Rozmowy małżeńskie Wielomskich: Facet o ksywce „Margot”

Adam Wielomski: Świat kompletnie zwariował. Niejaki Michał Sz. ogłosił się kobietą i stwierdził, że na imię ma „Margot”, a przy okazji popełnił kilka pospolitych przestępstw i trafił na moment za kratki. To, co w tej aferze najbardziej intrygujące to fakt, że poważni zdawałoby się politycy i dziennikarze ustawicznie mówią i piszą o Michale „ona”. Margot „poszła” i „powiedziała”, etc. Wystarczy, że Michałek uznał się za kobietę. Nawet nie przebrał się w kobiecy strój, nie zrobił sobie operacji narządów rodnych, nie zmienił płci w dowodzie. Każdy, kto pamięta podobne kontrowersje wokół jednego z parlamentarzystów Ruchu Palikota musi przyznać, że miał przynajmniej nową płeć w dokumentach. To tak, jak gdybym powiedział, że jestem papieżem i dziennikarze mówiliby chwilę później do mnie „Wasza Świątobliwość”. Nie jest to oczywiście żaden „marksizm kulturowy”, lecz posunięty do absurdu liberalny postmodernizm cechujący się tzw. dekonstrukcją podmiotu, czyli prawem każdego do zrobienia ze sobą i nazwania się tak jak sobie życzy, nawet jeśli przeczy to elementarnym faktom. Najbardziej szokuje, że trendowi temu uległ x. prof. Alfred Wierzbicki z KUL-u, który tłumaczył: „Nie żałuję poręczenia za Margot. Krytycznie oceniam JEJ zachowanie po uwolnieniu i nie przestaję się zastanawiać, czy sam nie ponoszę jakiejś cząstki winy. Choćby winy bezczynności i milczenia wobec homofobii w polityce i w Kościele. Nie podoba mi się to, co robi, ale próbuję zrozumieć, jak głęboki ból popycha do takich słów i gestów” (wytłuszczenia nasze). Jeśli duchowny, etyk, profesor KUL twierdzi, że Michał jest kobietą, to musi też uznać, że jestem papieżem, a więc jego zwierzchnikiem!

Magdalena Ziętek-Wielomska: Pytanie, czy tenże ksiądz w ogóle by papieża posłuchał, gdyby ten nawet udzielił mu nagany… Felietonista portalu https://koduj24.pl, dyrektor Centrum Dialogu Katolicko-Żydowskiego w Archidiecezji Lubelskiej (od 2006), dyrektor Centrum Dialogu Wschód – Zachód w Lublinie (od 2001), członek Komitetu Dialogu z Judaizmem Konferencji Episkopatu Polski (od 2006), etc. Może jak byś oświadczył, że jesteś rabinem, miałoby to większe znaczenie. Ale to tak na marginesie. Tłumaczenie tego typu aberracji „marksizmem kulturowym” odwraca oczywiście uwagę od tego, co tak naprawdę dzieje się na naszych oczach. A mamy do czynienia ze zmuszaniem ludzi do tego, żeby ich język nie był skorelowany z ich poznaniem i obiektywną rzeczywistością. Istotą cywilizacji łacińskiej, której jedną z podstaw była grecka filozofia, jest realizm i racjonalizm. Zasadzają się one na przekonaniu, że ludzki rozum jest w stanie dotrzeć do istoty rzeczy i wyrazić ją za pomocą pojęć i sądów. To przekonanie legło u podstaw filozofii tomistycznej, która za pontyfikatu papieża Leona XIII została przyjęta za filozoficzne ugruntowanie światopoglądu katolickiego.

Wyrazem tego jest artykuł 1704 Katechizmu Kościoła Katolickiego: Osoba ludzka uczestniczy w świetle i mocy Ducha Bożego. Dzięki rozumowi jest zdolna do zrozumienia porządku rzeczy ustanowionego przez Stwórcę. Dzięki swojej woli jest zdolna kierować się sama z siebie do swojego prawdziwego dobra. Swoją doskonałość znajduje w „poszukiwaniu i umiłowaniu tego, co prawdziwe i dobre” ( Sobór Watykański II, konst. Gaudium et spes, 15). Warto też spojrzeć na artykuł 1731: „Wolność jest zakorzenioną w rozumie i woli możliwością działania lub niedziałania, czynienia tego lub czegoś innego, a więc podejmowania przez siebie dobrowolnych działań. Dzięki wolnej woli każdy decyduje o sobie. Wolność jest w człowieku siłą wzrastania i dojrzewania w prawdzie i dobru; osiąga ona swoją doskonałość, gdy jest ukierunkowana na Boga, który jest naszym szczęściem”. Anty-ludzka dywersja uderza dokładnie w ten właśnie punkt, czego katolicy nie rozumieją. Chodzi o zniszczenie poznawczych władz człowieka, tak by ludzie nie mogli „wzrastać i dojrzewać w prawdzie i dobru”. Ks. Wierzbicki w tym procesie uczestniczy.

Rubryka: Rozmowy małżeńskie Wielomskich
Myśl Polska, nr 37-38 (13-20.09.2020)

[Głosów: 18   Average: 4.6/5]
Facebook

37 thoughts on “Rozmowy małżeńskie Wielomskich: Facet o ksywce „Margot””

  1. Nie zgadzam się z panią Magdaleną. Jeśli facet uważa się za kobietę, a jest to w nim tak silne, jak silna jest tożsamość prof. Wielomskiego jako konserwatysty to niby dlaczego nie mówić mu per pani jeśli gość się o to prosi ? Nie rozumiem dlaczego ma nas to bulwersować, np. że jego ksywa nawiązuje do rozwiązłej córki Medyceuszki i żony Henryka Bourbona ?Czy nie macie Państwo wrażenia uczestnictwa w teatrze kukiełek J. Kaczyńskiego ? Tyle realnych problemów do rozwiązania przez sejm a wszyscy ekscytują się teatrem kukiełek ?

    1. “Jeśli facet uważa się za kobietę, a jest to w nim tak silne, jak silna jest tożsamość prof. Wielomskiego jako konserwatysty to niby dlaczego nie mówić mu per pani jeśli gość się o to prosi?” – bo bycie konserwatystą to kwestia wyboru, popartego intelektualnymi dociekaniami a kwestia płci to kwestia obiektywna i niepodlegająca dyskusji. Budowanie analogii w taki sposób jest zwyczajnie niepoprawne. Gdyby prof. Wielomski zaczął publicznie mówić, że jego poczucie bycia Napoleonem jest bardzo silne, to mamy zacząć prof. Wielomskiego nazywać Napoleonem? Co za bzdury.

      1. “kwestia płci to kwestia obiektywna i niepodlegająca dyskusji” – dowód osobisty byłej poseł Anny Grodzkiej przeczy tej odważnej tezie.

          1. Oczywiście, że to nie jest naturalne. Naturalny jest natomiast homoseksualizm i transwestytyzm – jako występujący w naturze.

            1. W zasadzie wszystkie choroby są naturalne, bo występują w naturze. Znaczy, że skoro nie można leczyć homoseksualizmu i transwestytyzmu, uznając je za normę, to raka i wielu innych groźnych i niekoniecznie uleczalnych chorób też leczyć nie należy.

              1. Proszę nie brnąć dalej ad absurdum. Nie tak to znaczy. O tym, czy zainteresowany chce się leczyć z homoseksualizmu czy z raka decyduje sam zainteresowany. Problem polega na tym, anonimie, że Ty masz potrzebę ingerowania w prywatność innych ludzi.
                Zwalcz w sobie tę potrzebę, gdyż staniesz się totalny, tak jak radni Tucholi podjęli uchwałę obowiązującą totalnie wszystkich mieszkańców, a Polska ponosi tego konsekwencje w polityce zagranicznej.

                1. Ale to ta głośna część zboczeńców, czyniąca sobie sens życia z obnoszenia się ze swoimi upodobaniami seksualnymi ma problemy z prywatnością, i to jest problem. Zawsze pojawiali się ludzie z różnymi zboczeniami, i o ile były one nieszkodliwe dla innych to i im nikt nie szkodził. Ale niestety, tym ludziom paradującym sobie z tęczowymi flagami i obraźliwymi hasłami to przeszkadzało, więc muszą ponieść tego konsekwencje. A to, że obce państwa uzależniają swoją politykę wobec Rzeczypospolitej Polskiej jakąśtam niemającą żadnych skutków praktycznych uchwałą rady miasta Tucholi to nie problem z tą uchwałą, a problem z tymi państwami, co powinno dać do myślenia czy aby na pewno zażyłe stosunki z tymi państwami są Polsce potrzebne…

                2. No, różnica jest taka, że od raka można wyciągnąć kopyta, natomiast od homoseksualizmu nie. Pomijam rozmaite choróbska, którymi można się zarazić, ale to jest kwestia umiejętnego, świadomego praktykowania i zabezpieczeń a nie samego homoseksualizmu. Jak jestem szałaput, to i pod samochód wpaść mogę, ale mogę też być bardziej ostrożny i pomimo skłonności do roztrzepania przeżyję.

              2. Z leczeniem psychiatrycznym to zawsze jest problem, bo niektóre metody mogą naruszać strukturę osobowości człowieka, przez co ten “JA 2” po leczeniu, nie będzie tym samym “JA 1”, co przed leczeniem. Hipotetycznie, gdyby jakiemuś mordercy szalony psychiatra wymazał elektrowstrząsami całą osobowość, to tego mordercy nie można by później skazać, gdyż od strony psychologicznej byłby to inny człowiek, choć oczywiście ciało byłoby to samo.

    2. Problem jest w tym, że te kukiełki to nie jest wymysł PiSu, a realny byt, o określonym pochodzeniu i finansowaniu(zresztą tak samo jak PiS, którego zadaniem od sponsorów jest stwarzać alternatywę…). A z nazywaniem mężczyzny kobietą jest taki problem, że są też np. ludzie, którzy uważają się za Napoleona Bonaparte. Jest w nich to bardzo silne, a jednak zamyka się takich ludzi w Kobierzynie czy w Tworkach, zamiast tytułować takiego Cesarzem Francuzów i osadzić na tronie. Jednak co innego wyznawana ideologia, a co innego biologia

    3. Jarku facet nie może uważać się za kobietę. To jest wewnętrznie sprzeczne stwierdzenie. Tylko kobieta może uważać się za kobietę.

      1. Żyjesz w swojej bańce, a Twoja mapa mentalna nie odzwierciedla realnego terytorium (co prawda marginalnego). Osoby transseksualne istnieją. I nie kobiecie przesądzać, za co facet (trans) ma się uważać, nie sądzisz ?

        1. Nikt nie mówi że transseksualiści nie istnieją. Owszem, istnieją, tak samo jak istnieją schizofrenicy, psychotycy i inni ludzie chorzy psychicznie. Problem jest jedynie w tym, że niektórzy uznają zaburzenie postrzegania rzeczywistości za coś normalnego.

          1. Nie za coś normalnego tylko za realnie istniejącą rzeczywistość, którą Państwo Wielomscy raczą się zajmować, i która wywołała całkiem normalne komentarze.

            1. I ta realnie istniejąca rzeczywistość jest wartościowana/oceniana jako choroba psychiczna, co Pan oraz ideologia LGBT, gender i te inne bzdury, radośnie ignorujecie.

              1. Bynajmniej nie ignoruję, panie Sułkowski, tylko uważam za temat zastępczy, za narracyjną wrzutkę PiS w jego taktyce politycznej w myśl zasady divide (dziel naród) et impera (żeby skutecznie nim rządzić). A PONIŻEJ KONSEKWENCJE, TAKŻE PAŃSKIEJ POSTAWY, W POLITYCE ZAGRANICZNEJ. Przyjemnej lektury.

                Za Onet:
                — Nie spocznę, jeśli chodzi o budowanie Unii równości, Unii, w której można być kim się jest i kochać, kogo się chce, bez strachu i dyskryminacji – mówiła von der Leyen, odnosząc się do dyskryminacji ze względu na orientację seksualną lub tożsamość. – Bycie sobą nie jest twoją ideologią, jest twoją tożsamością i nikt nigdy nie może jej odebrać — dodała.

                — Chcę postawić sprawę jasno. Strefy wolne od LGBT to strefy wolne od ludzkości, od wartości humanistycznych i nie ma dla nich miejsca w naszej Unii — powiedziała podczas orędzia Ursula von der Leyen. W ten sposób nawiązała do uchwał “anty-LGBT”, które zostały przyjęte przez niektóre samorządy w Polsce.

                Do orędzia szefowej KE odniósł się Joe Biden. “Powiem jasno: prawa LGBTQ+ to prawa człowieka – a strefy wolne od LGBT nie mogą mieć miejsca ani w Unii Europejskiej, ani na świecie” – napisał kandydat Demokratów na prezydenta USA

                1. Jeśli uważa Pan problem LGBT/gender za temat zastępczy i twierdzi, że go nie ignoruje, to pozostaje jedynie stwierdzić, że nie rozumie Pan wagi tego problemu. To, że PiS zajął się kwestią LGBT nie ma dla mnie znaczenia – to są lewicowcy, więc prędzej czy później i tak przystaną na lewicową narrację (vide piątka Kaczyńskiego). Problem jest dużo głębszy i w wielu środowiskach już instytucjonalny – uczelnie są tym przeżarte, niczym nowotworem, krytykom zamyka się usta i grozi wyrzuceniem z pracy/studiów. Wiele korporacji nakazuje swoim pracownikom tolerancjonizm.

                  Wklejane cytaty znam i co one zmieniają? Mamy potulnie schylić głowy i uznać chorobę psychiczną jako normę, co jest kolejnym krokiem do degeneracji cywilizacji łacińskiej? No to jak Pana tak przerażają słowa von der Leyen albo innego łachudry z UE, która raczej prędzej niż później upadnie pod naporem chorej polityki fiskalnej i naporu “nachodźców” albo jakiegoś kandydata na prezydenta USA, który potrafił palnąć głupotę, że żarówkę wynalazł murzyn, to Pana sprawa. Może Pan nawet wychowywać swoje dzieci w zgodzie z ideologią LGBT, byle tylko UE albo USA nie dała nam po uszach. Ja wolę jednak posiadać kręgosłup i móc patrzeć w lustro.

                  1. Cywilizacja (software) jest wtórna wobec neurobiologii (hardware), która istnieje w sposób silniejszy (destrukcja hardware pociąga destrukcję softu, ale nie na odwrót). Nigdy nie jest tak, że hardware próbuje się na siłę dopasować do softu.

                  2. Wyjaśnię panu czego Pan nie rozumie. Oczywiście Pana prawo wychowywać dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Tylko, że osławione uchwały dotyczące stref wolnych od ideologii LGBT dotyczą WSZYSTKICH mieszkańców danej gminy i wiadoma mniejszość ma prawo czuć się prześladowana (Pan może mieć to w nosie, ale taki jest fakt, dziś już, POLITYCZNY i OGÓLNOŚWIATOWY !). Zachód nie dostrzega niuansów, w których mówi się nie o LGBT tylko o “ideologii LGBT” i wychodzimy na europejskich, a teraz na światowych, homofobów (pomimo tradycji tolerancji o kilka długości i stuleci wyprzedzającej Zachód).
                    Skutek jest taki, że ponosimy, i jeszcze poniesiemy powazniejsze, ogromne koszty wizerunkowe, które przełożą sie na realną politykę: na pieniądze z UE, na postponowanie naszego liderowania w Europie Środkowej, na konflikt z demokratami, jeśli wygra Biden (nazywając go łachudrą odwraca się Pan na mentalny i polityczny Wschód), na dalszą izolację Polski na arenie międzynarodowej, bo przecież “nasza chata z kraja” – tak w skrócie przecież można skomentować to, co powyżej Pan napisał.
                    Kolejny skutek jest taki, że Polska nie prowadzi realnej polityki, gdyż za PiS Polska nie ma polityki, ma tylko instynkty jak zwierzę. Rosjanie i Niemcy dobrze nas znają, a teraz sobie odświeżają to, czego się o nas dowiedzieli w ciągu ostatnich 300 lat a jako zaborcy znają nas dobrze. Wystarczy nacisnąć właściwy guzik i Polacy zareagują nie politycznym rozumem tylko od wieków wyuczonym zwierzęcym instynktem.
                    Jak jeszcze raz nazwie Pan kogoś łachudrą, lewakiem, a uczelnie, że są przeżarte nowotworem to robi Pan to na własną odpowiedzialność i tej politycznej niepoprawności poniesie Pan prywatnie konsekwencje i mnie to nie interesuje. Mnie interesuje, aby Polska wspinała się w hierarchii międzynarodowej, a nie spadała, jak ewidentnie spada za pisowskiej władzy i jej pseudo “polityki zagranicznej”, z jej żałosną ofensywą przeciwko środowiskom LGBT. Porażka tej pseudo ofensywy będzie bardziej dotkliwa niż sławetna ustawa IPN przeciwdziałająca szkalowaniu narodu polskiego w sprawach żydowskich. O co ? I trzeba było jej wycofanie negocjować po cichu z Izraelem ! Naprawdę wstyd, kogo to popiera połowa narodu..

                    1. Z całym szacunkiem, ale poczucie prześladowania osób, które popierają ideologię LGBT normalnego człowieka interesuje tak samo jak poczucie prześladowania osób, które popierają nazizm czy komunizm. Istnieją ideologie, wobec których trzeba być stanowczym a nie bawić się w bzdurny tolerancjonizm i appeacement niczym w latach 30-tych XX wieku. Wiadomo co takie ruchy przyniosły Europie.

                      Pana przejęcie tym, co “zachód o nas mówi” jest zabawne. Z tego, co Panpisze wynika, że dla korzyści materialnych należy poprzeć każde dziadostwo, byle nie zbiednieć. Pal sześć, że w ogóle ignoruje Pan, że w taki sposób tracimy podmiotowość i da się nas za byle ochłap kupić. Mnie nie interesują intencje osób z PiS, które teraz podejmują tematykę LGBT – mnie interesują realne zagrożenia, które wypływają z zezwolenia tejże ideologii na możliwość swobodnego działania.

                      Moje prywatne konsekwencje to moja prywatna sprawa. Stwierdzam fakty i proszę nie udawać Greka. Może Pan stosować nowomowę i trząść się, że ktoś Panu pogrozi palcem – ja nie mam tego w zwyczaju. Łachudrę nazywam łachudrą a sytuację na uczelniach również nazywam po imieniu. Zbyt wiele lat miałem styczność z tą instytucją i to z kilkoma wydziałami, żeby teraz milczeć na temat tej degrengolady. Jedna z ważniejszych instytucji cywilizacji zachodniej jest w stanie rozkładu, a Pan mi tutaj grozi jakimiś konsekwencjami za mówienie prawdy. To też pokazuje, co stanowi między nami oś niezgody – Pan potrafi zignorować prawdę dla pewnych korzyści, ja nie.

              2. Czy choroba psychiczna, to nie wiem. Ogólnie psychiatria dzieli to wszystko na trzy grupy – choroby psychiczne, zaburzenia osobowości oraz zaburzenia uczenia się. Choroby psychiczne można rozumieć wąsko (tylko psychozy, schizofrenia, ChAD), albo szerzej (także nerwice i depresje). Ta kategoria zazwyczaj silnie związana jest z neuroprzekaźnikami i poddaje się leczeniu lekami psychotropowymi (trochę gorzej z nerwicami). Zaburzenia osobowości (psychopatia, narcyzm, borderline, schizotypia) to zazwyczaj silnie zakorzenione, nieadaptacyjne relacje danego osobnika w kontakcie ze środowiskiem, które powstają od najwcześniejszego dzieciństwa. Są one długotrwałe, nie poddają się leczeniu lekami i chyba jedynie długoterminowa psychoterapia może coś zdziałać. Tu trudniej mówić o neuroprzekaźnictwie. Trzecia kategoria, zaburzenia uczenia się, to zazwyczaj problemy o charakterze neurorozwojowym i dotyczą raczej odmienności architektonicznych w strukturze neuronalnej, które są praktycznie od urodzenia. Tu ani leki, ani psychoterapia, ani nawet elektrowstrząsy nie pomogą. Można jedynie takiego człowieka próbować nauczyć funkcjonowania na miarę własnych możliwości, ale nic poza tym.

          2. Problem polega na tym, że układ nerwowy człowieka, (przede wszystkim mózg) nie jest jedynie biernym narzędziem do stwierdzania płci, ale czynnie uczestniczy w generowaniu poczucia tożsamości płciowej. Teoretycznie ktoś mógłby wypruć mózg z reszty ciała, ale on sam w sobie miałby i tak wkodowane poczucie takiej a nie innej tożsamości płciowej i to pomimo braku kontaktu z genitaliami.

            1. @Hans “Problem polega na tym, że układ nerwowy człowieka, (przede wszystkim mózg) nie jest jedynie biernym narzędziem do stwierdzania płci, ale czynnie uczestniczy w generowaniu poczucia tożsamości płciowej.”

              Problem w tym, że funkcjonowanie mózgu zdeterminowane jest przez biochemię oraz genetykę. Wprowadzając tam nieco więcej siarki, nieco mniej białka zwierzęcego oraz nieco więcej cynku, zarówno w okresie dziecięcym jak i w okresie dorosłym, jesteśmy w stanie głęboko zmienić funkcjonowanie mózgu. Podobnie też widoczne są istotne zmiany w mózgu dla osobnika który często pije alkohol z osobnikiem kontrolnym, niepijącym. Wpływ erotyki (we wszelakiej formie) też zalewa i upośledza umysł.

              Spójrzmy na to, jakie czynniki środowiskowe powodują zmiany. Ot chociażby na kurczaki. Obecnie są w dużej mierze faszerowane żeńskimi hormonami, środkami pobudzającymi wzrost, antybiotykami zwierzęcymi itd. Ze względu na krótki czas pomiędzy wykluciem a trafieniem do sklepu organizm kurczaka nie ma możliwości samooczyszczenia się z nadmiaru np. antybiotyków oraz zregenerować ewentualne uszkodzenia spowodowane przez zastosowaną farmaceutykę. Ponieważ mięso z kury jest chętniej dawane dzieciom, ze względu na niski poziom tłuszczu, smak, łatwość przydządzenia, wysoki poziom łatwoprzyswajalnego białka oraz kilku innych powodów. Pytanie – w jaki sposób oddziaływać będzie mięso kury na umysł młodego człowieka, który może za pośrednictwem diety zwierającej mięso kurczaka doprowadzić do “obiegu” znacznie podwyższoną ilość żeńskich hormonów?

              Ja bym chciał przy okazji zanotować, aby porównać proces dojrzewania u kobiet z lat 90 oraz z czasów współczesnych. Uzyskiwanie “kobiecych kształtów” przez dziewczynki jest znacznie wcześniejszy i ma to znacznie szerszy charakter aniżeli właśnie w latach 90. Jaką mamy deltę względem lat 90. który mógłby wyjaśniać szybszy proces fizycznego dojrzewania dziewczynek? Hormony w diecie.

              Zatem jakiś wpływ jest. Ponieważ wraz z inną fazą cyklu u kobiet są inne proporcje hormonów, co skutkuje innymi zachowaniami przed lub po owulacją, zaobserwować można inne zachowania u kobiet. Jest też potwierdzony statystycznie i naukowo wpływ hormonów na psychikę człowieka.

              Nie wiem dlaczego, ale pomijalny całkowicie jest materialne oddziaływanie na mózg. Jakby ten organ nie brał sobie “do głowy” nic co się dzieje. A mózg jest bardzo kapryśnym organem – ma bardzo wąskie widełki prawidłowego funkcjonowania, a w przypadku odejścia od nich może nawet uznać skrajne zagrożenie i wejść w śpiączkę (casus śpiączki cukrzycowej)

              1. W pełni się zgadzam. Podobnie zresztą ze świnkami na sterydach. Poza samym dziedziczeniem genowym występuje jeszcze cała epigenetyka, czyli wpływ środowiska na ekspresję genów. Głupia sprawa, ale nawet ostra nerwica u matki może wpłynąć na mózg kształtującego się płodu. W sumie adrenalina skacze, więc trudno się dziwić. Z kolei branie leków antydepresyjnych SSRI w trakcie ciąży zwiększa ryzyko urodzenia dziecka autystycznego. Metale ciężkie (ołów)? Mają wpływ na kształtowanie się synaps w komórkach nerwowych. Ogólnie z mózgiem jest tego typu problem, że (przynajmniej ludzki) jest tworem dość młodym, podlega ciągłej, dynamicznej ewolucji i nie osiągnął żadnej ostatecznej formy. Tak na prawdę do końca nie wiadomo, czy nie występują jakieś mutacje, które są sposobem na wykształcenie się nowych, niespotykanych dotąd funkcji psychicznych. Swego czasu miałem sporo do czynienia z zaburzeniami ze spektrum autystycznego i nadal jest to kwestia otwarta. Na przestrzeni dziesięcioleci psychiatria traktowała to za psychoanalitykami, jako negatywny wpływ “zimnych matek”, które zaburzają rozwój dziecka. Do lat osiemdziesiątych traktowano wysoko funkcjonujących autystów jak psychotyków. Obie koncepcje okazały się do chrzanu. Teraz dopiero wychodzi, że jest to zaburzenie neurorozwojowe, dość silnie odziedziczalne (bywają całe rodziny autystyczne), choć istnieją przypadki, które nie mają autystycznych krewnych. Niektórzy psychologowie ewolucyjni sugerują, że lekki autyzm mógł być faworyzowany przez dobór naturalny jakieś 40 000 lat temu, gdy ludzie zamieszkiwali jaskinie i teraz mamy, co mamy.

  2. A teraz sobie wyobraźmy, Szanowny Panie Profesorze, że w kwitnącym konserwatyzmie XIX w. na wsi podkarpackiej żyje parobek strojący się w kobiece łatki i uważający się za kobietę. Czy wójt, pan i pleban uważają go za ideologiczne zagrożenie dla porządku społecznego ? Bynajmniej, choć w sąsiednich wsiach żyją podobne indywidua. Podobnie było za PRL i w III RP. Co się zatem zmieniło ? Internet to sprawił, że tacy ludzie dowiedzieli się, że jest ich więcej i zaczęli się organizować w obronie przed krucjatą różnych fobów, którzy nawet nie wiedzą, że ich myśli i reakcje kształtują populistyczni politycy, Kaczyński i Ziobro. I że należy się głębiej zastanowić co w tej sprawie ma nam do powiedzenia ksiądz katolicki mający doświadczenie w dialogu z Żydami.

  3. jakby się Wielomscy dokształcili z historii cywilizacji łacińskiej, której niby są adwokatami, to by się dowiedzieli, że istniały w niej od zawsze osoby trans, do czasu zwycięstwa chrześcijaństwa zwykle pełniące role religijne. Podobnie było we wszystkich innych cywilizacjach. Czy syberyjscy szamani zmieniający płeć na podstawie rady ich duchów opiekuńczych byli fanatycznymi zwolennikami postmodernistycznej dekonstrukcji podmiotu? Chyba nie. I nie chodziło tu o żadne subiektywne uznanie się za tego czy tamtą, ale o faktyczną zmianę płci społecznej. I jakby do takiego transa podeszli Wielomscy i zaczęli gderać, że “tak naprawdę” to ma on płeć inną niż ma faktycznie, to by dostali w mordę – czym przekonali by się, że transpłciowość istnieje zupełnie materialnie i obiektywnie.

    1. Zaraz się dowiemy, że wielkim dionizjom przewodził tłumek transwestytów-kapłanów ku uciesze całego polis a syberyjski szaman jest kwintesencją cywilizacji łacińskiej. Wszystko okraszone kolejnym, ważnym punktem tejże cywilizacji, czyli “dostaniem w mordę” 😉 Zupełnie już poważnie – nikt nie pyta o to, czy osoby transpłciowe istnieją, bo to jest oczywiste. Pytaniem jest, czy transpłciowość jest zgodna z ludzką naturą. Odpowiedź jest prosta – nie jest i powinna być traktowana jak jedna z wielu chorób psychicznych (tak jak sytuacja Kowalskiego, który twierdzi, że jest Napoleonem – jakoś im się nie pozwala na indywidualną zmianę tożsamości, tylko leczy).

      1. Ludzka natura jako taka nie istnieje. Problem pojawił się już w momencie, gdy homo sapiens zaczął się krzyżować z neandertalczykiem. Udawało się to w przypadku, gdy mężczyzna był HS zaś kobieta N. W przeciwnej sytuacji ciąża okazywała się być letalna. Wystarczyło to jednak, aby “zainfekować” mózgi HS obcymi strukturami neuronalnymi. Ja wiem, domieszka świeżej krwi na ogół nie zaszkodzi, ale jak gatunki (podgatunki?) są zbyt odległe, to później pojawiają się hybrydy z encefalopatiami. Owszem, czasami daje to jakieś nowe możliwości, przenosi rozwój mózgu na niedostępne wcześniej poziomy, ale znacznie częściej upośledza.

        1. Ludzka natura to nie jest kwestia jakichś danych genetycznych, neuronów itp. I owszem, jak najbardziej istnieje – możemy się spierać co do np. stopnia rozumności człowieka, ale nie możemy się spierać, że jest to immanentny element ludzkiej natury. Podobnie jak wolna wola. Kwestie genetyczne czy mózgowe to porządek niżej niż myślenie o umyśle i naturze.

          1. Problem w tym, że procesy wolicjonalne u neandertalczyków były mocno ograniczone (sztywność mentalna) i – niestety – ma to nadal odbicie w zachowaniach wielu homo sapiens. Podejrzewam, że 30 tys. lat ewolucji to nadal za mało, aby “zaorać” wpływ tamtejszego krzyżowania. Ma to swoje przejawy w postaci silnej podatności na depresję, czy psychozy. Nie do końca wiadomo też, dlaczego bardzo inteligentne kobiety są pozbawione instynktu macierzyńskiego i w związku z tym nigdy nie decydują się zostać matkami. Czyżby jakiś rodzaj upośledzenia? Jest wiele takich osób, które wewnętrznie czują, że obowiązująca kultura jest w jakiś sposób niekompatybilna/nieergonomiczna względem wewnętrznie odczuwalnej natury , przez co czują się jak kosmici. Jak to tłumaczyć?

            1. Te kwestie nie mają nic do zanegowania istnienia ludzkiej natury. Zwyczajnie ludzie różnie korzystają ze swojej rozumności i wolności i różne czynniki mają na to wpływ. Kwestie krzyżowania, potencjalnej ewolucji etc. to są i tak kwestie wtórne wobec istnienia tejże natury.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *