Szlęzak: Jedwabny Szlak w Stalowej Woli

Dwadzieścia kilometrów od Stalowej Woli znajduje się europejski tor, który niemal łączy się z szerokim torem. Uważałem i nadal uważam to miejsce jako szansę rozwoju gospodarczego dla kilkunastu powiatów z trzech województw, ale głównie dla Stalowej Woli i graniczącego z nią Niska. Gdy byłem prezydentem planowałem tam powstanie terminalu przeładunkowego. Prowadziłem nawet rozmowy z przedsiębiorcami z Ukrainy, którzy chcieli w ten pomysł inwestować i nawet zapewniali mnie, że mogą w krótkim czasie przywieść potrzebną ilość dolarów w walizkach. Ostatecznie zajęło się nimi ABW, ale po nich pojawiali się następni zainteresowani. Nie jestem już prezydentem Stalowej Woli, a w sprawie terminalu nic się nie dzieje. Udało się jedynie wpisać tę inwestycję do jakiejś wojewódzkiej strategii czy programu, ale nic z tego nie wynika. W ten sposób znika ostatnia szansa na silny impuls rozwoju gospodarczego dla Stalowej Woli i tych kilkunastu powiatów. Blisko lokalizacji terminalu będą się krzyżować drogi ekspresowe S19 i S74. Taki węzeł komunikacyjny to unikalna sytuacja w skali Polski. Dodatkowo to szansa na wpięcie się w Nowy Jedwabny Szlak. S19 ma być częścią Via Baltica, sięgając do Grecji. Chińczycy już wynajęli port w Salonikach i ma on być wykorzystywany w ramach południowej linii Nowego Jedwabnego Szlaku. Szeroki tor koło Stalowej Woli, to z kolei szansa na wpięcie się w linię Szlaku przechodzącą przez Rosję. Oczywiście przedsięwzięcie jest ryzykowne, ale nikt nie przedstawia żadnej szansy na perspektywę rozwoju gospodarczego regionu.

Złości mnie i smuci zarazem kompletna bierność samorządów gminnych, powiatowych i wojewódzkiego w tej sprawie. To pokazuje, że samorządy zaczynają grzęznąć. Nie ma myślenia dalekowzrocznego i szerszego niż granice własnej gminy czy powiatu. Im niższy szczebel samorządu, tym większa troska o święty spokój. Dokłada się do tego polityka rządu, podporządkowana interesom USA i z tego względu nieufna i niekonsekwentna wobec Chin w tym i Nowego Jedwabnego Szlaku. Tylko na tym przykładzie widać, że jest to ze szkodą dla polskich interesów. W samej Stalowej Woli jest przecież chiński partner, którego można zainteresować udziałem w powstaniu terminalu. Niestety obawiam się, że takie myślenie przerasta lokalnych samorządowców i pewnie nadal będą wmawiać wyborcom, że kawałek drogi, jakiś plac zabaw albo impreza z udziałem marnego premiera z jeszcze nędzniejszym prezydentem państwa, to epokowe osiągnięcie.
A Państwo spotykacie się wąskim czy szerokim myśleniem swoich władz samorządowych?

Andrzej Szlęzak

za: FB

[Głosów:4    Średnia:3/5]
Facebook

2 thoughts on “Szlęzak: Jedwabny Szlak w Stalowej Woli”

  1. Odpowiem na pytanie finałowe…
    Mieszkam w Grodzisku Mazowieckim.
    Powiem tak… U nas jest myślenie tu bardzo szerokie choryzonty. Było kilka projektów , do których miasto się przymierzało, miało zasięg na ćwierć województwa. Tylko, że w praktyce te sztandarowe, czyli rozbudowa kolejki WKD i budowa wokół niej szlaków kolejowych, jest z nimi cienko i to mocno… Jednakowoż śmiem twierdzić, że Grodzisk pozytywnie wybija się na tle konkurencji… np. nasz PKS działa dość żwawo, gdy w reszcie Mazowsza jest wręcz zagłada tego typu firm.

  2. To nie tylko problem Stalowej Woli, ale wszystkich gmin w Polsce. Próbuje się wmówić ludziom, że utrzymanie dróg w odpowiednim stanie, zrobienie dożynek powiatowych, czy pikniku rodzinnego, to szczyt i możliwości gminy. Wójtowie i Radni zapominają, że budżet gminy uzależniony jest od podatków, im więcej ludzie zarabiają tym większy budżet ma gmina. Co do tematu artykułu, inwestycja w Nowy Szlak Jedwabny to jedno. Polska winna budować Nowy Szlak Bursztynowy, tak aby miasta północne zostały połączone z południem Europy. Od Gdańska przez Czechy i Austrię, po Rzym. I w drugą stronę od Szczecina przez Węgry i Serbię do Salonik.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *