Rękas: „Oficjalne dane to lipa”. Simon i COVIDianie nie wierzą rządowi i kwestionują naturę rzeczywistości?

Prof. Simon, guru pandemistów, udzielił wywiadu-kuriozum. Oczywiście nic to nowego, człowiekowi temu bowiem nie udało się dotąd sklecić niczego choćby w pobliżu logiki, nie w tym jednak rzecz.

Uderzające jest też nawet nie to, że osobnik współodpowiedzialny za katastrofę polskiej ochrony zdrowia podczas lockdownów radośnie przyznaje, żew ubiegłym roku doszło do historycznej katastrofy, co do liczby hospitalizacji i zgonów z powodu COVID-19 [co jest bzdurą – KR], jak i liczby zgonów z powodu problemów z brakiem miejsc w szpitalach dla innych pacjentów i brakami personelu” – czego przecież COVIDianie zawsze się twardo wypierali. Jest to zatem bezczelność na miarę oświadczenia Hitlera, że w obozach koncentracyjnych może i doszło do przypadków zagazowywania, choć oczywiście generalnie najpoważniejszym problemem była rzecz jasna śmierć z przejedzenia.

Zdrowy rozsądek” Niedzielskiego…

Znacznie ciekawsze jest zdanie wybite jako tytuł całej rozmowy: Oficjalne dane to lipa. Przypadków jest nawet osiem razy więcej”. Doprawdy? Ech, ta spiskologia szczepionkowców, brak zaufania do władz i niewiara w oficjalnie publikowane informacje… Przecież TAM zajmują się TYM fachowcy, którzy zawsze wiedzą co robią, czyż nie? Kwestionowanie zaś tej podstawowej Prawdy to foliarstwo, oszołomstwo i podrzynanie gałęzi, na której wszyscy wisimy! Nie mówcie, czyżby pomagierzy COVIDpolityki, ci w kitlach i z profesorskimi tytułami, ogrzewani przez dwa lata słońcem kamer – naprawdę uwierzyli, że są czynnikiem sprawczym polityki lockdownowej, a nie tylko jej prymitywnym usprawiedliwieniem?

Wszak rozjechanie się między jedynie słuszną dotąd COVIDnauką, a decyzjami politycznymi demonstruje ostatnio nawet łącznik z koroną, sam minister Niedzielski, który zamiast na „naukę” – zaczął powoływać się na… „zdrowy rozsądek”, czyli pojęcie wyklinane, wyśmiewane i wykluczone przez cały dwuletni okres pandemicznego zamordyzmu. Zaprawdę, COVIDświat zrobił fikołka, stoi na głowie i klaszcze w trampkach…

A nie mówiliśmy…

Niestety, o co chodzi i co będzie dalej – pozostaje do bólu przewidywalne. Kiedy przekręcą wajchę z powrotem na COVIDa, bo koszty życia i propaganda wojenna staną się nie do zniesienia i nie do obrony – wykrzyczą z miejsca: „A nie mówiliśmy?! Pandemia żyje! A wy zginiecie! Czemuście nie słuchali Proroków Simona i Niedzielskiego, których Pan COVID nam posłał?! Natychmiast do lockdownu i maseczek!”. To przecież taki sam mechanizm, jak z przygotowywaniem wojny. Kiedy w końcu Rosja się odwinie za półoficjalny udział w niej Polski albo (jeśli Kreml nie zechce) rękoma Polaków zmajstruje się odpowiednią prowokację – cały aparat propagandy III RP zagrzmi jednogłośnym „Mówilimy, że Ruskie chco nasz napaść, a ŚWIAT nie suchau!”. Nietrudno jest ostrzegać przed pożarem, jeśli samemu się dom podpala…

Mało nam jeszcze przykładów rozgrywanego przed nami przedstawienia? Czyż równie zaskakujący, jak spodziewany powrót COVIDa – nie jest brak węgla, jakoś dziwnie tylko skorelowany z faktem, że sami (?) sobie jako państwo zabroniliśmy go kupować? A podwyżki cen energii, zupełnie niespodziewane, chociaż wynikające ze strategicznych i znanych od lat decyzji Unii Europejskiej, których polskie władze nigdy nie zablokowały? Oto czytamy dziś, że europosłowie PiS „są wściekli”, że rząd PiS zgodził się na 14-procentową redukcję konsumpcji gazu w Polsce w następnym sezonie grzewczym, a rząd PiS „jest zaskoczony” zarzutami, bo „to jeszcze nic pewnego”. Nie gniewajcie się Państwo, ale to jest znowu robienie sobie z nas jaj. Redukcja konsumpcji gazu gospodarstw indywidualnych o 14 proc. oraz o 5-10 proc. w przemyśle została zapisana w „A 10-Point Plan to Reduce the European Union’s Reliance on Russian Natural Gas” z 3. MARCA 2022 r. Nikt więc nie jest ani „zaskoczony”, ani „wściekły”. To cyrk dla ludu. Decyzje są znane od 4 miesięcy i są logicznym następstwem bynajmniej nie wojny, traktowanej pretekstowo, ale kolejnego etapu transformacji energetycznej UE, wdrażanego od września 2021 r. Oczywiście za wiedzą, zgodą i posłuszeństwem władz III RP.

COVID, wojna, załamanie energetyczne

Powtórzmy zatem raz jeszcze – to wszystko są opcje już leżące na stole:

– nawrót propagandy i regulacji COVIDowych,

– pełnowymiarowa wojna z czynnym udziałem Polski,

– pogłębiony kryzys energetyczny, lawinowy wzrost kosztów życia, stagnacja i ostatecznie recesja.

Są na stole, do zastosowania zarówno łącznie, jak po kolei i w układach mieszanych. Wszystkie realne, wszystkie szykowane, nic nikogo nie „zaskoczy” ani nie wydarzy się pod wpływem nagłego impulsu i w nadzwyczajnych okolicznościach. Oczywiście, poszczególni członkowie zespołów odwracania uwagi będą robić swoje, nawet krytykować się nawzajem, deklarować obustronną niewiarę à la Simon itp. To wszystko jednak tylko dym i lustra. Nie o to bowiem chodzi czy Simon „wierzy”, Niedzielskiemu, Niedzielski Morawieckiemu, a Pinokio pozostałym i jeszcze Bidenowi. Jedynym ważnym pytaniem pozostaje jak długo to MY będziemy wierzyć im wszystkim i co zrobimy, gdy wreszcie przestaniemy?

Konrad Rękas

Click to rate this post!
[Total: 28 Average: 4.8]
Facebook

2 thoughts on “Rękas: „Oficjalne dane to lipa”. Simon i COVIDianie nie wierzą rządowi i kwestionują naturę rzeczywistości?”

  1. No cóż, przodującym, covidowym liberałem okazał się Aleksander Łukaszenka, zaś największym zamordystą i totalniakiem – Xi Jinping.

  2. Wierzyć będziemy dopóty dopóki wiara silniej będzie mówić do nas niż ambicja wyciągania się z bagna za włosy. Do niezależności trzeba sobie wydać rozkaz ciężkiej pracy, a do wiary wystarczy chęć przeżycia i mesjasz który to zagwarantuje. To może być zarówno korporacja zbawiającej świat, zbawiciel machający flaga narodowa, jak i bardziej metafizycznie coś niewidzialnego np ręką rynku.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.