlantyckiej, a tym bardziej amerykańskiej armii, jest wykluczona z przekazu komunikacyjnego. Podobnie wykluczone jest pytanie o unormowanie relacji z Rosją, zmianę polityki wobec Białorusi, cofnięcie poparcia dla banderowskiej Ukrainy. Większość godzi się na taką cenzurę, gdyż solidaryzuje się  z realizowaną i deklarowaną polityką zagraniczną Warszawy. To ludzie zniewoleni mitem wielkiej Ameryki, podtrzymującej mit wielkiego Izraela, któremu wybacza się wszystko, nawet ludobójstwo i rasizm. Są też i tacy, którzy pragną polityki wielowektorowej, świadomi globalnych przemian i faktu, iż wiekiem Ameryki był wiek XX, a obecnie zaczyna się wiek Azji. Ci jednak stosują autocenzurę, bojąc się wyjawienia swoich poglądów w obawie przed stygmatyzowaniem etykietą zdrajcy. Dlatego wszyscy milczą, gdy ambasador USA, pani G. Mosbacher włącza się w politykę wewnętrzną Polski, domagając się specjalnych praw dla amerykańskich firm, czy interweniując  w kampanię wyborczą jako obrońca praw LGBT+.

Interwencją w kampanię było również wezwanie przez prezydenta USA do Waszyngtonu prezydenta Polski na cztery dni przed wyborami. Takie wezwanie, nazwane  zaproszeniem, jest wyłomem dyplomatycznym. Oznacza bowiem poparcie dla jednego tylko z kandydatów na urząd prezydenta. Wcześniej takiego poparcia w kampanii wyborczej udzielił prezydent USA  jedynie B. Netanjahu, który wizytą w Białym Domu zawalczył o zwycięstwo swojej partii w Izraelu.

Drugim – oprócz poparcia dla Andrzeja Dudy celem spotkania obu prezydentów w Białym Domu były interesy USA. Bo to USA  ma sprzedawać Polsce gaz, elektrownię atomową i nie wiadomo co jeszcze., A my Amerykanom nic poza resztkami suwerenności.

Sapere aude!

Czy łacińska sentencja Horacego znajdzie miejsce w polskich umysłach, zwłaszcza polityków i ich doradców? Czy odważą się myśleć w oparciu o rzeczywistość i fakty? Według wartości –  jak tego życzył Polakom J. Tischner – nie według fałszywych  mitów i fobii. Według wartości, wśród których nie ma miejsca na mniejsze zło, bo ono nigdy nie zrodziło dobra. Tylko odwaga myślenia i niezakłamywania prawdy da impuls do przebudowy sceny politycznej w Polsce w interesie Polaków, nie zaś obcych koncernów i obcych ośrodków władzy.  To brzmi wzniośle, ale odwaga myślenia była zawsze wzniosła.

Anna Raźny

[Głosów: 25   Average: 4.6/5]
Facebook

3 thoughts on “Raźny: Polska w zapaści intelektualnej”

  1. Pani prof. Razny swietnie opisala stan naszych pozal sie Boze “elit” a raczej pseudoelit, od czasow II Wojny Swiatowej nie zauwazylem w PRL a i teraz w III RP jakiejkolwiek elity. Jesli takowa istnieje to z checia i lapczywoscia chcialbym sie dowiedziec kto i zacz.
    Uwazam ze po tej nieszczesnej, najgorszej bo najbardziej wyniszczajacej nasz Narod wojnie 1939-1945 stracilismy tak wiele ze swiatlych ludzi ze nic dobrego nas nie czeka jeszcze przez pare nastepnych dekad. Uwazam tez ze sitwa pilsudczykow, sanacja jak kto woli byla i dalej jest winna temu co sie w Polsce wydarzylo po 1926 r. i co dalej trwa .Nigdy w historii Polski nie ponieslismy takich wielkich strat jak dzieki temu Litwinowi Pilsudskiemu i jego kameryli. Te kreatury jak J.Beck, E. Rydz – Smigly czy I.Moscicki juz przeszly do naszej historii jako totalni nieudacznicy i obrzydliwi karierowicze. I dotad nie mozemy sie z tego bagna socjalistyczno-liberalnego wyzwolic. Jedyne wyjscie widze w faktycznym odzyskaniu suwerennosci panstwa polskiego i przywroceniu pelni praw obywatelskich Polakom. Kto to moze zapewnic ? Chyba tylko chrzescijanska monarchia i indywidualne poczucie odpowiedzialnosci za wlasne czyny i wybory zyciowe obywateli RP i to bez ogladania sie na taka czy inna pomoc panstwa badz Brukseli. Ale do tego potrzeba zmiany mentalnosci Rodakow ! Jak to zrobic , oto jest pytanie.

    1. (…)Chyba tylko chrzescijanska monarchia i indywidualne poczucie odpowiedzialnosci za wlasne czyny i wybory zyciowe obywateli RP i to bez ogladania sie na taka czy inna pomoc panstwa badz Brukseli(…)
      Samodzierżawca, albo Henryk XVIII mogą być?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *