17 thoughts on “Hagmajer: Pastor Malthus – piewca depopulacji i ekonomicznego liberalizmu”

  1. W ocenie maltuzjanizmu, niestety, niemal zawsze pomija się aspekt jakości życia, który jest ściśle związany z ograniczoną ilością (i dystrybucją!) zasobów. Jeśli założymy, że standard życia przeciętnego mieszkańca Ziemi ma odpowiadać stopie życiowej obywateli najbiedniejszych państw Afryki Subsaharyjskiej, to z całą pewnością możemy stwierdzić, że globalna populacja jest co najmniej kilkukrotnie za mała. Jeżeli natomiast uznamy, że przeciętny światowy standard życia powinien być odpowiednio wysoki, to nawet egalitarna redystrybucja zasobów nie sprawi, iż starczy dla każdego i następnych, coraz bardziej licznych, pokoleń.

    1. To pojawi się jakieś sprzężenie zwrotne ujemne, które wyhamuje wykładniczy rozwój populacji. Będziemy mieli raczej wzrost logistyczny, jak w modelu Verhulsta. Jeśli podaż dóbr będzie mała a ludzi dużo, to ceny pójdą na tyle w górę, że znacznej części ludzi nie będzie po prostu stać na utrzymanie potomstwa. Tak działa wolny rynek.

      1. @Ziuk

        Tym ujemnym sprzężeniem zwrotnym jest po prostu dążenie do podwyższenia stopy życiowej. Dlatego wykładniczy przyrost naturalny charakteryzuje obecnie już tylko najsłabiej rozwinięte państwa świata, które wciąż mają przed sobą fazę tzw. przejścia demograficznego. W całej reszcie globu dzietność spada i jest to naturalną koleją rzeczy. Nawet na terenach Polski trend spadkowy utrzymuje się co najmniej od połowy XIX wieku. Szczególnie wysoki spadek przypadł na okres PRL, kiedy nawet „najlepszy” rocznik był słabszy od „najgorszego” przedwojennego. Nie ma w tym nic dziwnego. Postęp medycyny ograniczył śmiertelność najmłodszych, a ogólny wzrost zamożności oddalił widmo głodu i niedożywienia. Jednak wprost imponujące jest tempo przemian społecznych w islamskim Iranie. Pod rządami ajatollahów dzietność spadła tam od blisko 7 na kobietę do poniżej 2.

    2. W modelu maltuzjańskim rozrodczość , a zatem i gęstosć zaludnienia jest wprost proporcjonalna do wielkości zasobów per capita. Jednak:

      W cywilizacji zasobów się nie dzieli, tylko je wytwarza. Im więcej się ich wytwarza, tym bardziej, zgodnie z modelem Malthusa, rośnie gęstość zaludnienia, A im większa gęstość zaludnienia, tym, czego Malthus nie przewidział, coraz większa część zasobów jest przeznaczona nie na reprodukcję, tylko na interakcje międzyludzkie – konkurencję. Dodatkowo istnieje granica biologiczna ludzkiej rozrodczości i żadne zwiększanie dostepnych zasobów, choćby i do nieskończoności nie pozwala jej przekroczyć.

      Kombinacja tych trzech czynników stabilizuje wielkość populacji na pewnym poziomie (dla całej Ziemi ok 12,5 miliarda ludzi) i nie zmienia się już, niezależnie od poziomu dostępnych zasobów.

      Ciekawostka, że maltuzjańskiego modelu ekonomiczno-demograficznego i jego konsekwencji, nie rozumieją, ani jego zwolennicy (neomaltuzjanizm jest, wbrew nazwie właściwie całkowitym zaprzeczeniem maltuzjanizmu), ani, zresztą jeszcze bardziej, przeciwnicy, jak Hagmajer.

      1. (…)Dodatkowo istnieje granica biologiczna ludzkiej rozrodczości i żadne zwiększanie dostepnych zasobów, choćby i do nieskończoności nie pozwala jej przekroczyć.(…)
        Tak się składa, że współczesnemu człowiekowi bardzo daleko do tej granicy.

          1. Kobieta w okresie 18-50 roku życia jest stanie rodzić co 2 lata, co daje jakieś 15 dzieci… ile znasz emerytek, które natrzaskały tyle dzieci?

            1. To, że kobiety realnie nie rodzą tyle dzieci, nie ma znaczenia. Ważne, że mogłyby je urodzić i wychować, a powstrzymuje je od tego nie brak środków, tylko natężenie wzajemnej konkurencji wewnątrzgatunkowej.

              W modelu Verhulsta wysokosć asymptoty K = (r-1/L)/c gdzie r – to wskaźnik rozrodczości, L – średnia długość życia, a c – stała konkurencji.

              W modelu maltuzjańskim konkurencji nie ma, a r i L zależą od ilośći dostępnych zasobów per capita. W rezultacie w maltuzjanizmie gęstość zaludnienia zależy wprost liniowo proporcjonalnie od wysokości produkcji zasobów (głównie żywności).

              Tymczasem przy odpowiednio wysokim poziomie zasobów, r i L osiągają swoje teoretycznie możliwe biologiczne maksimum i dalsze dodawanie zasobów już ich nie zmienia. Liczebność populacji zależy wtedy przed wszystkim od natężenia wzajemnej konkurencji c. Np w krajach komunistycznych (np. NRD, Węgry, Bułgaria, Rosja) często się zdarzało, że po wyjściu z komunizmu, zaludnienie spadło, czasami nawet drastycznie. Po prostu konkurencja c wtedy wzrosła. Co ciekawe w Polsce ten efekt nie wystąpił, co oznacza, że natężenie komunizmu w Polsce było niższe niż w innych bratnich krajach i zmiany w wysokości konkurencji były niewielkie.

      2. Pilastrze, wtajemniczysz mnie skąd się wzięła liczba 12,5 ? Ma jakieś gematryczne znaczenie chyba… Uchylisz rąbka tajemnicy lożowej ?

        1. „skąd się wzięła liczba 12,5 ?”

          12,5 miliarda jeżeli już…

          Wzięła się z wyników obliczeń. Dokładnie z dopasowania teoretycznej krzywej logistycznej do rzeczywistej dynamiki populacji Ziemi metodą najmniejszych kwadratów. W zależności od danych dotyczących liczebności ludzkiej populacji otrzymuje się poziom pojemności środowiska K od 12,5 (bardziej miarodajne) do 14,5 (mniej miarodajne) mld ludzi. Jest to zaludnienie którego Ziemia nigdy nie osiągnie, ale do którego bedzie się asymptotycznie zbliżać. Poziom dopasowania jest bardzo wysoki. Średni błąd kwadratowy wynosi ok. 0,1%

          1. Oj, trzepało się tych przykładów na zajęciach u Mirka Lachowicza i Uli Foryś. Ja mam z kolei pytanie, co znaczy, że „średni błąd kwadratowy wynosi ok. 0,1%” ? Znak % sugeruje, że to jakiś błąd względny, czy może się mylę?

          2. „Jest to zaludnienie którego Ziemia nigdy nie osiągnie” – proszę to udowodnić. Jak w matematyce. Oczywiście nie da się, ale przecież czemu tylko Pan może wytykać innym (i to niesłusznie) arbitralne stwierdzenia, skoro sam stosuje Pan wielkie kwantyfikatory bez żadnego pokrycia? 😉

            1. Pamiętam, jak kiedyś na zajęciach, prof. M. Lachowicz pokazał studentom wykres liczebności populacji muszek owocówek zamkniętych w akwarium ze stałą, jednostajną dostawą pożywienia. Na wykresie wykreślił również krzywą logistyczną z najlepiej dofitowanymi parametrami. Zgodność była tak duża, że aż trudno uwierzyć. On sam stwierdził coś w rodzaju, że proszę to zapamiętać, bo tak doskonałe dopasowania obserwuje się chyba jedynie w fizyce. Biologia, ekologia, epidemiologia – to nauki mniej ścisłe od fizyki. W przypadku nauk społecznych jest jeszcze gorzej – poziom komplikacji modeli nieporównywalnie rośnie, zwiększa się także liczba zmiennych i parametrów. Trochę dziwi mnie to, o czym napisał pilaster – o tak wysokim stopniu zgodności empirii z modelem. Człowiek jest przecież istotą nieporównywalnie bardziej zaawansowaną w porównaniu z muszkami owocówkami – ma wszelkie władze umysłowe, których bardziej prymitywne zwierzęta nie posiadają.

              @pilaster – a czy nie masz wrażenia, że model Verhulsta może nie być trafiony w stosunku do liczby ludności Ziemii? Chodzi mi o dwie komplikacje:

              1. Czy Ziemia faktycznie jest systemem autarkicznym? Co z eksploatacją kosmosu?
              2. Ludność świata można podzielić na klastry – inna jest piramida demograficzna państw Europy Zachodniej, inna Indii. Czy wrzucenie wszystkich ludzi do jednego worka i badanie zsumowanej liczebności klastrów nie prowadzi do błędów?

              1. W przypadku H. sapiens zgodność z krzywą teoretyczną jest jeszcze lepsza niż w przypadku muszek w akwarium. 🙂 W dodatku parametry atraktora (r i K) nie zmieniają się wcale od lat 50 XX wieku! (wcześniejsze dane są mniej miarodajne)

                Jedynie zasób, który limituje od góry tą liczebność jest inny. Nie jest to ani dostępność pożywienia, ani jakichkolwiek innych zasobów materialnych (surowców, energii, etc), których podaż w ciągu ostatnich 70 lat wzrosła niebotycznie, a co nie wpłynęło na wysokość asympoty K w żaden sposób.

                „czy nie masz wrażenia, że model Verhulsta może nie być trafiony w stosunku do liczby ludności Ziemii?”

                Nie przy średnim błędzie kwadratowym (średnim błędzie przypadającym na jedną pozycję z serii danych – różnicy pomiędzy wielkością populacji obliczoną teoretycznie, a rzeczywistą), mniejszym niż 0,1% 🙂 Takie zgodności to nawet w fizyce się rzadko zdarzają.

                „Czy Ziemia faktycznie jest systemem autarkicznym? Co z eksploatacją kosmosu?”

                Jeżeli ludzkość wyjdzie poza Ziemię i zamieszka na Księżycu, Marsie, etc, to zapewne każde z tych nowych środowisk będzie miało własną pojemność środowiska. Zobaczymy.

                „Ludność świata można podzielić na klastry – inna jest piramida demograficzna państw Europy Zachodniej, inna Indii. Czy wrzucenie wszystkich ludzi do jednego worka i badanie zsumowanej liczebności klastrów nie prowadzi do błędów?”

                Zapewne prowadzi, ale te błędy najwyraźniej znoszą się nawzajem. Zresztą, nawet bardzo biedne kraje dzisiejsze, są wystarczająco bogate, żeby zapewnić wyjście z pułapki maltuzjańskiej.

            2. Oczywiście da się. Wystarczy wziąć jakąkolwiek serię danych dotyczących dynamiki ziemskiej populacji, np:

              https://www.worldometers.info/world-population/world-population-by-year/

              I dopasować do niej odpowiednią krzywą logistyczną z odpowiednimi parametrami K i r

              Dla tej serii akurat jest K = 12,1 mld, r = 2,79%. Średni błąd kwadratowy wynosi zaledwie 0,06%, jeszcze mniej niż w danych z których pilaster korzystał poprzednio. (US CB)

              Różnice pomiędzy różnymi seriami wynikają z tego, że liczebność ziemskiej populacji, im dawniej, tym bardziej, nie jest znana z absolutną dokładnością.

        2. Pewnie asymptota krzywej logistycznej (pojemność środowiska), której parametry wyestymowano na podstawie dotychczasowych danych empirycznych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *