Złość Artura Zawiszy

Przyznaję, wpisy bywały tam złośliwe, acz nie należy traktować z pełną powagą tego, co piszę na facebooku. Wystarczy to skonfrontować z tym co o Ruchu Narodowym piszę na naszym portalu, który traktuję jako miejsce publiczne. Tutaj unikam złośliwości i staram się tę krytykę prowadzić z pozycji merytorycznych. No dobrze, skoro jednak Artur Zawisza chce abym skrytykował Ruch Narodowy merytorycznie, to nie będę się uchylał. Mam dwie podstawowe uwagi, które wyłaniają się z działalności RN po kilku miesiączch: 

1/ Dostrzegam wyraźnie, że RN w żadnej mierze nie jest kontynuacją tradycji endeckiej, już choćby z tego powodu, że ND była zawsze stronnictwem „głównego nurtu”, aspirującym do rządzenia Polską. Endecja szukała zawsze poparcia w elektoracie „mieszczańskim”, który nie lubi ekstremizmu. Dziś to elektorat prorządowy, a nie opozycyjny. Tymczasem RN, z założenia, jest radykalnym ugrupowaniem antysystemowym, żywiącym radykalną niechęć do rządu, który wyraża jakoś tam „mieszczański” konserwatyzm i niechęć do radykalnych zmian. RN odwołuje się do historycznych haseł ND sprzed kilkudziesięciu lat, aby uzasadnić swój rewolucyjny aktywizm i wycinając je z tamtych historycznych realiów. Jednak ta skłonność do aktywizmu i tworzenia marginalnych ugrupowań antysystemowych to nie jest wcale tradycja endecji, ale ONR i podobnych grup marginalnych. O ile konserwatysta z endecją klasyczną współpracować może, to z rewolucjonistami z ONR czy post-ONR zupełnie nic go nie łączy. Rewolucjonista to rewolucjonista.

2/ O ile mentalnie RN jest tam jakąś spuścizną po ONR – co daje mu legitymizację do odwoływania się do tradycji endeckiej (szeroko pojętej) – to nie jest już tą spuścizną ideowo. Ideowo to dzieło „Gazety Polskiej”, IPN, pisowskiej neo-sanacji i osobiście Jarosława Kaczyńskiego, tyle, że w karykaturalnej formie. Te hasła antykomunistyczne w ćwierć wieku po 1989 roku, opowiadanie o obalaniu Okrągłego Stołu i konieczności dokończenia rewolucji solidarnościowej – to wszystko nie jest tradycja endecka. Tradycja endecka stanowi zaprzeczenie tradycji Żołnierzy Wyklętych, tak jak stanowiła zaprzeczenie insurekcji z 1830, 1863 i 1905 roku. Żołnierze Wyklęci to pogrobowcy powstańców. Te same hasła, na czele z Gloria victis, przyświecają kultowi „wyklętych” i insurekcjonistów ks. Stanisława Brzóski. Obie tradycje łączy zresztą – przypadkowo – imię Artura Zawiszy. Jeden Artur Zawisza był powstańcem, drugi kultywuje mit polskiego powstańca.

Reasumując: RN nie stanowi kontynuacji endecji ani mentalnie, ani ideowo, wpisując się w tradycję polskiego romantyzmu. To właśnie dlatego – o czym wspomina Artur Zawisza – środowisko KZM nie włączyło się w żadne prace „programowe” dla RN. Problemem nie jest sama kwestia programowa, ale rewolucyjno-insurekcyjna mentalność polityczna RN. Ani Wielopolski, ani petersburscy realiści – nasi ideowi i polityczni antenaci – nie traktowaliby RN jako organizacji sojuszniczej. Gorzej, sam Roman Dmowski też by RN tak nie traktował, gdyż nie był politykiem antysystemowym.

Adam Wielomski

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.