“Konfederacja świadomie musi przyjąć postawę antyrządową, akcentować punkty niezgodności z PiS-em” – mówi Adam Wielomski w rozmowie z Markiem Trojanem (Kresy.pl)

Konfederacja świadomie musi przyjąć postawę antyrządową, akcentować punkty niezgodności z PiS-em, aby w świadomości wyborców starannie zdelimitować swoje granice i świat ideowy od PiS-u – mówi prof. Adam Wielomski w powyborczym wywiadzie dla portalu Kresy.pl. Z prof. Adamem Wielomskim – politologiem, wykładowcą Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, redaktorem naczelnym półrocznika „Pro Fide Rege et Lege“, rozmawia Marek Trojan (Kresy.pl).

Jak ogólnie ocenia Pan wyniki wyborów do Sejmu i do Senatu? Czy dostrzega Pan jakąś zmianę w preferencjach wyborczych Polaków w porównaniu z sytuacją sprzed 4 lat?

Wyniki wyborów można zawsze oceniać w sposób dwojaki: po pierwsze, porównując z poprzednimi; po drugie, porównując z przewidywaniami sprzed wyborów.

Rozpatrzmy obydwie oceny po kolei. Porównując z wynikami sprzed czterech lat widzimy pewien progres PiS-u, z 37 do 44% głosów i spadek o 5% obozu demoliberalnego, który cztery lata temu tworzyły PO i Nowoczesna. PSL prawie podwoił swój elektorat, a do Sejmu weszły nieobecne w ostatnim SLD (teraz to raczej cała koalicja partii lewicowych) i Konfederacja. Zdecydowanie powiększyła się różnica między PiS a środowiskiem PO, osiągając kilkunastoprocentową różnicę, ale nie przełożyło się to na dodatkowe mandaty dla PiS, ponieważ do Sejmu weszły SLD i Konfederacja, które w poprzednich wyborach nie przekroczyły progu. Stąd zdecydowanie lepszy wynik partii Kaczyńskiego dał jej słabszą pozycję w Sejmie. Wbrew pozorom środowiska tworzące Konfederację aż tak bardzo nie wzrosły w siłę, bowiem przed czterema laty partia KORWiN osiągnęła 4,76%, a komitet Grzegorza Brauna 0,1%. Czyli w sumie wzrost jest tylko (lub „aż”, dając przejście progu) o 2%.

Jeśli jednakże weźmiemy kondycję poszczególnych ugrupowań i przewidywane wyniki, gdy kampania wyborcza zaczynała się, to odnotować musimy nadspodziewanie dobry wynik KO. Mając tak nieudolnego i niemedialnego lidera jak Grzegorz Schetyna i program skierowany wyłącznie na niszowe grupy społeczne, czyli LGBT i prawników, lista osiągnęła duży sukces. Osobiście spodziewałem się, że KO dostanie ok. 20%, a SLD będzie za nią blisko, dostając tak ze 16-17%, w wyniku czego nie będzie żadnego nieformalnego lidera opozycji. Warto także podkreślić znakomity wynik PSL, które wreszcie, po latach, zmieniło swój image z partii klasowej, na partię ogólnonarodową o profilu chadeckim. Było to możliwe dzięki zręcznej polityce Kosiniaka-Kamysza i oderwaniu się od supremacji PO, która ciągnęła partię w kierunku światopoglądowej „kawiorowej lewicowości”.

 

Jak widzi Pan przyszłość Konfederacji w Sejmie? Jakie stoją przed nimi szanse, zagrożenie, jakie błędy mogą popełnić… a może już popełnili?

Największym błędem byłoby rozbicie koła Konfederacji na koła narodowe i wolnościowe. Na szczęście, do tego nie doszło. Zagrożeniem będą próby wyciągania poszczególnych posłów przez rządzących, za pomocą ofert stanowisk w rodzaju podsekretarzy stanu. Historia dowodzi, że posłowie narodowi już się dawali namówić na takie oferty, nasycone prymitywnymi hasłami wspólnej walki z „komuną”. Myślę, że Konfederacja świadomie musi przyjąć postawę antyrządową, akcentować punkty niezgodności z PiS-em, aby w świadomości wyborców starannie zdelimitować swoje granice i świat ideowy od PiS-u. To szczególnie problem narodowców, których znaczna część elektoratu to taki zradykalizowany PiS, niezbyt dobrze rozróżniający idee pisowskie od idei narodowych. Środowisku „korwinistycznemu” zagrażają te niebezpieczeństwa w znacznie węższym zakresie, gdyż jego świat ideowy nie ma punktów stycznych z pisowskim. Wolnościowcom zawsze zagrażał ideologiczny dogmatyzm. Szkoda, że do Sejmu nie dostali się czołowi partyjni pragmatycy, czyli Sławomir Mentzen i Jacek Wilk.

 

Do Sejmu weszli też politycy Wiosny Biedronia i partii Razem, na czele z jej liderem Adrianem Zandbergiem. Co to oznacza dla polskiej sceny politycznej i dla społeczeństwa?

Dopóki lewica jest w opozycji, to będzie to opozycja sterylna, żywiąca się antyklerykalizmem. To klasyczna „lewica kawiorowa”, czyli zamożni ludzie, którzy nie znają ludu i jego problemów. To lewica reprezentująca pewną część inteligencji, której obca jest polska tradycja narodowa i religijna. W moim przekonaniu, problem z tymi radykałami pojawić się może wtedy, jeśli po kolejnych wyborach będą oni potrzebni, na przykład PO, dla stworzenia większościowego rządu. Obawiam się, że środowisko to będzie wtedy zainteresowane resortami odpowiedzialnymi za wychowanie i edukację. Do tego czasu będzie to hałaśliwy margines wspierany przez liberalne media należące do zachodnie kapitału.

 

Jak zmiana układu sił wpłynie na obóz rządzący?

Sytuacja zdecydowanie zmieniła się w samym obozie PiS-u. Wielu moich znajomych z tej partii przekonywało mnie, że w wyniku wyborów ulegnie marginalizacji pozycja Solidarnej Polski, a szczególnie partii Gowina, który nie jest lubiany w „PiS-ie właściwym”. Tak się jednak nie stało i obydwie „przystawki” mają po 18 posłów. Nie ma bez nich większości rządowej. Z partii Gowina płyną do mediów sygnały o chęci poszerzenia swoich wpływów w rządzie, wraz z aluzjami, że partia może utworzyć własny klub i zawrzeć koalicję rządową z opozycją. Do tego raczej nie dojdzie, ale widać, że wzmocnione „przystawki” ograniczać będą supremację polityczną Jarosława Kaczyńskiego w obozie władzy. Prawdę mówiąc mam wątpliwości czy polityk ten jest w stanie funkcjonować nie mając pełni władzy? Nie wykluczam, że nastąpi procedura „zjadania przystawek”, tak jak to było w rządzie koalicyjnym z LPR i Samoobroną. Słabością partii Gowina i Ziobry jest to, że ilu by nie miały posłów, którzy weszli z list PiS, to nie mają żadnych szans jako samodzielne listy wyborcze, gdyż w świadomości społecznej te stronnictwa nie istnieją. Poza tym są one opozycyjne wobec partii z innych pozycji: Gowin od lewej, a Ziobro od prawej strony. W każdym razie nie mam wątpliwości, że Kaczyński ma teraz front zewnętrzny, w postaci partii opozycyjnych, i wewnętrzny, w postaci tychże „przystawek”.

za: https://kresy.pl/publicystyka/

[Głosów:13    Średnia:4.7/5]
Facebook

5 thoughts on ““Konfederacja świadomie musi przyjąć postawę antyrządową, akcentować punkty niezgodności z PiS-em” – mówi Adam Wielomski w rozmowie z Markiem Trojanem (Kresy.pl)”

  1. Po pierwsze – dopóki w Konfederacji będzie JKM oraz nie oczyści się z zarzutów kolaboracji z Platformą, zawsze będzie na cenzurowanym. JKM to osoba która w każdej chwili potrafi strzelić jakąś głupotę, która w pewnym ujęciu jest prawdą, jednak w takiej formule że jest nieakceptowalna dla szerokiego grona ludzi. A zarzuty o kolaborację z Platformą oraz środowiskami pokrewnymi będą także ich dołować (a takie zarzuty są wśród różnych środowisk, nie tylko “pisowskich”).

    Konfederacja musi wykazywać swoją różnicę na wszystkich kierunkach

    1. Równie dobrze może Konfederacja próbować oczyścić się z zarzutów kolaboracji z Rosją. Nie ma takiej możliwości, bo PiS tego nie chce i będzie atakował Konfederację, póki ta nie złoży hołdu lennego. A zarzut kolaboracji z PO jakkolwiek absurdalny może tylko Konfederatom pomóc, bo większość społeczeństwa to antypis, a elektorat PiS-u i tak na nich nie zagłosuje. Za to różnice między PO a Konfederacją są tak ogromne, że nic nie trzeba robić by się odróżnić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *