Władza czy królowanie ?

Jednym z dziwniejszych zjawisk, jakie spotkałem w życiu, byli „tomiści”, którzy nie widzieli tekstów św. Tomasza na oczy, za to doskonale „znali” jego doktrynę. W ten sposób tłumaczę sobie zarzuty, o to, że mój tekst „Skąd się bierze władza?” nie jest dedukcją wniosków z oczywistych przesłanek.

Zarzut niededukcyjnego rozumowania jest dziwaczny, bo dedukcja jest analizą formalną i wiedzy od niej nie przybywa. W żadnych naukach nie rozumuje się w ten sposób, wyjąwszy oczywiście same nauki formalne jak logika czy matematyka. Najwyraźniej część osób uważa teologię za naukę formalną, czyli za zbiór tautologii.

Jestem jak najdalszy od wyręczania Magisterium w interpretacji Pisma Świętego. Mój tekst prócz nieco retorycznej formy, zawierał całkiem rzeczowe pytanie, o to, co o władzy mówi wiara? Nie pytałem o wnioski, jakie wynikają ze znanych założeń, lecz do znanych wniosków szukałem nieznanych przesłanek. Szukałem ich u Augustyna i Tomasza, bo już na przykładzie tych dwu wielkich Doktorów[1] widać, że przyjmują oni różne rozumienie władzy, jej pochodzenia i natury. Nie ma zatem mowy o oczywistości przesłanek. Jeżeli władza polega na tym, że najeźdźcy podporządkowują sobie napadniętych, czyniąc ich swoimi poddanymi a siebie panami (szlachtą, arystokracją etc.), to jasnym jest, że taka władza pochodzi z grzechu, z dopustu Bożego, co przyjmował św. Augustyn. Jeżeli zaś ma być sprawiedliwa, to musi polegać na czym innym niż siła i wielkość. „Żadna moc nieskończona nie polega na wielkości” – powie św. Tomasz. Rozważałem zatem pogląd Akwinaty według którego: „można powiedzieć, że najwyraźniejszy obraz Boga w człowieku realizuje się w ustroju mieszanym (politia bene commixta)”; zastanawiając się jednocześnie, czy należy tak powiedzieć oraz co z tego wynika?  „Można” i „należy” to nie są spójniki implikacji.

Gdy zatem ktoś twierdzi, że katolik musi przyjąć monarchizm (tak samo demokrację, czy arystokrację) jako prawdę wiary, powinien jakoś wykazać, na czym polegała władza monarsza Adama przed upadkiem i kto był jego poddanym? Na czym polega królowanie z Krzyża? Dopóki tego nie uczyni, załatwia problemy rzeczowe za pomocą słów.

Za pomocą słów łatwo jest zrobić z kogoś swojego stronnika. Czyż nie to przytrafiło się Akwinacie, którego kurtuazyjnie napisane dziełko „O królowaniu” (De regno), zatytułowano po prostu „O władzy”. Prawda, jakie to proste? 

Dlatego nie od parady zakończyłem myślą o. Bocheńskiego OP o trudności nauki. Znane jest twierdzenie Arystotelesa, że etyką nie można zajmować się przed pięćdziesiątką. Również według św. Tomasza z Akwinu najpierw trzeba się uczyć logiki, potem matematyki, następnie fizyki a dopiero na końcu metafizyki, od której teraz wszyscy z jakiegoś powodu zaczynają i na której zwykle kończą.

Włodzimierz Kowalik

a.me.


[1] Katechizm bł. Jana Pawła II najobficiej cytuje tych właśnie Doktorów.

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Władza czy królowanie ?”

  1. Niestety Autor, jakkolwiek wykazuje się erudycją, pisze najwyraźniej z pozycji kogoś, dla kogo demokracja jest rzeczywistością oczywistą. Otóż katolik winien jest popierać taki ustrój, który gwarantuje zaprowadzenie porządku stanowiącego odbicie Bożego Ładu na ziemi. Monarchia jest temu najbliższa.

  2. Taka wladza jest najlepsza, ktora dazy do dobra wspolnego najlepiej.Sw.Tomasz wymienia kilka jej form. O demokracji wyraza sie bardzo zle.Ponadto nie bardzo widze sens grania Sw.Augustyna przeciw Sw.Tomaszowi. Sw.Tomasz byl Arystotelesem wobec Sw.Augustyna, jak Arystoteles byl nim samym wobec Platona.Uderzanie w Platona jest niesluszne.Zadal on wszystkie zasadnicze pytania,odpowiedzial czasami dobrze, czasami zle ,zas Arystoteles dokonal sprostowan.Co sie tyczy doktryny katolickiej, to jest ona jedna i dana raz na zawsze, Boska, i nie ma obowiazku czytania Sw.Tomasza, wystarczy Katechizm Soboru Trydenckiego.

  3. „Zarzut niededukcyjnego rozumowania jest dziwaczny, bo dedukcja jest analizą formalną i wiedzy od niej nie przybywa”- w takim razie mozna poprzestać na cytatach, jak to ostatnio czyni p. Salwowski. W poprzednim tekście nie czyniłem zarzutów, a jedynie zaznaczyłem, że nie wszystko rozumiem. Tu już rozumiem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.