Wielomski: Carl Schmitt a Republika Federalna Niemiec

  1. Cel badawczy tekstu

Carl Schmitt uchodzi za jednego z najwybitniejszych filozofów politycznych XX wieku, a zapewne nie pomylimy się twierdząc, że jego refleksja polityczna stanowi szczytowe osiągnięcie intelektualne niemieckiego prawicowego heglizmu. W literaturze zwracano przy tym uwagę na jego niesamowitą giętkość polityczną i umiejętność, a także chęć akomodacji swojej osoby i filozofii politycznej do każdego systemu politycznego, w którym przyszło mu żyć. Urodził się w II Rzeszy w otoczeniu katolicko-ultramontańskim, a mimo to był lojalnym poddanym protestanckiego cesarza, potem równie lojalnie bronił Republiki Weimarskiej przed nazistami i komunistami, choć liberalna demokracja nie była preferowanym przezeń typem państwa. Wreszcie, w 1933 roku wstąpił do NSDAP i pewnie byłby jej aktywistą do samego końca, gdyby naziści nie zdemaskowali go jako politycznego oportunisty i nie odsunęli na polityczny boczny tor. Analizując to nastawienie afirmatywne wobec wszelkiego politycznego stanu zastanego Ryszard Skarzyński pisze, że „Schmitt wykazywał (…) niezwykłą skłonność do opowiadania się po stronie tych, którzy aktualnie posiadają władzę”, co „dostatecznie dobrze tłumaczy stosunek do Republiki Weimarskiej, a później Trzeciej Rzeszy”[1]. Dlatego wielu badaczy widzi w nim prozaicznego politycznego oportunistę, który poprze każdy reżim i zapisze się do każdej partii, gdzie tylko będzie mógł przyśpieszyć swoją karierę naukową i jako prawnika nowego systemu. Tak też często tłumaczony jest jego kompromitujący akces do NDSAP w 1933 roku[2].

Ta popularna wizja Schmitta-oportunisty nas nie przekonuje, czemu daliśmy już wcześniej wyraz rozważając powody jego akcesu do NSDAP w 1933 roku, wskazując na melanż błędnych ocen i wpływu prawicowo-heglowskiej statolatrii[3]. Oczywiście, w decyzji z 1933 roku nie sposób wykluczyć motywacji koniunkturalnych, ponieważ Carl Schmitt do końca 1936 roku robił w III Rzeszy rzeczywistą karierę. Aby zadać ostateczny cios tezie oportunistycznej, zdecydowaliśmy się napisać ten tekst, poświęcony stosunkowi prawnika do nowej formy państwowości niemieckiej, która zrodziła się po 1945 roku. Carl Schmitt stanął wobec Republiki Federalnej Niemiec w opozycji totalnej, ostentacyjnie odmawiając poddania się denazyfikacji i odmawiając aż do śmierci (1985) odcięcia się od hitleryzmu jako ideologii, systemu politycznego, a nawet od jego zbrodni. Okres powojenny jest marginalizowany przy badaniach jego życia i piśmiennictwa, uznawany jako schyłkowy[4]. Jednym ze skutków tego zaniedbania jest brak refleksji nad przyczynami tak skrajnej negacji RFN. Gdyby Carl Schmitt był karierowiczem, który popiera każdy ustrój i każdą partię rządzącą, to jako pierwszy powinien złożyć podanie o przejście procedury denazyfikacyjnej, czego ostentacyjnie nie uczynił, a co spowodowało wykluczenie go z życia politycznego i naukowego RFN, włącznie z zakazem nauczania, co doprowadziło do jego radykalnej pauperyzacji. W jaki sposób wyjaśnić tę dobrowolną alienację z oficjalnego życia powojennych Niemiec myśliciela, któremu tak często zarzuca się koniunkturalizm polityczny? Problemowi temu poświęcony jest niniejszy tekst, a jego celem jest odparcie tezy o Schmittiańskim oportunizmie i karierowiczostwie.

  1. W cieniu Norymbergi

Po kapitulacji Niemiec w V 1945 roku rozpoczęła się okupacja przez koalicję antyhitlerowską. Dla Niemców nastały ciężkie czasy. Berliński dom Schmittów został zniszczony w wyniku bombardowania jeszcze w VIII 1943 roku[5] i od dwóch lat rodzina była zakwaterowana w cudzym mieszkaniu, za wyjątkiem córki Animy, która przebywała w szkole klasztornej w Cloppenburgu[6]. Jeszcze przed kapitulacją III Rzeszy 30 IV 1945 roku Carl Schmitt został zatrzymany na przesłuchanie przez radzieckie wojskowe władze okupacyjne i – ku swojemu zaskoczeniu – jeszcze tego samego dnia został zwolniony do domu[7], co w sowieckim systemie represyjnym musiało dziwić. Prawdopodobnie NKWD nie zdawało sobie sprawy z jak istotnym reakcyjnym intelektualistą miało do czynienia, w dodatku z nazistowską kartą w życiorysie.

Carlowi Schmittowi zapewne wydawało się, że miał szczęście, iż mieszkał w tej części Berlina, która przeszła pod administrację amerykańską i nie miał wątpliwej przyjemności ponownego spotkania z radzieckimi władzami okupacyjnymi. Szybko okazało się, że Anglosasi byli lepiej zorientowani co do roli, którą odgrywał w narodowo-socjalistycznej nauce prawa. 25 VIII 1945 część Berlina w której mieszkał przeszła pod jurysdykcję amerykańską. I już następnego dnia Carl Schmitt został zatrzymany w wyniku zadenuncjowania go – jako wpływowego nazisty – przez świeżo przybyłego do Niemiec żydowskiego emigranta Karla Loewensteina, pracującego w amerykańskiej administracji wojskowej[8].

W latach 1945-1947 Carl Schmitt był dwukrotnie aresztowany, długo przebywając w obozach internowania i w więzieniach. Amerykańscy śledczy usilnie chcieli go postawić przed Trybunałem w Norymberdze. Chcieli w jego osobie symbolicznie postawić na ławie oskarżonych niemiecką naukę prawa. Carl Schmitt miał personifikować nauki prawne, które legitymizowały hitlerowskie zbrodnie. Przesłuchujący go prokurator Robert Kempner – kolejny emigrant żydowskiego pochodzenia, który uciekł z III Rzeszy w 1933 roku –próbował obciążyć go współodpowiedzialnością za planowanie niemieckich agresji i popełnione przy okazji zbrodnie wojenne; nadawanie ideologicznych uzasadnień tym przestępstwom (teoria Groβraumu)[9] i podsycanie nastrojów antysemickich[10]. Carl Schmitt bronił się dowodząc – zresztą zgodnie z prawdą – że był tylko kolaborującym z III Rzeszą intelektualistą, który nie miał żadnego wpływu na podejmowane w III Rzeszy decyzje polityczne. Przy okazji ostentacyjnie manifestował swoją osobistą niechęć i pogardę dla inteligencji i wykształcenia samego Hitlera oraz elity nazistowskiej en bloc[11]. Schmittiańskich ocen III Rzeszy zawartych w protokołach z przesłuchań u Kempnera nie będziemy omawiać, gdyż nie mają wartości jako źródła. Jest rzeczą poza dyskusją, że prawnik zeznawał, aby zmniejszyć skalę swojego zaangażowania w III Rzeszę, aby uniknąć aktu oskarżenia.

W literaturze spotyka się pogląd, że próby osądzenia Carla Schmitta były motywowane pozamerytorycznie, a wybór jego osoby na reżimowego prawnika, którego należy postawić przed Trybunałem w Norymberdze, nie był przypadkowy. Amerykańscy prokuratorzy chcieli postawić przed międzynarodowym organem sądowym wpływowego prawnika, o znanym nazwisku, i ich wybór padł na Schmitta. Dlaczego akurat on, skoro byli bardziej skompromitowani i wierni Hitlerowi do maja 1945 roku? Otóż, głównym amerykańskim prokuratorem przygotowującym proces w Norymberdze był kolejny żydowski emigrant Ossip Flechtheim. Ze Schmittem poznali się w latach trzydziestych, gdy Flechtheim zgłosił się na jego seminarium doktoranckie na Uniwersytecie w Berlinie, z propozycją napisania dysertacji na temat myśli politycznej Juana Donoso Cortésa. Przebieg rozmowy znamy, niestety, tylko z relacji Flechtheima, który twierdzi, że Schmitt odmówił przyjęcia go na seminarium argumentując swoją decyzję jego żydowskim pochodzenia[12]. Niedoszły promotor nigdy nic o tej rozmowie nie napisał i trudno nam dokonać weryfikacji faktu. Gdyby był prawdziwy, to wskazywałby, że po stronie oskarżycieli mogły istnieć prywatne powody dla próby postawienia akurat jego przed Trybunałem w Norymberdze.

Scena rozmowy Schmitta z Flechtheimem wydaje się prawdziwa, ponieważ tłumaczy powojenny Schmittiański antysemityzm. Zauważmy, że pruski konserwatysta w tym trudnym dla siebie okresie życia na swojej drodze spotyka kolejnych wrogich mu żydowskich emigrantów z III Rzeszy, którzy najpierw go denuncjują (K. Loewenstein), a następnie usiłują postawić przed Trybunałem w Norymberdze (R. Kempner, O. Flechtheim). Za każdym razem Żydzi-emigranci występują jako reprezentanci amerykańskiego okupanta, szukając zemsty za Holocaust. Czyni to zrozumiałą osobistą nienawiść Schmitta akurat do amerykańskiego okupanta, który stawiany był przezeń na jednym poziomie z okupantem radzieckim. O zonach francuskiej i angielskiej prawnik nigdy nic nie napisał, gdy we wstępie do hiszpańskojęzycznego wydania Ex Captivitate Salus z 1960 roku pisał o Amerykanach następująco:

Na początku 1945 roku, gdy Niemcy zostały pokonane i zniszczone, to nie tylko Rosjanie, ale także i Amerykanie na okupowanych przez siebie obszarach prowadzili szeroko zakrojoną akcję internowań, prowadząc do systematycznego zniszczenia całych grup niemieckiego społeczeństwa. Amerykanie nazywali tę metodę mianem ‘automatycznego aresztowania’. Dla setek i tysięcy członków konkretnych grup społecznych – między innymi wysokich funkcjonariuszy – bez wzgląd na osoby, było to pozbawienie wszelkich praw i internowanie w obozach koncentracyjnych. Oto logiczna konsekwencja kryminalizacji całego narodu (…)[13].

W przytoczonym cytacie warto zwrócić uwagę, że amerykańskie obozy internowań nazywane są mianem obozów koncentracyjnych. Określenie to jest celowe, gdyż w cytowanym trzystronicowym wstępie powtórzone jest aż trzykrotnie. W pracach publikowanych w Niemczech, i po niemiecku, Carl Schmitt nigdy nie odważył się porównać amerykańskiego obozu w Lichterfeld-Süd z obozem w Oświęcimiu.  Cytowana przed chwilą rozprawka Ex Captivitate Salus została po niemiecku wydana w 1950 roku, oczywiście bez tego wstępu. Aby pojąć Schmittiański stosunek do nazizmu trzeba zrozumieć dwuznaczny tytuł tej książeczki: Uratowany z niewoli. Nie jest to nigdzie napisane wprost, ale po uważnej lekturze całości trudno nie odnieść wrażenia, że jej autorowi chodziło o jego niewolę u Amerykanów. Mamy tutaj niewypowiedziane głośno przeciwstawienie pomiędzy swojskością III Rzeszy, a amerykańską niewolą.

Ostatecznie, po przewlekłym śledztwie Schmitta uwolniono od wszelkich zarzutów i zwolniono. Przed Trybunałem w Norymberdze stanął tylko w charakterze świadka[14]. Publicznie nigdy nie wypowiedział się na temat tego procesu. Jego notatki na ten temat ujrzały światło dzienne dopiero w 1991 roku, czyli w sześć lat po śmierci. Wynika z nich, że nigdy nie uznał prawomocności Trybunału w Norymberdze. Odrzucał amerykańską doktrynę kryminalizacji wojen, nazywając ją mianem „idiotycznej moralno-uprawomocniającej”[15] i wyśmiewał pojęcie zbrodni przeciwko ludzkości, ponieważ nigdy nie istniał podmiot prawny ludzkość[16]. Nie można popełnić przestępstwa wobec podmiotu nieznanego wcześniej prawu. Skoro w 1945 roku nie istniało prawne pojęcie ludzkości, to sądzenie za zbrodnie przeciwko niej popełnione w latach 1939-1945 było dlań złamaniem rzymskiej paremii nullum crimen, nulla poena sine lege[17].

Carl Schmitt ostatecznie rozumiał, że motywowani chęcią zemsty Rosjanie dążyli do stworzenia Trybunału w Norymberdze, ponieważ przeciwko narodom słowiańskim Hitler prowadził wojnę totalną, sprzeczną z tradycyjnymi regułami prowadzenia działań zbrojnych (diskriminierenden Krieg). Jednak w przypadku Amerykanów zadziałał tylko i wyłącznie mechanizm chęci zadekretowania własnego „zwycięstwo moralnego”, poprzez pokazowy proces przywódców III Rzeszy[18]. Dla tego propagandowego i moralnego zwycięstwa liberalnych wartości przed Trybunałem w Norymberdze Amerykanie nie zawahali się „przehandlować sprawy Katynia” i oskarżyć – wraz z prokuratorami sowieckimi – o tę zbrodnię III Rzeszę[19]. W sumie Trybunał w Norymberdze Schmitt porównuje do drugiej Afery Dreyfusa, czyli skazania niewinnych w imię racji politycznych[20], i ocenia jego wyroki jako „wielkie bankructwo sprawiedliwości” (groβe Kladderadatsch der Justiz)[21]. Wreszcie w taki oto sposób charakteryzuje istotę procesu: „Prawdziwym sędzią w Norymberdze był Związek Radziecki. Prawdziwymi denazyfikatorami byli komuniści, gdy pozostali byli tylko pomocnikami komunizmu”[22]. Nawiasem mówiąc Schmitt nigdy także nie potępił samej ideologii narodowego socjalizmu, nawet po 1945 roku widząc w niej zainicjowaną przez włoskich intelektualistów rewolucję porządku skierowaną przeciwko liberalnej dominacji interesów partykularnych nad państwem[23].

Zaznaczmy jednakże raz jeszcze, że te mocno kontrowersyjne poglądy Carl Schmitt zachował dla siebie i publicznie nigdy nie zdradził się z nimi za życia[24]. Powyżej opisany pogląd stanowi idealną antytezę doktryny obowiązującej w powojennych Niemczech, a sformułowanej w 1946 roku przez Gustava Radbrucha w artykule Ustawowe bezprawie i prawo nadustawowe (Gesetzliches Unrecht und übergesetzliches Recht). Doktryna ta głosiła, że III Rzesza od samego początku do samego końca była państwem niedemokratycznym, a więc z samej tej przyczyny ex definitione nielegalnym, stanowiąc tytułowe „ustawowe bezprawie”[25]. Dlatego też niemieccy prawnicy demokratyczni popierali ustanowienie Trybunału w Norymberdze. Można tu między innymi wymienić Hansa Kelsena[26], z którym Carl Schmitt toczył zacięte polemiki na przełomie lat dwudziestych i trzydziestych.

Ciąg dalszy tekstu znajduje się tutaj

Adam Wielomski

[1] R. Skarzyński, Od chaosu do ładu. Carl Schmitt i problem tego, co polityczne, Warszawa 1992, s. 44.

[2] Np. D. Blasius, Carl Schmitt. Preußischer Staatsrat in Hitlers Reich, Göttingen 2001, s. 78n.; R. Mehring, Carl Schmitt zur Einführung, Hamburg 2006, s. 56-86.

[3] A. Wielomski, Carl Schmitt wobec narodowego socjalizmu (1.05.1933-15.12.1936), w: idem, J. Ćwikła, Ł. Święcicki (red.), Niemiecka myśl polityczna wobec narodowego socjalizmu, Warszawa 2016, s. 191-236.

[4] Ma to odzwierciedlenie w proporcjach kilku poświęconych mu biografii. Pierwsza naukowa biografia C. Schmitta, wydana 2 lata przed jego śmiercią, pióra J. Bendersky’ego (Carl Schmitt. Theorist for the Reich, Princeton 1983), liczy 287 stron, z czego na okres po opuszczeniu amerykańskiego więzienia przypada ich zaledwie 7. Biografia P. Noacka (Carl Schmitt. Eine Biographie, Frankfurt/M-Berlin 1996) liczy 312 strony i gdy na lata 1888-1945 (w sumie 57 lat życia C. Schmitta) przypada 234 stron, to na lata 1945-85 (40 lat) tylko 68. Francuskojęzyczna biografia D. Cumina (Carl Schmitt. Biografie politique et intellectuelle, Paris 2008) ma odpowiednio proporcje 183 do 48 stron. Amerykański badacz G. Balakrishnan (korzystaliśmy z wersji frankofońskiej jego pracy zatytułowanej L’ennemi. Un portrait intellectuel de Carl Schmitt, Paris 2006) w ogóle pomija życie i pisma po 1945 roku (za wyjątkiem krótkiego opisu rozprawy o nomosie ziemi), tak jak gdyby Schmitt nie żył po zakończeniu wojny jeszcze przez 40 następnych lat!

[5] E. Jünger – C. Schmitt, Briefe 1930-1983, Stuttgart 1999, s. 167.

[6] P. Noack, Carl Schmitt, op.cit., s. 235.

[7] Ibidem, s. 235; A. Doremus, Un Testament intellectuel de Carl Schmitt édité en 1950, w: C. Schmitt, Ex Captivitate Salus. Expériences des années 1945-1947, Paris 2003, s. 13.

[8] A. Doremus, Un Testament intellectuel…, s. 14.

[9] Chodzi o pracę C. Schmitta Völkerrechtliche Großraumordnung mit Interventionsverbot für raumfremde Mächte. Ein Beitrag zum Rechsbegriff im Völkerrecht, Berlin 1991 [wyd. oryg. 1939].

[10] Chodzi o dwa artykuły C. Schmitta: Die Verfassung der Freiheit, „Deutsche Juristen-Zeitung“, 1935, nr 40, s. 1133-35; Niemiecka nauka prawa w walce z duchem żydowskim. Wypowiedzi na konferencji niemieckich prawników w 1936 r., „Pro Fide Rege et Lege“, s. 105-2014/2015, nr 73-74, s. 105-14.

[11] Carl Schmitt à Nüremberg (mars 1947-juillet 1947), w: C. Schmitt, Ex Captivitate Salus, op.cit., s. 25-77.

[12] P. Noack, Carl Schmitt, op.cit., s. 247; D. Cumin, Carl Schmitt, op.cit., s. 190.

[13] Wersja hiszpańskojęzyczna tekstu nie była nam dostępna. Cytat za tłumaczeniem francuskim Prologue de Carl Schmitt à l’édition de ‘Ex Captivitate Salus’, Santiago de Compostela 1960, w: C. Schmitt, Ex Captivitate Salus, op.cit., s. 24.

[14] Na temat sprawy C. Schmitta w Norymberdze i jego losów w tym okresie istnieje obszerna literatura – zob. np. J.W. Bendersky, Carl Schmitt, op.cit., s. 266-73; idem, Carl Schmitt at Nuremberg, „Telos“, 1987, nr 72, s. 91-129; C.-D. Wieland, Carl Schmitt in Nürnberg (1947), „Zeitschrift für Sozialgeschichte“, 1987, nr 1, s. 96-122; P. Noack, Carl Schmitt, op.cit., s. 242-47; D. Cumin, Carl Schmitt, op.cit., s. 183-91; C. Jouin, Carl Schmitt à Nuremberg. Une Théorie en Accusation, “Genèses”, 2009, nr 74, s. 46-73.

[15] C. Schmitt, Glossarium. Aufzeichnungen der Jahre 1947-1951, Berlin 1991, s. 120-23, 229, 251, 303.

[16] Ibidem, s. 113, 145.

[17] Ibidem, s. 117, 120-21, 137, 142-43, 229, 258-59, 292, 303.

[18] Ibidem, s. 117.

[19] Ibidem, s. 117, 120.

[20] Ibidem, s.  258.

[21] Ibidem, s. 256.

[22] Ibidem, s. 178.

[23] Ibidem, s. 3.

[24] Same w sobie argumenty kwestionujące prawne podstawy działalności Trybunału w Norymberdze nie były bezzasadne z punktu widzenia logiki prawniczej, szczególnie powołanie się na zasadę, że nie można karać za zbrodnię przeciwko ludzkości, zanim ustanowiono taki artykuł w prawie międzynarodowym. Jednakże C. Schmitt nigdy nie napisał publicznie co należało zrobić z ewidentnymi zwyrodnialcami, jakimi byli nazistowscy dygnitarze? Puścić ich wolno, gdyż działali zgodnie z obowiązującym w III Rzeszy prawem? C. Schmitt ustawiał się w tej samej linii przeciwników Norymbergi w której stali osobnicy tak skompromitowani jak L. Degrelle – ukrywający się w Hiszpanii belgijski nazista poszukiwany przez prokuraturę za zdradę państwa i służbę w mundurze Waffen SS (Hitler pour 1000 ans, Paris 1969, s. 221-22) i obrońca H. Göringa na samym procesie O. Stahmer (Procès des grands criminels de guerre devant le Tribunal Militaire International. Nuremberg, 14 novembre 1945 – 1er octobre 1945, Nurmeberg 1947, t. I, s. 178n.). Jakkolwiek prawomocność Trybunału Norymberskiego w wątpliwość poddawali niektórzy prawnicy-internacjonaliści niemieccy (W. Grewe, Nürnberg als Rechtsfrage. Eine Diskussion, Stuttgart 1947; A. von Knieriem, Nürnberg. Rechtliche und Menschliche Probleme, Stuttgart 1953), to żaden z nich nie był skompromitowany współpracą z III Rzeszą jak C. Schmitt.

[25] Tekst dostępny w zbiorze G. Radbruch, Der Mench im Recht, Göttingen 1957, s. 111-24.

[26] E. Pasquier, De Genève à Nuremberg. Carl Schmitt, Hans Kelsen et le droit international, Paris 2012, s. 510-34.

[Głosów:3    Średnia:5/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *