Szlęzak: Katolickość narodu

Zbliżają się święta Bożego Narodzenia. Nie mam wątpliwości, że wszystko co w wymiarze duchowym i intelektualnym, a także wiele z wymiaru materialnego tych świąt, jest bardzo istotnym składnikiem polskiej kultury, wręcz należy do jej istoty. Tym samym jest istotnym składnikiem świadomości i tożsamości narodowej Polaków. Jako osoba obojętna religijnie w pełni to akceptuję, a na czas świąt podporządkowuję się tej tradycji i staram się z niej czerpać jakąś radość. Pamiętam jeszcze, gdy byłem osobą głęboko wierzącą, jak starannie oddzielałem wszelkie aspekty komercjalizacji i trywializacji tych świąt od tego, co uważałem za religijną i duchową ich istotę. Coś z tego jeszcze we mnie zostało, ale to bardziej składnik kultury i tożsamości narodowej oraz wynikający z tego szacunek dla tych wartości. Nie ma w tym już przeżyć duchowych w wymiarze religijnym. Mam więc pewien dystans w spojrzeniu na te święta.

Zatem patrzę na te święta z pewnego dystansu i zamyślam się nad nimi w kontekście wystąpienia w Parlamencie Europejskim reżysera teatralnego Krzysztofa Warlikowskiego. Przeczytałem wypowiedź Warlikowskiego parę razy i każdemu to polecam. Warlikowski mówi między innymi o upadku kultury w Polsce, a zwłaszcza o katastrofalnym spadku czytelnictwa książek. Według niego to jeden z powodów autorytarnych rządów PiS-u na spółkę z Kościołem. Jednocześnie Warlikowski jakby z nostalgią wspomina czasy PRL-u, kiedy książka była bardzo pożądanym i jednocześnie deficytowym towarem.

O ile trafnie interpretuję twórczość Warlikowskiego i potrafię odczytać jego poglądy w innych kwestiach, to dostrzegam tu dużą niekonsekwencję, o ile nie hipokryzję. Nie będzie przesadą jeżeli uzna się, że Warlikowski ma bardzo podobny punkt widzenia na powyższe kwestie jak na przykład Krystyna Janda, albo twórcy i obrońcy spektakli “Golgota Picnic” czy “Klątwa”. Wiążę to z próbami organizowania w różnych miejscach opłatków bez akcentów i symboli religijnych. W tym właśnie widać hipokryzję. Z jednej strony narzeka się na upadek kultury, a z drugiej niszczy się jej podstawy, mocno tkwiące w katolicyzmie i ufundowanej na nim tradycji. Nie znam sprawy na tyle, ale wydaje mi się, że jest w tym dużo dalej sięgający zamysł. Tu chodzi o to, żeby za kulturę uznawać tylko to, co w stosunku do katolicyzmu jest nie tylko krytyczne, ale obrazoburcze, szydercze i zohydzające. W dążeniu do tego nie przeszkadza, że opłatek bez elementów religijnych po prostu nie ma sensu i w ogóle te święta nie mają żadnego sensu. Takie zabijanie świąt Bożego Narodzenia jest zabijaniem istoty polskiej kultury i niszczeniem polskiej świadomości narodowej. W tej sprawie, jako osoba obojętna religijnie, nie utożsamiam się z żadną ze stron. Mimo tego uważam, że nie wolno zgadzać się na niszczenie tego, co jeżeli nawet ktoś uważa, że współcześnie nie stanowi o polskiej kulturze i tożsamości narodowej, to musi przyznać, że na pewno jest jej fundamentem.

A Państwo również uważacie, że takie wezwania do obrony kultury jak Krzysztofa Warlikowskiego w głębszej warstwie są nawoływaniem do niszczenia jej tradycyjnego kształtu?

Andrzej Szlęzak

za: FB

[Głosów:12    Średnia:4/5]
Facebook

1 thought on “Szlęzak: Katolickość narodu”

  1. (…)Zbliżają się święta Bożego Narodzenia. Nie mam wątpliwości, że wszystko co w wymiarze duchowym i intelektualnym, a także wiele z wymiaru materialnego tych świąt, jest bardzo istotnym składnikiem polskiej kultury, wręcz należy do jej istoty. Tym samym jest istotnym składnikiem świadomości i tożsamości narodowej Polaków.(…)
    Tajlandii obchodzą te święta z taką werwą, że ten naród jest tak samo katolicki jak my. A tak na prawdę tylko 1.2% Tajów jest wyznawcami Chrystusa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *