Gajos: Nieodbyte nieważne wybory?

Plan Kaczyńskiego i Gowina (zdaniem pisowskich klakierów genialny) na wyprostowanie obecnej sytuacji wokół wyborów prezydenckich zakłada między innymi to, że Sąd Najwyższy stwierdzi ich nieważność wobec ich nieodbycia. Duży Jarosław, wraz z tym trochę mniejszym, najwyraźniej oczekują (a przynajmniej stwarzają pozory takiego oczekiwania), że spodziewane przez nich orzeczenie Sądu Najwyższego otworzy drogę do zastosowania przepisu art. 129 ust. 3 obowiązującej Konstytucji zgodnie z którym w razie stwierdzenia nieważności wyboru Prezydenta Rzeczypospolitej przeprowadza się nowe wybory, na zasadach przewidzianych w art. 128 ust. 2 dla przypadku opróżnienia urzędu Prezydenta Rzeczypospolitej.

Przyjrzyjmy się zatem pokrótce czy aby na pewno kalkulacja taka ma jakiekolwiek oparcie w obowiązujących przepisach Konstytucji i Kodeksu Wyborczego.

W ust. 1 art. 129 Konstytucji suweren nadał uprawnienie Sądowi Najwyższemu do orzekania o ważności aktu wyboru Prezydenta RP. Orzeczenie Sądu Najwyższego ma zatem charakter deklaratoryjny, nie kształtuje w żaden sposób sytuacji prawnej, stwierdza jedynie czy akt wyborczy wywarł przewidziane Konstytucją skutki w postaci wyboru jednego z kandydatów na urząd Prezydenta RP. Niemniej jednak od treści tego orzeczenia uzależnione jest to czy dany kandydat obejmie urząd Prezydenta RP czy też koniecznie będzie przeprowadzenie nowych wyborów o czym stanowi wspomniany ust. 3 art. 129 Konstytucji.

Studentowi I roku prawa wiadomym jest, że orzeczenie jakiekolwiek organu władzy stwierdzające nieważność jakiejś czynności jest równoznaczne z tym, że czynność taka od samego początku nie wywarła skutków prawnych dla osiągnięcia których została powzięta. Jednak aby orzekać o tym czy dana czynność czy zdarzenie wywarły skutki prawne, które z jej zdziałaniem czy zaistnieniem wiąże prawo potrzebne jest właśnie ich zaistnienie. Potrzebny jest fakt w postaci czynności czy zdarzenia mającego realnie miejsce w czasie i przestrzeni. Ciężko bowiem orzekać np. o nieważności uchwały spółki czy spółdzielni, której nikt nigdy nie podejmował ani tym bardziej nikt nigdy nie twierdził, że taka istnieje.

Postępowanie o stwierdzenie ważności wyboru Prezydent RP reguluje szczegółowo Kodeks Wyborczy w art. 324. I tak, zgodnie z §1 tegoż artykułu Sąd Najwyższy na podstawie sprawozdania z wyborów przedstawionego przez Państwową Komisję Wyborczą oraz po rozpoznaniu protestów rozstrzyga o ważności wyboru Prezydenta Rzeczypospolitej. Powstaje zatem pytanie jakie sprawozdanie z wyborów miałaby złożyć PKW, skoro te de facto nie mają miejsca. Lokale wyborcze nie tylko pozostają zamknięte, ale i nikt ich nie zorganizował. Cóż takie sprawozdanie miałoby zawierać? Czy PKW ma w nim stwierdzić, że w dniu 10 maja nie otwarto lokalu ani jednej obwodowej komisji wyborczej, nie oddano ani jednego głosu na ani jednego kandydata? (E. Jünger byłby zadowolony). Dalej, zgodnie z §2 uchwałę w sprawie, o której mowa w § 1, Sąd Najwyższy podejmuje w ciągu 30 dni od dnia podania wyników wyborów do publicznej wiadomości przez Państwową Komisję Wyborczą, na posiedzeniu z udziałem Prokuratora Generalnego i Przewodniczącego Państwowej Komisji Wyborczej. Nasuwa się zatem kolejne pytanie o wynik wyborów, który PKW miałaby podać do publicznej wiadomości, skoro nikt nie odda ani jednego głosu. Ciężko uznać, że w dniu 10 maja w głosowaniu PKW uzyska jakikolwiek ich wynik skoro żadna obwodowa komisja wyborcza nie będzie odbierać głosów od wyborców, a zatem żadne głosowanie nie będzie mieć miejsca. Stworzenie takiego protokołu, który będzie zawierał same zera (co do wyniku, nie do nazwisk kandydatów, chociaż należałoby się i nad tym zastanowić) już samo w sobie jawiłoby się jako niepoważne i kompromituje powagę państwa. W końcu, dlaczego rządzący zakładają, że wybory mogą się odbyć 23 maja skoro Sąd Najwyższy na podjęcie uchwały ma 30 dni od dnia podania wyników wyborów przez PKW? Nie wiadomo czy termin taki w ogóle zacznie bieg, jeśli PKW nie ogłosi żadnego wyniku.

Co w takiej sytuacji może zrobić Sąd Najwyższy? Wydaje się, że są dwie zasadnicze możliwości. Albo Sąd Najwyższy uzna zgodnie z faktami, że żadne wybory nie miały miejsca i wobec ich nieodbycia uzna, że postępowanie w sprawie o stwierdzenie ich ważności należy umorzyć, albo podejdzie do sprawy formalistyczne i uzna (kreując zupełną fikcję), że skoro wybory zostały zarządzone przez Marszałka Sejmu to należy uznać, że odbyły się, a nie odbyło się jedynie głosowanie, ale jako całość są nieważne, gdyż żaden wyborca nie mógł w nich oddać głosu. Niestety, oba rozwiązania generują jeszcze większe problemy. Pierwsze, co prawda będzie zgodne z logiką i zdrowym rozsądkiem, ale spowoduje jedynie to, że po nim wyjdziemy już poza jakiekolwiek ramy konstytucyjne, ponieważ Konstytucja, ani nawet ustawy nie przewidują co dalej z procesem wyboru Prezydenta w takiej sytuacji, a jedynym sposobem na jej utrzymanie w ramach konstytucyjnych będzie ogłoszenie stanu nadzwyczajnego otwierającego drogę do rozpisania wyborów po jego zakończeniu. Stanu nadzwyczajnego Kaczyński, Gowin et consortes (póki co) chcą jednak za wszelką cenę uniknąć. Drugie, zdaje się pożądane przez Jarosławów, oparte jest o zupełną fikcję, skundli jeszcze bardziej kulturę prawną, zburzy resztki poczucia szacunku do prawa i stworzy niebezpieczny precedens, który jedynie zachęci rządzących do przeprowadzenia kolejnych wyborów w sposób analogiczny do tego jaki możemy właśnie obserwować.

Niestety, płyniemy pełną parę na górą lodową, na mostku kapitańskim trwa walka o koło sterowe, a maszynista dodaje gazu. Czy ktoś zdoła ściągnąć polski statek z tego kolizyjnego kursu?

Bartłomiej Gajos

[Głosów: 9   Average: 5/5]
Facebook

2 thoughts on “Gajos: Nieodbyte nieważne wybory?”

  1. Wirus nie jest powodem do naruszania terminów konstytucyjnych. Tym bardziej tak niegroźny wirus. Wybory miały się odbyć w terminie przy urnach. To, że ludzie się boją lub umrą po głosowaniu nie ma najmniejszego znaczenia. Teraz dopiero powstało zamieszanie, które będzie powodowało podważanie ważności tych wyborów.

  2. Zgodnie z prawem to 10 maja o 0:00 zaczęła się cisza wyborcza i jeszcze potrwa… chyba do końca świata, bo nawet po zakończeniu kadencji Dudy w dniu 6 sierpnia, nie ma nawet możliwości zbierania podpisów pod listami poparcia, bo to zachacza o agitację.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *