Lewicki: Czy już istnieje amerykański Kominform?

 

Do przekonania, że postawienie takiego pytania może być na rzeczy skłoniła mnie lektura Gazety Polskiej, a konkretnie tego, co pisze doktor Jerzy Targalski, który ostatnio stał się gwiazdą mediów z powodu swojego kota na głowie. Otóż w tekście „Ważne co komu się mówi” (Gazeta Polska nr 30) Targalski pisze o tym co dla izraelskiego dziennika „Izrael dziś” powiedział na temat partii PiS znany amerykański historyk, pisarz i komentator polityczny, Daniel Pipes, syn zmarłego niedawno Ryszarda Pipesa.

Otóż miał on tam powiedzieć: „PiS chce wzmocnić państwo, np. przejmując kontrolę nad sądami. (…) Sponsoruje idiotyczną ustawę, która wysłałaby kogoś do więzienia za powołanie się na „polskie obozy śmierci”, następnie pogarsza sytuację, mówiąc o „żydowskich sprawcach” Holocaustu”. Dlatego „partia powinna być edukowana i monitorowana, ale nie demonizowana, tak by mogła uczyć się na błędach …”. Miał on jeszcze stwierdzić, że PiS „jest socjalistyczny i lewicowy, ale nie nacjonalistyczny”.

Zauważmy, jak protekcjonalnie wyraża się ta zauważalna, na amerykańskiej scenie, figura o partii rządzącej w Polsce. PiS ma być, według niego, edukowany i monitorowany. Wydaje się, że takie rady nie byłyby przez niego wygłaszane, jako bezsensowne, gdyby USA nie były w stanie takiej roli wobec  PiS-u wypełniać. Należy zatem podejrzewać, że w USA istnieje jakiś ośrodek nadzorujący partie polityczne rządzące w krajach, gdzie wpływy USA są dominujące. Znaczy to, że jest tam coś, być może zakamuflowane, co stanowi jakby  odpowiednik struktur w rodzaju dawnego Kominternu, czy Kominformu, które to, działając z ZSRR, sprawowały nadzór, czyli właśnie monitorowały i edukowały bratnie partie. Czasami czyniąc to w sposób dość zdecydowany.

Aby jakoś oswoić i wytłumaczyć sobie to, co się wokół dzieje, zwykle próbuje się to porównywać ze zdarzeniami, które już miały miejsce. Ma to tę dodatkową zaletę, że pozwala także prognozować jak to wszytko się skończy.
Niewątpliwie  PiS stara się bardzo odejść od okresu komunizmu, a wręcz go pogrzebać. Tak bardzo daleko chce się oddalić od tamtych praktyk i sytemu politycznego, że nie zauważa tego, że staje się do nich, na pewien sposób, podobny. Także i Polska Ludowa bardzo chciała odejść od sanacyjnych praktyk.

Wszystko, można by rzec, jest tak samo, tylko odwrotnie. Był ośrodek decyzyjny i kontrolny w Moskwie, teraz taki ośrodek istnieje w Brukseli i Waszyngtonie. Ten w Waszyngtonie jest coraz ważniejszy i stąd pewnie pan Daniel Pipes mówi, że PiS trzeba edukować.  Dziś prawie każdemu, kto nie popiera PiS, zarzuca się, że jest rosyjskim agentem. Po wojnie mnożono za to bez miary imperialistycznych agentów.


Wobec tego, jakiemu okresowi w historii Polski Ludowej odpowiada, poprzez przeciwieństwo, stan obecny? Sądzę, że należy się odnieść do stanu w roku 1948, czyli dokładnie siedemdziesiąt lat temu. Wtedy to partia władzy została skonsolidowana i powstała PZPR. Dziś mamy Zjednoczoną Prawicę. Kim jest zatem dziś Cyrankiewicz, który wówczas doprowadził jakieś elementy z PPS do PZPR? Gowin wydaje się być dobrym kandydatem do tej roli. Znaczy, że pewnie będzie rządził jeszcze długo i szczęśliwie. W PZPR gospodarką zarządzał Hilary Minc, który zajmował funkcję pierwszego zastępcy premiera. Dziś jego odpowiednik zajmuje nawet wyższą pozycję. No i Donald Tusk tak nagle opuścił Polskę, że wprost narzuca się porównanie z Mikołajczykiem.

Podobnie też wówczas, tak samo i obecnie, istnieje sprawa dużego zwiększenia wydatków na armię. Gdy wybuchła wojna koreańska Stalin mocno naciskał na zbrojenia. Pełniący wówczas funkcję szefa MON w Polsce marszałek Konstanty Rokossowski usiłował dyskutować ze Stalinem twierdząc, że zniszczona Polska nie będzie w stanie zrealizować tych planów. Stalin przełamał jego opór zadając ponoć pytanie: „Czy towarzysz Rokossowski jest w stanie nas zapewnić, że wojny nie będzie?”. Obecnie prezydent Trump żąda by kraje NATO wydawały aż 4 proc. PKB na zbrojenia. Polska musiałaby wydawać dwa razy tyle co obecnie. Ciekawe czy Polski Minister Obrony Narodowej też będzie przeciwko temu protestował, gdy naciski się skonkretyzują.

W tymże 1948 roku pojawiło się, wówczas jeszcze w PPR, tzw. odchylenie prawicowo-nacjonalistyczne. Co prawda wspomniany Daniel Pipes stwierdza, że PiS nie jest partią nacjonalistyczną a tylko socjalistyczną i lewicową, ale czyż tak samo nie mówili i o PZPR? Mam wrażenie, że PiS jednak ma z tym problem i ostatnio, z takiego chyba powodu, przestali pełnić funkcje w rządzie ministrowie związani z ośrodkiem toruńskim. Może chodzić o Antoniego Macierewicza, ale i o innych. Czyżby zatem Macierewicz był, w tym prognostycznym modelu, odpowiednikiem Gomułki, czy Spychalskiego? To się okaże za osiem lat, gdy obecna władza znajdzie się tam, gdzie PZPR znalazła się w 1956 roku. Zobaczymy kto wtedy będzie w Warszawie przemawiał do stutysięcznych tłumów. Macierewicz będzie miał wtedy 78 lat. Czy da radę?


Czego się zatem możemy spodziewać w przyszłości? Mamy tak jakby rok 1948. Duża zmiana czekać nas może dopiero za osiem lat, czyli w roku 2026 (1956). Do tego czasu będziemy mieli duży rozwój armii oraz przemysłu. Wszystko to władza już obecnie zapowiada, więc to nie nowość. Czego się władza powinna obawiać? Trzeba zdecydowanie namierzać zdrajców we własnym obozie, choć pewnie i tak nie uniknie się ucieczki jakiegoś nowego pułkownika Światło, który bardzo władzy zaszkodzi. Najpewniej stanie się to w roku 2023 (1953). Przedtem umrze też ktoś bardzo ważny w polityce światowej i mający wielki wpływ na to dzieje się w Polsce. Trzeba też powołać jakaś jedną wielka organizację młodzieżową na wzór ZMP.

No i rzecz najważniejsza – nowa konstytucja. Władza już dziś o niej mówi, ale do nowych wyborów parlamentarnych i prezydenckich pewnie nic się nie stanie. Rok 2022 (1952) to dobry czas na jej wprowadzenie.

Ktoś może się czuć zawiedziony, że nie napisałem co czeka Jarosława Kaczyńskiego. Powiem tyle. W roku 2026 (1956) powinien, tak na wszelki wypadek, wystrzegać się podróży do USA.

Mechanizmy władzy są wiecznie niezmienne i z tego pewnie wynika, że ciągle obserwujemy powtarzające się, nawet na zasadzie przeciwieństw, zjawiska, zdarzenia, a nawet postacie. To oczywiście prawda, ale do powyższego porównania proszę podejść z należytym dystansem.

Stanisław Lewicki

[Głosów:20    Średnia:4.5/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *