Wielomski: Dlaczego jestem „denialistą klimatycznym”? (cz.2)

Podstawowym argumentem „naukowym” Grety Thunberg, Klausa Schwaba i Yuvala Noaha Harariego na rzecz ludzkiej odpowiedzialności za ocieplenie klimatu jest „jednogłośność opinii” panującej w tej kwestii w świecie naukowym. Dla przykładu wspomniany przed chwilą Harari pisze, że „wśród naukowców panuje zgodna opinia, że działalność człowieka (…) powoduje dokonującą się w przerażającym tempie zmianę klimatu Ziemi” (21 lekcji na XXI wiek, 2019, s. 159).

Otóż, takiej zgody nigdy nie było i nadal nie ma. To, że do opinii publicznej nie docierają inne opinie niż panny Thunberg, Schwaba i Harariego wynika nie z tego, iż takich opinii brak, tylko z ideologizacji i mediatyzacji całej debaty o klimacie. Wielkie koncerny medialne i elektroniczne popierają hipotezę, że globalne ocieplenie jest z winy człowieka, konkretnie z powodu emisji CO2. Jednakże co do konsensusu panującego w mediach na temat CO2, to musimy pamiętać, że koncerny medialne znakomicie umieją wytworzyć u swoich bezmyślnych widzów (wedle psychologów to 80-90% populacji) przekonanie o jednogłośnym stanowisku naukowców w określonej sprawie. W czasie niedawnej pandemii Covid-19 stworzyły wrażenie, że lekarze jednogłośnie popierają szczepienia, po czym nagle sprawa ucichła po jednej wypowiedzi Billa Gatesa, że dalsze szczepienia są bezsensowne. Nieprzekonanych przekonało ostatecznie polskie Ministerstwo Zdrowia kasując namordniki, ponieważ osiedleńcy z Ukrainy nie chcą ich nosić, a rząd nie odważył się karać ich mandatami. Podobnie w toczącej się obecnie wojnie rosyjsko-ukraińskiej te same media przekonują nas, że wszystkie racje są po stronie Ukrainy, a sama państwowość Ukrainy jest zagrożona, chociaż – wedle tychże mediów – armia rosyjska dostaje baty od Cyganów, jej myśliwce są strącane przez kobiety słoikami z ogórkami konserwowymi, a jedna dzielna Ukrainka miała już sama zniszczyć 52 rosyjskie czołgi (czyli średnio po jednym dziennie). Za każdym razem podobne nonsensy głoszone są „jednomyślnie” przez ekspertów. W czasie pandemii byli to lekarze i lobbyści zagranicznych koncernów medycznych. W czasie wojny są to geopolitycy, specjaliści od stosunków międzynarodowych i analitycy wojskowości.

A jak naprawdę jest z tą „jednomyślnością”? W mediach rzeczywiście panuje „jednomyślność”, gdyż do debaty medialnej nie byli dopuszczani najpierw lekarze, a dziś nie są dopuszczani politolodzy i geopolitycy mający odmienne poglądy. Ci pierwsi zostali przez media określeni mianem „foliarzy” i „płaskoziemców”, ci drudzy mianem „ruskich onuc” i „agentów Putina”. Kto poważny zaprosi do studia foliarza, płaskoziemcę, ruską onucę lub agenta obcego mocarstwa? No to się nie zaprasza. Dzięki temu można niekompetentnym telewidzom stworzyć wrażenie panującej „jednomyślności” w świecie nauk lekarskich lub politologicznych. A jak wiadomo, dla współczesnego człowieka pogląd naukowców jest takim samym wyznacznikiem prawdy jak opinia księży 1000 czy 700 lat temu.

Tymczasem bardzo liczne artykuły naukowe, które na ten temat czytałem, nie tylko powątpiewają w tezę o znaczącej odpowiedzialności człowieka za ocieplenie klimatu, ale przede wszystkim wskazują, że jeśli rzeczywiście by tak było, to nie odpowiadałby za nią akurat dwutlenek węgla. Inne gazy okazują się zdecydowanie bardziej niszczące klimat, gdyż CO2 ulega szybkiej neutralizacji w oceanach pokrywających ponad 2/3 naszego globu (G. Siemiątkowski, Emisja antropogenicznych gazów cieplarnianych i ich wpływ na efekt cieplarniany, „Prace Instytutu Ceramiki i Materiałów Budowlanych”, 2013, nr 6, s. 86-87; S. Gierlotka, Wpływ dwutlenku węgla wytwarzanego z kopalin energetycznych na efekt cieplarniany–prawda i mity, „Napędy i Sterowanie”, 2020, nr 22, s. 79). Zresztą dwutlenku węgla więcej produkują wulkany niż człowiek. Gaz ten wydziela nie tylko przemysł, ale każdy z nas oddychając lub cierpiąc na przypadłość popularnie zwaną jako tzw. wiatry. Przede wszystkim wydzielają go zwierzęta jedzące i przeżuwające trawę, na przykład znane nam wszystkim krowy. Każda krowa emituje rocznie ok. 300 kg gazów cieplarnianych, odpowiadając w Polsce za 15% ogółu emisji (Z. Podkówka, W. Podkówka, Emisja gazów cieplarnianych przez krowy, „Przegląd Hodowlany”, 2011, t. 3, nr 1, s. 3). Stąd też politolodzy i publicyści badający te kwestie mówią i piszą o „micie” czy też o „mitologii” globalnego ocieplenia. Z kolei zwolennicy domniemanych ludzkich powodów pojawienia się globalnego ocieplenia zarzucają sceptykom „negacjonizm klimatyczny” (K. Sheppard, Negacionistas del cambio climático, „Foreign Policy Edición Española” 2012, nr 64, na stronie esglobal.org [31.03.2022]; M.A. Abellán López, El cambio climático: negacionismo, escepticismo y desinformación, „Tabula Rasa”, 2021, nr 37, s. 283-301; R. Hourcade, A. Wagner, Le climatoscepticisme: une approche interdiscursive, „Mots”, 2021, nr 127, s. 9-22). Termin nie jest przypadkowy. „Negacjonizm klimatyczny” to pojęcie jako żywo podobne do „negacjonizmu Holocaustu”, czyli stygmatyzujące.

W niektórych (rzekomo) naukowych publikacjach sceptycyzm co do oficjalnie powielanej w mediach mitologii cieplarnianej porównuje się do choroby zakaźnej, którą trzeba zwalczać niczym groźnego wirusa, ponieważ może być zaraźliwy. Jeden klimato-sceptyk zaraża swoim sceptycyzmem wiele osób dookoła (I. Fernández-Cuevas, Contaminar para poder seguir contaminando: el negacionismo del cambio climático, „Crítica”, 2008, nr 951, s. 86-88). Od poglądu o klimatosceptykach jako nosicieli groźnego wirusa już tylko krok od uznania za równie groźnych „nosicieli” sceptyków co do pandemii autentycznie wirusowej i „denialistów” ukraińskiej propagandy, którymi rażą nas polskojęzyczne amerykańsko-polskie media. W takiej atmosferze wykuwana jest „jednomyślność” świata naukowego.

W trzeciej i ostatniej części naszego tekstu zajmiemy się pytaniem kluczowym: kto musi zarabiać na micie CO2 tak wiele, aby warto było prowadzić taką nagonkę ze szczuciem na wszystkich wątpiących w „jednomyślność” świata nauki?

Adam Wielomski

Click to rate this post!
[Total: 39 Average: 4]
Facebook

9 thoughts on “Wielomski: Dlaczego jestem „denialistą klimatycznym”? (cz.2)”

  1. Apropo bydła i jego „emisji”, co radykalniejsze środowiska „obrońców klimatu” postulują likwidację hodowli zwierząt argumentując to nie tradycyjnymi śpiewkami o „dręczeniu zwierząt”, „jedzeniu braci” itd., a właśnie ową emisją…

  2. Czy będzie przy ostatniej części pełna bibliografia jeśli chodzi teksty dotyczące klimatu? Przydałoby się coś takiego, skoro Pan Profesor już zrobił kwerendę 😉

    1. To są fragmenty mojej nowej książki o Hararim. Tam będzie cała bibliografia.

  3. Warto uświadomić sobie, że wiele popularnych teorii naukowych rozkwitło w ostatnich dziesięcioleciach za pieniądze miliarderów poprzez ich fundacje i think tanki. Łączyło się to z produkcją faktów. Neoliberalna teoria ekonomiczna zdyskredytowała się na naszych oczach i mamy na to aż nadto dowodów empirycznych. Podobny los czeka teorię antropologicznego ocieplenia klimatu, ponieważ nadchodzi cykl chłodny na północnym Atlantyku. Najbardziej zabawne jest założenie, że musimy coś zrobić dla klimatu w ciągu kliku lat, inaczej wyginiemy. I właśnie coś robimy. Przejawem tego jest „oddolna” inicjatywa o zakazie hodowli zwierząt na ubój w UE.

  4. Mnie się wydaje że ktoś ma niezły ubaw, narzędzie w postaci globalnej sieci informatycznej i sprawnych centrów agregowania i przetwarzania dużej ilości danych daje możliwość manipulowania miliardami ludzi. Skoro można to dlaczego nie ?
    Róbmy to, zobaczymy co się stanie 🙂
    Tak naprawdę posiadając duże pieniądze można zarobić na każdej zmianie. Wystarczy że Musk coś powie i miliardy zainwestowane w kryptowaluty zmieniają posiadacza.
    Manipulować nie umierać 🙂

  5. Przypominam, że w czasach Kopernika naukowcy byli zgodni co do tego, że Ziemia jest w centrum wszechświata, a Słońce i inne ciała niebieskie krążą wokół niej

  6. Poziom życia jest ściśle związany z poziomem dostępnej energii.
    Im niższy dostęp, kilowaty na głowę, tym biedniejsze społeczeństwo.

    Poziom życia w Afryce, większości krajów Azji, Ameryki pd, jest z punktu widzenia Europejczyka zużywającego 8-16 razy więcej energii niż ci „tubylcy” z krajów III swiata, niski.
    Zahamowanie ich rozwoju to jakieś idee fix zachodu.
    Nie stac ich na rezygnację z paliw kopalnych i elektryfikację za pomoca drogich technologii importowanych z zachodu.

    Ale, religia „ocipienia klimatycznego” kwitnie…..
    A jej kapłani zyją dostatnio.

    1. Istnieją pewne realia ekonomiczne niezależnie od celów ideologicznych. Energia odnawialna jest 7-8 razy droższa niż energia z tradycyjnych źródeł (przy uwzględnieniu kosztów instalacji). Czy UE może sobie gospodarczo pozwolić na generowanie odnawialnej energii finansowanej na razie z rosnącego długu (dopłaty)? Czy nie ucierpi na tym konkurencyjność naszego przemysłu w sytuacji, gdy inne regiony świata produkują energię tanio? Bez energii nie ma wzrostu gospodarczego. Czy zatem poziom życia Europejczyków nie jest zagrożony z powodów ideologicznych? Jeżeli nawet założymy, że zepsuliśmy klimat, to nie jesteśmy i tak w stanie tych zmian odwrócić przez tysiące lat.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.