Engelgard: Szkodliwy mit Studnickiego

Wśród części prawicy funkcjonuje swoisty kult Władysława Studnickiego. Owszem, był to oryginał, nieraz interesujący, ale prawie zawsze się mylił, źle oceniał sytuację, kierował się irracjonalną nienawiścią do Rosji i nie mniej irracjonalną proniemieckością.

Wynik II wojny światowej był dla niego nie do przejęcia. Kresy Wschodnie, które wbrew prawdzie – były dla niego „centrum” Polski, zostały poza granicami nowego państwa. Mimo to tuż przed śmiercią w 1953 roku snuł rozważania na temat powrotu 4 mln Polaków z Ziem Zachodnich na Kresy Wschodnie! Mało tego, uważał, że nie będą oni chcieli tam dobrowolnie wracać, bo mają lepiej na Ziemiach Zachodnich. Ale będą musieli wrócić pod przymusem, kiedy Niemcy odzyskają swoje dawne tereny. Trudno o bardziej namacalny dowód na utopijność i szkodliwość tych koncepcji. Zawraca uwagę to, że Studnicki jako pierwszy używał terminu „tak zwane Ziemie Odzyskane”. Obecnie stosuje się ten termin, z gruntu antypolski – powszechnie a celują w tym historycy z IPN oraz liberalna inteligencja spod znaku UW, a obecnie PO.

Właśnie ukazała się nowa książka o Studnickim pt. „Polska za linią Curzona” w opracowaniu Sławomira Cenckiewicza i z posłowiem znanego gloryfikatora Studnickiego – Piotra Zychowicza. W inkryminowanym tekście na temat tymczasowości granicy na Odrze i Nysie – Studnicki zaczyna niby racjonalnie:

„Częstokroć Polacy mówią, że pragną zwrotu ziem za linią Curzona, i granicy Odry i Nysy, nie pojmują, że to są dwa postulaty wzajemnie się wykluczające. Polska z ziemiami za linią Curzona musi być przednią strażą Europy przeciwko Rosji, Polska z ziemiami zachodnimi – przednią strażą Rosji przeciw Europie. Polska z Ziemiami Wschodnimi nastawiona jest na antagonizm z Rosją, Polska z ziemiami zachodnimi – na antagonizm z Niemcami. Nie można budować Polski nastawionej na antagonizm z Rosją i Niemcami”.

Zgoda, jest to prawda. Błędem Stronnictwa Narodowego na emigracji było kurczowe trzymanie się postulatu utrzymania granicy ryskiej na wschodzie i jednocześnie żarliwa obrona granicy na Odrze. O ile obrona granicy na Odrze była działaniem racjonalnym i zgodnym z polską racją stanu, to postulat utrzymania granicy ryskiej był już tylko mrzonką, która w dodatku osłabiała wiarygodność i powagę pierwszego postulatu. W tej kwestii bardziej przenikliwy był już w 1944 roku Stanisław Grabski, który jasno stwierdził, że po prostu wojna przyniosła zasadniczy zwrot geopolityczny i dziejowy polegający na końcu (definitywnym) Polski Jagiellońskiej i na powrocie w sensie terytorialnym Polski Piastowskiej. Takie były realia i nic nie mogło ich zmienić. W 1945 zgodzili się z tym działacze Narodowej Demokracji, którzy włączyli się w prace Instytutu Zachodniego i Ministerstwa Ziem Odzyskanych oraz dawni działacze Falangi i Konfederacji Narodu, którzy utworzyli Grupę „Dziś i Jutro” a potem PAX.

Studnicki zachował oczywiście pozory realizmu, pisząc, że  potencjał polskości na dawnych Kresach jest minimalny: „Otóż na Ziemiach Wschodnich nie pozostało więcej niż półtora miliona Polaków, wystraszonych, ukrywających nawet swoją polskość. Kilkaset szlachetnych idealistów gotowych jest porzucić zachodnią aneksję dla rodzimych stron we wschodniej Polsce, lecz ogół ludności, który się zagospodarował, znalazł się w lepszych, kulturalniejszych warunkach w kraju o powszechnych wodociągach, o elektryfikacji, z gęstą siecią dróg, z wygodnymi zabudowaniami, które należało tylko restaurować, nie opuści tego kraju, jeżeli nie będzie do tego zmuszony przez zwrot tego kraju Niemcom, i danie im terenów we wschodniej Polsce, gdzie wrócą z hasłem – „wracamy do domu, wracamy do własności”.

Dlatego, po III wojnie światowej, w którą wierzył – zmusi się Polaków z Ziem Zachodnich do powrotu na Kresy, a pomogą w tym finansowo… Niemcy i USA! Dodawał też:

„Zwrot Polsce ziem za linią Curzona leży w interesach Niemiec, gdyż to daje możność rozmieszczenia tej czteromilionowej ludności polskiej, która osiadła na tak zwanych „ziemiach odzyskanych”. Po wtóre, w interesach bezpieczeństwa Niemiec leży, aby nie miały one wspólnej granicy z Rosją i pierwsza linia obrony leżała jak najdalej na wschód od tej granicy. Co nastąpi przy zwrocie Polsce ziem za linią Curzona? Stanowisko Niemiec w sprawie zwrotu Polsce ziem za linią Curzona ma duże znaczenie, gdyż Niemcy, którzy mieli dwa razy w swej okupacji Ziemie Wschodnie polskie i wytwarzają bogatą literaturę o Europie Wschodniej, będą uważane przez Amerykę jako najlepsi rzeczoznawcy w sprawie wschodniej Europy”.

Były to w tym czasie już tylko mrzonki, które w Niemczech podzielały ziomkostwa przekonane, że niedługo „wrócą do domu”. Na emigracji Studnicki był osamotniony, jeśli chodzi o postulat z rezygnacji z granicy na Odrze, choć postulat powrotu na Kresy Wschodnie był popularny. Jednak obie te koncepcje – Studnickiego i większości emigracji (trzymanie granicy na Odrze i powrót granicy ryskiej) – były brutalnie mówiąc fantasmagorią, mitem sztucznie podtrzymywanym przez kilka dziesiątek lat.

Co ciekawe, w kwestii ukraińskiej Studnicki głosił jednak poglądy sprzeczne z tzw. ideą prometejską, wedle której to sojusz polsko-ukraiński przeciwko Rosji był dogmatem. Tymczasem Studnicki uznał, że po tym co stało się na Wołyniu i w Galicji Wschodniej w czasie wojny, wymordowanie przez UPA do 100 tys. Polaków, jak dosyć precyzyjnie oceniał – wyklucza na zawsze użycie przez Polskę „karty ukraińskiej”. Dla niego partnerem gry przeciwko Rosji były tylko Niemcy. Ten mały plus nie zmienia jednak faktu, że cała konstrukcja myślowa Studnickiego była oderwana od rzeczywistości. W tym kontekście lasowanie przez Cenckiewicza i Zychowicza Władysława Studnickiego jako patrona „polskiego realizmu politycznego” jest co najmniej wątpliwe. My zostajemy niezmiennie przy tym, że takimi patronami pozostają  nadal Roman Dmowski, Stanisław Grabski, Zygmunt Wojciechowski, Bolesław Piasecki i Aleksander Bocheński.

Jan Engelgard

Władysław Studnicki, „Polska za linią Curzona” (wstęp Sławomir Cenckiewicz), Wydawnictwo Nowej Konfederacji, Warszawa 2021, ss. 386.

za: https://myslpolska.info/

 

Facebook

10 thoughts on “Engelgard: Szkodliwy mit Studnickiego”

  1. Nie rozumiem tych wywodów. Dla mnie jasne jest że decyduje realna siła a nie “realia których nic nie może zmienić”. Znakomitym przykładem są Niemcy którzy konsekwentnie i długofalowo budują dominację w Europie, zaczynając z pozycji kompletnego przegranego. Jakby tak myśleli jak Polacy to w 45r wykopali by dół i zbiorowo się w nim zakopali. A dziś ? Proszę bardzo, hula mit o polskich nazistach mordujących Żydów, aż miło. Upłynęło zaledwie niecałe 80 lat.
    Wystarczyła by dzietność na poziomie 5 przez 50 lat i odpowiednia polityka migracyjna żeby na Litwie, Białorusi itp. większość stanowili Polacy. Tak się walczy np. w strefie gazy.

  2. Co by ni mówić o Studnickim, to ma facet niebywałego farta. Nie mając ani grama racji, głosząc i publikując kompletnie absurdalne i bezsensowne tezy, nic nie rozumiejąc z realnych procesów gospodarczych, społecznych, politycznych, demograficznych, etc, kilkadziesiąt lat po śmierci nadal ma zarówno oddanych sobie wyznawców, jak i zawzięcie go zwalczających wrogów. Oto prawdziwe szczęście… 🙂

    1. Facet był wyrazisty ot co… iść na Gestapo negocjować sprawę Polską to trzeba jednak mieć jaja we wszystkich znaczeniach tego słowa.

  3. Oryginalność koncepcji politycznych Władysława Studnickiego polegała na tym, i ten aspekt zwykle się przemilcza, że Studnicki twierdził, że miejsce Polski jest na Wschodzie (podobnie uważał Piłsudski), a oddanie Niemcom ziem zaboru pruskiego przyjmował Studnicki za naturalną i oczywistą konsekwencję, za warunek wstępny porozumienia i współpracy z Niemcami. Taka perspektywa dla polityków polskich wszystkich orientacji była nie do przyjęcia.
    Wprost nigdy tych myśli w piśmie nie wypowiedział przez co dzisiaj panowie Cenckiewicz, Zychowicz, Bartosiak, Radziejewski są pogubieni jak dzieci we mgle.

  4. Spora część “ziemii odzyskanych” nigdy do Polski nie należała, a reszta dłużej była poza jej granicami niż w granicach. Tak samo bez sensu jest twierdzenie, że to tu jest prawdziwa Polska a nie gdzie indziej. Poza tym Pomorze Zachodnie i Prusy to piach porośnięty sosnami, już te kresy były więcej warte.
    Śląsk to co innego. Ale nie ma co tu dorabiać jakichś idei.

    1. Nie “ziemii odzyskanych” , tylko Ziem Odzyskanych – bez cudzysłowu, z dużej litery i bez błędów ortograficznych.

  5. Uważam, że obecnie Polska ma najlepsze naturalne granice z szerokim dostępem do morza. Do panów Roberta i JSC, nie ważne jak długo Polska nie miała tych ziem, liczy się to, że odzyskaliśmy ziemie piastowskie (z wyjątkiem Prus). Nawet ziemie położone za Odrą Niemcy opanowali siłą niszcząc Słowian połabskich. W kwestii pana Studnickiego to był germanofilem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *