Szlęzak: Niepodległość i utrata niepodległości

Wygląda na to, że rok stulecia odzyskania niepodległości bardziej pokazuje i uświadamia jak obecnie tę niepodległość tracimy, niż jaką wartość miało jej odzyskanie przed stu laty. Różne uroczystości i marsze sprzed dwóch tygodni już wywietrzały z ulic i głów uczestników. Wróciła smutna, coraz smutniejsza rzeczywistość, pokazująca, że niepodległość jest pustym słowem. Pani ambasador Izraela ruga ministra pisowskiego rządu, bo ten coś przyrównał do losu Żydów w Niemczech Hitlera. Ta pani ponoć wprost miała powiedzieć, że sobie nie życzy takich wypowiedzi. I co? I nic. Rząd zamiast dać do zrozumienia, że misja tej Pani w Polsce dobiegła końca siedzi cicho jak mysz pod miotłą.

Pani ambasador Stanów Zjednoczonych Ameryki daje szczerą radę pisowskim politykom, że życzliwość rządu jej kraju dla Polski skończy się, gdy będą chcieli ograniczyć wolność mediów. I znowu ze strony rządu nikt przynajmniej nie zwrócił tej pani uwagi na niestosowność takich wypowiedzi, a pewnie ze strachu narobiliby w portki, gdyby musieli zażądać choćby przeprosin. Paradoks polega na tym, że z tą wolnością mediów rzeczywiście jest coraz gorzej. Media robią się albo pisowskie, albo antypisowskie i na inne zostaje coraz mniej miejsca. Problem w tym, że ani te pisowskie, ani te antypisowskie nie reprezentują polskich interesów narodowych. W tych mediach trwa walka o władzę nie po to, żeby Polska była niepodległa, ale po to, żeby zyskać akceptację swoich zagranicznych mocodawców. Polska opinia publiczna jest na tyle skołowana, że prawie wcale nie rozumie czym obecnie powinna być niepodległa Polska i na czym polega polski interes narodowy. Dochodzi do tego wypowiedź pani kanclerz Niemiec Anieli Merkel, według której nadszedł czas, żeby państwa w Unii Europejskiej zrezygnowały z niepodległości. To wręcz złowrogie słowa. Patrząc na sytuację w Unii Europejskiej, to widać, że najszybciej niepodległość stracą najsłabsi i najmniejsi. Polska należy do tych pierwszych.

W tym kontekście trzeba mieć świadomość, że Polską nie rządzą siły pochodzące z wyborów Polaków, ale siły, które nazywam siłami ustanowionymi. Najlepiej to widać na przykładzie Sądu Najwyższego. Tyle było protestów, tyle było zarzutów o łamanie konstytucji i innych ustaw, a jak przyszło co do czego, to zewnętrzna siła – siła ustanowiona, bo Polacy jej nie wybrali – zdecydowała o powrocie starego układu w SN, który wyrzucił lub schował protesty i zarzuty, a strona pisowska w sądach wszystko łyknęła i przyklepała, zapominając, że miało być ani kroku do tyłu.

Czary goryczy dopełnia obraz sporu sądowego między Lechem Wałęsą, a Jarosławem Kaczyńskim. Na sali sądowej, gdzie toczy się ten protest, ostatecznie obróciły się w niwecz wszystkie moje nadzieje, oczekiwania, że mimo różnych gorszących sporów, jest w tym, co się działo od 1980 roku, jakiś trwały fundament niepodległej Polski.

A Państwo zachowaliście choć odrobinę radości ze stulecia odzyskania niepodległości?

Andrzej Szlęzak

za: FB

[Głosów:18    Średnia:4.5/5]
Facebook

1 thought on “Szlęzak: Niepodległość i utrata niepodległości”

  1. Wszystko to prawda niestety. Szkoda słów. I zmarnowanego czasu. Tym razem to PIS nam go ukradł – ta niby lepsza odsłona PO… a ja mówię, że jeszcze gorsza.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *