Lewicki: Coraz mniej białych w USA. Przemiany demograficzne w Ameryce i ich polityczne konsekwencje

Coraz mniej białych w USA, tak można najkrócej scharakteryzować przebieg zmian demograficznych w tym kraju. Procesy te przebiegają jednak na tyle szybko, że ich konsekwencje polityczne,  i to nie tylko dla USA, ale także dla świata, są coraz bardziej widoczne. Podobne procesy zachodzą w całym świecie Zachodu, jednak z uwagi na to, że obecnie USA pełnią jeszcze rolę jedynego globalnego mocarstwa, to znaczenie tego dla światowej polityki jest o wiele bardziej istotne niż jest w przypadku zmian w innych krajach.

Dla USA mamy pełne dane o strukturze rasowej i etnicznej mieszkańców i analiza oraz prognozowanie demograficznej przyszłości tego kraju są o wiele łatwiejsze niż np., w stosunku do Francji, gdzie takie dane nie są wprost ujawniane, a nawet nie są one rejestrowane, co powoduje, że napotykamy na oczywiste trudności przy formułowaniu hipotez względem stanu w przyszłości. Fakty odnoszące się do zmian demograficznych w USA publikuje znany fact tank  Pew Research Center. Z tych danych wynika, że szybkość zmian, polegających na zmniejszaniu się procentowego udziału białych w całej ludności USA, ma, już od dłużnego czasu, przebieg liniowy i możemy bez ryzyka popełnienie większej pomyłki, prognozować stan w przyszłości.

Jeśli chodzi o udział białych, wśród mieszkańców USA w wieku od 6 do 21 lat, to okazuje się, że w ciągu ostatnich 50 lat, obserwowano ciągłe zmniejszanie się ich odsetka. I tak, okazuje się, że w roku 1968, w tym segmencie populacji, udział białych był na poziomie 82 proc. Ale już w roku 1986 było to 70 proc., w roku 2002, już tylko 61 proc., zaś w roku 2018, zaledwie 52 proc.[i] Tempo tego zmniejszania się liczby białych wśród młodych w wieku 6-21 lat, wynosi ostatnio 9 proc w ciągu każdych 16 lat. Stosując prostą ekstrapolację danych otrzymamy, że już za szesnaście lat, w tej grupie ludności, biali będą stanowić 43 proc, i staną się mniejszością. Widzimy, że im młodsza grupa ludności, tym udział białych jest coraz mniejszy.

Już w roku 2011 okazało się, że po raz pierwszy w historii USA, za poprzednie dwanaście miesięcy, wśród nowo urodzonych, biali stanowili mniej niż połowę.[ii] W roku 2017 wśród uczniów szkół podstawowych biali stanowili także mniejszość, 49,9 proc., zaś w koledżach jeszcze 54,7 proc.[iii] Ten trend będzie się wzmacniał z każdym rokiem. Za dziesięć lat ta fala dotrze na uniwersytety i do armii, potem zacznie przeważać wśród zatrudnionych. A biali zaczną znikać i będą w większości tylko wśród emerytów. Na dodatek, nic się z tym nie da zrobić i jest to także, biorąc pod uwagę obecne tendencje, proces nieodwracalny. To co jeszcze 50 lat temu było niewyobrażalne stało się faktem. Biali stają się mniejszością w USA.

Także liczba całkowita białej populacji w USA zaczyna, od 2015 roku, systematycznie spadać. W 2015 roku było w USA 197 mln 844 tys. białych mieszkańców. W roku 2016 nastąpił spadek tej liczby o 9,5 tys., zaś w roku 2017 już o 31,5 tys.[iv] To także będzie z każdym rokiem przyspieszać, gdyż wskaźnik płodności (Total fertility rate) spadł w USA także poniżej wartości 2,1, co jest warunkiem zapewnienia zastępowalności pokoleń. Według danych za rok 2017, wskaźnik ten wyniósł 1,77. Z tego, dla białych kobiet wynosił on 1,76, dla czarnych, 1,82, zaś dla należących do grupy Latynosów, 2,01.[v] Widać zatem, że najniższy wskaźnik jest dla białych kobiet, czyli demograficzne prognozy dla tej właśnie grupy są najgorsze i proces zmniejszania się liczby białej ludności musi przyspieszać, tym bardziej, że wśród imigrantów do USA także nastąpiło zmniejszenie się udziału białych i obecnie najwięcej imigrantów przybywa do USA z Ameryki łacińskiej i Azji. Nastąpiło ponadto ogólne załamanie liczby urodzeń i za rok 2017 jest ono najniższe od 30 lat.[vi]

Według wyliczeń demografów, już w roku 2042 w USA mniejszości będą stanowić ponad 50 proc. ogółu ludności[vii]. Tak będzie za 23 lata, ale  już obecnie, według danych z roku 2010, we wszystkich wielkich miastach USA biali są mniejszością. W tabeli poniżej, dane dla miast liczących więcej niż 1 milion mieszkańców.

  2010 1970
Nowy Jork 33,3 62,9
Los Angeles 28,7 61,1
Chicago 31,7 65,6
Houston 25,6 62,4
Phoenix 46,5 81,3
Filadelfia 36,9 63,8
San Antonio 26,6 47,7
San Diego 45,1 78,9
Dallas 28,8 66,9
San Jose 28,7 75,7

Tabela. Procent białych wśród mieszkańców miast powyżej miliona mieszkańców w USA.

W wielu metropoliach, białych nie jest już więcej niż tylko jedna czwarta ogółu ludności. W mniejszych miastach sytuacja niekoniecznie jest inna. Dla przykładu w Jersey City, o którym było ostatnio w Polsce głośno z racji konfliktu wokół pomnika katyńskiego, obecnie mieszka tylko 21,5 proc białych, gdy w 1970 było ich 69,5 proc. Taka sytuacja i bardzo szybkie zmniejszanie się ludności pochodzenia europejskiego w Jersey City doprowadzi do sytuacji gdzie pomnik katyński będzie czymś zupełnie obcym, niezrozumiałym, co najwyżej egzotycznym, dla ogromnej większości mieszkańców tego miasta.  Będzie odbierany tak samo jak byłby jakiś hinduski posąg w polskim mieście.

Te szybkie zmiany demograficzne w USA nie pozostają bez wpływu na życie polityczne w tym kraju, co z kolei będzie się przekładać na działania USA w polityce światowej. W przeszłość odeszły czasy, gdy  partie, Republikańska i Demokratyczna, różniły się nieznacznie swoim programem a ich elektoraty były podobne. Obecnie dzieli je przepaść. Elektoraty tych partii różnią się składem rasowym, etnicznym, religijnym, są to wręcz odrębne narody. Czarni i Latynosi głosują w większości na Demokratów, podczas gdy biali na Republikanów. Takie różnice, choć istniały zawsze, to obecnie, z racji tego, że udział Latynosów bardzo mocno się zwiększa, także nabrały wielkiego znaczenia. W wyborach 2008 roku Obama wygrał bardzo wysoko zdobywając prawie 10 milionów głosów więcej. Tak się stało pomimo tego, że na McCaina, jego konkurenta,  głosowało aż 55 proc. białych wyborców, podczas gdy na Obamę tylko 43 proc. Ta różnica została z nawiązką zrównoważona przez to, że na Obamę głosowało aż 95 proc. czarnych i 66 proc Latynosów.[viii]

Podobnie było w wyborach w roku 2012, kiedy to doszło do jeszcze większej polaryzacji głosów białych wyborców,  z których aż 59 proc. głosowało na Romneya, a tylko 39 na Obamę. Podobnie było i  w wyborach 2016 roku, gdzie na Trumpa głosowało 58 proc białych, a na Clinton 37 proc.[ix] Zwycięstwo Trampowi zapewniło to, że nastąpiło nieznaczne przesuniecie głosów wśród Latynosów. Elektorat Trumpa to są biali, starsi, mężczyźni. Procesy demograficzne powodują, że tak zdefiniowana grupa wyborców będzie się zmniejszać, gdyż obejmuje ich naturalny proces wymierania. Odchodzą starzy wyborcy z grupy gdzie biali stanowią ponad 80  proc,, a w ich miejsce prawa wyborcze uzyskują młodzi, gdzie białych jest już tylko 50 proc, a z czasem będzie jeszcze mniej.

To wszytko razem źle rokuje szansom wyborczym Trumpa w wyborach 2020 roku. W dłuższej zaś perspektywie, może to oznaczać długotrwałą dominację Partii Demokratycznej, podobną do okresu dwudziestoletnich rządów prezydentów z tej partii w latach 1932-1952. Wcześniej, taki dwudziestoletni okres rządów prezydentów, tym razem z Partii Republikańskiej, miał miejsce w latach 1860-1880, i związany był ze zwycięstwem Unii w wojnie secesyjnej.

Objęcie rządów przez Partię Demokratyczną może mieć duże następstwa także w polityce zagranicznej, w tym w najbardziej wrażliwej kwestii, czyli popierania Izraela.
Obecnie, różnice co do stosunku do Izraela dzielą  Republikanów i Demokratów bardziej, niż kiedykolwiek wcześniej. Az 79 proc, Republikanów bardziej sympatyzuje z Izraelem niż z Palestyńczykami, podczas gdy u Demokratów taki pogląd ma tylko 27 proc.[x]  W związku z tym, lobby izraelskie w Ameryce nie ma wielkiego wyboru i będzie popierać Trumpa, tym bardziej, że obecnego premiera Izraela Netanjahu, popiera tylko 18 proc. Demokratów. Jeśli Netanjahu wygra wybory w kwietniu 2019 roku, to Trump ma zapewnione poparcie lobby izraelskiego.

Zmiany w strukturze ludności USA będą miały także wpływ na siły zbrojne tego kraju. Dawniej składały się one w ogromnej większości z białych. Dziś sytuacja wygląda już inaczej. W 1990 roku w amerykańskich siłach zbrojnych było 25 procent różnych mniejszości, a obecnie ich liczba wynosi aż 40 proc., z tym, że  wśród nowo przyjętych odsetek mniejszości wynosi obecnie 42 proc. wśród mężczyzn i 56 proc. wśród kobiet.[xi]  Efektem tej sytuacji jest przenoszenie napięć rasowych i etnicznych także do sił zbrojnych USA. Do czego to może prowadzić? Zapewne do obniżenia efektywności tej armii, która i tak nigdy nie była za wysoka, ale ponadto do pojawienia się ostrych konfliktów i wzrostu przestępczości. Przykładem tego może być przypadek sierżanta marines, Jana Pawła Pietrzaka, który został, wraz z żoną, brutalnie zamordowany przez swych czarnych kolegów, także  żołnierzy marines.[xii] Szczególnie bulwersujący był też atak majora Nidala Hasana,  który zastrzelił 13 i ranił 32 osoby w Fort Hood w Teksasie.[xiii]

Zmienia się także, i to diametralnie, stosunek społeczeństwa amerykańskiego do kwestii, które wydawały się już ostatecznie rozstrzygnięte, przynajmniej w Polsce. To sprawa socjalizmu i kapitalizmu. Okazuje się, że według badania Gallupa, aż 57 proc. Demokratów ma pozytywny stosunek do socjalizmu, zaś wśród Republikanów, do pozytywnego stosunku względem socjalizmu przyznaje się tylko 16 proc.[xiv]

Te tendencje widać także w amerykańskiej polityce. Dopiero co, w wyborach 2016 roku, Hillary Clinton miała duże trudności by w prawyborach pokonać „Berniego” Sandersa, który deklarował się jako socjalista, a teraz mandat do Kongresu zdobyła 29-letnia Alexandria Ocasio-Cortez, która zdobywa wielką  popularność promując socjalistyczne pomysły; chce wprowadzić 70-procentowy podatek dla bogatych i finansować z niego opiekę medyczną dla wszystkich. Znana powszechnie jako AOC, pobiła rekordy popularności i „wygenerowała przez ostatni miesiąc 12 milionów polubień i udostępnień, czyli prawie trzy razy więcej niż Barack Obama i ponad cztery razy więcej niż Nancy Pelosi, nowa demokratyczna szefowa izby niższej. Wśród uczestników debaty publicznej lepszy na Twitterze był jedynie Donald Trump.[xv] Widać, że nie ma już zgody co do utrzymania kapitalistycznych zasad wśród elit Partii Demokratycznej.

Podsumowując, można z pewnością stwierdzić, że USA, w miarę jak liczba mniejszości, szczególnie Latynosów, będzie się tam zwiększać, coraz mniej będzie się też różnić od innych krajów Ameryki Łacińskiej, szczególnie takich jak Brazylia, czy Argentyna. Za tym pójdzie obniżenie stabilności politycznej, częste kryzysy i nieprzewidywalność działań kolejnych prezydentów i ich administracji. To wszystko jest nie do uniknięcia i zostało już zauważone w większości poważnych krajów świata, które coraz bardziej zdecydowanie  przystępują do układania porządku światowego, bez uwzględniania udziału USA w tym procesie.

Niestety, nie zostało to jeszcze zauważone przez rządzących w Polsce, którzy nadal uważają, że bliski związek z USA i podporządkowywanie się życzeniom zza oceanu  rozwiąże wszystkie problemy Polski.

Stanisław Lewicki

[i] http://www.pewsocialtrends.org/2018/11/15/early-benchmarks-show-post-millennials-on-track-to-be-most-diverse-best-educated-generation-yet/

[ii] https://www.nytimes.com/2012/05/17/us/whites-account-for-under-half-of-births-in-us.html

[iii] https://www.census.gov/newsroom/press-releases/2018/school-enrollment.html

[iv] https://www.brookings.edu/blog/the-avenue/2018/06/21/us-white-population-declines-and-generation-z-plus-is-minority-white-census-shows/

[v] https://www.cdc.gov/nchs/data/nvsr/nvsr68/nvsr68_01-508.pdf

[vi] https://thehill.com/opinion/finance/388618-effects-of-low-birth-rates-will-reverberate-for-years-to-come

[vii] https://www.nytimes.com/2008/08/14/world/americas/14iht-census.1.15284537.html

[viii] http://www.pewresearch.org/2008/11/05/inside-obamas-sweeping-victory/

[ix] http://www.pewresearch.org/fact-tank/2016/11/09/behind-trumps-victory-divisions-by-race-gender-education/

[x] http://www.people-press.org/2018/01/23/republicans-and-democrats-grow-even-further-apart-in-views-of-israel-palestinians/

[xi] https://www.cfr.org/article/demographics-us-military

[xii] https://www.fakt.pl/wydarzenia/swiat/kara-smierci-dla-zabojcow-jana-pietrzaka-i-jego-zony/2jht12d

[xiii] https://abcnews.go.com/WN/fort-hood-shooting-army-doctor-nidal-malik-hasan/story?id=9012970

[xiv] https://news.gallup.com/poll/240725/democrats-positive-socialism-capitalism.aspx

[xv] „Newsweek Polska” nr 4/2019 str.  61

[Głosów:13    Średnia:5/5]
Facebook

2 thoughts on “Lewicki: Coraz mniej białych w USA. Przemiany demograficzne w Ameryce i ich polityczne konsekwencje”

  1. Ważne są tutaj nie tylko przemiany demograficzne, ale przede wszystkim interesy amerykańskiej elity polityczno-gospodarczej, która góruje nad masami. Ta elita chce utrzymać swoje pieniądze, prowadzić dalej ekspansję gospodarczą oraz walczyć o wpływy polityczne na świecie. Czy pozwolą na to, żeby różnice wewnętrzne zaburzyły ich status społeczny oraz wpływy? Czy może raczej zaczną oczekiwać dyscypliny i będą ciężko karać każdego kto będzie wszczynał kłótnie i podważał ich imperialne plany?

  2. Główna teza tekstu nie nie ma większego znaczenia, ponieważ procesy demograficzne przebiegają wolno. Tymczasem już około 2030 r. USA utracą rolę hegemona światowego w wyniku wieloletniego kryzysu gospodarczego, który należałoby nawet nazwać depresją na kształt lat 30. XX w. Kryzys ten państwa azjatyckie wytrzymają w lepszej kondycji i one okażą się zwycięzcami w globalnej konfrontacji. Z tego względu stawianie przez PIS na USA stanowi bardzo poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *