Bogucki: Scheda po Stańczyku

Historia Polski pamięta takie wybitne postacie jak Mieszko I, Władysław Jagiełło, Jan III Sobieski, Zygmunt I i… Stańczyka czyli błazna, który uchodzi w Polskiej historiografii niemalże za Polski odpowiednik kard. Richelieu. Królewskiego błazna znam chyba przede wszystkim z obrazu wielkiego malarza Jana Matejki, gdzie Stańczyk siedzi zamyślony na krześle podczas gdy za jego plecami odbywa się huczna zabawa.

Drugi plan

Ileż to razy, gdy dogłębnie badamy jakieś zagadnienie, czy też konkretną sprawę i przyglądamy się jej z bliska, naszym oczom ukazują się pewne fakty, które dla pobieżnego obserwatora nie są dostrzegalne. Wielokrotnie najważniejsze informacje są zapisane między wierszami, a żeby je dostrzec trzeba dogłębnie zbadać temat. Jeśli przyjrzymy się osobowości Stańczyka, to zobaczymy nie tylko inspicjenta polskich królów, ale też personę, męża stanu, który czytał między wierszami i widział więcej. Nie bez powodu właśnie ten błazen został głównym bohaterem pamfletów politycznych wydanych przez środowisko krakowskich konserwatystów. Perspektywa, z jakiej prowadzona jest narracja Teki Stańczyka, mimo tego, że ta była napisana ponad 150 lat temu jest nadal aktualna. Polska pomimo tego, że jest teoretycznie wolna od zaborców, nadal boryka się z identycznymi problemami co w połowie XIX wieku. Co jest przyczyną takiego stanu rzeczy? Clou problemu leży niestety w tym, że nasza przywara narodowa nadal daje się we znaki. Nie uczymy się na błędach naszych przodków, i tak jak to pisał Jan Kochanowski „Nową przypowieść Polak sobie kupi, Że i przed szkodą, i po szkodzie głupi”. Niestety w tej materii nic nie zmienia się od wieków. Dlaczego nie wyciągamy wniosków? Być może dlatego, że w narodzie wciąż hołubione są bohaterowie, którzy mają (być może) szlachetne zamiary, ale złe idee.

Ciągłe Powstanie

Jeden z autorów Teki Stańczyka-Stanisław Koźmian- pisał jak złe jest utrzymywanie w narodzie ciągłej gotowości bojowej i ciągłe wzbudzanie powstańczego napięcia. Stąd moje pytanie, czy utrzymywanie się w ciągłej gotowości do walki polsko-polskiej jest słuszne? Czy naprawdę walka duopolu partyjnego jest warta, aby eksploatować polską debatę publiczną. Słowo eksploatować nie jest użyte przypadkiem, gdyż zamiast budować mosty, niezależnie od podziałów politycznych dzieli się i kłócimy często o sprawy nieistotne dla państwa i jego silnej pozycji. I ponownie przed oczyma pojawia się obraz Stańczyka, który siedzi zamyślony na krześle, i rozmyśla nad losem państwa. I my, konserwatyści siadamy dziś głęboko w fotelu zastanawiając się nad przyszłością, myśląc o tym, jak będzie wyglądała Polska w następnych pokoleniach. Jednak naszym zadaniem, jest nie tylko kontemplacja, ale i działanie. Trzeba zatem, aby wszystkie działania były dogłębnie przemyślane tak jak czynił to rzeczony Stańczyk, bezprecedensowy mąż stanu. Dziś rolą konserwatysty jest przede wszystkim wprowadzanie do dysputy rozwagi, rozsądku, a także jasnego wskazywania na bezsens walki wewnątrz ochlokracji jak się nam wytworzyła po ’89 roku. To na nas jako świadomych ludziach, świadomych wagi intelektu i wiary spoczywa powinność do wygaszania tegoż sporu i zwracania uwagi narodu, na sprawy najważniejsze, a czyż tymi sprawami nie jest wzrost naszego kraju i możność zachowania w nim prawa Bożego, ale także rozwój nauki, gospodarki etc. To są elementy pracy organicznej, za którą jesteśmy odpowiedzialni.

Oddawać siebie

Poświęcanie siebie to największy wyraz miłości, jaką można okazać. Taką właśnie okazał nam Chrystus na Krzyżu, oddając swoje życie za całą ludzkość. Nie, nie wzywam do tego, abyśmy stawali się urojonymi Chrystusami w myśl romantycznej wizji martyrologicznej, ale wzywam do twardego boju o rzeczywistość, w jakiej się znajdujemy. Trzeba żebyśmy, mogli kształtować to co się dzieje dookoła, wskazywać na niepodważalną ważność tradycji, na pewne niezmienialne i niezbywalne prawa nadane nam przez Boga. To nie tylko postawa Stańczyka, ale także wskazania hrabiego De Maistra, że aby człowiek mógł egzystować, musi zachowywać i pielęgnować prawa naturalne. Zatem oddawanie siebie to poświęcenie w codziennej pracy, oddanie rodzinie, bycie przykładem dla otoczenia. To także postawa katolicka, a także wprowadzanie ideałów tradycyjnych we własne życie i to jest kluczowe. W końcu pamiętać o tym, że to wartości są ponad celem, ponieważ to „Ja” wynikam z wartości, a nie na odwrót.

 Szymon Bogucki

[Głosów: 12   Average: 4.5/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *