Piasta: Kontrrewolucji nie będzie

Istotną część wyborców PiS-u, decydującą o jego sukcesach w ostatnich wyborach, stanowi elektorat określający się jako konserwatywny. Dla tej grupy podstawowym czynnikiem decydującym o obdarzeniu któregoś ze stronnictw politycznych swoim poparciem jest troska o zachowanie tradycyjnych wartości. Za strażnika tychże wartości w naszych warunkach pragnie uchodzić właśnie PiS. Partia Jarosława Kaczyńskiego przez lata walki o dominację w tym segmencie politycznego rynku dorobiła się już nawet właściwej ornamentyki, wspartej i uwiarygadnianej przez twarze etatowych „konserwatystów”. Zasadne zatem wydaje się pytanie jak to się dzieje, że po pięciu latach rządu „dobrej zmiany”, pełnych deklarowanej walki o dobro rodziny i tradycyjne wartości, po pięciu latach heroicznego oporu przed ekspansją ideologi LGBT, ciągle stoimy w tym samym miejscu?
Po pierwsze dzieje się tak dlatego, że pewnych rzeczy najzwyczajniej nie da się zrobić. Na przykład nie da się występować na arenie międzynarodowej w roli podnóżka USA (wasal to w tym przypadku zbyt łagodne określenie) a jednocześnie prowadzić politykę wewnętrzną w doskonały sposób odmienną niż ten kraj. To Stany Zjednoczone są dziś głównym światowym promotorem „postępu” i głównym sponsorem wszelkich dewiacyjnych i libertariańskich ruchów społecznych. Stąd entuzjastyczne wsparcie Pani Żorżety Mosbacher dla tzw. „listu ambasadorów w sprawie LGBT” i jej późniejsze połajanki wobec Polski w ogóle mnie nie zaskoczyły. Przeciwnie, ja w pełni zgadzam się z Panią Ambasador. Polska w istocie rzeczy znalazła się po „złej stronie historii”, razem z dekadenckimi państwami i ich schyłkowymi społeczeństwami, w środku dogorywającej cywilizacji. W domu wariatów, pełnym coraz bardziej oderwanych od rzeczywistości i coraz bardziej agresywnych pacjentów, z którymi już od dawna nie potrafimy się porozumieć.
Oczywiście tego, na co mogła pozwolić sobie pani Mosbacher nie spróbowałby w żadnym wypadku pan Christopher P. Henzel, kierujący amerykańską placówką w Rijadzie. I to pomimo tego, że władze Arabii Saudyjskiej tzw. „prawa człowieka” traktują w sposób wysoce specyficzny. Saudowie są jednak ważnym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych i faktycznym podmiotem międzynarodowym, czego o rządzonej przez „zjednoczoną prawicę” Polsce nie da się powiedzieć.
Nie mniej ważny od czynników zewnętrznych jest czynnik endogeniczny owego tajemniczego imposybilityzmu. PiS zwyczajnie nie chce konserwatywnej rewolucji. Jest gotowy latami prowadzić heroiczne boje z piewcami zepsucia i dekadencji, co skutecznie zapewnia mu stabilne poparcie. Byle owych bojów nie wygrać.
Pięć lat stabilnej większości nie wystarczyło do zahamowania procedury aborcji eugenicznej. Tymczasem pozornie pro-ekologiczny projekt „piątki dla zwierząt” przebrnął sejmową procedurę w zaledwie kilka dni, szczęśliwie grzęznąc obecnie w senacie. Takie są właśnie priorytety obecnej władzy. Nie nienarodzone dzieci, nie rodzina, nawet nie nieudolnie symulowana walka z ideologią LGBT, ale skrajnie lewacka i porażająco nieodpowiedzialna walka z rodzimymi hodowcami zwierząt.
Dlatego właśnie, kochani rodzimi konserwatyści, z dnia na dzień coraz bardziej upodabniamy się do budzącego Waszą grozę obrazu dekadenckiego zachodu. PiS w istocie nie dopuszcza do „postępowej” rewolucji, zamiast tego wprowadzając postęp pełzający. Wkraczający codziennie, czasami niezauważenie do naszego życia. Skończmy więc ze złudzeniami: żadnej kontrrewolucji nie będzie. Rządy PiS są tego najlepszym gwarantem.
Przemysław Piasta
za: FB
Click to rate this post!
[Total: 17 Average: 4.8]
Facebook

6 thoughts on “Piasta: Kontrrewolucji nie będzie”

    1. Szczerze wątpię. Raczej chodzi o zniszczenie suwerenności żywnościowej Polski przy jednoczesnym zniszczeniu suwerenności energetycznej („zielony ład”). A więc dwie rzeczy niezbędne do życia dla każdego narodu – żywność i energię – będzie nam wydzielał Zachód, a w przypadku niesubordynacji, zagrozi nam ich odcięciem. Czy można wyobrazić sobie większe podporządkowanie i upodlenie jakiegoś narodu?
      Do tego prawdopodobnie chodzi o spustoszenie prowincji i wypchnięcie Polaków nań mieszkających albo na obczyznę, albo do dużych miast, gdzie się szybko zsekularyzują i zdegenerują i nie będą de facto Polakami, tylko zglobalizowanymi post-Polakami.

  1. Rząd PiS i Pani Ambasador są gwarantem wprowadzenia libertarianizmu w Polsce. Nie wiem, czy będzie to minarchizm, a może anarchokapitalizm, ale czekamy.

  2. „Zasadne zatem wydaje się pytanie jak to się dzieje, że po pięciu latach rządu „dobrej zmiany”, pełnych deklarowanej walki o dobro rodziny i tradycyjne wartości, po pięciu latach heroicznego oporu przed ekspansją ideologi LGBT, ciągle stoimy w tym samym miejscu?”

    Autor raczy żartować. Po 5 latach rządów PiS-u już około 40% Polaków w różnych badaniach popiera homozwiązki (przed dojściem PiS-u do władzy było to około 15%). Na największy czerwcowy sodomicki marsz w Warszawie, jaki odbywa się w czerwcu czy lipcu przychodzi 80 000 ludzi. Przed dojściem PiS-u do władzy chodziło poniżej 5 000. W szkołach (a nawet w przedszkolach) pełno „edukatorów seksualnych” demoralizujących dzieci. W serialach kontrolowanej przez PiS Telewizji Polskiej promocja homoseksualizmu. Z uniwersytetów, po wprowadzonej przez PiS „konstytucji dla nauki”, wyrzucani lub zawieszani są pracownicy naukowi, a np. UW chce wprowadzić obowiązkowe szkolenia „z tolerancji” dla kandydatów na studentów i pracowników tej uczelni, które będą warunkiem aby się tam dostać.
    Rozmodlony PiS-wski były minister obrony narodowej – Macierewicz (od około 20 lat prowadzi w Radiu Maryja i TV Trwam własny program pt. „Myśląc Ojczyzna”) przejdzie do historii polskiej wojskowości jako ten, który otworzył kadry Wojska Polskiego na homoseksualistów i transwestytów. Policja za rządów PiS-u współpracuje z organizacjami pozarządowymi typu Lambda w walce z „dyskryminacją” i „wykluczeniem” (organizacje te m. in. szkolą policjantów). W ogóle NGO’sy promujące sodomię są za czasów rządów PiS-u powpisywane na listę organizacji pożytku publicznego i dostają mnóstwo pieniędzy z 1% podatków przeznaczonych ustawowo na tego rodzaju organizacje.
    W porównaniu do rządów PiS-u, rządy PO-PSL były wręcz superkonserwatywne. Kaczyński to bez żadnej przesady polski Zapatero. Jeśli za kilkadziesiąt lat jacyś historycy od historii społecznej Polski wezmą na warsztat transformację kulturowo-obyczajową narodu polskiego, to rządy Kaczyńskiego i jego partii zostaną opisane jako moment przełomowy pod tym względem w dziejach naszego kraju.

  3. Oczywiscie,ze zadnej Kontrrewolucji nie bedzie.Aby doszlo do Kontrrewolucji,musi jak i w wypadku
    Rewolucji zaistniec sytuacja rewolucyjna-glod,braki w zaopatrzeniu,zamieszki,upadek wladzy wykonawczej.No i oczywiscie musi istniec sila wiodaca,a nie internetowi krasomowcy i medrcy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.