Rękas: „Biedni zwykli Amerykanie”?

Czemu nie załamuję rąk nad losem „zwykłych Amerykanów” poszkodowanych w zamieszkach, których sklepy splądrowano itd.? Bo im za utracone dobra zostaną wypłacone pieniądze z ubezpieczenia, a nikt, niestety, na świecie nie ubezpiecza od amerykańskiego nalotu i inwazji.

Nie sposób współczuć narodowi, w którego imieniu spalono nie setki, ale setki tysięcy sklepów, mordując ich właścicieli i klientów, a miliony istnień pozbawiając środków podstawowej egzystencji. Przyznam Amerykanom prawo do budzenia współczucia, gdy wypłacą odszkodowania za zniszczenie Syrii, Libii, Somalii i innych. Gdy odbudują domy tych, których próbowali zepchnąć do epoki kamiennej i gdy zajmą się wreszcie rozwiązywaniem własnych problemów zamiast być chorobą tego globu. Dopóki to nie nastąpi – niech Ameryka płonie. I nieważne kto podkłada ogień. Bo co naprawdę można by powiedzieć tym „biednym Amerykanom w demolowanych sklepach„? Że Niemcy też byli bardzo biedni – Sowieci ich gwałcili, Brytyjczycy bombardowali, Czesi wypędzali… Cholera, to może nie trzeba było wcześniej głosować na NSDAP?

Nowa wojna o prawdziwe zasoby

A prawdę mówiąc powinni się raczej martwić jacy straszni terroryści już za chwilę napadną na USA, żeby się naród mógł znów zjednoczyć wokół swego Prezydenta…! Bo że jakąś kolejną operację Waszyngton postara się jak najszybciej wyciąć, byle tylko zwyczajowo odwrócić uwagę od problemów wewnętrznych – to można być zupełnie pewnym. Pytanie tylko na kogo wypadnie, bo na tego BUM! Niestety bowiem, dopóki system amerykański nie załamie się na poważnie i ostatecznie – dopóty zawsze będzie zdolny przerzucać swoje problemy na resztę świata, tak na pokornych wasali, jak i częściowo nawet na państwa niezależne, które nieodmienne będzie starał się destabilizować.

Ciekawostką natomiast ostatniej fali zamieszek i konfliktu wewnętrznego w USA – jest to, że mamy do czynienia z ewidentnym starciem dwóch ośrodków na pewnych płaszczyznach rywalizujących o pozycję centrum kierowniczego świata zachodniego. Po raz kolejny blok nazywany umownie sektorem wojenno-przemysłowym (tym bardziej zachowawczym w treściach, tradycyjnie anty-chińskim) z twarzą Donalda Trumpa – znalazł się w defensywie w partii  rozgrywanej pionkami na ulicach, a także szumem dezinformacyjnym w mediach i na platformach społecznościowych przeciw blokowi finansowemu (orientowanemu na pogłębienie i przyspieszenie dotychczasowej ścieżki globalizacji, postępowe hasła ideologiczne i anty-rosyjskość), za którego uosobienie uchodzi umownie George Soros.

Że nie chodzi ani o George’a Floyda, ani o tę parę telewizorów – to już właściwie przyznają niemal wszyscy, z obu stron rozgrywki. Obok kryterium ulicznego jesteśmy wszak także świadkami zaognienia nowej wojny o zasoby – te dziś najważniejsze: (dez)informację, rząd nad internetem, prawo do jego cenzurowania i dostęp do największego rynku na świecie, w którym towarem są sami odbiorcy/uczestnicy sieci. Ta walka toczy się w Stanach, których Trump podpisując nowy Executive Order on Preventing Online Censorship, ale i w Europie i na całym świecie, gdzie własną formę cenzury (między innymi dla rosyjskiego SPUTNIKA, chińskiej XINHUA i irańskiej PRESS TV) wprowadza właśnie Mark Zuckerberg, którego imperium FB kojarzone jest z szeroko rozumianym kręgiem globalizacyjnym. I żebyśmy to jasno i dokładnie widzieli – nie mamy do czynienia z konfrontacją czy sieć ma wolna czy cenzurowana, tylko KTO MA TO ROBIĆ. Który ośrodek zdobędzie przewagę.

Czarne strachy na Lachy

Stąd właśnie nie ma sensu naiwne dywagowanie „czy lepszy Trump niż Soros” – czy odwrotnie. Tymczasem właśnie tak tłumaczą swoje oburzenie zamieszkami w Stanach zwolennicy amerykańskiej zależności Warszawy. Obok więc prób budzenia współczucia do „zwykłych Amerykanów” – mamy do czynienia także ze straszeniem Polaków w duchu opowieści jak to amerykańska policja dusi murzynów także w naszym interesie. Szczególnie kuriozalny jest pochodzący właśnie z tej kuchni niby-argument, że „nie można popierać zamieszek w Stanach, BO MOGĄ SIĘ ROZLAĆ NA POLSKĘ!„. Ciekawe czy argumentujący mogliby przybliżyć zakładany przebieg protestów w jakże licznych w naszym kraju murzyńskich gettach?

Zaprawdę, też – czy straszący „lewactwem” w Polsce – faktycznie mają wizję wtargnięcia redakcji Krytyki Politycznej do MediaMarktu celem wyniesienia telewizorów? Przecież w rzeczywistości i „totalna opozycja„, i lewica kulturowa – to w naszych realiach parodia i mikroskala. Gdy bowiem się nas straszy, że np. Czarne Marsze zamienią się w protesty czarnych w Polsce – to pamiętajmy jak to dotąd wyglądało w realu. A wyglądało tak m.in., że moja koleżanka KODziarka wrzucała posty w stylu „Wprawdzie leżę na basenie na Cejlonie, lecz jakże bym chciała bronić wolnych sądów!”, a kolega z korpo w Australii wzywał „Pod Sejm, kochani, pod Sejm!„. Doświadczenie historyczne jest nieubłagane – bogaci nie robią rewolucji (najwyżej na niej korzystają). Problem Polski polega zaś na tym, że niestety biedni też jej nie dokonają. Zresztą, kto miałby robić rewoltę dla polskich klas pożal się Boże posiadających, ci których uważają oni za „hołotę od 500+„?

Stany Zjednoczone są wrogiem Polski

Nie, Polsce nie grozi bynajmniej powtórzenia scenariusza z Minneapolis (choć i naszej policji przydałaby się lekcja praworządności, patrząc chociażby na występy funkcjonariuszy przeciw protestom Strajku Przedsiębiorców). Nie ma też wbrew pozorom aż takiego znaczenia dla Polaków który konkretnie ośrodek globalizacyjny akurat znajduje się w przewadze – ten kojarzony umownie z Trumpem czy ten od Sorosa, skoro skutki cywilizacyjne, świadomościowe, a zwłaszcza społeczno-ekonomiczne pozostają dla nas te same.

Niezależnie więc od tego kto i czy w ogóle wygra, czy też raczej spór ten będzie sobie nadal trwałej w permanencji na niektórych płaszczyznach (na innych zaś grupy te i tak będzie wszak współpracować) – najważniejsze byśmy sobie uświadomili, że przede wszystkim jasne sytuacje czynią przyjaciół. I pozwalają nazwać nieprzyjaciół. A zatem jasno, jako Polacy – winniśmy sobie powtarzać:

Stany Zjednoczone są wrogiem Polski.

 Stany Zjednoczone są wrogiem, okupantem Europy.

Nic osobistego więc, bez emocji. Po prostu: YANKEE GO HOME. Idźcie do siebie, posprzątać burdel, który tam macie. A resztę świata, w tym i Polaków – zostawcie w spokoju. I jeśli krokiem do tego, choćby niewielkim, miałyby być pożary na ulicach amerykańskich miast – to niech one płoną. W końcu zwykli Niemcy patrząc na ruiny Berlina też zapewne uważali się za biednych. Ale wina jest winą, a amerykański interes i dobre samopoczucie – nie są polskimi.

Konrad Rękas

Click to rate this post!
[Total: 40 Average: 4.3]
Facebook

19 thoughts on “Rękas: „Biedni zwykli Amerykanie”?”

    1. wg. red monarch?
      -niech zyja imperialisci ze wschodu ..……..???

      …czyz nie?
      blizsza jego cialu moskiewska koszula

      1. Niech nam żyje Wielka Rosja, putinarchia KGB-owska!
        Wolność, Własność, Sprawiedliwość Wielkorusy niosą nam.
        Uuurrraaa!

  1. Nie rozumiem. Czy dla ogólnego przeświadczenia by uwolnić Europę od USA („Yankee go Home”), a nawet uwolnienia uciśnionego świata od tej zarazy, mamy zapomnieć o wartościach, zasadach , prawie i naszej cywilizacji? Mamy się cieszyć z akcji BLM, która już zaraża Europę?

  2. Wydaje mi się, żę gdyby nie US to pisałby Pan do Trybuny Ludu. Ja nie wierzyłem w zmianę i wyjechałem (Kanada). I nie żałuję bo droga Spinelli’ego nie bardzo mi odpowiada.

  3. (…)Że Niemcy też byli bardzo biedni – Sowieci ich gwałcili, Brytyjczycy bombardowali, Czesi wypędzali… Cholera, to może nie trzeba było wcześniej głosować na NSDAP?(…)
    Jakiś czas temu w tym kontekście było głośno o Eryce Steinbach… która do końca Wojny Ojczyżnianej nie zdążyła osiągnąć wieku nadającym uprawnienia wyborczych, ba… kryterium wiekowe wykluczałoby ją z Volskturmu.

  4. -„A zatem jasno, jako Polacy – winniśmy sobie powtarzać:
    Stany Zjednoczone są wrogiem Polski.
    Stany Zjednoczone są wrogiem, okupantem Europy.”

    …przepraszam, ale czy Pan sie czasem z choinku nie urwal?
    Takie hasla widuje sie na ulicach Moskwy.

    …a skoro juz jestes Pan takim radykalem, masz pan alternatywe do tego, co chcesz Pan Polakom zabrac?

    1. USA są wrogiem Polski. Dla USA Polska to tylko narzędzie do walki o zdobycie zasobów Rosji.
      USA to globalny grabieżca żyjący z globalnej grabieży…a taka grabież wymaga instalowania wasalnych rządów po dobroci a jak nie to szantażem (np embargiem) lub siłą (zamachem stanu, majdanem lub goła siła USArmy).
      Dla USA Polska to tylko zasoby mięsa armatniego, geostrategiczne wynikające z położenia Polski.
      USA nie jest nastawione na pomaganie Polsce ale na czerpanie korzyści z posiadania Polski jako wasala.

      Takiego „przyjaciela” nazywamy wrogiem.
      Rękas ma rację.

      Alternatywa ?
      Dobre ale asertywne stosunki polityczne i gospodarcze ze wszystkimi sąsiadami. Dbanie o własne interesy gospodarcze ale też uszanowanie interesów innych sąsiadów. tak by obniżać redukować poziom konfliktów interesów.
      Rosja taką politykę prowadzi, Niemcy w mniejszym stopniu też .
      USA prowadzi politykę globalnego bandyty który widzi wyłącznie własne korzyści (broni bombardowaniami własnych interesów na terenie całego okupowanego przez siebie Świata).

    2. @Ciekawski – a byłeś kiedykolwiek na ulicach Moskwy? Bo ja byłem. I wiesz co? Nie widziałem hasła „Stany Zjednoczone są wrogiem Polski”. Widziałem hasła typu „Przecena -30%” albo „Dzisiaj nowa dostawa odzieży” lub ulotki o nauce języka angielskiego.

      Ładnie siać taką dezinformację? Że wyjeżdżając do Moskwy można natrafić na takie hasło na moskiewskiej ulicy?

      Nosa nie wyciągnęli spoza swojej gminy, ale doskonale wiedzą jakie hasła są na ulicach Moskwy, Rabatu, Buenos Aires czy Kyoto… A jednocześnie nie wie, gdzie w ich mieście znajduje się ulica Słowackiego lub kościół pod wezwaniem św. Andrzeja…

    1. Towarzyszu Piotrogród (bo ruskie na Piotrogród mówią „Piter”) – na jakiej podstawie uważacie, że artykuł jest antypolski? I co ma sumienie do polityki? Gdyby po I Wojnie Światowej Anglosasi nie wykazali się współczuciem i sumieniem wobec Niemców, pozwalając na totalnie rozwalenie Germanii (rozbicie na kilka państw, deindustrializacja itd.) to nie byłoby potem tyle problemów dla Europy i świata.

  5. Można się podpisać w 100%. Małe zastrzeżenie co do zwalczających się klanów w USA . Elity finansowe stojące za Trumpem nie bawią się satanizmy czy degenerowanie społeczeństw (LGBT ,seksualizacja dzieci itp) natomiast elity krajowe USA ,nazwijmy ich Clintonoidami ,są umoczone w morderstwa ,machloje na Ukrainie ,skandale pedofilskie. Lista ich „zasług” jest znacznie dłuższa.Soros jest ich frontmenem.

    1. (…)natomiast elity krajowe USA ,nazwijmy ich Clintonoidami ,są umoczone w morderstwa ,machloje na Ukrainie ,skandale pedofilskie. Lista ich “zasług” jest znacznie dłuższa.Soros jest ich frontmenem.(…)
      A no właśnie gdzie jest Cela+ od Trumpa?

    2. „Elity finansowe stojące za Trumpem nie bawią się (…) degenerowanie społeczeństw (LGBT)”.

      Tia, to kto wysłał do Warszawy i kogo reprezentuje Mosbacher?

  6. Ludziska ! Eksperci spraw wszelkich ! Dajcie sobie na wstrzymanie bo peknac mozna ze smiechu i zalu nad tym ze takie talenty marnuja sie w PRL-bis. Czym wy wszyscy zajmujecie sie na codzien i z czego zyjecie ? Naprawde nie macie nic ciekawszego do roboty tylko pisac te brednie typu „GI’s go home” ? Totalna kompromitacja. Brednie do n’tej potegi. Pozdrawiam wszystkich.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.