Szymerska: Schopenhauer, Edyp i współczesny świat. Tragizm w debacie publicznej, cz. 1

W 1788 w Gdańsku na świat przychodzi Artur Schopenhauer, przyszły wielki reprezentant filozofii pesymizmu. W ciągu swojego życia zasłynie ze stwierdzenia, iż ludzie z natury są źli a po śmierci ukaże się jego dzieło „Erystyka czyli sztuka prowadzenia sporów”. Warto zaznaczyć, że mimo wątpliwie moralnego życia oraz -z punktu widzenia współczesnych- oportunistycznych wskazówek dla swoich uczniów („czego twój wróg nie powinien wiedzieć, nie mów przyjacielowi) Artur Schopenhauer nie napisał Erystyki w duchu „Księcia” Machiavellego; nie miał na celu tworzenia elementarza „Jak wygrać dyskusję”, lecz chciał uczulić czytającego na chwyty używane przez oponenta. Myślenie to, pomimo naiwności sprawdza się często przy kwestii dziennikarskiej, gdzie (notabene brnąc dalej w erystykę) dziennikarz danej opcji obala mit polityka innej partii. Zazwyczaj jednak znajomość sztuki prowadzenia sporów zostaje wykorzystana oportunistycznie.

Istnieją w debacie publicznej mity i chwyty praktycznie nie do obalenia. O zjawiskach takich jak populizm czy demagogia uczymy się praktycznie z podręczników szkolnych. Zasadniczo można powiedzieć, że te patologie są nieodłącznym elementem systemu demokratycznego; wiedza politologiczna i ekonomiczna nie jest konieczna do oddania głosu w wyborach, więc nie jest atrakcyjna. W teatrze parlamentarnym mało kto ujawni prawdę w sposób zbliżony do obiektywnego; można byłoby zacytować tutaj Schopenhauera „Ludzie mają prawo być głupi”. Filozof też celnie zauważa materię sporu, odrzucając prawdę, jako najważniejszą kwestię w sporze. Tezy a propos motywacji wszystkich uczestników debaty publicznej nie są podejściem antysystemowym- w 2016 jedynie 20% Polaków miało zaufanie do grupy społecznej, jaką są politycy.

Gdyby się zastanowić, jaki procent wśród wypowiedzi rządzących i opozycji wynosi manipulacja mielibyśmy powód by definitywnie odrzucić demokrację. Przechodząc jednak do przykładów, warto zwrócić uwagę na skalę różnych przeinaczeń i elementów gry politycznej. Początkowo można spojrzeć na ostatnio rozdmuchiwaną wypowiedź pani Wandy Traczyk-Stawskiej, uczestniczki Powstania Warszawskiego. W retoryce opozycji mamy klasyczny przypadek Ad Verecundiam czyli powoływania się na autorytet niekoniecznie uznawany za znający się na dziedzinie sporu przez drugą stronę. Mając na uwadze świadomość historyczną Polaków bardzo łatwo wykorzystać opinię osoby, która wsławiła się walką o stolicę. W ostatnich czasach nie brakuje także argumentu Ad Misericordiam w kwestii uchodźców, polegający na grze emocjonalnej. Generalnie można by było wymieniać wiele takich przykładów, erystyka z nami była i będzie.

Warto jednak zwrócić uwagę na coś jeszcze innego a mianowicie, jaki wpływ ma nadmierne nagłaśnianie afer, fakenewsy i owe próby zjednania sobie społeczeństwa za sprawą nie do końca uczciwej argumentacji. Gdy mówimy o tym pierwszym na myśl przychodzi nam Afera Rywina, która zrujnowała całkowicie polską lewicę w postaci SLD. Z perspektywy czasu, po doświadczeniu Afery Podsłuchowej i chociażby kwestii Amber Gold wydaje się nam ona błahą sprawą. Podobnie nieistotne wydają nam się mity dotyczącego rzekomego całkowitego zakazu aborcji w kraju- ilość protestów na ulicach wskazuje jednak co innego.

Widząc te wszystkie sytuacje zadajmy sobie pytanie: Czy istnieje sposób takiej gry politycznej, która bezpośrednio doprowadzi do zwycięstwa przy silnej opozycji. Tragizm w debacie publicznej jest kwestią sporną. Na pozór on występuje. Bardzo często zdarza się ludziom mówić „tym razem rząd upadnie”, co ma nawet uzasadnienie patrząc na znajomość historii świata. Przyjęło się pomijać różne czynniki i skupiać się na jednym tworząc uproszczenia np. „PRL upadł ze względu na działalność Solidarności” a w przypadku osób bardziej zainteresowanych kwestiami zagranicznymi „Rewolucja Bolszewicka wybuchła ze względu na zabójstwo cara, wystrzał z Aurory i ruch komunistyczny”. Nie zamierzam tutaj obalać mitów historycznych. Patrząc jednak na predestynację w polityce można stwierdzić iż za bezpośrednią przyczynę wygranej lub porażki nie zostanie uznana dłuższa degeneracja strony przeciwnej, lecz przelanie przysłowiowej czary goryczy. Oczywiście nie należy lekceważyć pewnych elementów quasi-tragicznych. Ewidentnie większą szansę na zdecydowany ruch w polityce będzie miała kwestia poruszana po raz pierwszy, przykładowo pierwsza większa afera w nowowybranym rządzie, pierwsza kobieta na danym stanowisku, pierwsze upokorzenie danego polityka nierzadko w sposób erystyczny (…). Nie można tu jednak mówić ściśle o kwestiach jakiejś wyższej filozofii a zwyczajnym rozdmuchiwaniu nowości. Błędem by było także pominięcie roli artystów i dziennikarzy w procesie opiniotwórczym, którzy dokładają swoje zdanie do lubianej lub nielubianej tezy. Z racji, że skuteczność najsilniejszych zagrań nigdy nie osiągnie 100% w działaniu nie mamy tu tragizmu. Polityka w przeciwieństwie do dzieł Sofoklesa i Eurypidesa jest złożona z wielu zmiennych. Można jednak przyjąć iż nad danymi postaciami zawsze będzie jakieś fatum pokroju słynnego dziadka Donalda Tuska, który skutecznie swoim życiorysem odpycha od tej postaci.

Mając na uwadze zaistniały problem powstają różne media mające grać rolę „naprostowywania kłamstw”. Na facebooku są to np. strony Demagog i Pan Detektyw zajmujące się śledzeniem takich występków. Pomimo odrzucenia jako takiego tragizmu mamy świadomość roli debaty publicznej. Jej poziom w naszym kraju jest nie najlepszy, do wszystkich wymienionych dochodzi słynne Ad Personam, czy też zwyczajny brak kultury. De facto dzieło Schopenhauera, które obróciło się przeciwko nam łączy się ze swoją etymologią. Eris, bogini niezgody mogłaby stanąć przed wszystkimi oportunistami i podręcznikowo wręcz ukazać jak działa wypaczenie idei w imię sporu.

Hanna Szymerska

Click to rate this post!
[Total: 10 Average: 4.5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.