Sanicki: Katastrofizm Mariana Zdziechowskiego

 

       

Na pewno część społeczeństwa polskiego oraz światowego uświadomiła sobie, że stary świat odszedł do historii. Myślę, że wśród ludzi uświadomionych znajdą się również tacy, którzy upatrują, że kryzys cywilizacyjny jest sprawą permanentną i ma swoje korzenie w historii nie całkiem odległej.

Wieszczami, którzy szeroko opisywali kres historii i początek nowego świata byli następujący myśliciele: Ortega y Gasset w Buncie Mas diagnozował problem człowieka masowego oraz cech jakimi miał się odznaczać oraz sytuację społeczeństwa europejskiego przełomu XIX i XX wieku. Oswald Spengler wieścił zmierzch zachodu w książce o tym samym tytule. Włodzimierz Sołowjow w książeczce Krótka opowieść o Antychryście wskazywał, że znakiem czasów ostatecznych będzie obietnica powszechnego dobrobytu oraz szczęścia, które będą zapewnione przez pewnego filantropa.

Na rodzimym gruncie temat katastrofizmu oraz wizji przyszłości opisał Marian Zdziechowski. Był on nie tylko filozofem ale także literaturoznawcą oraz krytykiem literackim. Wizję kryzysu Europy opisał szczegółowo w książkach W obliczu końca oraz Widmo przyszłości.

       

W celu zrozumienia katastrofizmu Zdziechowskiego trzeba najpierw przypomnieć jego postawę filozoficzną, która stanowiła oś poglądów tego myśliciela. Zdziechowski fascynował się zagadnieniem pesymizmu- szczególnie w wymiarze metafizycznym, którego kwintesencją okazało się pytanie- skąd zło. Za najpełniejszy wyraz pesymizmu uznał myśl Artura Schopenhauera. Jednak nie pogodził się z nihilistycznymi konsekwencjami jego pesymizmu i zwrócił się w stronę myśli religijnej, a ściślej rzecz ujmując- filozofii wiary. Problem zła nurtował go przez całe życie, czego efektem było zbudowanie indywidualnej samowiedzy pesymistycznej, która uczyniła go odpornym na rozmaite złudzenia: metodologiczne, a więc nauka ma rozwiązać wszystkie problemy człowieka, religijne to jest, że rozum pojęty naturalnie ukorzy się przed autorytetem wiary oraz społeczno- polityczne czyli stworzenie doskonałego ustroju, który zapewni ludzkości świetlną przyszłość.

Pochodną postawy pesymistycznej Zdziechowskiego jest katastrofizm. Zagadnienie to podejmował on w rozmaitych formach, a więc w wykładach uniwersyteckich, publicystyce i działalności wychowawczej. Uczony stronił od angażowania się w politykę bieżącą, która niejednokrotnie krytykował. Jego katastrofizm miał charakter cywilizacyjno-kulturowy oraz religijno-moralny i aksjologiczny. Jednym ze znamion upadku cywilizacji był wybuch rewolucji bolszewickiej w Rosji. Pisał, że stoimy w obliczu końca historii. Dzień każdy świadczy o zastraszających postępach dżumy moralnej, która od Rosji sowieckiej pędząc, zagarnia wszystkie kraje, wżera się w organizmy wszystkich narodów, wszędzie procesy rozkładowe wszczyna, w odmętach zgnilizny i zdziczenia pogrąża. Celem rewolucji bolszewickiej miała być zmiana tożsamości Europy. Europa miała stać się innym kontynentem nie tylko w sensie geograficznym, ale także cywilizacyjnym. Rosja, która pierwsza padła ofiarą totalitaryzmu komunistycznego wkrótce miała nieść hasła rewolucji na zachód. Słusznie wypowiedział się Lew Trocki, że przez Warszawę i Berlin wiedzie droga do światowej rewolucji. Na zgliszczach chrześcijańskiej Europy, wśród gruzów katolickich świątyń miała zapanować nowa religia- komunizm, a więc ideologia ateistyczna ze swoimi dogmatami oraz bogami aspirowała do roli nowego uniwersalizmu. Innym przejawem katastrofy będzie barbarzyństwo wewnętrzne, a nim zawierają się według Zdziechowskiego antyteizm, materializm, nacjonalizm oraz faszyzm.

Zdziechowski jako jeden z nielicznych w swoim czasie dostrzegł zagrożenia, jakie płyną z ideologii bolszewickiej. Spotkał się on niestety z krytyką ze strony ówczesnej postępowej inteligencji podatnej na hasła lewicowe. Sytuacji Zdziechowskiego nie poprawiał fakt, że był on zwolennikiem monarchii oraz konsekwentnym krytykiem demokracji. W swoim czasie Marian Zdziechowski uchodził także za radykalnego rusofila, co w ówczesnej propagandzie antyrosyjskiej dodatkowo nie zjednywało mu zwolenników. Wśród katolików postrzegany był za postępowca bowiem interesował się żywo modernizmem katolickim i utrzymywał kontakty z przedstawicielami modernizmu. Nie zmienia to jednak  faktu w pozytywnej ocenie tego uczonego. Zauważył, że ideologia, a więc z natury rzeczy okoliczność wywrotowa zawsze swoje ostrze wymierza w porządek naturalny i boski. Wówczas znakiem cywilizacji była Rosja, która pod postaciami carów oraz szacunku do cerkwi dochowywała wierności niezmiennym zasadom. Niestety ówczesne kręgi inteligenckie nie utwierdzały się w przekonaniu, że komunizm jest trucizną, która zmierza do przemalowania całego globu na kolor czerwony z szatańskimi emblematami sierpa i młota. Być może gdyby sztandar czerwonej rewolucji został wbity na wybrzeżu Atlantyku, to część tzw. postępowej inteligencji doszłaby do wniosku, że jednak przegraliśmy naszą cywilizację. Zdziechowskiego ze swoim pesymizmem, określić można jako myśliciela niepoprawnego politycznie. Uważał, że aktualne tendencje optymistyczne stanowią jądro zepsucia i destrukcji.

Mateusz Sanicki

Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *