W sprawie artykułów p. Włodzimierza Kowalika

Nasi Czytelnicy w ostatnim czasie mieli możliwość zapoznania się wieloma tekstami Pana Włodzimierza Kowalika. Długo tolerowaliśmy publicystykę Pana Kowalika, mimo że była cały czas absolutnie niezgodna z celami jakie wytycza sobie nasz portal, a zwłaszcza jego Dział Religia, prowadzany przez kol. Bartłomieja Gajosa. Celem portalu konserwatyzm.pl w dziedzinie religijnej jest propaganda Świętej Wiary Katolickiej nieskażonej nowoczesnym błędami filozoficznymi i teologicznymi. Środkami zaś są publikacje, które mają pomóc naszym Czytelnikom zrozumienie złożoności dzisiejszych problemów Kościoła. Są to także teksty zachęcające do podjęcia wysiłków intelektualnych i duchowym. Wszystko to po to, żeby przyczynić się zbawieniu dusz. Wiemy, że duże grono naszych Czytelników stanowią ludzi poszukujący, próbujący utrwalić swoją wiarę, w tym także ludzie młodzi. A może przede wszystkim oni. I to właśnie głównie w trosce o tych Czytelników, jesteśmy zmuszeni odmówić Panu Włodzimierzowi Kowalikowi dalszej publikacji jego tekstów.

Głównym powodem jest negacja dogmatu o nieomylności papieskiej, czego do tej pory Pan Kowalik nie odwołał. Przypomnijmy. co postanowił Sobór I Watykański w konstytucji Pastor Aeternus:

„My zatem, wiernie zachowując tradycję otrzymaną od początku wiary chrześcijańskiej, na chwałę
Boga, naszego Zbawiciela, dla wywyższenia religii katolickiej i dla zbawienia narodów chrześcijańskich, za
zgodą świętego soboru, nauczamy i definiujemy jako dogmat objawiony przez Boga, że gdy biskup Rzymu
przemawia ex cathedra, to znaczy, gdy wykonując urząd pasterza i nauczyciela wszystkich chrześcijan, na
mocy swego najwyższego apostolskiego autorytetu określa naukę dotyczącą wiary lub moralności
obowiązującą cały Kościół, dzięki opiece Bożej obiecanej mu w [osobie] św. Piotra, wyróżnia się tą
nieomylnością, w jaką boski Zbawicie! zechciał wyposażyć swój Kościół dla definiowania nauki wiary lub
moralności. Dlatego takie definicje biskupa Rzymu – same z siebie, a nie na mocy zgody Kościoła – są
niezmienialne.
Gdyby zaś ktoś, nie daj Boże, odważył się sprzeciwiać tej naszej definicji – niech będzie
wyklęty.

Ponadto, Pan Kowalik dopuszcza się ataków na filozofię tomistyczną, nie zważając zupełnie na napomnienia i zalecenia papieży, którzy zawsze gorliwie zachęcali do studiowania filozofii św. Tomasza z Akwinu, przeciwstawiając ją wszelkiemu nowinkarstwu. Niestety na tym nie koniec. Pan Kowalik miesza metody. Nie sposób zrozumieć dlaczego należałoby, jak chce Pan Kowalik, używać logiki matematycznej tam gdzie używa się logiki formalnej. Podobnie zupełnie dziwaczne wnioski Autor wyciąga w swoim tekście na temat personalizmu. Tutaj sprawa sprowadza się w zasadzie do tego, że Pan Kowalik uważa, że personalizm jest słuszny, bo przedmiotem jego zainteresowania jest osoba jako taka. I tak można by mnożyć przykładów.  Szerzej o tym w tekście Pani Justyny Kluski >>Kościół musi mówić „anathema sit”<<.

Święty papież  Pius X pisał o metodach działania modernistów w encyklice Pascendi Dominici Gregis w takich słowach:

„Jeszcze więcej światła rzuca na doktryny modernistów ich postępowanie, które jest najzupełniej zgodne z ich zasadami. Słuchając ich lub czytając, wydaje się, jakoby byli sami z sobą sprzeczni, chwiejni i niepewni. Tymczasem taktyka ta jest z góry nakreślona, a wypływa z ich założenia, iż wiara i wiedza są sobie zupełnie obce. Na niejedno zdanie w ich dziełach mógłby się śmiało każdy katolik pisać, ale wystarczy odwrócić kartę, a będzie się zdawało, że się czyta racjonalistę. Istotnie. Gdy kreślą dzieje, nie wspominają nawet o bóstwie Jezusa Chrystusa, a z ambon w świątyniach podnoszą je głośno. Jako historycy gardzą Soborami i Ojcami Kościoła; a przy wykładzie katechizmu cytują ich ze czcią należną. W egzegezie znowu odróżniają egzegezę teologiczną i pasterską od egzegezy naukowej i historycznej. Podobnie wychodząc z założenia, że nauka wcale nie zależy od wiary, gdy rozprawiają o filozofii, historii, krytyce, w przeróżny sposób – nie wstydząc się pod tym względem iść w ślady Lutra, zdradzają swą pogardę dla nauki katolickiej, Ojców Kościoła, Soborów powszechnych, dla najwyższego urzędu nauczycielskiego w Kościele; upominani i to, skarżą się, że się ich wolność krępuje. Wreszcie, wyznając zasadę, że wiara winna być podporządkowana nauce, otwarcie i przy każdej sposobności napadają na Kościół i oskarżają go o to, iż nie chce podporządkować swych dogmatów pod zdania filozofów i dopasować się w tym względzie do ich twierdzeń. To też usiłują odrzucić teologię dawniejszą a na jej miejsce chcą wprowadzić inną nowożytną, bardziej powolną mrzonkom filozofów.”

 Ze smutkiem trzeba przyznać, że publicystyka Pana Kowalika wydaje się spełniać te kryteria. Pan Kowalik pisze sporo i robi to w taki sposób, że jego teksty dotykają różnorodnych aspektów, a  z kolei poglądy są porozrzucane, często przeciwne sobie czy sprzeczne (co wykazuje Pani Kluska). Wszystko zaś jest ubrane w szaty naukowości czy pobożności, w istocie jednak Pan Kowalik podkopuje podstawy Wiary, atakując jej dogmat.

Pragnąć uniknąć grzechu zaniechania, w trosce o naszych Czytelników, o ich umysły i sumienia, podejmujemy taką, a nie inną decyzję. Odmawiamy stanowczo błędowi praw równych Prawdzie. Oczywiście nie wykluczamy ewentualnego powrotu Pana Kowalika na nasz portal. Będzie to jednak możliwe tylko wtedy, gdy Włodzimierz Kowalik odwoła swoje poglądy, a jego teksty nie będą atakowały dogmatów Wiary czy siały sceptycyzmu.

Czytelników zachęcamy zaś do lektury encyklik Leona XIII „Aeterni Patris”, Piusa XI „Studiorum ducem” i książeczki o. Jacka Woronieckiego – „Katolickość tomizmu”.

Redakcja portalu www.konserwatyzm.pl

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “W sprawie artykułów p. Włodzimierza Kowalika”

  1. Co za hipokryzja. Transhumanizm Sykulskiego nikomu tutaj nie przeszkadza. A moja krytyka prusactwa zostala potraktowana jako „wyraz ciasnoty intelektualnej”. Teksty Kowalika w koncu tak samo powinny byc interesujace poznawczo jak pruska gloria. Dno.

  2. Jaka hipokryzja? Pan Kowalik dostaje bana za szerzenie zamętu, podważanie dogmatów wiary i orzeczeń Urzędu Nauczycielskiego. Prusactwo to sprawa zgoła inna, aniżeli prawdy objawione.

  3. Istota błędu kol. Kowalika to fakt, że jego zdaniem byt nie ma charakteru stałego, lecz jest zmienny, staje się. To zaprzecza klasycznej ontologii na korzyść historyzmu i relatywizmu.

  4. @Bartłomiej Gajos: Prusactwo to protestantyzm a to ma cholernie duzo do czynienia z prawdami objawionymi.

  5. W którym miejscu pan Kowalik podważył dogmat o nieomylności? Bo różne dziwactwa pisał, widać tę herezję przeoczyłem.

  6. @Magdalena Zietek. Zbanowanie Kowalika nie cieszy pannę Ziętek? Potępienie herezji przez Redakcję nazywa dnem i hipokryzją? To jest dopiero mentalność protestancka, nie cieszyć się z w wyższego dobra tj odebrania głosu w przestrzeni publicznej osobie negującej dogmat a za punkt odniesienia brać czubek własnego nosa. Nawet jeśli panna Zietek miala rację w poprzedniej sprawie (temat prusactwa), dziwne jest, że teraz nazywa hiproktyzją dobrą, katolicką decyzję redakcji. To tak jakby wymagać konsekwencji w złym. To jest własnie czysta hipokryzja i mentalość protestancka.

  7. Z tej samej przyczyny proponowałbym wstrzymanie się od wywiadów z takimi kanaliami jak Kardaszewski w trosce o umysły czytelników.

  8. @Executor: dogmat o nieomylności pan Kowalik podważył choćby na wstępie i zakończeniu testu „Moje słuszne poglądy na wszystko”, gdzie napisał, że tylko Bóg ma dostęp do prawdziwości jego poglądów. Magisterium już najwyraźniej nie ma dostępu (przypomnę, ze pan Kowalik wypowiadał się na tematy wprost poruszane przez Magisterium, więc nie chodzi np. o sądy intensjonalne) 🙂 a to by oznaczało, gdyby uwierzyć panu Kowalikowi, że Magisterium nie jest nieomylne. Ten przykład chyba wystarczy tak na szybko.

  9. @einsicht Pani Zietek odeszla z portalu na wlasna prosbe i odezwala sie wlasnie w momencie, gdy Redakcja zabanowala osobe szerzaca blad.Ja z tego wnioskuje ze za obsesjami etniczno-politycznymi stoi ta sama mentalnosc, co ta, ktora stoi za bledami w filozofii, co jest pikantne w przypadku osoby, ktora caly czas pisala o Sw.Tomaszu i zdenerwowala sie, kiedysmy staneli w Jego obronie. HDL to nazywa „sarkokatolicyzmem”.

  10. @einsicht „@Qba. Za złe poglądy ekonomiczne nikt do piekła nie idzie. „- Jasne, to nie ten sam porzadek.

  11. Nareszcie nie będzie tego modernistycznego bełkotu. Powiem szczerze – naprawdę nie będzie mi tego brakować. Ogromna ulga.

  12. @ dziedzic Wawrzyniec Pruski: ma Magisterium Kościoła, z którym nie tacy jak Pan nie potrafili sobie poradzić, kiedy chcieli je obalić. x. Natanek to inny przykład. Masa dobrej woli, ale przy tym skłonność do zaprzeczania Magisterium i wiara w niepotwierdzone objawienia prywatne. Za świadome zaprzeczanie dogmatów wiary idzie się do piekła, ponieważ Chrystus utożsamił się z Prawdą przed Piłatem, zatwierdził Urząd Nauczycielski Kościoła, który ma przekazać Prawdę konieczną do zbawienia, i jeśli ktoś jej zaprzecza, nie może być zbawiony, bo to tak, jakby miał być zbawiony bez Chrystusa. Ponieważ nawet nieświadome negowanie dogmatów może być niebezpieczne dla wiary, trzeba reagować dla dobra ogółu.

  13. Mimo wszystko sądze, że p. Kowalik powinien mieć prawo do ostatniego słowa. Ostatni artykuł, w którym mógłby sie bronić, nawet z odpowiednim komentarzem od Redakcji, się należy, i Świętej Wierze Katolickiej nie zaszkodzi. Ja w każdym razie byłbym takiej odpowiedzi ciekaw. Co do hipokryzji, to nie wiem czy akurat w tym przypadku tego słowa należało uzyć, bo w przypadku tekstów teologicznych nie mamy na portalu „wolnej amerykanki”. Ta pojawia się jesli chodzi o „praktykę polityczną”. Poza podważaniem nieomylności Magisterium mozna już ( mam nadzieje , że przesadzam) WSZYSTKO.

  14. @ dziedzic Wawrzyniec Pruski: przepraszam, w moim komentarzu było jedno zaczepne wobec Pana zdanie, ale czasem trudno mi wytrzymać pewne rzeczy. Proszę zauważyć, że logiczne konsekwencje Pana złośliwości są takie, że nie powinniśmy mówić, że wiemy, za co się idzie do piekła (rozumiem, że uważa Pan za oszołomstwo określanie kodeksu wykroczeń przeciwko Bogu), a to oznaczałoby, że Bóg potępia „nie wiadomo za co”, czyli karze za niezawinioną niewiedzę. Konsekwencja wprost: Bóg byłby niesprawiedliwy. Bardzo boli mnie tak lekkie rzucanie oskarzeń lub może po prostu brak ostrożności co do konsekwencji wypowiadanych słów. Nie jest żadnym oszołomstwem znajomość i wiara w orzeczenia Magisterium. Natomiast rzecz przeciwna – wyznawanie jakiejś pozbawionej konturów, nieudowadnialnej i nie sprecyzowanej wiary pozbawionej porządku – to jest oszołomstwo i wielkie duchowe ryzyko. Ksiądz Natanek to właśnie efekt braku porządnej formacji doktrynalnej.

  15. @einsicht, Antoine Ratnik| Ekonomia to nauka o ludzkim działaniu. Nawoływanie do łamania VII Przykazania nie jest grzechem?

  16. @Zar: no tak, tylko czy można polemizować poważnie z faktami, ŻE Magisterium coś orzekło oraz z kwestią „niekatolickości poglądów”? To nie jest osobisty atak na pana Kowalika, tylko chęć ochrony Czytelników przed niebezpiecznymi duchowo błędami. To by zmuszało do dalszego ciągu polemik i znowu jakoś tak nieładnie by się zrobiło w stosunku do Urzędu Nauczycielskiego Kościoła, kitóry został wyjątkowo nieładnie potraktowany przez pana Kowalika, jak nieodpowiedzialne i bąkające dziecko. Nie twierdzę, ze było to zamierzone i pełne nienawiści do Koscioła. Było po prostu obiektywnie szkodliwe i wymaga to chyba kwarantanny. Wolna amerykanka to zła sprawa. Chrystus nie bronił wolności słowa, tylko zapowiedział, że z każdego słowa będzie kazał zdać sprawę przed Jego Sądem. Cała ta sprawa jest zresztą wyjątkowo przykra, także dla mnie 🙁 najchętniej siedziałabym w spokoju w kuchni i nie martwiła się o ewentualne nieprzyjemności ze strony Czytelników ani tym, czy dostatecznie dobrze wykonałam pracę. Traktujmy jednak Magisterium poważniej i uznajmy, ze nie publicyści mają ostatnie słowo.

  17. @jk Wydaje się, że to właśnie z Pani tezy wynika Bóg niesprawiedliwy, który karze za niewiedzę. Pani przyjmuje za punkt wyjścia, że skoro nie powiemy komuś o tym, za co może pójść do piekła (w konsekwencji ktoś będzie w niezawinionej niewiedzy, co do konsekwencji swoich czynów), to wtedy i tak pójdzie do piekła, z czego dopiero Pani wysnuwa wniosek, że tak być nie może, bo Bóg jest sprawiedliwy. Raczej z tezy, że Boża sprawiedliwość polega na tym, iż ktoś będący w niezawinionej niewiedzy nie poniesie kary za swoje czyny zasługujące na piekło, wysnułbym wniosek: lepiej nie wiedzieć i nie informować innych, prawda?

  18. Decyzja o wykluczeniu publicysty za gloszone poglady teologiczno-filozoficzne na pewno nie zostala podjeta z lekkim sercem przez tych, ktorzy ja podjeli ale byla konieczna, chocby ze wzgledu na troske o zbawienie dusz samych odpowiedzialnych za decyzje, gdyby sie jej zaniechalo.Kazdy bedzie sadzony natychmiast po smierci i w tym przypadku nie ma mowy o jakichkolwiek sentymentach czy slabostkach, nawet gdyby Pan Kowalik byl czlonkiem najblizszej rodziny.

  19. @Anawim: nic nie poradzę na niedokładną lekturę tekstu. Mówiłam o świadomej negacji dogmatu. Grzech ciężki jest tylko wtedy, jeżeli ktoś, wiedząc jaki jest dogmat i rozumiejąc go, stwierdza, że ma w nosie Autorytet Kościoła. Jak wspomniałam, nie orzekam o tym, co i jak jest w duszy pana Kowalika, a jedynie o błędach, jakie rozsiewał. Już na początku napisałam: „Czy wreszcie dla wierzących osób, zwłaszcza nieorientujących się w szczegółach wiary, logiki, rozumu naturalnego i nauk przyrodniczych, istnieje pewniejsza droga niż zaufanie Nieomylnemu Magisterium Kościoła?” To znaczy, ze nie trzeba wszystkiego wiedzieć, nie wolno jedynie z premedytacją negować. Podobnie zacytowana przeze mnie definicja wiary mówi o przylgnięciu do autorytetu, a nie o przeniknięciu spraw rozumem naturalnym. Proszę do niej ponownie zajrzeć. Zarzut jest więc całkowicie nietrafny. Inna sprawa, to fakt, że istnieje kategoria zawinionej niewiedzy. Sam fakt, że nie chcę poznać prawdy o grzechu już wtrąca mnie w grzech, a więc nie można ująć tego tak: lepiej niczego się nie dowiadujmy, a nie będziemy grzeszyć. Niezawiniona nieświadomość nie prowadzi do grzechu, ale inna sprawa, ze nie chroni przed negatywnymi konsekwencjami życiowymi. Tym bardziej więc trzeba ludzi uświadamiać w sprawach wiary. Nie mogłam w tekście poruszyć wszystkich kwestii.

  20. @jk Nie odnosiłem się do Pani artykułu, ale do komentarza pod niniejszym tekstem, w którym zarzuca Pani @dziedzic…, że wyciągając logiczne wnioski z jego wypowiedzi, musielibyśmy stwierdzić, że Bóg jest niesprawiedliwy. Natomiast to z Pani rozumowania w tym komentarzu wynika coś takiego. Napisała Pani, że w przypadku, gdy nie mówimy innym za co się idzie do Piekła, Bóg ich karze, co wskazuje na to, że jest niesprawiedliwy (bo karze nieświadomych swego błędu). Widzę, że broniła Pani jednego z uczynków co do duszy, natomiast argumentowanie było nielogiczne.

  21. @ Anawim: ja po prostu nie skupiałam się na kwestii niezawinionej niewiedzy, tylko na konsekwencjach logicznych twierdzenia: „nie wiemy za co idzie się do piekła”. Jesli mój komentarz był niejasny, to przepraszam. Teraz jednak Redakcja zamknęła mi usta, bo postanowiła zakończyć sprawę na odpowiedzi pana Kowalika, który dalej uparcie twierdzi, że w dawnych czasach, ponieważ analitycy nie wymyślili dawniej pewnych pojęć służących analizie języka, to Magisterium mówi rzeczy nieścisłe. W takim wypadku nie byłoby żadnym Magisterium, bo nie wiadomo czego by nauczało. Jeśli ktoś w to chce wierzyć i czytać Magisterium jak poemat, to ja nic na to nie poradzę. Podobnie nic nie poradzę na decyzję Redakcji, żeby ubranemu w wiele słów błędowi dać ostatnie słowo. Mogę się tylko pożegnać z dyskusją.

  22. @jk ja rozumiem Pani troskę o poczucie pewności katolików co do treści Magisterium. Jednak wg mnie nie w tym rzecz. Niech Pani zwróci uwagę na dysputy nad doktryną: choćby porównując starokatolików, sedeków, lefebrystów, soborowików. Wszystko to jest poziom meta-języka, o którym napisał p. Kowalik. Czyja prawda prawdziwsza? Ja akurat mam ten komfort, że nie należę do żadnej z powyższych frakcji, tylko jestem katolikiem. Nie rozumiem niuansów definiowania prawdy (na razie) więc się nie zagłębiam w interpretację Magisterium. Wierzę tak, jak nauczyli mnie rodzice, moi proboszczowie, biskupi i papieże, za pontyfikatu których żyłem. Natomiast uważam, że jeśli ktoś czuje się powołany do sądzenia Magisterium, to niech choć używa stosowanych metod, o których raczył przypomnieć p. Kowalik. Inaczej faktycznie naraża się na dogmatyzowanie własnych konotacji, prawda? Zresztą to jest znamienne: przyjęcie Pani poglądu o jasności Magisterium niczego nie tłumaczy – rzeczywistość pokazuje, że ci, którzy się czują powołani do interpretacji, rozumieją Magisterium jak chcą i tylko walczą by innym uświadomić, że przecież ich rozumienie ścisłego i jasnego Magisterium jest poprawne. Naprawdę dziękuję Bogu, że mi tego oszczędził.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.