Rękas: OMIKRON zamiast gwiazdki

Najpierw przywracają obostrzenia, bo szczepionki nie chronią przed Omikronem. A następnie wprowadzą obowiązkowe szczepienia – no bo przecież Omikron! Czego znowu nie rozumiecie?

Kłamstwa miłości

Podchodząc zupełnie bez uprzedzeń od początku najbardziej zrażają w propagandzie COVIDa nawet nie te wielkie, piramidalne kłamstwa, ale że oszukują i kręcą nawet w drobiazgach, które już po chwili wychodzą na jaw. Najprostszy przykład – już zostawmy, że szczepionki („szczepionki”) jak się okazało ani nie chronią przed zarażeniem, ani nie gwarantują łagodniejszego przebiegu choroby. Czemu jednak do dziś tak uparcie zaprzeczają temu, co zupełnie już oczywiste? Przed czym by ta cała szczepionka nie chroniła i czego nie zawierała – wiemy już, że działa ledwie kilka-kilkanaście tygodni. Mogą to sobie nazywać „szczepionką dwudawkową”, mogą coś bajać o przypominaniu, ale faktem jest, że do czego by nie służyło – w pojedynkę służy krótko. No to po co dalej kłamią? Przecież chętni i tak będą brali kolejne dawki, choćby przestały się nazywać szczepionkami i zamieniły w codzienny zastrzyk czy pigułkę szczęścia. Kto miał w to uwierzyć – już uwierzył. Kto się dał nastraszyć – zapewne będzie bać się nadal. Albo wręcz w tak bardzo ludzkim odruchu jeszcze się zatnie, by nie przyznać do chwili, słabości i naiwności nawet przed samym sobą. Więc PO CO KŁAMAĆ?

Nikt nie potrzebuje prawdziwej szczepionki?

No tak… Ale przecież Szuflandii potrzebne są wszystkie krasnale. Nawet polokoktowcy. Dlatego muszą zostać przymuszeni do pokochania szczepionki. Choćby im trzeba było odebrać pracę, dochody i prawo do życia. A przecież skoro szczepienia mają „służyć jedynie ochronie zdrowia” – to powinna to być jedyna, wystarczająca zachęta i promocja tej procedury. Jakiej formy uprzywilejowania czy nagrody można w ogóle się domagać, jeśli działa się – wg rządu – tylko we własnym interesie? „Chcę talon na balon, bo umyłem zęby”? I przeciwnie, na jakiej podstawie łamać starszą i ważniejszą od konstytucji zasadę równości wobec prawa – tylko za SKORZYSTANIE z tegoż prawa? Skoro obywatel ma prawo się nie szczepić – czemu ma zostać ukarany, bo do tego sprowadza się wprowadzenie nierówności?

Tym bardziej, że po 22 miesiącach z COVIDem osoby mające stałą styczność z innymi ludźmi, mimo czynionych przeszkód w miarę normalnie pracujące, niezaszczepione i wciąż zdrowe – może tylko miały szczęście… Ale może są NATURALNIE ODPORNE i to właśnie powinno być zbadane i wykorzystane do realnej prewencji antykoronawirusowej – a nie piętnowane i karane. Tymczasem nie bada się ozdrowieńców, a już z pewnością nie tych bez zaświadczeń o przechorowaniu. Nie wykorzystuje się naturalnych przeciwciał ani nie sprawdza się skąd odporność tych niezarażonych mimo bliskiego i stałego kontaktu z wirusem. Tak, jakby PRAWDZIWA szczepionka w ogóle nikomu nie była potrzebna

Masz wolność się słuchać

Ale machina COVIDpo(d)stępu nie zatrzymuje się ani na chwilę. Jeden z tych nielicznych, którzy od początku zgłaszali uzasadnione zastrzeżenia do polityki lockdownów, red. Łukasz Warzecha wziął na warsztat zapowiedziane właśnie objęcie powszechnymi szczepieniami lekarzy, nauczycieli i służb mundurowych. „Dlaczego obowiązek nie ma dotyczyć kelnerów, sprzedawców w sklepie albo pracowników stacji benzynowych, (…)” – pyta i zapomina coś, co powinniśmy mieć raz na zawsze wryte w mózgach: NIE WOLNO robić sobie takich żarcików, ni zadawać IM takich pytań. Każda próba redukcji COVIDpolityki do absurdu zapowiada jedynie, że kolejny absurd stanie się (bez)prawnym faktem.

Milicja będzie chodzić po restauracjach z calówką i kalkulatorem, wyliczając, czy nie przekroczono norm?” – docieka dalej red. Warzecha jak uzyska się limity i balanse zaszczepionych i tych złych. To akurat jest jeszcze prostsze. Stan ten uzyska się tak, jak poprzednio upowszechnienie maskowania w sklepach: sugerując właścicielom i pracownikom określonych kategorii obiektów, że grożą im horrendalne kary. Nieważne na jakiej podstawie, ale grożą i już. Na pewno grożą, bo mówią o nich w telewizji i w necie. A ja nie chcę stracić roboty, sam pan rozumie… „(…) skoro można nakazać szczepienia trzem grupom zawodowym, to dlaczego nie dodać do nich za moment czwartej, piątej i dziesiątej?” No, to już chyba zupełnie oczywiste. Przecież zawsze, gdy godziliśmy się biernie na kolejne, wcale niemałe ustępstwo i zrzeczenie się praw i wolności – niemal automatycznie odbierano nam i kolejne. Niby dlaczego tym razem miałoby inaczej?

Uprawnienie, czyli obowiązek

Posłuchajmy zresztą rzecznika MinZdrowu, red. Wojciecha Andrusiewicza (mego skądinąd serdecznego i przesympatycznego, dla niektórych, kolegę). Oto zapowiedział on, że dla osłodzenia pracownikom, iż pracodawcy będą mogli od nich wymagać zaświadczenia o zaszczepieniu bądź ważnego testu – te wymuszone testy będą… tadam! Darmowe! „Każdy pracownik w naszym kraju będzie upoważniony do bezpłatnego testu na COVID-19” – cieszy się Wojtek. Nadążacie? „Damy ci takie uprawnienie, że masz obowiązek!” – czyż nie wspaniała jest ta rządowa definicja praw i wolności obywatelskich? Ale sam Wojtek też jest urokliwy w tym beztroskim opowiadaniu jak ministerstwo omija sobie regulamin Sejmu i własne projekty zgłasza jako poselskie, byle tylko móc znowu zaskoczyć i zażyć z mańki zainteresowanych, tj. społeczeństwo: „(…) myślimy o takiej formule, ale podkreślam – to się znajdzie w projekcie poselskim” – …czyli takim, którego nie trzeba poddawać konsultacjom społecznym, wymaganym dla projektów zgłaszanych przez rząd. Nie mamy waszej praworządności i co nam zrobicie?!

Prawo to ONI

I w tym cała rzecz. Naprawdę, po prawie dwóch już latach przestańmy wreszcie naiwnie wierzyć, że prawo kogokolwiek obroni. Marsz do powszechnego obowiązku szczepień już się rozpoczął. I niestety tylko pocieszaniem się są zaprzeczenia typu „nie wprowadzą obowiązku, bo wtedy musieliby odpowiadać za skutki uboczne!” Doprawdy, musieliby? Gdzie kumoter był ostatnie dwa lata? Po prostu USUNĄ taki zapis z odpowiednich przepisów i nie będą za nic odpowiadać. A zrobią to np. nowelizując znienacka, po nocy i oczywiście projektem poselskim ustawę o kolejnictwie, ot coś tam dodając na końcu „dla ratowania przed COVIDem”. A nawet jeśli im się nie będzie chciało i wszystko wprowadzą tradycyjnym trybem konferencji prasowej – to jeszcze bardziej NO TO CO?

Niby kto i jak coś od nich potem wyegzekwuje? Bunt społeczny? Czy wolne sądy?

Konrad Rękas

Click to rate this post!
[Total: 18 Average: 4.6]
Facebook

2 thoughts on “Rękas: OMIKRON zamiast gwiazdki”

  1. Rozumiem, że z diagnozy „stanu faktycznego” p. Rękasa wynika, że jesteśmy w sytuacji beznadziejnej. To znaczy są w takim położeniu ci, których nie bawi dalsze bycie popychadłem „możnych tego świata”. I tak naprawdę został nam tylko zbrojny opór (ale bez broni bo tej „dla naszego dobra” już nie mamy) i śmierć z honorem w obronie gasnących resztek Cywilizacji Łacińskiej. Chciałoby się sparafrazować okoliczności filmowym cytatem „panowie, służyć z wami było prawdziwym zaszczytem”. Bo co innego zrobić? Klamka zapadła, kaganiec zaciska się z taką siłą, że pękają nam gnaty, jacyś dziwaczni, pozostający w cieniu słudzy Księcia Ciemności triumfują.

    1. (…)śmierć z honorem w obronie gasnących resztek Cywilizacji Łacińskiej(…)
      Spokojnie, spokojnie… w gasnących resztkach Cywilizacji Łacińskiej nie ma kary śmierci. Zatem jak nie jesteś kamikaze to musisz się liczyć z dożywociem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.