Rękas: Zero zdziwień

Wystąpienie prezydenta Izraela, Reuwena Riwlina na forum Rady Najwyższej Ukrainy powinno zdziwić Polaków przynajmniej dwukrotnie. Po pierwsze – że tak w ogóle można. Przyjechać do kogoś w gości i wygarnąć w oczy. Tzn. luminarze III RP niby też tak umieją – a to w Chinach upomną się o Tybet, a to w Rosji o prawa gejów. Tylko jakoś polskich interesów i spraw artykułować nie potrafią – no chyba, że po w domciu i tylko podczas kampanii wyborczych…

Rachunek za Babi Jar

Mocne słowa R. Riwlina o udziale ukraińskich nacjonalistów w ludobójstwie Żydów są ważne nie tylko jako ogólna nauka dla Polaków. W końcu przyjęło się już w dyskursie międzynarodowym, że niektórzy pozwolić sobie mogą na więcej, a i prawo do konsekwentnej (zwłaszcza pod względem finansowym…) polityka historycznej nie wszystkim nacjom przysługuje… Faktem jest też jednak, że Żydzi swoją propagandę historyczno-polityczno-ekonomiczną doprowadzili do perfekcji także dlatego, że niemal nie mieli na tym polu konkurencji. Narody europejskie z dobrej woli lub dla innych korzyści decydowały się kolejno na całkowite odstąpienie od narracji powiązanej z II wojną światową (na Zachodzie specyficzny wyjątek stanowią Niemcy z mitem założycielskim RFN, na Wschodzie zaś odrębną drogą nadal kroczą Rosja i Białoruś). Izrael natomiast, po pierwotnym odrzuceniu dostrzegłszy korzyści z eksploatacji mitu holocaustu – jedzie na nim już blisko pół wieku niczego nie tracąc z propagandowego impetu. Skądinąd zresztą możemy domyślać się dalszego ciągu. Takich oskarżeń, jak te sformułowane przez Riwlina nie rzuca się przecież ot tak, to nie Polacy przecież, tylko ludzie interesu/ów. Niemal zawsze wyliczeniu krzywd doznanych przez naród Izraela – towarzyszy wystawienie za nie słonego rachunku, nieważne czy mającego podstawy czy też nie. W tym zaś przypadku, skoro faktycznie nad Dnieprem miejscowi oligarchowie (nb. niemal wyłącznie żydowskiego pochodzenia) osłaniają swoją władzę pomnikami wspólników Hitlera – cena musi być szczególnie wysoka i nikt inny do stołu wspólnego pożerania Ukrainy zapewne zaproszony nie zostanie (może poza wypróbowanymi współcześnie sojusznikami i podwykonawcami, w postaci oczywiście Ameryki, ponad narodowych koncernów, no i być może… Niemiec). Dla polskiej kolonii któregoś tam podstopnia – rzecz jasna miejsca w tak prowadzonej rozgrywce nie ma.

Uczmy się od Żydów

Zresztą, o czym my w ogóle mówimy. Wszak zdolność do podobnych operacji (niegdyś prowadzonych np. na odcinku niemieckim) – strona polska porzuciła na długo przed Krzyżową, już w końcówce PRL traktując straszenie „germańskim na-jeźdźcą” w kategoriach raczej krępującego rytuału. Dopiero w ostatniej dekadzie następują próby wskrzeszenia agresji propagandowo-historycznej, ale ukierunkowanej wyłącznie przeciw Rosji, z glajszachtującym pominięciem wszystkich innych zaszłości dziejowych – w tym i tych mających realne konotacje współczesne (jak ma to miejsce przede wszystkim w przypadku Niemiec, Litwy i przede wszystkim Ukrainy). III RP nie tylko historycznie nie rozliczyła Rzezi Wołyńskiej i innych zbrodni ukraińskich nacjonalistów, ale także nawet nie próbuje poruszać kwestii uzasadnionych roszczeń swoich obywateli będących spadkobiercami właścicieli majątków położonych na terenach obecnej, póki co, Ukrainy. W żaden też sposób nie zabezpiecza bieżących interesów ekonomicznych Polski, związanych z bilansem ekonomicznym, stratami poniesionymi przez polskich inwestorów w wyniku tzw. przemian demokratycznych za Bugiem, napływem imigrantów. Słowem państwo polskie (?) nie robi nic z tego, czego mogłoby się nauczyć od starszych (w wierze) i mądrzejszych włodarzy Izraela.

Ich prezydenci

I tu właśnie na Polaków spłynąć mogłoby zdziwienie, czy raczej zaciekawienie drugie. Otóż nader interesujące wydawać by się mogło czy przy po wystąpieniu prezydenta Izraela w Wierchownej Radzie – swoje stanowisko zweryfikuje Andrzej Duda? Wszak tematykę żydowską ewidentnie traktuje on w sposób szczególnie osobisty i emocjonalny; być może z powodów rodzinnych – żadna inna kwestia nie wzbudza w głosie prezydenta RP tak namiętnych, zaangażowanych tonów. A. Duda chętnie pojawia się na wszelkich możliwych okazjach związanych ze sprawami żydowskimi, głos zabiera w sposób odbiegający od typowej sztampy. Właściwie tylko przy takich okazjach zbliża się do autentyzmu. Jest to więc coś więcej, niż tylko służbowe naśladowanie podobnej linii Lecha Kaczyńskiego – to prawdziwe oddanie sprawie!

Widać to wyraźnie w kontraście z tematyką ukraińską, którą prezydent III RP odbębnia na dużo niższym „C”, choć z typowym dla siebie zestawem min, grymasów i wykrzykników. Różni się tym od innych pierwszonurtowych polityków III RP, który w szczególną emfazę wpadają właśnie mówiąc o Ukrainie i prostym tekstem deklarują, że są gotowi poświęcić dowolny bieżący interes Polski, w imię czegoś, co uważają za rację wyższą – czyli trwanie państwa ukraińskiego w obecnym kształcie. Prawo i Sprawiedliwość jest zatem – nawet jak na wyśrubowane pod tym względem standardy europejskie – partią bardzo wyraźnie pro-izraelską i silnie filo-semicką, do tego typowego dla atlantyzmu i neokonserwatyzmu zestawu, dodając jednakowoż swoje własne (?) głębokie oddanie „sprawie ukraińskiej”, w jej najbardziej skrajnym, post-nazistowskim wydaniu.

Taki to już bowiem paradoks III Rzeczypospoliteji, że albo rządzą nią oddani kosmopolici, albo szczerzy patrioci – tylko innych niż polska nacjiii… I żadna nauka, ani żadne zdziwienie nie mogą jakoś tego mechanizmu pozornej wymiany władzy odmienić.

Konrad Rękas

iBywam pytany czemu z reguły akcentuję TRZECIA pisząc o aktualnej Rzeczypospolitej. No jak to, ktoś nie oglądał „Casablanki”????

Major Heinrich Strasser: You repeat *Third* Reich as though you expected there to be others!

Captain Renault: Well, personally, Major, I will take what comes.

ii Tak, oczywiście domyślam się „kontry”: „a wy/ty to kochacie/uwielbiasz Ruskich!”. Pierwszej osobie, której uda się wskazać chociaż jeden cytat, w którym stawiam interes Rosji (czy jakiegokolwiek innego państwa) ponad polską rację stanu albo w którym deklaruję miłość i oddanie do innego niż polski narodu – stawiam wycieczkę do dowolnie wybranej stolicy europejskiej bądź światowej. I to nawet w obie strony!

[Głosów: 0   Average: 0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *