Wielomski: Para w gwizdek. Trwa rewolucja w USA, UK, Francji, a Polska?

 

Gdy rok temu lecieliśmy, wraz z Żoną, do Strasbourga na spotkanie z euro-parlamentarzystami skupionymi wokół Marine Le Pen (czego owocem był numer Pro Fide, Rege et Lege poświęcony eurosceptycyzmowi i nacjonalizmowi), to obydwoje mieliśmy poczucie, że będziemy mieli do czynienia z politykami na zdecydowanie wyższym poziomie intelektualnym niż przeciętny zeuropeizowany demoliberał. Równocześnie mieliśmy też poczucie, że lecimy na spotkanie z politycznym marginesem, który w Europie nie ma realnie nic do powiedzenia.

Od tego czasu wiele się zmieniło. Rok w polityce może znaczyć bardzo wiele. Najpierw był Brexit, gdy Anglicy powiedzieli NIE scentralizowanej Europie, rządzonej przez niemieckich chadeko-socjalistów na czele z Angelą Markel. Europa zadrżała w posadach. Parę tygodni temu Donald Trump znokautował Hillarzycę Clinton. To już nie było „drżenie”. To było prawdziwe tornado polityczne, po którym procesy globalizacji, światowego wielkiego rynku zarządzanego przez internacjonalistyczne korporacje, poddane zostały w fundamentalną wątpliwość. Wreszcie, w przyszłym roku czeka na apokaliptyczna batalia o przyszłość Europy. Polityczny Armagedon rozegra we Francji, gdzie Marine Le Pen stanie naprzeciwko oligarchii polityczno-medialnej, ale z szansami na zwycięstwo. Jeśli Marine Le Pen te wybory wygra i zostanie Prezydentem Francji, to kraj ten opuści UE i utopia Pan-Europy przejdzie do historii. Le Penowa zresztą zapowiedziała już, że chodzi jej o nowy świat, o którym zadecyduje ona, Trump i Władimir Putin.

Słowem, świat narodów budzi się do życia. Gorset oficjalnego demoliberalizmu pęka i ze wszystkich szczelin, dziurek i otworów wylewają się narody i ich interesy. Widać to także wokół nas, gdy o interesy Węgier zabiega Victor Orban, czescy i słowaccy politycy. Świat współczesny zaczyna przypominać imperium austriackie w roku 1848, gdy uciemiężone przez kosmopolityczne cesarstwo narody powstały i upomniały się o swoje prawa, interesy i o własne wizje świata. To piękny widok widzieć i podziwiać jutrzenkę nowego świata, widzieć przerażenie, przegraną, trwogę na twarzy Hillarzycy Clinton, francuskich wolnomularzy, Angeli Merkel i Martina Schulza.

Niestety, Polska i Polacy nie uczestniczą w nowej wiośnie ludów. Nad Wisłą rewolucja narodowa została zręcznie spacyfikowana i poprowadzona na boczny tor. Pozornie jest inaczej. Wszak u nas, wbrew wszystkim Nowoczesnym i Platformiarzom, wbrew GW i TVN, wygrało Prawo i Sprawiedliwość, kierowane przez Jarosława Kaczyńskiego pozującego na lokalnego championa walki z „układem”. Niestety, to pozór. Polityka rządu i PiS jako partii jest rewolucyjna, antyestablishmentowa, antyukładowa, antyeuropejska i antyglobalistyczna wyłącznie na pokaz, mając na celu skanalizowanie buntu przeciwko rządom globalistów, kosmopolitów i wielkiego kapitału, zwanego popularnie mianem „nomadycznego”.

Cokolwiek politycy PiS by nie mówili, to Pismo Święte ma rację, że „po owocach ich poznacie”. Polska podobno „wstała z kolan” i nikomu nie będzie się już kłaniać. Niestety, kłania się globalistom najgorszego rodzaju. Dyplomacja ministra Witolda Waszczykowskiego i polityka militarna ministra Antoniego Macierewicza od samego początku do samego końca stawiała na zwycięstwo Hillarzycy Clinton. Pro-pisowskie media opisywały Donalda Trumpa tak samo jak media liberalne, czyli niemal jako rosyjskiego agenta, kumpla Władimira Putina, a może wręcz jego zausznika. W polityce zagranicznej ten rząd stawia na opcję atlantycką, której istotą jest globalizm i realizacja interesów amerykańskich koncernów zbrojeniowych, dążących do eskalacji konfliktu z Rosją, aby zwiększyć zamówienia rządowe na broń. PiS może mówić, że „wstał z kolan”, ale w praktyce zatrudnił obywatela amerykańskiego na stanowisko wiceministra spraw zagranicznych odpowiedzialnego za politykę wobec… Stanów Zjednoczonych.

PiS może nam opowiadać, że przeciwstawia się polityce tworzenia państwa europejskiego, ale przecież ją popiera. Nie chodzi tylko o publiczne deklaracje Beaty Szydło, że popiera Angelę Merkel – czyli symbol europeizacji i walki z państwem narodowym – w walce o zachowanie urzędu kanclerza dzięki następnym wyborom w RFN. Chodzi o realne działania PiS, który – z powodu antyrosyjskiej obsesji – od zawsze popierał „wspólną europejską politykę energetyczną”, a także, choć już bardziej półgębkiem, stworzenie antyrosyjskiej wspólnej „armii europejskiej”, czyli poddanie wojsk państw europejskich pod dowództwo Bundeswehry. Nie da się oddzielić projektu europejskiej armii i europejskiej zintegrowanej polityki energetycznej od problemu europejskiego rządu, europejskich instytucji centralnych, europejskiego budżetu, europejskiego dowództwa, etc. Cokolwiek by PiS nie opowiadał nam o swoim euro-sceptycyzmie, to jest to wyłącznie mamienie wyborców, którzy nie rozumieją, że to, co Kaczyński mówi i robi, to dwa inne kontynenty polityczne.

Polska i Polacy mieli dość rządów demoliberalnych, mieli dość tego całego europejskiego dyskursu, europejskiej mowy-trawy, antyszambrowania naszych polityków w europejskich salonach i wycierania butów zachodnich polityków. Polacy mieli dość tego, co pisowscy publicyści określają  mianem „pedagogiki wstydu” i permanentnego przepraszania za nasz urojony antysemityzm, naszą rzekomą ksenofobię. Polacy mieli dosyć pouczania nas przez rzekomo światlejszych od nas Europejczyków z Parlamentu w Strasbourgu. Dlatego zagłosowali na PiS, dlatego poparli narrację Jarosława Kaczyńskiego. Gdy rok temu PiS dochodził do władzy, to wydawało się, że stanowi polityczny „niepodległościowy” margines obok Węgier Orbana. Ale w ciągu roku dokonała się wielka rewolucja w Wielkiej Brytanii i w USA, być może zaraz rozpadnie się Unia Europejska. Tymczasem PiS to partia demoliberalnej reakcji przeciwko nowemu światu, którym rządzić będą Tramp, Putin i Le Penowa. Politycy KOR skutecznie parę skierowali w gwizdek.

Adam Wielomski

Tekst ukazał się w tygodniku “Najwyższy Czas!”

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *