Wielomski: Liberalizm kosmopolityczny a liberalizm polski

Co Pana zdaniem jest dominującym akcentem w obecnej kampanii wyborczej (chyba już zdominowanej przez narrację PiS?) i jak w takiej sytuacji odnajduje się Konfederacja?

Nie ma wątpliwości, że Jarosław Kaczyński jest w tej kampanii głównym rozgrywającym, co wynika przede wszystkim ze słabości opozycji. Opozycja z lewej strony odwołuje się do niewielkiej mniejszości wyborców. Gdy słucham np. deklaracji polityków Koalicji Obywatelskiej, to mam wrażenie, że mówią wyłącznie do prawników i mniejszości seksualnych, czyli dwóch grup subiektywnie uważających się za poszkodowane przez neosanacyjny reżim. Dla mnie, dla przedstawiciela klasy średniej, lista ta nie ma żadnej oferty programowej. Ta sama polityka zagraniczna, ta sama afirmacja programów plusowych. Kto będzie głosował na podróbkę, skoro może głosować na oryginał? Co gorsza, w walce o – i tak maleńką – grupę elektoratu mniejszości seksualnych, KO i tak jest wyprzedzana przez Wiosnę Biedronia. Narracja SLD nie istnieje, wyjąwszy hasła negatywne, o wydźwięku antykościelnym. Trudno uznać za program pozytywny walkę z „mową nienawiści” w stosunku do gejów. PSL w ogóle nie ma programu, ani haseł, wyjąwszy bliżej niesprecyzowane „umiarkowanie”.

Kampania wyborcza opozycji winna się przede wszystkim oderwać od reaktywności na demagogiczne hasła PiS-u, a w tej chwili jest tylko anty-pisem. Najbardziej naturalną, konsekwentnie niszczoną przez PiS, grupą społeczną jest klasa średnia, która płaci już (lub zapłaci spłacając długi państwa) za programy „plusowe”. Jednak opozycja z lewej nie podjęła próby obrony tej grupy, stanowiącej trzon każdego zdrowego narodu. Zresztą czy po rządach PO mogłaby to być obrona wiarygodna? PO-PiS-SLD są ze sobą zgodne, że docelowy model społeczny to rządy wielkich korporacji i towarzyszące im wielomilionowe masy spauperyzowanych Polaków, bez własności. PiS dał tej grupie, kosztem resztek klasy średniej, programy „plusowe”, gdy PO nie dała nikomu niczego i nie broniła, mimo deklaracji, klasy średniej. Mnie naprawdę jest wszystko jedno czy łupieniu mnie towarzyszą hasła patriotyczno-socjalistyczne (PiS) czy europejsko-prawo-człowiecze (PO i SLD).

Na tym tle należy pozytywnie oceniać program, postulaty i hasła Konfederacji. Jako członek łupionej przez państwo klasy średniej widzę, że to jedyna lista wyrażająca zainteresowania moimi problemami. To jedyna partia broniąca interesów podatników, tych, którzy żyją z własnej pracy i własnej własności, a nie z pensji w bankach, wielkich korporacjach lub z zasiłków socjalnych. Konfederacja broni klasy średniej i państwa narodowego. Jest jedyną listą, która podnosi te postulaty.

Jak ocenia Pan główne propozycje Konfederacji w kampanii wyborczej? Można odnieść wrażenie, że największy wpływ mają tu liberałowie-korwiniści.

Nie zgadzam się z tą oceną. Zdarzało mi się często głosować na kolejne partyjne mutacje „korwinizmu”, ale zawsze z oporami. Obóz „korwinistyczny” był przeżarty liberalnym doktrynerstwem, a jego program rynkowy był kosmopolityczny. Wierzono tu w liberalne frazesy, przepisywane z anglosaskich książek, że „kapitał nie ma narodowości”. Idee te wyrażają interesy eksporterów kapitałów, czyli państw bogatych, chcących kolonizować narody uboższe, które trzeba spacyfikować intelektualnie. Sojusz „korwinistów” z narodowcami nadał temu liberalizmowi charakter narodowy. Pojawiła się, obca liberalizmowi, idea narodu, jego interesu i obrony tegoż interesu. Pojawiła się idea obrony polskiej własności i preferencji dla polskich właścicieli. Słowem, przestał to być liberalizm kosmopolityczny, przekształcając się w liberalizm polski. To wielki wpływ Ruchu Narodowego. Ten z kolei, przez lata, był – jak na mój gust – zbyt bardzo socjalny i demagogiczny. W ramach obecnego kompromisu, za cenę „unarodowienia”, zaakceptował szereg postulatów rynkowych. Nie będę ukrywał, że ta synteza jest mi bardzo bliska. O ile ideowo jestem konserwatystą, o tyle moje praktyczne postulaty polityczne bliskie są tzw. starej endecji, czyli nacjonalizmowi rynkowemu, wyrażającego interesy klasy średniej.

Jak obecnie ocenia Pan szanse tego ugrupowania? Kolejne przykłady pokazują, że jest ono chyba jeszcze bardziej medialnie blokowane, niż poprzednio.

Szanse przekroczenia progu 3% oceniam na 99%, a progu 5% na 50-60%. Wiem, że lista ta jest blokowana w mediach totalnie. Nie istnieje ani w mediach państwowych, ani w prywatnych. Tak jak gdyby jakiś decydent lub oficer służb specjalnych nacisnął przycisk i we wszystkich establiszmentowych mediach jednego dnia Konfederacja znikła. Zresztą nie wykluczam, że tak rzeczywiście się stało. Gdyby Konfederacja znikła tylko z mediów państwowych, to powiedzielibyśmy, że „to typowa praktyka sanacyjna”. Skoro znika także z mediów prywatnych, to znaczy, że znajdują się one w tych samych rękach. To dowód empiryczny, że cała polska scena polityczna, cały PO-PiS, to jedna wielka ustawka. Chodzi o to, aby podzielić Polskę na pół i rozpalić do czerwoności emocje, aby Polacy głosowali na dwie skonfliktowane siły, nie pytając o co tak naprawdę się spierają? Bo o co? Pytam wszystkich Czytelników tego tekstu: od czego i o co zaczął się spór PiS z PO? Częścią etabliszmentu są także SLD i PSL. Ci, którzy tak ustawili scenę polityczną uznali, że taki „pluralizm” wystarczy i nie tolerują pojawienia się na scenie politycznej nikogo więcej, kto nie jest przez nich kontrolowany.

Prawdę mówiąc, to chciałbym, aby Konfederacja była medialnie bojkotowana do końca kampanii. Przecież jeśli zostanie dostrzeżona to wyłącznie w aspekcie „ruskich agentów”, „trollów Putina”, etc. W sytuacji blokady przekonamy się czy ludzi wolnych od indoktrynacji wielkich establiszmentowych mediów jest 5% czy tylu nie ma? Konfederacja porozumiewa się ze swoim elektoratem wyłącznie za pomocą Internetu, mediów społecznościowych, telewizji internetowych. Stworzyła niezależną od reżimu tanią i zdecentralizowaną sieć medialną, sieć komunikacji społecznej. Jeśli to wystarczy na 5%, to niechybnie po wyborach Sejm zajmie się penalizacją „mowy nienawiści” i „fake newsów”. Na podstawie tego lex Konfederacja zapewne zostanie wprowadzona cenzura. Te propozycje prawne zostaną zgodnie przegłosowane przez PO-PiS z aprobatą SLD. Po tym akcie legislacyjnym sam fakt istnienia Konfederacji i innych ugrupowań antyestabliszmentowych stanie się „fake newsem”. Będziemy mieli świat, gdzie TVP, GW, GP, Onet i TVN uzyskają prawny monopol podawania faktów „prawdziwych”.

Czy według Pana w obecnej kampanii może być jakiś tzw. game-changer? Ktoś lub coś, co odwróci sytuację na czyjąś korzyść / niekorzyść?

Nie wiem. Podejrzewam, że każdy coś ma na kogoś, ale wymiana ciosów nie może pójść zbyt głęboko, gdyż grozi to wzajemnym „sypaniem się”. W jego wyniku wyborcy mogliby się dowiedzieć, że spory PO-PiSu są zagrywkami pijarowskimi i wszystko zostało ustawione przy jakimś stoliku przez kilku „skonfliktowanych” polityków. Spór musi być intensywny, ale nie może wymknąć się spod kontroli. Dlatego przez ostatnie 4 lata żaden z polityków PO nie trafił przed sąd, a podobno mieli rzędami siadać na ławach oskarżonych.

za: https://kresy.pl/

[Głosów:15    Średnia:4.1/5]
Facebook

4 thoughts on “Wielomski: Liberalizm kosmopolityczny a liberalizm polski”

  1. ŻYCIE I DRAMAT ŚMIERCI.
    W kolejnej UTOPII,to jest z wiarą w WOLNY RYNEK,liberalizm eksportuje WOJNY SPRAWIEDLIWE dla obrony DEMOKRACJI”.Bóg MAMONA patronuje CYWILIZACYJNEJ MIESZANCE pod znaczącym wpływem wartości CYWILIZACJI PODWÓJNEJ MORALNOŚCI.
    Tragiczna śmierć mojego brata Janusza pokazała jak za KORUPCJĄ KOŚCIELNO-DUCHOWĄ poszła ŚWIECKA.
    Biskup pomocniczy w Kurii Metropolitarnej we Wrocławiu ksiądz Andrzej profesor Siemieniewski,w tej sprawie ponad PRAWO KANONICZNE postawił PRAWO KOBIET.Z tej tezy wynika,że KOBIETA ma PRAWO do:
    1.Śmiertelnego podżegania?!
    2.Organizowania pochówku w zakłamaniu o rodzaju poniesionej śmierci,jaka zatem jakość modlitwy?!
    3.Pozbawienia mnie prawa do dysponowania grobem,oraz dewastacji nagrobka,który wybudowałem dla moich Rodziców?!
    Na skargę nie zareagował Metropolita Wrocławski ksiądz Józef arcybiskup Kupny,
    Kto administratorowi katedralnego cmentarza księdzu proboszczowi Pawłowi kanonikowi honorowemu Cembrowiczowi dał prawo do wydania dyspozycji o usunięciu napisu z płyty nagrobnej :”Janusz zmarł tragicznie o modlitwę prosi brat Mieczysław.Brat,bo zabrakło akceptacji,że „prosi Rodzina”.
    Nad tym nie tylko przeszły do porządku dziennego organa ścigania.ale została wydana zgoda na dokonanie pochówku.W manipulacyjny sposób uzasadniono dokonanie kremacji zwłok,co wpłynęło na ograniczenie możliwości wykonania dodatkowych badań związanych z sekcją zwłok.Znaczącą rolę miał odegrać tu Kierownik Zakładu Pogrzebowego Zbigniew Bałaga.Potwierdził to w tezie,że “…bardziej powinien się pan martwić o brata przed,a nie po śmierci,.”Rozumiem,że to w ramach poprawy jakości usług pogrzebowych?!
    Przy realizacji wniosku o wznowienie śledztwa,podobnie jak przy postanowieniu o jego umorzeniu nie wykonano planu,programu prac dochodzeniowo-śledczych.
    Lektura :
    1.”suicydologia” – Brunon Hołyst
    2.IOTA UNUM-HISTORIA ZMIAN W KOŚCIELE KATOLICKIM – Romano Amario.

  2. Gdybym reprezentował wyłącznie interesy własnej klasy społecznej mógłbym utożsamiać się z poglądami Pana Wielomskiego w całej rozciągłości. Dla przedstawiciela klasy średniej, który jest dość dobrze wykształconym przedsiębiorcą, pracownikiem umysłowym lub każdym o dochodach wysoko powyżej średniej krajowej, miodem na serce powinno być obniżenie podatków, całkowite zniesienie składek na ZUS czy ubezpieczenie medyczne, itp. Przecież każdy z nas świetnie radzi sobie w przestrzeni konkurencji wolnego rynku. Na tym przecież polega właśnie klasa średnia. Radzimy sobie dobrze w przestrzeni konkurencji zbudowanej na wzór naturalnych procesów działających w świecie zwierząt czy roślin. Silniejszy wygrywa, zabija lub zjada słabszego. Tak działa natura ze swoim mechanizmem replikacji genów od ok. 4 miliardów lat, kiedy na ziemi pojawiły się organizmy żywe. Ten model stosunków społecznych był szczegolnie charakterystyczny dla okresu agrarnego. Różnił się tylko tym od procesów wcześniejszych, że ludzie dzięki swym zdolnościom intelektualnym nauczyli się wykorzystywać innych w bardziej praktyczny sposób. Stwierdzili, źe zamiast ich zabijać bardziej opłaca się wykorzystać ich do pracy, jako niewolnicy lub chłopi pańszczyźniani. Tak narodziły się różne grupy interesów, które realizowały swoje egoistyczne cele za pomocą działań politycznych.
    Pan Wielomski jest właśnie przedstawicielem takiej egoistycznej grupy interesów. Jest przecież konserwatystą, a konserwatyzm jak sama nazwa wskazuje konserwuje dawne stosunki społeczne. Podobnie jak szlachta w feudalizmie widzi swoją uprzywilejowaną rolę stanu średniego. Nie różni się mentalnie od Burke, prekursora konserwatyzmu, który apologetyzował feudalizm, bo tak jak on uważa, że ci „lepsi” – lepiej radzący sobie w replikacji genu – powinni zawsze wygrywać.
    Gdybym uznawał, że mechanizmy natury są najskuteczniejsze również w przypadku rozwoju społecznego zgodziłbym się z takimi poglądami. Uważam jednak, że nie. Wiemy już bowiem z historii, że np. Walki plemienne w Chinach doprowadziły do jednostkowej konsolidacji władzy, która ostatecznie skończyła się spektakularną degeneracją, podobnie było w imperium Rzymskim. W każdym skonsolidowanym imperium Zawsze znajdą się jakieś siły odśrodkowe, które wykorzystają słabość wynikającą z konsolidacji. Bo walka o prymat w hierarchicznym systemie społecznym zawsze się toczy. Każda nieuwaga, każde osłabienie imperium, jego elit lub władcy ośmiela, drzemiące w ukryciu, przegrane dotąd grupy interesu. Proszę sobie przypomnieć upadek feudalizmu, który związany był z rozwojem miast. Każda rewolucja, a większość w epoce nowożytnej dotyczyła buntu przeciw feudalizmowi, wynikała z osłabienia jednych grup interesów i upominania się o swoje prawa innej grupy. Tak więc jeśli grupa interesu Pana Wielomskiego chce egoistycznie zawalczyć o wyłącznie własne korzyści musi mieć świadomość, że inne grupy interesu będą o nie walczyć również. Tak właśnie jak obecnie grupa interesu słabo wykształconych, emocjonalnych i mistycznych rolników lub przedstawicieli małych miast głosuje za 500+, nie rozumiejąc wagi trójpodziału władzy. Biorą co ich w tym behawioralnymi, zwierzęcym boju o prymat.
    Chyba że umiemy zmienić głęboko dzrzemiące w nas zwierzęce, egocentryczne instynkty w empatyczno-altruistyczne sposoby szukania interesu wspólnotowego. Takiego właśnie, który zadowoli wszystkie grupy społeczne. Nie w taki sposób jednak, gdzie podporządkujemy wszystko swoim korzyściom, a inni łaskawie lub z przymusu na nie przystaną, ale takie gdzie będziemy potrafili pójść na daleko idące kompromisy, które zadowolą wszystkich. Tylko taki bowiem schemat myślenia eliminuje niebezpieczeństwa hierarchicznych bojów o przetrwanie, które toczą się od miliardów lat.
    Droga takiego rozumienia społeczeństwa jest długa. Jej nowoczesną egzemplifikacją są: wypływające z Aten demokracja i z Oświecenia liberalizm, a kwintesencją rozwój miast, w których ukształtowało się zespolenie tych zjawisk w liberalną-demokrację. To ona potrafiła po II wojnie światowej zbliżyć interesy różnych grup społecznych, a najlepiej udało się to w Skandynawii, gdzie żyją, według rankingów, najszczęśliwsi ludzie.

  3. Sęk w tym, że liberalizm kosmopolityczny jest bardziej liberalny od liberalizmu narodowego. Na podobnej zasadzie bardziej demokratyczna jest sytuacja, w której zamiast demokratycznych Niemiec i demokratycznej Polski powstaje jedno wspólne demokratyczne państwo ze 120 mln obywateli. Wynika to z tego, że jeżeli są to dwie odrębne demokracje, to ewentualne konflikty między sobą rozwiązują metodami niedemokratycznymi. Tłocząc obywateli w jednym państwie te konflikty siłą rzeczy skazane są na rozwiązania demokratyczne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *