Waćkowski: Polexit nastąpi na samym końcu

Od dłuższego czasu w Polsce trwa jałowy spór między rządem a opozycją na temat Unii Europejskiej. Prounijna opozycja oskarża rząd o plany polexitu czy wyjścia z Europy (czyżby miało dojść do zmian w strukturze kontynentalnej?). Z drugiej strony na prawicy zapanowała nadzieja na zupełnie inną politykę polskiego rządu wobec Unii Europejskiej. Obydwa te poglądy są nieuzasadnione. Prawo i Sprawiedliwość jest partią może i bardziej asertywną wobec Unii Europejskiej niż poprzednia koalicja, lecz obydwa wzajemnie się zwalczające obozy polityczne wywodzą się z tej samej tradycji politycznej. Warto przyjrzeć się polityce partii rządzącej wobec UE na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat i przypomnieć kilka bardzo istotnych faktów.

Prawo i Sprawiedliwość w referendum akcesyjnym w 2003 roku namawiała polskich obywateli do głosowania na tak. Lech Kaczyński, mimo początkowych sprzeciwów, w 2009 roku podpisał Traktat Lizboński, a parlament ratyfikował tę umowę także głosami większości posłów PiS. PiS wielokrotnie wykorzystywał Unię do walki z Rosją. Przykładem jest budowa  gazociągu północnego, mimo iż gdyby nie choroba Polaków wobec Rosji i namiętna ukrainofilia polskich elit, to gazociąg ten nigdy by nie powstał. Białoruś i Polska miałyby pieniądze za przesył gazu, a Niemcy zostałyby pozbawione zysków ekonomicznych i politycznych. Politycy PiS wolą jednak realizować interesy ukraińskich oligarchów w energetyce. Działacze PiS wielokrotnie wykorzystywali Unię Europejską do oręża walki z Rosją, mówiąc przy tym o europejskim interesie i mitycznej europejskiej solidarności.

Partia rządząca słusznie zarzuca opozycji donoszenie na polski rząd do Brukseli. Niestety, gdy politycy PiS byli w opozycji robili dokładnie to samo, domagając się debat w Brukseli w sprawie Smoleńska i wyborów samorządowych w 2014 roku. Sprawy polskie załatwiamy na miejscu,  nie wynosimy ich na zewnątrz niezależnie od celów i intencji jakie mamy.

PIS od wielu lat toczy jałowy spór z PO, ideologicznie różniąc się niewiele.  Nikogo by nie zdziwiło, gdyby partie te zasiadały w jednej eurokratycznej frakcji w Parlamencie Europejskim. Zresztą do 2009 roku politycy PO wielokrotnie zabiegali u polityków PiS o wstąpienie do Europejskiej Partii Ludowej. Politycy PiS nigdy jednoznacznie nie odcięli się od politycznego projektu euro. Jarosław Kaczyński wielokrotnie mówił  o powstaniu tzw. europejskiej armii. Teraz, gdy dochodzi do wyraźnych podziałów w UE, politycy PiS mówią o jedności. Przedstawiciele partii rządzącej wielokrotnie mówili o potrzebie ratowania Unii Europejskiej.

Podczas gdy prawie w każdym kraju głośno mówi się o wyjściu z Unii Europejskiej, w polskim parlamencie nie ma jednoznacznie antyunijnej partii. Dzięki temu polskie społeczeństwo jest bardzo prounijne. Kiedy w innych krajach wielu polityków myśli jakby przy najmniejszych stratach wyjść ze wspólnoty europejskiej, politycy PIS oraz innych partii mówią  o ratowaniu wspólnoty. Niestety, to nasza narodowa przypadłość, że wszelkie zmiany dokonują się u nas za późno lub tkwimy w błędach, które doprowadzają Polskę do klęsk. Kiedy Francuzi w 1940 roku uciekali przed Niemcami, generał Władysław Sikorski wysyłał polskich żołnierzy przeciwko Niemcom, narażając Polaków na bezsensowne straty. Zaraz po II wojnie światowej było wiadome, że Polska będzie należała do bloku wschodniego, natomiast polscy konspiratorzy z całą mocą rzucili się na komunistów, którzy byli u szczytu swojej potęgi. Podczas gdy  komuniści kilka lat wcześnie w Polsce byli znacznie słabsi, polscy partyzanci nie mieli zamiaru się z nimi rozprawiać, mimo że działali na szkodę państwa polskiego. Kiedy nawet Ukraina nie walczy o Krym aktywnie, a cały świat po cichu pogodził się ze zmianą statusu państwowego Krymu, polski minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski namawia na ciągłe potępianie Federacji Rosyjskiej oraz nakładanie sankcji na ten kraj. Większość rozsądnych ludzi wie do czego doprowadziła demokratyzacja w Polsce i na Ukrainie, polskie elity nadal ochoczo wspierają antypolską  opozycję na Białorusi, podczas gdy Aleksander Łukaszenko jest gwarantem niepodległości i niezależności Białorusi także od Rosji.

Prawo i Sprawiedliwość jest partią prounijną,  a tylko w swojej retoryce na użytek wewnętrzny używa haseł antyunijnych. W całej Europie wiele przodujących partii myśli jak wyjść z UE,  podczas gdy w Polsce partia rządząca chcę upiększać trupa jakim jest Unia Europejska. Dlatego można się spodziewać, że jeśli elity rządzące w Polsce się nie zmienią, Polska wyjdzie z UE na samym końcu, o ile nie ostatnia. Parafrazując Aleksandra II „żadnych marzeń panowie żadnych”. Zarówno dla uniokratów straszących uniosceptycyzmem PiS, jak i dla uniosceptyków widzących w PiS nadzieję na zmianę polskiej polityki wobec Unii Europejskiej.

Kamil Waćkowski

[Głosów:14    Średnia:4.2/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *